,,Szatan istnieje. Widziałem go'' - zdjęcie
10.12.20, 14:20Fot. via Pixabay

,,Szatan istnieje. Widziałem go''

18

Jako znany i ceniony naukowiec z przeszło trzydziestoletnią praktyką profesorskiej pracy na uniwersytecie i w wielkich uniwersyteckich klinikach, prof. Simone Morabito zebrał obszerny, udokumentowany materiał na temat chorób spowodowanych przez szatana. A jeszcze kilkanaście lat temu nie wierzył w realne istnienie złych duchów i możliwość opętania.

Dopiero wstrząsające fakty, z którymi się spotkał w swojej praktyce lekarskiej, sprawiły, że całkowicie zmienił zdanie. Od tamtego czasu zaczął zbierać dokumentację na temat chorób spowodowanych przez szatana. Dziś współpracuje z wieloma egzorcystami i często jest zapraszany na konferencje dotyczące tej problematyki.

Według prof. Morabita człowiek, który dobrowolnie oddaje się pod panowanie złych mocy, tym samym godzi się na to, że szatan bierze w posiadanie jego ciało i niszczy je w sposób najbardziej zdumiewający. Wiele tajemniczych chorób, o których pochodzeniu medycyna nic nie może powiedzieć i wobec których pozostaje bezradna, jest spowodowanych przez osobowe moce zła. Jedynym zaś skutecznym lekarstwem w takich wypadkach jest modlitwa egzorcyzmu, którą Kościół stosuje od początku swojego istnienia.

Prof. Morabito doświadczył po raz pierwszy namacalnej obecności szatana przed kilkunastoma laty. Wówczas to zgłosił się do jego gabinetu lekarskiego dziewiętnastoletni student Fabio. Wizytę umówili jego rodzice. Wyglądał na normalnego, inteligentnego młodzieńca. Mówił, że często nawiedzają go stany silnej depresji i niepokoju, które zakłócają mu sen. W pewnym momencie prof. Morabito zauważył, że twarz młodego pacjenta stała się przerażająca, a z jego oczu emanowała nienawiść. Jednocześnie jakaś niewidzialna siła gwałtownie odwracała jego głowę w stronę rodziców, którzy stali za nim. Przez ściśnięte zęby powtarzał: Nienawidzę mojej matki i ojca. Po kilku minutach wszystko wróciło do normy i Fabio kontynuował przerwaną rozmowę, tak jakby się nic nie stało. I znowu po pewnym czasie powtarzało się to bardzo szokujące zachowanie. Dla prof. Morabita stało się oczywiste, że miał do czynienia ze szczególego rodzaju patologicznym zachowaniem, które wskazywało na to, że jakaś ukryta osobowa moc, manifestowała swoją obecność i zmuszała Fabia do tak dziwnego zachowania. W swojej wieloletniej praktyce lekarskiej wśród chorych umysłowo profesor nie spotkał się z podobnymi objawami. Postanowił więc przeprowadzić seans psychoanalityczny. Gdy podjął taką decyzję, Fabio dostał gwałtownych konwulsji, zaczął krzyczeć nieludzkim głosem i z całą siłą uderzać głową w ścianę. Był to przerażający widok. Jako doświadczony lekarz, Morabito zdał sobie sprawę, że jedno uderzenie głową o mur z tak wielką siłą spowoduje poważne krwawienie w mózgu. Fabio jednak z coraz większą gwałtownością i częstotliwością uderzał głową o ścianę. Wyglądało to na akt samobójczy. Wezwano więc na pomoc pięciu dorosłych mężczyzn, którzy próbowali powstrzymać młodzieńca, ale nie dali mu rady. Wobec tego dr Morabito zastosował uspokajający zastrzyk, najsilniejszy z istniejących, który w kilka sekund uśpiłby nawet słonia. Jednak z niewiadomych przyczyn nie było żadnej reakcji ze strony pacjenta. Zastrzyk w ogóle nie zadziałał, a Fabio dalej walił z całą mocą głową w ścianę, krzycząc nieludzkim głosem. Kiedy kryzys minął, okazało się - ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich - że na głowie młodzieńca nie było żadnych uszkodzeń, krwiaków, czy opuchnięć. Fabio wrócił do normalnego wyglądu i zaczął rozmawiać, tak jakby się nic nie stało. Prof. Morabito patrzył w osłupieniu i nie mógł tego wszystkiego zrozumieć. Dlaczego nie zadziałał uspokajający zastrzyk? Dlaczego gwałtowne uderzenia głową o ścianę nie spowodowały u pacjenta żadnych obrażeń? - pytał sam siebie.

