Prawda o śmierci ks. Jerzego zburzyłaby mit III RP - zdjęcie
19.10.20, 12:00Screenshot Youtube - blogpressportal / Fot. via Wikipedia, CC 0

Prawda o śmierci ks. Jerzego zburzyłaby mit III RP

32

Wyjaśnienie sprawy morderstwa ks. Jerzego Popiełuszki zburzyłoby mit III RP. Mit tego, że 4 czerwca 1989 r. Polacy usiedli przy Okrągłym Stole i się dogadali. Śledztwo Andrzeja Witkowskiego pokazuje, że 4 czerwca był tylko teatrem, że zostaliśmy potwornie oszukani. Tak naprawdę, ta sprawa zburzyłaby bardzo dużo z tego, co wiemy o najnowszej historii Polski, zburzyłaby mit bardzo wielu autorytetów – mówił przed dwoma laty Wojciech Sumliński w rozmowie z Bartłomiejem Adachem dla „Teologii Politycznej Co Tydzień“ pt. Popiełuszko. Świadek prawdy

Przeczytaj inne teksty w „Teologii Politycznej Co Tydzień“ nr 77 pt. Popiełuszko. Świadek prawdy

Bartłomiej Adach (Teologia Polityczna): Panie redaktorze, jako punkt wyjścia naszej rozmowy pozwolę sobie postawić być może nieco kontrowersyjną tezę: „W momencie podjęcia decyzji o zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki, zamordowany został prawdziwy fenomen etosu Solidarności w swoim wymiarze duchowym. Dalszy bieg wydarzeń był już tylko tuszowaniem prawdy“. Jak Pan ocenia takie postawienie sprawy?

Wojciech Sumliński (pisarz, dziennikarz śledczy): W moim przekonaniu jest to bardzo trafna, prawdziwa diagnoza. W jakiejś mierze wraz z zamordowaniem ks. Jerzego Popiełuszki zamordowano ten etos. Działacze „Solidarności“, późniejsze tuzy III RP – ci, którzy mówili o sobie, że są przyjaciółmi ks. Popiełuszki – Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki (późniejszy premier) usiedli za pośrednictwem Rakowskiego do stołu z tymi, którzy te morderstwo zlecili, czyli z Czesławem Kiszczakiem i Wojciechem Jaruzelskim. Było to w dniu wydobycia ciała księdza z nurtu Wisły, 30 X 1984 r. Wpólnie dzielili między siebie Polskę nowo, mówiąc że ta sprawa zostaje zamknięta, nikt do niej nie będzie wracać. Idźmy do przodu, dzielmy Polskę między siebie. Oczywiście te słowa nie padły wprost. Były to sformułowania bardzo wyrafinowane, ale z tej rozmowy właśnie tak wynikało.

Wiemy o tym dlatego, że Kiszczak nagrywał takie rozmowy, nagrał i tę. Andrzej Witkowski, niezłomny prokurator z Lublina, który prowadził śledztwo w sprawie zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki, dotarł do jej zapisów. Stąd wiemy, że takie spotkanie odbyło się w tym gronie 30 X 1984 r. Piątka podłych ludzi – dwóch z obozu podobno antykomunistycznego, trzech z obozu komunistycznego, ale dogadywali się doskonale. Tak naprawdę to ta rozmowa zapoczątkowała III RP, a nie dzień 4 czerwca 1989 r. Można więc powiedzieć, że wraz ze śmiercią kapelana „Solidarności“ zamordowano też jej etos. Wszystko, co nam w tamtym okresie powiedziano, a także w okresie późniejszym, w pewnym sensie nawet do dziś – poza miejscem i czasem uprowadzenia ks. Popiełuszki – było kłamstwem.

Czy ks. Popiełuszko mógł być aż tak niebezpieczny nie tylko w oczach bezpieki, ale również w oczach tych osób związanych ruchem solidarnościowym, które były zwolennikami dialogu z obozem komunistycznym? Czy też może już dużo wcześniej realizowali oni postanowienia bezpieki?

