Prof. Wojciech Polak: O strachu i znikającej wolności słowa na naszych uczelniach - zdjęcie
17.05.20, 11:00Screenshot Youtube - Pp Nn

Prof. Wojciech Polak: O strachu i znikającej wolności słowa na naszych uczelniach

28

Wolność słowa w Stanach Zjednoczonych uważana jest za świętość. Jakiekolwiek podejrzenie, że może zostać ona naruszona wywołuje zdecydowaną reakcję opinii publicznej, środków masowego przekazu i prawników. Pomimo tego coraz częściej, także z tego kraju napływają informacje o łamaniu zasady wolności słowa na wyższych uczelniach, w imię tzw. poprawności politycznej. W Polsce sytuacja wolności słowa na państwowych wyższych uczelniach wygląda wręcz tragicznie. Łamanie tej zasady ma szereg aspektów, które warto rozważyć:

1. Na ogół uważa się, że na uczelniach mogą gościnnie występować ludzie o różnych poglądach (poza skrajnymi, np. nazistowskimi). Zasada ta w wielu szkołach wyższych działa jednak w sposób bardzo opaczny. Z powodu tzw. poprawności politycznej blokuje się i odwołuje prelekcje ludzi o poglądach konserwatywnych, prawicowych i katolickich. Głośna była sprawa Amerykanki p. Rebecci Kiesling, która wygłaszała wykłady o nielegalnym charakterze aborcji w świetle prawa USA. Jej przygotowywane już wystąpienia zostały zablokowane przez władze kilku polskich uczelni lub odpowiednich ich wydziałów. Natomiast różne wykłady o charakterze lewicowym (albo i lewackim) są tolerowane bez przeszkód.

2. Władze państwowych uczelni podważają często prawo pracowników naukowych do własnych poglądów. Najgłośniejszym przykładem jest sprawa profesor Ewy Budzyńskiej z Uniwersytetu Śląskiego, której m. in. za to, że osoby w wieku prenatalnym nazywała dziećmi, wytoczono postępowanie dyscyplinarne. Na znak protestu wobec takiego rozwoju zdarzeń, profesor Ewa Budzyńska odeszła z uniwersytetu.

Co gorsza podważa się też prawo profesorów do wypowiadania swoich poglądów poza murami uczelni, co godzi wprost w konstytucyjne zapisy o wolności słowa. Można tu przytaczać rozmaite przykłady. Ostatnio polskim światem akademickim wstrząsnęła informacja o wznowieniu postępowania dyscyplinarnego przeciwko znanemu i powszechnie szanowanemu profesorowi Aleksandrowi Nalaskowskiemu z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w związku z jego tekstem pt. „Wędrowni gwałciciele”, opublikowanym w Tygodniku „Sieci” dnia 26 sierpnia 2019 r. Zasłużonemu profesorowi nie odpuszcza się nawet w czasach szalejącej epidemii.

3. Najbardziej w wolność słowa godzi jednak niezwykle rozwinięty system zastraszania pracowników na państwowych wyższych uczelniach. Ostatnia reforma ministra Jarosława Gowina, zwana szumnie „Konstytucją dla nauki” przyznała rektorom na uczelniach władzę praktycznie absolutną. Rektor może z pracownikiem zrobić wszystko: zwolnić go pod byle pretekstem, przenieść na niższe stanowisko, zabrać mu zakład lub katedrę, zablokować pieniądze na projekt badawczy, nie przyznać nagrody etc. Na szczeblu wydziałów namiestnikami rektorów stali się, mianowani przez nich (w praktyce) dziekani. Nie ma już Rad Wydziałów, w których zasiadali m.in. wszyscy profesorowie. Owe rady miały spore kompetencje i kontrolowały prace dziekanów. Dzisiaj skrzywdzony przez dziekana profesor może się odwołać tylko do rektora, który mu odpowiada zazwyczaj: „sami załatwiajcie swoje wydziałowe sprawy”. Sami – to znaczy niech załatwia je dziekan. I koło się zamyka. Najbardziej zastraszonymi gremiami na większości uczelni państwowych są senaty, których członkowie w głosowaniach jawnych (tajne są tylko w sprawach personalnych) rzadko przeciwstawiają się woli obecnego na sali i obserwującego uważnie rektora. Jak wspomniałem Rad Wydziałów nie ma. Senaty sprowadzane są coraz mocniej do roli ciał dekoracyjnych (uroczystości akademickie, togi, łańcuchy, berła etc.) a ich członkowie (z pewnymi wyjątkami) milczą. Większość pracowników naukowych boi się więc narazić władzom uczelni i też milczy. Strach jest potężny i wszechobecny. Zwłaszcza, że niepokorni pracownicy naukowi są rzeczywiście często poniewierani i poniżani. Dotyczy to także starszych i zasłużonych profesorów.