Kiedy po tygodniu Fabio przyjechał na umówioną drugą wizytę, początkowo był bardzo spokojny. Jednak po krótkiej rozmowie z profesorem, zaczął z wielką siłą uderzać głową o ścianę, wydając przy tym przerażające krzyki. Prof. Morabito również tym razem zastosował niezwykle silny zastrzyk uspokajający, ale inny niż poprzednio. Jednak i tym razem lek wcale nie zadziałał.

Jako katolik, Morabito uczył się z katechizmu o istnieniu aniołów i złych duchów. Jednak nie przywiązywał do tych wierzeń zbytniej wagi. Wprawdzie w klinice uniwersyteckiej spotykał się wielokrotnie z dziwnymi przypadkami chorobowymi, których medycyna nie była w stanie sklasyfikować, ale dopiero widząc zachowanie Fabia, prof. Morabito zaczął poważnie zastanawiać się, czy nie jest to schorzenie spowodowane działaniem złych duchów. Przecież żaden ludzki organizm nie byłby w stanie obronić się przed działaniem tak silnego uspokajającego leku, jaki otrzymał Fabio. Tak samo żaden normalny człowiek nie przeżyłby tak gwałtownych i licznych uderzeń głową o twardą ścianę, jak to miało miejsce w przypadku Fabia.

Podejrzewając obecność i działanie duchowych mocy zła, prof. Morabito umówił się na konsultację z doświadczonym księdzem egzorcystą. Było to spotkanie przełomowe w jego życiu i praktyce lekarskiej. Po długiej rozmowie z egzorcystą lekarz zrozumiał, że wiele chorób, z którymi się spotkał, mogło mieć demoniczne pochodzenie, a jedynym skutecznym lekarstwem w takich wypadkach jest modlitwa egzorcyzmu.

Po kilku tygodniach prof. Morabito spotkał się w swoim gabinecie lekarskim z innym szczególnie ciężkim przypadkiem. Zgłosiła się do niego 22-letnia Franciszka - bardzo atrakcyjna, inteligentna i bogata dziewczyna, pochodząca ze znanej włoskiej rodziny. Przyszła na spotkanie z profesorem w towarzystwie swojej 28-letniej siostry. Po wejściu obu kobiet do gabinetu, Morabito nagle się zorientował, że temperatura w pomieszczeniu obniżyła się o 10 stopni. I chociaż sam jest typem człowieka o stalowych nerwach, który w najtrudniejszych sytuacjach potrafi zachować całkowity spokój, to jednak w tej sytuacji zaczął odczuwać silny lęk. Franciszka podeszła blisko profesora i zionąc nienawiścią powiedziała: Chcę być przez pana zahipnotyzowana! Morabito był pewny, że w jego gabinecie jest obecna jakaś tajemnicza, niewidzialna osobowość, o przerażająco złej duchowej mocy, która go terroryzuje, doprowadzając do wewnętrznej paniki i drżenia rąk. Profesor zdał sobie sprawę z tego, że głównym sprawcą owego paraliżującego strachu nie była Franciszka, lecz jakaś inna, niewidzialna osoba, która jej towarzyszyła. Morabito często spotykał się z najcięższymi i nieraz bardzo niebezpiecznymi przypadkami chorych umysłowo. Nie odczuwał jednak przed nimi strachu, tylko zachowywał pewien dystans, odnosząc się do nich ze współczuciem i litością. Teraz jednak najchętniej uciekłby z gabinetu. Z wielkim trudem podniósł się z siedzenia i poszedł do sąsiedniego pokoju, ażeby poprosić swojego przyjaciela adwokata, by mu towarzyszył. Franciszka zaś ponowiła swoje żądanie: Chcę być przez pana zahipnotyzowana! Morabito czuł, jak ogarnia go coraz większy, przejmujący lęk, który tak dalece się nasilał, iż lekarz doszedł do wniosku, że jedynym ratunkiem w tej sytuacji będzie modlitwa. Ponieważ jednak nie mógł sobie przypomnieć słów Ojcze nasz, zaczął wzywać Jezusa, wymawiając Jego imię: Jezu, Jezu, Jezu... W miarę jak się modlił, tajemniczy chłód w gabinecie stopniowo znikał, lęk paraliżujący psychiatrę ustępował, a on sam odzyskiwał równowagę ducha i pewność siebie. Profesor zaczął panować nad sytuacją. Kazał wyprowadzić z gabinetu Franciszkę, aby móc w spokoju porozmawiać z jej siostrą. Dopiero wtedy się dowiedział, że problemy z Franciszką pojawiły się od czasu, gdy zaczęła brać udział w spotkaniach sekty satanistycznej. Uczestniczyła w czarnych mszach i seansach spirytystycznych, a po jej powrocie do domu zaczynały się dziać zatrważające rzeczy. Między innymi wszystkim domownikom wydawało się, że nocą w jej pokoju przebywa ze dwadzieścia osób. Dochodziły stamtąd przerażające krzyki, wybuchy, uderzenia w mury, wrzaski i płacz, a różne przedmioty były rzucane w ściany przez jakieś niewidzialne ręce. Rankiem Franciszka była cała posiniaczona i pomimo tego, że od 10 dni nic nie jadła, miała niesamowitą energię.

