Przezwyciężanie lęku przed śmiercią, czy zawsze właściwe? - zdjęcie
01.05.13, 09:41

Przezwyciężanie lęku przed śmiercią, czy zawsze właściwe?

6

Erica Brown, autorka wydanej niedawno książki, będącej obecnie hitem amerykańskich księgarni „Happier endings, Overcoming the Fear of Death/ Szczęśliwsze zakończenia, Przezwyciężanie Lęku przed Śmiercią” dąży za wszelką cenę do likwidacji wszelkiego lęku przed śmiercią. Czy ma rację ? Choć tej książki na razie, na szczęście nie ma w Polsce, warto o niej wspomnieć, ponieważ prezentuje ona pewien stosunek do spraw życia wiecznego, który także i u nas ma wielu swoich zwolenników.
Fascynacja
Należy rozumieć zachwyt nad tą książką w jaki łatwo wpada przeciętny inteligent, zarówno amerykański, jak i polski. Autorka bez wątpienia jest erudytką i zrobiła sprawnie literacko skleconą antologię różnych poglądów dotyczących śmierci. Nie jest to książka New Ageowa w wulgarnym post-hipsowskim tego słowa znaczeniu „niskiego” New Agu, np. dla młodych wyznawczyń kultu czarodziejek. Pisana jest z zamiarem edukacyjnym, na „wysokim” poziomie, w sposób budzący sympatię, błyskotliwy i zrozumiały, choć cytowane są trudne teksty.  Jest to książka fascynująca, w pewnym sensie hipnotyzująca erudycją. Lubimy wiedzieć to i owo o tej i o innej religii. Otrzymujemy zbiór poglądów, poza paroma drobiazgami, innych niż katolickie, z naciskiem na judaizm i buddyzm w których autorka wydaje się być najbardziej kompetentna. Tego typu literatury jest mało (nie licząc zalewu typowego spirytystycznego New Agu). Ta książka warta jest wspomnienia, ponieważ przypomina nam, że przekłamania New Age istnieją na wielu poziomach i nie zawsze łatwo jest je wychwycić.

Usuwanie lęku
Likwidacja lęku, o czym wspomniano w tytule jest zasadniczym powodem napisania książki. Ta apropryczność ujęcia, zakładanie takiego a nie innego celu, czyni tę książkę nienaukową, a nawet można powiedzieć kłamliwą. Naukowo i uczciwie było by wymieniać także motywy istniejące w wielu religiach, wspominające o sądzie, miejscach odosobnienia w jakich oczekuje się po śmierci na zbawienie trwając w pokucie, czy także miejsca nieodwołanej kary dla największych grzeszników, którzy odmówili miłosierdzia.  Już pobieżna znajomość mitologii greckiej daje nam pewien zarys wiedzy o zaświatach, w których nie jest przyjemnie. Takie jednostronne traktowanie tekstów i tradycji przypomina bajkę dla dorosłych, którą poleca im się przed wieczystym „dobranoc”. Nawet gorzej niż bajkę, ponieważ sens moralny baśni moralnie mobilizuje, a ta książka jedynie „uspokaja” bez wspominania o etyce.  Lecz czy taki „spokój” to „dobry spokój”?

Niepowaga
Moim zdaniem ta książka nie spełnia warunków, jakich bym oczekiwała jako osoba poważnie zainteresowana różnymi kulturami, ale będąca katolikiem o ustalonym światopoglądzie.
a) Nie potrafię z tego czerpać, ponieważ czuję się manipulowana, nie dano mi tu pełnej obiektywnej antologii różnych poglądów. Ja czuję że jest to wybór tendencyjny, zwłaszcza w pomijaniu mojego chrześcijaństwa. Ja bym chciała to chrześcijaństwo widzieć, może usytuowane roboczo na równi z innymi religiami, może skrytykowane, ale jednak jakoś widzieć.  Ja bym wolała książkę która wyraźnie sprawiedliwie dzieli rozdziałami, jak te zagadnienia pojmują różne środowiska, jeżeli nie świata, to choćby środowiska w Ameryce.
-  nic o Rosji i prawosławiu (a w Ameryce jest przecież potężna społeczność bardzo ortodoksyjna, eksponująca swoje poglądy na życie wieczne w wartych odnotowania kwestiach jak całkowity zakaz kremacji ciała i bardzo duży nacisk na modlitwę za zmarłych, przy zupełnie różniącej się od katolickiej teorii zaświatów, jako że nie wierzą w czyściec).
- Nie ma też ani słowa o Afryce, a przecież afrykański sposób myślenia, mający własny folklor,  jest czymś znaczącym w USA.
- Z chrześcijaństwa jest tam jedynie śladowo i bardzo nieprofesjonalnie wspomniany katolicyzm.
a) Kuriozalne porównanie stanu wewnętrznego, niewierzącej umierającej osoby, do stanu któregoś z wnętrz Twierdzy św. Teresy z Avila, które jest opisem  stanu wewnętrznego zakonnic będących w wyjątkowej relacji do Jezusa.
b) Całkowity i zupełny brak słów Jezus i Czyściec, Piekło, Sąd Szczegółowy, Sąd Ostateczny. Brak najmniejszej teologicznej próby zarysowania o co by miało chodzić w chrześcijańskiej wizji tych spraw z użyciem tych wyrazów.
b) Nazwanie duchowości „Dobrej śmierci” średniowieczną, podczas gdy bractwa o tej nazwie działają do dzisiaj i z tej teologii się nie wycofano.
c) Błąd merytoryczny nazwania renesansowych i barokowych druków z wizerunkiem „dobrej śmierci” średniowiecznymi.
d) Wyrwane z kontekstu wypowiedzi Matki Teresy i Chestertona.

