11.09.18, 09:15screenshot Youtube

Prof. Romuald Szeremietiew: Czas się opamiętać! To może doprowadzić do unicestwienia Polski

Obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości. Odbudowa państwa polskiego po 1918 r. była efektem wielu polskich wysiłków, zwłaszcza zbrojnych (powstania, Legiony), ale też pasmem cierpień i nieszczęść jakie Polacy znajdujący się w niewoli doświadczali.

Naród Polski nie musiałby tego przechodzić, gdyby jego elity potrafiły na czas podjąć program naprawy wielonarodowej Rzeczpospolitej, wielkiego państwa zbudowanego przez Polaków.

W tym państwie w XVI wieku pojawiły się procesy destrukcyjne i w XVII wieku nastąpił głęboki kryzys i rozkład. Warstwy rządzące skłócone w zapiekłym sporze nie potrafiły skutecznie zreformować i naprawić państwa. Sąsiedzi Polski wykorzystując słabość i upadek Rzeczypospolitej dokonali jej rozbioru i Polacy swoje państwo stracili.

Wspominając z dumą polski zryw wolnościowy 1918 roku, wielkie zwycięstwo nad bolszewikami 1920 roku powinniśmy też pamiętać, że w XVIII wieku była haniebna utrata niepodległości.

Alternatywa: utrata niepodległości – odzyskanie niepodległości pozostała.

Droga do Niepodległej

1 września 1979 r. założyliśmy z gronem przyjaciół i kolegów Konfederację Polski Niepodległej (byłem współorganizatorem KPN i znalazłem się wśród 50 sygnatariuszy deklaracji założycielskie Konfederacji).

Ogłosiliśmy, że założyliśmy partię polityczną działającą jawnie i dążącą do pozbawienia komunistów władzy nad Polską. Wcześniej powstawały róże inicjatywy, ale ich twórcy deklarowali działalność na polu społecznym i na wszelkie sposoby odżegnywali się od polityki. Nic więc dziwnego, że po powstaniu KPN działacze tzw. opozycji demokratycznej (lewica laicka) doznali szoku. Jeden z czołowych publicystów KOR Jan Walc popełnił artykuł pod wymownym tytułem: „Drogą podłości do niepodległości” (Biuletyn Informacyjny KOR. nr 7/33, wrzesień - październik 1979 rok). Dezawuował w nim naszą inicjatywę doszukując się jakichś spisków, które miały osłabić i zmarginalizować jego środowisko.

Pamiętam dyskusję jaką wkrótce po powołaniu KPN wraz z Tadeuszem Stańskim przeprowadziliśmy z Jackiem Kuroniem w jego mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Otóż Kuroń przekonywał nas, że używanie pojęcia niepodległość jest swoistą prowokacją w stosunku do władz PRL, bowiem kojarzy się z II RP i tym samym odmawia legalności PRL. Do tego wchodzenie na pole polityki, gdy cele można osiągać w miarę bezpiecznie w sferze działań społecznych jest niemądre. Teraz SB zrobi wszystko, aby was zniszczyć, niczego nie osiągniecie – mówił Kuroń. Wreszcie powiedział, że jeżeli już, to powinniśmy używać pojęcia suwerenności, które jest w zasadzie tym samym co niepodległość, ale brzmi dla reżimu strawnie, będzie jakoś tolerowana, gdy niepodległość, to przecież antysowietyzm z perspektywą wyjścia z bloku sowieckiego, czego reżim nigdy nie zaakceptuje. Nie wygracie i trochę mi was żal chłopcy, bo zdrowo oberwiecie – mówił nam Kuroń, był jakieś dziesięć lat od nas starszy więc dlatego zapewne przybierał takie patriarchalne pozy.

Nie zgodziliśmy się z Kuroniem będąc przekonanymi, że reżim wkrótce się zachwieje pod naporem społeczeństwa i w końcu upadnie, a Polska będzie znowu niepodległą Rzecząpospolitą. Jednak z rozmowy z liderem KOR została myśl, czy rzeczywiście niepodległość i suwerenność są tym samym i czy może byłoby lepiej przyjąć nazwę Konfederacja Polski Suwerennej?

W naszej deklaracji, że dążymy do niepodległości było jednak coś istotnego, czego Kuroń nie dostrzegł. To było nasze zobowiązanie dokąd zmierzamy. Uważaliśmy, że zwykła uczciwość nakazuje mówić ludziom co chcemy uczynić. Uważaliśmy, że cele naszego działania musi być jasno zarysowany i nie wyobrażaliśmy, że niepodległość można osiągnąć kręcąc i oszukując, udając, że nie o to nam chodzi, uzyskać tak jakość przypadkiem, mimo wszystkiego. Nam nie chodziło o irytowanie „towarzyszy” z PZPR, ale o uczciwe potraktowanie Polaków, naszych zwolenników. Kierował nami wzgląd strategiczny, a nie taktyka starć z SB.

