Prof. Kleiber: "Mamy znakomitych wynalazców, o których prawie nikt nie wie" - zdjęcie
03.09.11, 10:22

Prof. Kleiber: "Mamy znakomitych wynalazców, o których prawie nikt nie wie"

6

 

- Panie Profesorze, jaki jest największy wynalazek wolnej Polski, odrodzonej po 1989 roku?

 

- Taki ranking jest z wielu względów niemożliwy do sporządzenia, bo najpierw trzeba by uzgodnić kryteria oceny. Sukcesem był np. niebieski laser opracowany dekadę temu w Instytucie Wysokich Ciśnień PAN. Dzięki niemu można m. in. upakować na elektronicznym nośniku pamięci cztery razy więcej danych niż zwykle. W tej chwili na owym laserze bazuje cała tzw. technologia Blue Ray, wykorzystywana w wielu urządzeniach elektronicznych. Zmarnowaliśmy szansę na wielki sukces handlowy niebieskiego lasera, bo nie potrafiliśmy znaleźć jakiś stu milionów złotych na wdrożenie tego wynalazku. Podobnym osiągnięciem szczyci się dzisiaj warszawska firma Ammono, która potrafi wytworzyć niezbędny m.in. w niebieskim laserze monokryształ  najnowocześniej na świecie. Mamy także swój udział w osiągnięciach związanych z produkcją cienkich warstw węglowych zwanych grafenem, który już wkrótce może zastąpić krzem i zrewolucjonizować elektronikę. Przykładów znakomitych osiągnięć z zakresu zaawansowanej elektroniki mamy naprawdę wiele! Wielki sukces naukowo-biznesowy odniosła firma Adamed, lider innowacji na polskim rynku leków.  Przeciętny Polak nie zdaje sobie sprawy, że mamy także w Polsce ciekawe rozwiązania dotyczące tzw. czystych technologii energetycznych, związanych z umiejętnym przetwarzaniem węgla, np. jego podziemną gazyfikacją czy wychwytywaniem i przechowywaniem pod ziemią dwutlenku węgla. Powstają już pilotażowe instalacje, które mają owe marzenia zrealizować, ale dzieje się to zdecydowanie za wolno. Jeśli okaże się, że będziemy mogli wydobywać dużo gazu z łupków i nie zanieczyszczać przy tym środowiska to bardzo dobrze, ale o węglu już wiemy, że mamy go dużo – trzeba to wykorzystać! Wielką szansą dla Polski może być także tzw. głęboka geotermia, a więc wykorzystywanie ciepła podziemnych wód termalnych – także w tym zakresie mamy nowatorskie, krajowe rozwiązania, których twórcą jest dr Bogdan Żakiewicz, polski naukowiec, który przez lata pracował w USA.

 

- Polskie państwo nie ma chyba takich pieniędzy na inwestycje w naukę.

 

- Państwowe pieniądze nie są po to, by wydawać je na bardzo ryzykowne pomysły wdrożeniowe. Państwo powinno przede wszystkim dbać o poziom badań podstawowych, abyśmy dobrze uczyli studentów i umożliwiali naukowcom zdobywanie wiedzy niezbędnej do innowacyjnego myślenia. Innowacyjne projekty powinny zaś finansować banki i zainteresowane przedsiębiorstwa.  Ale to w naszych warunkach jakoś nie funkcjonuje – innowatorzy boją się po takie środki sięgać, banki nie potrafią prawidłowo wyceniać ryzyka związanego z takimi przedsięwzięciami. W USA każdy bank za przysłowiowym rogiem jest w stanie w szybkim czasie wycenić koszt kredytu potrzebnego do realizacji nawet najbardziej oryginalnego pomysłu, a u nas jest to prawie niemożliwe – nasi kredytodawcy boją się wynalazczości.

 

W Polsce mamy do czynienia jeszcze z innym zjawiskiem. Jeśli jakiś wynalazca poniósł klęskę rynkową ze swoim pomysłem, to od razu robi się wokół niego nieprzyjemna aura, ktoś taki otrzymuje stygmat nieudacznika. Tymczasem droga do zwycięstwa prowadzi najczęściej przez wiele porażek. Niektórzy wielcy wynalazcy kilkukrotnie bankrutowali zanim stworzyli produkt, który podbił rynek. Trzeba kilka razy spudłować, żeby wreszcie trafić – w Stanach to wiedza powszechna, u nas wręcz tajemna. Za oceanem ktoś kto zaryzykował i przegrał jest mimo tego uważany za pozytywnego bohatera – trzeba mu dodać otuchy aby udało mu się następnym razem! Nam się w głowie nie mieści coś podobnego.  To, oprócz potrzeby szacunku dla odważnych, wielkie wyzwanie dla twórców naszego prawa – w tym przypadku prawa upadłościowego.

 

- W Polsce brakuje chyba instytucji i ludzi, które mogłyby wyłapywać genialne pomysły.

 

- Instytucji jest akurat co niemiara. W Polsce istnieje około  350 podmiotów, których celem jest pomoc w realizacji innowacyjnych projektów. Tyle, że większość z nich jest mało przydatna. Dostają jakieś granty z UE, odbywa się tam jakiś pozorowany ruch, ale nic wielkiego z tego nie wynika. Większość zarządzających tymi instytucjami popełnia  zresztą fundamentalny błąd: czekają, aż wynalazca sam do nich przyjdzie i opowie o swoim pomyśle. A twórcy wynalazków zwykle nie potrafią się sami promować. Ja jestem zwolennikiem modelu amerykańskiego,  w którym firmy tzw. otoczenia biznesu urządzają łowy na wynalazców. Za oceanem kształci się ekspertów, którzy chodzą i wyszukują ludzi pracujących nad innowacyjnymi rozwiązaniami. W Stanach to dzisiaj wręcz zawód, który nazwa się „broker wiedzy”. Umiejętność tę zdobywa się tam na uczelniach. Połączenie biznesu i wiedzy jest trudne, dlatego ludzie, którzy mają orientację w tych dwóch światach są nieocenieni.