- Zupełnie pominięte są różnorodne w Ameryce zjawiska protestantyzmu, który przecież różni się od katolicyzmu poprzez odrzucenie nauki o czyśćcu i odpustach. Tymczasem za budowniczych Ameryki uważa się białych anglosaskich protestantów. Także obecnie protestantyzm pentakostalny pełni dużą rolę. Jak można to pomijać? 

Wielokulturowość tak, lecz jaka?
Chciało by się ujęcia obiektywnego, encyklopedycznego, pisanego z kompetencją i sprawiedliwie rozdzielaną na różne religie uwagą. Są takie publikacje, pisane na różnych poziomach. Albo ujęcia usadowionego obserwacyjnie w moim kręgu cywilizacyjnym i kulturowym. Rozumiem że mam porównywać, ale niech porównuję mój katolicyzm z resztą religii. Jeżeli jest to widziane z punktu judaizmu, nie jest to dla mnie czytelne. 

Istota sprawy
W katolicyzmie, czy szerzej w chrześcijaństwie, pytanie „jak tam, w zaświatach jest” nie ma sensu. Jezus w wielu swoich wypowiedziach zaznacza związek jakości życia wiecznego z CZYNAMI jakie pełnimy tu na ziemi, religijnymi, jak i zwykłą etyką. Zatem, nikt uczciwy, żaden autorytet chrześcijański nie odpowie na pytanie  „jak tam jest”, ponieważ to ściśle zależy od czynów człowieka:
1) Jeżeli byłeś dobry będzie tam dobrze (Niebo, ewentualnie po Czyśćcu) ,
2) a jeżeli byłeś zły będzie źle (piekło).
Także wielu ateistów, wychowanych jednak w cywilizacji łacińskiej, również uważa że coś jest po śmierci i że dobremu będzie tam dobrze, a złemu źle. Uznaje zatem jakiś podział zaświatów, choć odrzuca dogmat i rytuał.

Błąd Raymonda Moody
Tej teologii życia wiecznego nie zmieni nam opowiadanie kogoś kto przeżył stan bliski śmierci i było mu tam przyjemnie, nie możemy na tej podstawie uważać, że sami również trafimy w przyjemne miejsce. Nie może być to teologicznie prawda, ponieważ: stan naszych sumień jest  indywidualny i zmienny. Zmienny, zatem nawet jak kiedyś sam doznałem tzw. Śmierci klinicznej i było mi przyjemnie, teraz mogę po grzechu trafić w gorsze miejsce.

Czym jest dobra śmierć?
Stąd też to co się wiąże z katolicką nauką o „dobrej śmierci” zupełnie autorka pomija, lub uważa za średniowieczne.  Wszelki lęk kwalifikuje jako zły i do usunięcia.  Tymczasem u nas przez „dobrą śmierć” rozumie się śmierć poprzedzoną refleksją etyczną (spowiedź z czynów). U nas człowiek przez tzw. „Lęk” (który de facto nie jest lękiem, lecz raczej poczuciem powagi sytuacji) motywowany jest do lepszej postawy etycznej, zachowywania przykazań, na łożu śmierci przeprasza bliskich za uchybienia, cierpienie pojmuje jako zadośćuczynienie. Jeżeli nie zdążył się poprawić, to przynajmniej żałuje za czyny. Jeżeli odbierzemy powagę sytuacji śmierci, de fato odbieramy powagę wszelkim tzw. Celom życia.  Ten związany ściśle z katolicyzmem „dobry lęk” przed sądem Bożym, nie jest „średniowieczny”. Przeciwnie, Michał Anioł, szczyt Renesansu, uważał „Terribilita” za kryterium jakości w sztuce. Używając tego słowa cieszył się z namalowania dobrego Sądu Ostatecznego, ponieważ ludzie oglądający go odczuwali „dobrą trwogę”, która przyczyniała się do ich zbawienia po śmierci.