Kiedy psychiatra rozmawiał z jej siostrą, Franciszka z wściekłością wrzeszczała za drzwiami: Nic nie mów, nie rozmawiaj!, a przy tym kopała i biła pięściami w ścianę. A gdy udało jej się wejść do gabinetu, podeszła pełna nienawiści do lekarza, który zdecydowanie do niej powiedział: To jest moja kuracja i dlatego nie zahipnotyzują cię. - Ty nieszczęśniku - odpowiedziała dziewczyna - znam cię dobrze, zapłacisz mi za to! Profesor Morabito nawiązał wówczas kontakt z rodzicami Franciszki i poradził im, aby udali się z córką do egzorcysty. Podczas pierwszego egzorcyzmu Franciszki działy się przerażające rzeczy. Po tej modlitwie pacjentka poczuła się nieco lepiej. Były jednak konieczne następne serie egzor-cyzmów, po których dziewczyna zaczęła powoli wracać do normalnego życia.

MP
Źródło: Simone Morabito: 
Psichiatra all'infer-no,
Edizioni Segno, 2004.


Miłujcie się!, nr 4-2005

 

Komentarze (18):

czekista2020.12.10 21:21
A ja sie z nim nawet ozenilem.....
czekista2020.12.11 3:48
Bog potrzebuje Szatana a Szatan potrzebuje Boga. Jeden bez drugiego nie istnieje, bo inaczej nie mozna ich doswiadczyc. Nie mozna doswiadczyc Dobra bez Zla i Zla bez Dobra, swiatla bez ciemnosci i ciemnosci bez swiatla, goraca bez zimna i zimna bez goraca .......
Jest Fronda? Jest czwartek? Jest LOLcontent!2020.12.10 20:21
j.w.
Szatan istnieje. Widziałem go2020.12.10 19:00
TO RYDZYK
Anonim2020.12.10 16:24
Katolicy , a zwłaszcza kler traktuje Biblię jak zbiór frazesów . Wszyscy ją cytują ale mało kto stosuje . Może dlatego Nergal ją podarł na scenie ?
rebeliant2020.12.10 16:15
Diabeł - najwyższy kapłan Boga i najskuteczniejszy w nawracaniu.
JAGODA2020.12.11 1:54
ŻAŁOSNY " rebeliancie"!, Lechu Kellerze...! Widać, że jesteś całkiem pod działeniem diabła! Na pocieszenie daję ci modlitwę , której diabły się bardzo boją! ...Nie wiem, czy i ty już też! ...... SWIĘTY MICHALE ARCHANIELE....! WSPOMAGAJ NAS W WALCE, A PRZECIW NIEGODZIWOŚCIOM I ZASADZKOM ZŁEGO DUCHA, BĄDŻ NASZĄ OBRONĄ! ....OBY GO BÓG POGROMIĆ RACZYŁ....! POKORNIE O TO PROSIMY! ......A TY -K-S-I-Ą-Ż-Ę- ZASTĘPÓW NIEBIESKICH, ....SZATANA I INNE DUCHY ZŁE, .....KTÓRE NA ZGUBĘ DUSZ LUDZKICH, PO TYM ŚWIECIE KRĄŻĄ, ...MOCĄ ---B-O-Ż=Ą- STRĄĆ DO PIEKŁA...! A M E N ! Chyba już TU widzisz, kim jest  Św. MICHAŁ ARCHANIOŁ! NIE OŚMIESZAJ SIĘ!
rebeliant2020.12.10 16:15
Praprzyczyna dolegliwości ludzi warta jest dobrania się jej do skóry właśnie przez ludzi.Do jednego wora Boga i jego Diabła !!! A wówczas Bóg zaszlochał do swego Diabła: "Diabeł weź no tam podstaw któremu nogę, to ja go zacznę wybawiać i może odzyskamy co nasze", na to Diabeł: "widzisz durniu ?! Mówiłem ci nie stwarzaj tego człowieka! Ty zawsze stwarzasz coś gorszego od siebie, i się nad tym pastwisz - taki już jesteś. A teraz przytul się do mnie, a ja cię pocieszę".