Na mojej uczelni proponowałem wstawienie do statutu zapisu zwiększającego poczucie bezpieczeństwa senatorów uniwersyteckich:
„Senat podejmuje uchwały na posiedzeniach w obecności co najmniej połowy statutowej liczby członków. Wszystkie głosowania podczas obrad Senatu są tajne.

Członek Senatu, zatrudniony na uczelni, podczas trwania jego kadencji senatorskiej oraz w ciągu 5 lat od dnia wygaśnięcia jego kadencji senatorskiej, może zostać zwolniony z pracy na uczelni przez rektora jedynie za zgodą ¾ senatorów, w obecności co najmniej połowy statutowej liczby członków Senatu […]”.

Propozycje te zostały odrzucone odgórnie bez większej dyskusji. Dzisiaj uważam, że zapisy takie powinny znaleźć się po prostu w Ustawie o Szkolnictwie Wyższym i mieć charakter powszechnie obowiązującego prawa w szkołach wyższych.. Odbudowa autonomii wewnętrznej wyższych uczelni, zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom naukowym, przywrócenie wolności słowa na uczelniach to zadania dla Ministerstwa i Sejmu. W obecnej sytuacji tylko narzucenie tradycyjnych akademickich i samorządnych norm poprzez zapisy ustawowe może uratować wyższe uczelnie polskie przed zupełną degradacją. Trzeba przywrócić rady wydziałów i ich uprawnienia do nadawania stopni naukowych oraz kształtowania funkcjonowania wydziałów, zwiększyć znaczenie senatów i poczucie bezpieczeństwa senatorów, zlikwidować do niczego niepotrzebne Rady Uczelni, ograniczyć pensje rektorów (z dodatkami) do dwukrotności zasadniczej pensji profesora zwyczajnego na ich uczelniach, ukrócić rozwielmożnioną administrację wyższej rangi w rektoratach, zlikwidować absurdalny i demoralizujący system tzw. ewaluacji (ocen) dorobku naukowego pracowników i wydziałów, zredukować cesarskie uprawnienia rektorów. Wszystko to musi zrobić Ministerstwo i Sejm. Rektorzy tego sami nie dokonają. Mogliby wprawdzie, nawet bez nowych ustaw, wiele rzeczy sprowadzić do normalności, ale zazwyczaj nie chcą. Ratujmy więc nasze uczelnie, póki nie będzie za późno.

 

Wojciech Polak

Komentarze (28):