Etyka
Czy w takim wypadku możliwe jest napisanie dobrej, z punktu widzenia naszej łacińskiej, a nie żydowskiej cywilizacji, antologii zdań o śmierci?  Tak, chyba jest możliwe, jeżeli ten wspólny mianownik byłby postawiony na neutralnym gruncie etyki. Wykazujemy, że różne religie zgadzają się, że opłaca się być dobrym człowiekiem, ponieważ po śmierci się to nagradza. Natomiast te same religie przestrzegają też przed możliwością potępienia dla złych. Poszukiwanie wizji przyjemnych zaświatów dla wszystkich, aby tylko się nie bać, gdzie likwidacja lęku zdaje się celem samym w sobie, nie przyczynia się do ulepszenia świata.  

Maria Patynowska

Erica Brown, Happier Endings: A Meditation on Life and Death, 2013

Komentarze (6):

anonim2013.05.1 13:31
Pani Mario, Miło Panią znowu "czytać" na Frondzie. Świetna recenzja. Systematycznie wskazuje na braki w opracowaniu tematu oraz stawia sensowne i merytoryczne pytania. Na pewno temat ludzkiej śmierci, strachu przed smiercią widziany z perspektywy różnych religii jest ciekawy i godny jakiegoś solidnego opracowania. Pozdrawiam :)
anonim2013.05.1 13:45
@bob2252 „dlatego kośćiół ostrzega przed tym ludzi, chce ich utrzymać w strachu i niepewności” Otóż bob, głupiś albo niedouczony. Żaden katolik nie boi się śmierci, bo Jezus powiedział: Kto wierzy we mnie, choćby umarł, żyć będzie.
anonim2013.05.1 15:57
Tutaj mozna dodać: św. Antoni z Padwy († 1231) "O duszo, podnieś się z ułud swego ciała, podnieś się z pożądliwości świata, powstań do wiecznych radości. W godzinę śmierci bezpiecznym będzie ten, kto tak właśnie podniesie się i skieruje swą duszę do Boga." św. Jan od Krzyża (†1591) "W godzinie porachunku będziesz czuł ciężar, że nie poświęcałeś czasu na służenie Bogu; czemu więc teraz nie wypełniasz go i nie używasz tak, jakbyś chciał mieć spełnione wszystko w chwili śmierci?" św. Jan Bosko (†1888) "… Nigdy nie widziałem, aby ktoś w momencie śmierci lamentował, że uczynił za wiele dobra …" ---------------------------------- Pozdrowienia dla Marysi
anonim2013.05.1 23:58
"Za nową formę spirytyzmu można uznać także niektóre doświadczenia typu "doświadczenia poza ciałem" (out-of-body experience: OBE lub OOBE) w takiej formie, jak doświadczał ich R. Monroe, a zwłaszcza tzw. doświadczenia bliskie śmierci (near-death experience: NDE), nad którymi badania rozpoczął R. Moody. Jednym z elementów czy punktów modelu Moody'ego jest typowe dla tradycji spirytystycznej (np. w koncepcji A. Kardeca) spotkanie z tzw. duchami błądzącymi. Sam Moody we wstępie do amerykańskiego wydania swoich książek uważa się za znawcę zjawisk paranormalnych i okultyzmu. Młodzieńcza fascynacja okultyzmem sprawiła, że później wierny swoim przekonaniom o równości wszystkich religii tworzył paralele nie tylko z Biblią, ale też z Tybetańską Księgą Umarłych, pismami XVIII-wiecznych mistyków szwedzkich, pismami E. Swedenborga. Moody, cytując ich, nie czyni żadnych rozgraniczeń pomiędzy źródłami okultystycznymi i chrześcijańskimi, uważając je za pożyteczne jedynie o tyle, o ile popierają one jego teorię." źródło: Nasz Dziennik 31 X - 1 XI ks. Aleksander Posacki SJ "Spór o duchy?", fragment ks. Aleksander Posacki SJ - filozof, teolog, znawca historii mistyki, demonologii oraz problematyki okultyzmu i ezoteryzmu, wykładowca akademicki, publicysta. Autor wielu książek (m. in. Okultyzm, magia, demonologia, Niebezpieczeństwa okultyzmu, Spiritismus - was unterscheidet ihn von Parapsychologie und Magie), artykułów naukowych i haseł encyklopedycznych (w tym ponad 100 haseł w Encyklopedii "Białych Plam"). Konsultant egzorcystów katolickich w Polsce i za granicą. Wykładowca na Międzynarodowych Zjazdach Egzorcystów (Niemcy, Polska), organizowanych przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, założone przez ks. Gabriela Amortha. Katechizm Kościoła Katolickiego: 2116 Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość 42 . Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu. 2117 Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.