Państwo niepodległe powstaje, gdy dany naród uzyska zdolność wykreowania władz niezależnych od zewnętrznych ośrodków, trwale opanuje terytorium na którym będzie bytować i uzyska uznanie międzynarodowe dla swej państwowości.

Zastanawiając się nad procesami dochodzenie przez Polskę do niepodległości w trakcie rozpadu bloku sowieckiego można dostrzec, że stało się to za sprawą coraz liczniejszych i potęgujących się zjawisk będącymi wyrazem suwerennych poczynań coraz większej liczby Polaków. Przy czym było widoczne, że w PRL, państwie będącym satelitą ZSRR są dziedziny, w których obywatele mogą funkcjonować mimo wszystko w miarę suwerennie. Takim obszarem była aktywność na polu religijnym. Przykład niezależnej postawy i suwerennych zachowań dawał Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński.

Po 1975 r. gdy podpisano w Helsinkach, na zakończenie Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie Wielką Kartę Pokoju, a państwa bloku sowieckiego, w tym PRL, ratyfikowały Międzynarodowe Pakty Praw Człowieka, pojawiła się szansa podjęcia niezależnych od władz działań społecznych poza Kościołem katolickim, a następnie także politycznych.

Wielkim aktem narodowej suwerenności było powstanie w 1980 r. NSZZ „Solidarność” będącego formalnie związkiem zawodowym, ale faktycznie ruchem wolnościowym obejmującym około 10 milionów ludzi. Proces tych zmian, co się stanie, rozpoznało i opisało wcześniej kierownictwo KPN w tekście „Rewolucja bez rewolucji” („Droga”, nr 7/1979 r.).

Skala suwerennych działań Polaków (ich ilość) była tak wielka, że mimo zastosowania środków represyjnych (stan wojenny 1981 r.) władzom PRL nie udało się polskiego dążenia ku niepodległości odwrócić i w końcu musiały skapitulować. W procesie zapoczątkowanym ugodą przy tzw. okrągłym stole doszło do przemian, które zaowocowały wyborami parlamentarnymi, najpierw w czerwcu 1989 r. odbyły się tzw. wybory kontraktowe, częściowo wolne, a w października 1991 r. pierwsze raz w Polsce po II wojnie światowej całkowicie wolne wybory do sejmu i senatu. Ukoronowaniem suwerennych zachowań obywateli polskich były wybory powszechne na urząd Prezydenta RP przeprowadzone w listopadzie i grudniu 1990 r.

22 grudnia 1990 r,. prezydent RP na Uchodźctwie Ryszard Kaczorowski uroczyście przekazał na Zamku Królewskim w Warszawie insygnia władzy państwowej II RP na ręce wybranego w pierwszych wolnych, od zakończenia II wojny światowej, wyborach prezydenta RP Lecha Wałęsy. Państwo polskie, nazywane odtąd III RP, stało się faktem.

Groźba utraty niepodległości

Przedstawiając proces odzyskiwania przez Polskę niepodległości można zastanawiać się, ile trzeba suwerennych wolnościowych zachowań obywateli, aby niepodległe państwo zaistniało. W związku z tym pojawia się też pewna obawa. Jeśli tak można przeprowadzić tworzenia niepodległego państwa, to można go też innymi suwerennymi działaniami ludzi, ale destrukcyjnymi, odwrócić.

W warunkach ostrego sporu politycznego – taką sytuację mamy dziś w Polsce – gdy zorganizowane grupy obywateli (partie polityczne, stowarzyszenia, organizacje pozarządowe) mogą podejmować niezależnie działania kwestionując legalizm instytucji państwa, odmawiając akceptacji dla stanowionego przez rządzących porządku prawnego jest to możliwe. Jeśli zaś skala zjawiska przekroczy dopuszczalne w działalności opozycyjnej granice i destruktorom uda się uruchomić masy ludzi nastawione wrogo do władz, to bez trudu można będzie doprowadzić do rozkładu państwa i w konsekwencji do jego unicestwienia. Taki proces miał przecież miejsce w Polsce w drugiej połowie XVIII w. gdy w podzielonym społeczeństwie w sporze - także w rezultacie wsparcia z strony obcych potęg - zwyciężyły ośrodki polityczne (konfederacja targowicka) przeciwne reformom i naprawie państwa. W następstwie tego Rzeczpospolita na 123 lata zniknęła z mapy politycznej Europy.

Warto o tym dziś pamiętać i skłaniać wadzących się patriotów do opamiętania. Lepiej przecież mieć nawet uwierające nas państwo polskie, które możemy naprawiać, niż trafić pod obce rządy, które nas zmuszą do podporządkowania się ich woli i ich interesom.

Romuald Szeremietiew

dam/salon24.pl