Ćwiczenia koncentrowały się na obronie strategicznie położonej Gotlandii – szwedzkiej wyspy mającej kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Morza Bałtyckiego. Według scenariusza sabotaż i działania hybrydowe prowadziły do zakłóceń dostaw energii oraz problemów logistycznych, co miało sprawdzić reakcję państw NATO jeszcze przed ewentualnym uruchomieniem artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.

Ukraińscy operatorzy dronów, wykorzystując doświadczenie bojowe, skutecznie przeprowadzali symulowane ataki na wojska sojusznicze. Jeden z pilotów, 24-letni operator o pseudonimie Tarik, cytowany przez agencję Associated Press, ocenił przebieg ćwiczeń bardzo krytycznie. „Trzy razy przerywali szkolenie, żeby ustalić co robić lepiej, ale w rzeczywistości już by nie żyli” – powiedział Ukrainiec.

Wnioski po manewrach są dla armii NATO jednoznaczne – wojna dronowa zmienia współczesne pole walki znacznie szybciej, niż przewidywano jeszcze kilka lat temu. Naczelny dowódca sił zbrojnych Szwecji gen. Michael Claesson przyznał, że państwa zachodnie muszą przyspieszyć proces adaptacji. „Wszystkie siły zachodnie muszą się szybko nauczyć, jak przeprowadzać operacje z użyciem dronów i zwalczać drony, a najszybszym sposobem jest słuchanie Ukraińców” – podkreślił wojskowy.

W ćwiczeniach Aurora 26 uczestniczyło około 18 tysięcy żołnierzy z 12 państw. Równolegle na Bałtyku prowadzone są manewry Baltic Shield z udziałem polskich i duńskich sił zbrojnych. Ćwiczenia obejmują działania na lądzie, morzu i w powietrzu, a ich celem jest przygotowanie państw regionu na zagrożenia konwencjonalne i hybrydowe.

W polskim kontyngencie uczestniczą m.in. artylerzyści, żołnierze 6 Brygady Powietrznodesantowej, 2 Pułku Rozpoznawczego, marynarze, lotnicy oraz operatorzy Wojsk Specjalnych.