anonim2013.05.2 11:03
bob2252: a czy wiesz ,że to nie są bzdury-jak by ktoś mógł na pierwszy rzut oka napisać, ale ewidentne "dary" demona-Lucyfera-we własnej osobie. I zapłacisz wysoką cenę jeśli się nie nawrócisz. Bzdurą zaś jest pisanie "znany badacz życia po życiu". Po pierwsze, nie da się zbadać życia po życiu, po drugie -wiem bardzo dużo z tej tematyki ale gościa nie pamiętałem. Choć po sprawdzeniu na youtubie zaskoczyłem ,kto zacz. Serdecznie radzę, zostaw to draństwo i zwodzenie szatańskie bo cena jaka zapłacisz będzie wysoka. Poszukaj :Leszek Dokowicz itd. Mój kontakt [email protected] |A Kościół -to też ja sam i nikogo nie utrzymuję w strachu jak np. świadkowie Jechowy, których Jehowa to ewidentny Demon (który straszy).
anonim2013.05.4 1:46
"Ta apropryczność ujęcia, zakładanie takiego a nie innego celu, czyni tę książkę nienaukową, a nawet można powiedzieć kłamliwą." Hmmmm, książka przecież nie wyjaśnia faktów (a jest b, jabłko jest zielone) tylko stawia na określoną postawę, ideologię. Pani Maria ośmiesza się tutaj czyniąc zarzuty "nienaukowości" czy "kłamliwości" skoro nikt nie powiedział że zamierza czegoś dowodzić. Nasza postawa wobec śmierci jest zasadniczo kwestią poglądów a nie dowodów, naukowości czy prawdy/fałszu. "Naukowo i uczciwie było by wymieniać także motywy istniejące w wielu religiach, wspominające o sądzie, miejscach odosobnienia w jakich oczekuje się po śmierci na zbawienie trwając w pokucie, czy także miejsca nieodwołanej kary dla największych grzeszników, którzy odmówili miłosierdzia." To są wyłącznie religijne koncepty, nie mające nic wspólnego z naukowością. Więcej, takie koncepty jak np. "czyściec" nie istnieją nawet w literaturze religii z której wywodzi ona swoje idee. "Już pobieżna znajomość mitologii greckiej daje nam pewien zarys wiedzy o zaświatach, w których nie jest przyjemnie." Zaświaty w mitologii greckiej są neutralne, na dobrą sprawę, więc mówienie o tym że jest w nich "nieprzyjemnie" zakrawa na śmieszność. Są Pola Elizejskie, jest Ereb i Tartar. Poza tym wiedza ta nam daje pojęcie o tym, że religie są sprzeczne w swoich orzeczeniach o tym, za co człowiek idzie do lepszej części zaświatów, a za co do gorszej. Zgodnie z zakładem Pascala na dobrą sprawę nie da się spełnić wymagań wszystkich religii. "b) Nazwanie duchowości „Dobrej śmierci” średniowieczną, podczas gdy bractwa o tej nazwie działają do dzisiaj i z tej teologii się nie wycofano." Ho ho, są ludzie którzy szli o wiele dalej i otwarcie zwalczają postawy ascetyczne i cierpiętnicze. "Także wielu ateistów, wychowanych jednak w cywilizacji łacińskiej, również uważa że coś jest po śmierci i że dobremu będzie tam dobrze, a złemu źle. Uznaje zatem jakiś podział zaświatów, choć odrzuca dogmat i rytuał." Nie no, ja protestuję, pani Maria chciała rzetelnego przedstawienia religii w książce a sama popełnia faux pax uznając nagle że "tekże wielu ateistów" uważa, że jest coś po śmierci. "Poszukiwanie wizji przyjemnych zaświatów dla wszystkich, aby tylko się nie bać, gdzie likwidacja lęku zdaje się celem samym w sobie, nie przyczynia się do ulepszenia świata. " Na pewno przyczynia się do ulepszenia życia doczesnego, bo przestajemy zapatrywać się na niebo. Człowiek nie powinien mieć nad sobą straszaka aby był dobry. To bardzo zacofany pogląd, który zgodnie z odwrotną psychologią skutkuje czymś zupełnie odwrotnym - ludzie stają się "dobrzy" z przymusu, a nie dlatego że tego chcą ze szczerego serca, bo sami doszli do podobnych wniosków które oferuje im etyka. Ja nie twierdzę że generalny wniosek pani Marii jest zły - etyka jak najbardziej, we wszystkich religiach, uczy nas dobrych wartości. Wartości te są jednak przemieszane ze złymi (w mojej ocenie) i trzeba umieć je rozróżniać.