Starzec2020.05.20 0:29
I tutaj ten od kretyna?Panie Gowin.Kiedyś Pana podziwiałem ale po tej pseudo reformie Uczelni-dokonał Pan zbrodni na wolności na Uczelniach./a wiem co mówię/Jest Pan tak ślepy i zadufany,że tego nie widzi?teraz rozumiem,ze przy okazji zdrady Zjednoczonej Prawicy zrejterował Pan z ministerowania karykaturą świata naukowego,którą tak Pan spartolił.Ot i blisko panu do tego człowieczyny od kretynizacji.
Otreba2020.05.18 1:15
Członkowie antychrześcijańskiej masonerii są dominującymi elitami na uczelniach. Od końca XIXw. sponsorzy Marksa, Engelsa, Darwina i jeszcze kilkuset innych, zapoczątkowali finansowe wspieranie naukowych karier dla masonów i ateistów. A naukowcy chrześcijańscy mieli bardzo pod górkę lub nie robili żadnych karier. Poza nielicznymi geniuszami wyjątkami lub kariery robili tylko na chrześcijańskich uniwersytetach. Celem tego programu było wymazanie Boga z nauki, a potem z ludzkich umysłów w ciągu np. 50 lat. Dlatego tak wielkie fortuny przeznaczali najbogatsi masoni na muzea służące ateizacji, preferujące tylko darwinizm. Dodatkowo w dużej częsci świata hitleryzm i komunizm jednoznacznie niszczył i tłumił chrześcijan pośród nauki. Obecnie jakoby jest po komuniźmie. Ale od lat 90tych XXw. masoneria bardzo się umocniła pośród naukowców o żydokomunistycznym rodowodzie własnym czy z ich rodzin. Swoich wspierają pieniędzmi Polaków. Dlatego takie a nie inne kroki prześladowań są podejmowane w stosunku do odważnych, którzy nie dają się zastraszyć. Rząd powinien się tym natychmiast zająć.
Albert2020.05.18 9:28
"A naukowcy chrześcijańscy mieli bardzo pod górkę lub nie robili żadnych karier." Z prostej przyczyny. Byli lub są: - niewykształceni - nierozgarnięci - mierni intelektualnie - bez pojęcia o świecie - bez pojęcia o nauce - zwyczajnie nieudolni Tak było zawsze i tak będzie zawsze.
studencik2020.05.17 18:54
Niestety, wszystkie profesory ze starego nadania malo sie znaja na tym co profesoruja. Boja sie, ze to wyjdzie na jaw i wiezgaja jak moga. Posluchajcie sami wypowiedzi roznych "profesorow" a sami to pojmiecie (hartman, niesiolowsli, balcerowicz, senyszyn...) Czyzbym sie pomylil?
socjolog2020.05.17 17:44
W komunie każda gazeta miała wydrukowane hasło: "proletariusze wszystkich krajów łączcie się" Czyżby teraz PO rzuciła w eter "wszystkie rece na POkład ,kazdy chwyt dozwolony ? a można prosciej: zdrajcy,złodzieje,obiboki,szwindlarze-POmóżcie!
Pat2020.05.17 16:54
To normalne w czasach gdy Niemcy biorą się za rządzenie Europą
Wesoly2020.05.17 15:38
To efekt Gowina-Judasza! Zniszczył szkolnictwo wyższe, pomógł zlapac oddech PO- domagajac sie przesuniecia wyborow!! To wiecej niż chuligan polityczny!!!!
JanP2020.05.17 13:16
Prawdziwa wolność słowa jest na Frondelku. Jak treść odpowiedzi na posta jest po myśli redakcji, to dostanę plusika a jak im moja odpowiedź nie odpowiada, to dostaję x minusów.
Edward2020.05.17 12:35
Wojciech Polak o wolnosci slowa.Dobre sobie.Wolnosc slowa wg.Wojciecha Polaka jet wowczas kiedy On zgadza sie z tresciami.W przeciwnym wypadku to anarchia.
widz2020.05.17 12:26
Czyżby Gowin generalnie był "gowno" wart?
LEWACKIE LUMPY,no to nie ma już ŻAŁOBY po DIDUSZCE2020.05.17 11:52
Na polskich ulicach pojawia się coraz więcej bandyckich hord niby-protestujących z każdego powodu. To wszystko jest nakręcane przez lewacko-tęczowe lobby politycznej "totalnej" opozycji gotowej podpalać kraj wszędzie i za każdą cenę. Zza kurtyny wspomagają to byli SB-ecy, PZPR-owcy, ci z WSI i PRL-owskich służb specjalnych oraz LWP. To są działania wprost wymierzone w istnienie państwa. Co kuriozalne, cała to awanturnicza banda uliczna neo-komunistów i post-PRL-owskich lumpów usiłuje przedstawiać się za kogoś innego niż w rzeczywistości sama jest. Niektórzy z tych obłąkanych ludzi - jak ma to ostatnio miejsce w Warszawie - usiłują wmówić, że stoi za nimi nawet "Solidarność" górników czy stoczniowców. Ludzie z "Solidarności" jedynie na taki słowa pukają się w czoła. Tym bardziej, że "S" oficjalnie wsparła w wyborach Andrzeja Dudę. Ale coraz powszechniej zwykli Polacy sami wskazują na konieczność obywatelskiego powiedzenia "dość" tym lumpiarskim rozróbom. Pojawiły się nawet głosy, że warto byłoby przeciwstawić lumpiarskim rozróbom w Warszawie faktycznie ze dwie robocze zmiany związkowych "palaczy opon" i "zdenerwowanych" robotników z kilku zakładów i kopalń. Wtedy ta cała dzicz lewacko-komunistyczna da nogę na oczach całej Polski.