 

Pełny tekst wywiadu we wrześniowym wydaniu "Malemana" 

Komentarze (6):

anonim2011.09.3 11:08
<p>Firenze - no bo w Polsce banki są w gł&oacute;wnej mierze zagraniczne. Wolałbyś żeby Polska była zmonopolizowana przez PKO BP i PeKaO SA?</p>
anonim2011.09.3 11:09
<p>Hyno77 - Ci co wymyślają te wynalazki to właśnie jest inteligencja. Szkoda tylko że giną w zalewie biurokracji i tłamszenia innych.</p>
anonim2011.09.3 12:02
<p>a najśmieszniejsze jest to że z \"naszych\" Unijnych dotacji korzystają zagraniczne firmy majace plkac&oacute;wki w Polsce. Sprawdzcie sobie w bazie firm kt&oacute;re uzyskały dofinansowanie.</p> <p>Chciałem wziąć dotacje bo mam pomysł ale brak mi pieniędzy. Oczywiście pieniądze są ale dla tych co maja kasę i chca poszerzyć swoja działalność przynoszącą dochody. Ty człowieku bez kasy mozesz liczyć na 18 - 40 tys. a to na inowacje \"trochę\" za malo.</p>
anonim2011.09.4 9:33
<p>Już nie wspominając p. Karpińskiego - jednego s pierwszych na świecie (jak nie pierwszego) konstruktor&oacute;w komputera osobistego. facet był geniuszem, jego pechem było, że nie chciał \"wsp&oacute;łpracować\" z Anglikami, gdzie prawa do wynalazku miałby jego angielski szef, wolał robić to w Polsce pod polskim szyldem. Tylko tym razem radzieccy towarzysze nie dopuścili, żeby polski komputerek walizkowy z Wrocławia był lepszy niż kilkuszafowy ruski \"Riad\".</p> <p>Inny Polak - geniusz techniczno - biznesowy zaraz przed wojną z rodzicami wyjechał do Szwajcarii i po wojnie tam pozostał. przez długie lata (do dziś) firma \"Nagra\" jest synonimem najwyższej jakości w dziedzinie sprzętu audio. Taki samograjowy Maybach. Założycie tejże firmy, p. Kudelski \"wypłynął\" na tym, że w epoce, kiedy magnetofony szpulowe ważyły 20 kg zrobił malutki magnetofonik reporterski o jakości nagrań przewyższającej te studyjne. Oczywiście świat się nimi zachłysnął, nie było szpiega bez \"Leicy\" i reportera bez \"Kudelskiego\".</p> <p>A ilu wynalazc&oacute;w zginęło w czasie II WŚ zamordowanych przez okupant&oacute;w w ramach \"ucinania inteligenckiej głowy\" Polakom?</p> <p>Wolałbym, żeby po wojnie Polska była zr&oacute;wnana z ziemią, żeby kamień na kamieniu nie stał, ale żeby ci ludzie żyli i działali. Dzisiaj bylibyśmy gdzie indziej.</p> <p>Ale jaką przyszłość ma nar&oacute;d, kt&oacute;ry wymyśla komputery, łamie szyfry, konstruuje nowatorskie kamery filmowe i mn&oacute;stwo innych wynalazk&oacute;w (Szczepanik) zamiast bomb, rakiet, metod masowego unicestwainia sąsiad&oacute;w, etc, etc?</p>
anonim2011.09.4 9:43
<p>Oczywiście, o geotermii padło słowo. Ale o wszystkim świadczy, że profesor nie zająknął się o całkowicie prywatnym projekcie fundacji Lux Veritatis (woda o temp. ponad 60 stopni) ale toczy ślinę z ust&nbsp; o głębokiej geotermii o temperaturze wody 38 stopni. Żałosne. I co najfajniejsze, ten projekt 38 stopni jest hojnie finansowany z funduszy państwowych i unijnych, fundacji Lux Veritatis odm&oacute;wiono nawet złot&oacute;wki.</p> <p>Polska w tym ujęciu NIE MA SZANS z nikim, jesli wynalazki dotuje się z publicznej kasy \"po uważaniu\". zamiast po spodziewanych i mierzalnych efektach.</p> <p>Chociaż to toruńskiej geotermii może paradoksalnie wyjść na zdrowie. Bo jak sie od biurestwa forsę weźmie, to już nigdy się od biurestwa człowiek nie uwolni. dostaje dotację na 20% a potem w jego firmie rządzi urzędnik poprzez np. ciągłe kontrole...</p>
anonim2011.09.4 13:38
<p>Czy Polacy mogą się spodziewać wsarcia o dobcego kapitału? Banki są po to aby nic co wartościowe w Polsce się nie wydarzyło. Nie przyszli tu po to abyśmy rozwijali wodze fantazji, ale aby nam założyć cugle i w odpowiednim momencie przystopować, szpiegować, ograniczać. Jeżeli Rząd Polski tego nie widzi, to co się dziwić szaremu Obywatelowi. W każdej uczelni jest taka masa szpieg&oacute;w( chwała lustarcji...), że nim my dokończymy badania - sasiedzi znają wszystko i są w stanie ocenić co należy zablokować. Przez 20 lat Rzady opłacaane przez Polak&oacute;w zrobiły z nas NIEWOLNIK&Oacute;W. . &nbsp;i podobno 48 % popiera taki stan rzeczy.</p> <p>No i co się dziwisz ?</p>