rebeliant2020.12.10 16:09
Moc szatana pochodzi od Boga.... Przypomina się trochę sytuacja, gdy rewolucja październikowa była zasilana środkami z zachodu uważanego za ostoję cywilizacji Boskiej.
TO PRAWDA2020.12.10 19:05
KOMUNIZM BYŁ FINANSOWANY PRZEZ USA - OJCZYZNE PANA BOGA - JAKBY TO POWIEDZIAŁ GŁUPI JAREK NIEZDAREK
A to ci heca!2020.12.10 15:51
LOLcontent już w czwartkowe popołudnie? Pewnie "petarda" będzie w weekend!
Anonim2020.12.10 15:48
Jasne , że i Szatan istnieje , chociaż go nie widać . Bóg istnieje to i Szatan istnieje . Piszę z dużej litery gdyż to jego imię a nie z sympatii . Ale ja wiem jak działa i mam się na baczności . Czuwam .
Natalja Siwiec2020.12.10 15:24
Ten artykuł to takie przygotowanie gruntu pod jutrzejszy, piąteczkowy lolcontent o księdzu, który otrzymywał smsy od samego Szatana.
Polonia Semper Fidelis2020.12.10 14:42
Uwaga! Nasz stary znajomy "Anonim" (czasem AAAtomek) oraz tenże pod wieloma innymi nickami jest chory z nienawiści i pogardy do chrześcijaństwa, Kościoła i Polski. To beneficjent starych układów rządów PO, który nie może pogodzić się z nieodwracalnością obecnych rządów. Maniacko wieszczy ich upadek, w co zresztą sam nie wierzy. Bluźnierstwa są dla niego jak narkotyk dla ćpuna lub alkohol dla pijaka - przynoszą mu złudne wrażenie ulgi. Ale potem następuje eskalacja jego choroby i bluźnierczy, pełen bełkotu cykl się powtarza ze zdwojoną siłą. Brak reakcji administracji Frondy na jego chamstwo i bluzgi to oczywisty skandal, ale na nich nie ma rady – udają głuchych. Może mają z nim jakąś cichą umowę? Nie wchodźcie więc z żadne słowne przepychanki z tym typem, bo jemu właśnie o to chodzi. To jest sadomasochista, który obrażany czuje lubieżną satysfakcję. W jego przypadku logika nie działa. Jego „argumenty” to Talmud w czystej postaci – pokrętny, złośliwy, pełen fałszywych oskarżeń. Dobro wywołuje w nim furię. Skandale, prawdziwe, naciągane lub wręcz urojone go cieszą. Niech więc prowadzi ten swój maniacki, bełkotliwy dialog sam ze sobą. To żałosny, nieszczęśliwy, godny politowania typ, któremu bardzo śpieszy się do piekła i rad by tam zaciągnąć też innych.
Anonim2020.12.10 14:22
Ja też widziałem - miał półtora metra wzrostu, był szczerbaty i miał nienawistne spojrzenie.
AAAtomek2020.12.10 14:46
To jest ich prezes.
Anonim2020.12.10 15:23
teraz to Jego Ekscelencja Prezes.
Aleks...2020.12.11 2:02
"anonimku".... ale i tak jesteś nam znany ,Lesiu,...pseudo-anonimku. Z tego wniosek, że tak dokładnie to siebie opisałeś! Zapomniałeś tylko dodać, że jesteś też stary, łysy i gruby! Kiedyś tak siebie opisywałeś! Pamiętam to!