Olej2020.05.17 11:42
Odzyskać Polskę z łap czerwonej mierzwy ! Gonić czerwonych chamów z piedestału elit, z kultury, oświaty i nauki, z redakcji mediów publicznych. Gonić ich gdziekolwiek mają wpływ na nasze życie ! Przerobione chamy uzurpujące sobie mieć władzę nad nami zwykłymi ludźmi. Chamy których sposobem porozumiewania się są przekleństwa, oczernianie i oszczerstwa, bolszewicka przewrotność, cwaniactwo i spryt chama. To dlatego mamy chama w senacie, chama przeciw któremu zeznaje prawie setka ludzi, chama kopertowca, chama i zwyczajną świnię bez krzty honoru i godności. Łbem wywala futryny, sprytem Nikodema Dyzmy wchodzi na salony.
Uwaga !2020.05.17 11:41
Ludzie, zоbaczcie, jak wzmacniam moją odporność na walkę z koronawirusem. Piszę o tym na moim blogu ---> yourblogg.info/covid
Olej2020.05.17 11:27
Nie wywalono komunistów z uczelni są tego efekty. Jeżeli jest statut uniwersytetu, powinien być święty. Każdy kto ten statut naruszy musi mieć jedną drogę - rezygnację z pracy w w/w instytucji.
Albert2020.05.17 11:28
" Każdy kto ten statut naruszy musi mieć jedną drogę - rezygnację z pracy w w/w instytucji. " I dlatego właśnie z pracy wyleciała Budzyńska oraz Nalaskowski. Szkoda tylko, że tego drugiego po histerii w prawackich mediach przyjęto z powrotem. Kompromitacja rektora na całej linii.
anonim2020.05.17 11:40
Rektor powinien mieć kręgosłup moralno - etyczny , a nie ideologiczny. Ale co się nie robi dla kasy , "prestiżu" , "bycia kimś" , ale lata komuny zrobiły głębokie bruzdy w mózgach wielu ludzi.
Albert2020.05.17 11:44
"Rektor powinien mieć kręgosłup moralno - etyczny , a nie ideologiczny." O tym właśnie piszę. Ten rektor nie miał żadnego kręgosłupa, ugiął się pod prawackimi żądaniami, które powinien jedynie w kiblu spuścić.
Kali2020.05.17 13:14
Czyli lewackie żądanie są ok a prawackie do kibla? Czyli jak wygra wybory prezydenckie kandydat prawicy to je kwestionujemy a jak lewicy to akceptujemy? Niech żyje Lenin !!! Niech żyje!!!
Albert2020.05.17 16:34
Ile znasz analogicznych przypadków w postaci lewactwa? Wymień jeden.
taro2020.05.17 14:38
przestan kanalio belkotac, krecisz tak,ze ci morde wykrzywia od klamstwa.
Albert2020.05.17 16:34
Ty w ogóle coś zrozumiałeś z tego, co przeczytałeś? Pytanie retoryczne - oczywiście, że nie. Jesteś tylko typowym przedstawicielem katoprawackiego analfabety.
taro2020.05.17 14:36
nie dosc,ze nie wywalili komunistow,to jeszcze poprzyjmowali setki dewiantow .
Albert2020.05.17 11:19
Wolność słowa kończy się w tym miejscu, w którym zaczyna się wolność innych. O czym katoprawackie śmiecie pokroju Budzyńskiej lub Nalaskowskiego oczywiście nie mają pojęcia, bo w Radiu Maryja tego nie usłyszą.
Ben2020.05.17 11:35
tipsfedora.jpg
Szkoła niepotrzebna. Czas pożegnać przymus2020.05.17 11:19
Myślałem że będzie to artykuł o szkolnictwie na Białorusi bo pan na zdjęciu podobny do Łukaszenki.
katolicka kretynizacja polski2020.05.17 11:08
O strachu i znikającej wolności słowa w piosenkach najlepiej przekonał się Kazik gdy jego piosenka bijąca rekordy popularności znikła z rankingu radiowej "Trójki".
anonim2020.05.17 11:35
wyszedł z choroby - dostał drugie życie - Nic nie zrozumiał
Dam2020.05.17 11:58
Czyżby teraz mówienie źle o PISie było bluźnierstwem? Dobrze że już nawet nie udajecie. Jesteście po prostu sektą.