Pamiętajmy o tym, że świątynia żoliborska ze swoim niezłomnym kapłanem była miejscem, z którego płynął głos na całą Polskę. Patrzyłem na kościół św. Stanisława Kostki oczyma 15-letniego, młodego człowieka. Mieszkałem przy tym kościele. Ale tak samo postrzegali te miejsce inni ludzie, starsi i mądrzejsi. Jak później wyjaśniło śledztwo prokuratora Witkowskiego te miejsce było tak postrzegane, jako te, z którego płynął głos na cały kraj. Jednoczyło ono robotków, ks. Jerzy był duszpastrzem Huty Warszawa, ale przyjeżdżali tam również mieszkańcy wsi, rolnicy, górnicy, stoczniowcy, artyści, uznali polscy aktorzy. Wszyscy oni brali udział w mszach świętych za Ojczynę, ale nie tylko. Było to takie miejsce, gdzie przychodzili nawet niewierzący. Ta świątynia i postać ks. Jerzego Popiełuszki jednoczyła Polaków z bardzo różnych środowisk, z bardzo różnych kręgów. Ks. Jerzy Popiełuszko był z jednej strony duszpasterzem robotników, hutników z Huty Warszawa, a z drugiej – duszpasterzem środowisk lekarskich. To miejsce zdecydowanie wyrastało ponad rangę zwyczajnej świątyni. Głos z niego płynący rzeczywiście odbijał się echem od Tatr po Bałtyk.

Ks. Jerzy zawsze powtarzał: „Szukajcie prawdy. Nie wiecie, co robić w swoim życiu, jesteście zagubieni. Po prostu trzymajcie się prawdy. To jest najważniejsze“. Ten głos docierał nie tylko do młodych ludzi, lecz właściwie do wszystkich, którzy mieli styczność z ks. Popiełuszką, bezpośrednio bądź pośrednio. Innymi słowy, głos tego kapłana przebijał się daleko potężniej niż głos jakiegokolwiek innego kapłana w Polsce. Ks. Stanisław Małkowski, przyjaciel ks. Popiełuszki, z którym sam mam zaszczyt się przyjaźnić, mówił: „Moje kazania były znacznie bardziej mocne“. Tak było. Ks. Popiełuszko bardziej zwracał uwagę na fundamenty. Mówił o prawdzie, mówił: „Zło dobrem zwyciężaj“. A ks. Małkowski mówił bardzo dosadnie. Ale podkreśla zarazem, że nie miał tego daru, jaki miał ks. Jerzy Popiełuszko. Chociaż jego kazania były dużo ostrzejsze i taki też był ich odbiór, to jednak był on maleńką namiastką głosu, jaki docierał do wiernych za pośrednictwem Jerzego Popiełuszki. Ks. Popiełuszko miał niesamowity dar dotarcia do ludzkich serc i umysłów i przez to rzeczywiście był szalenie niebezpieczny. Nie szedł na żadne kompromisy.

Prymas Józef Glemp, który próbował jakoś tak układać się z władzą, próbował go w jakiś sposób okiełznać, traktował go niezwykle ostro, często też podjudzany przez agenturę, czego nie był świadomy. Agentura była obecna też w łonie Kościoła. Później, próbował wysłać ks. Popiełuszkę na studia do Rzymu.

W tamtym czasie głębokiego PRL-u, w pierwszej połowie lat 80., mogło wydawać się to czymś niezwykle lukratywnym. Dla większości kapłanów możliwość zamieszkania w pobliżu Jana Pawła II pewnie byłoby to czymś wspaniałym. Ale ks. Jerzy zawsze mówił: „Nie, ja nie zostawię tych ludzi. Tu jest moje miejsce, ja nigdzie nie wyjadę“. Był łącznikiem, czuł się związany z ludźmi. Nie interesowała go kariera, apanaże. Przecież studia w Rzymie u boku papieża Jana Pawła II byłyby z jednej strony wielkim spokojem po tych trudach, których doznawał w Polsce, z drugiej zaś być może taką trampoliną do tego, co nazywamy karierą. Ksiądz Jerzy to odrzucał. Czuł, że jego miejsce jest w Polsce razem z ludźmi, chociaż miał świadomość, że te czarne chmury się nad nim zbierają, że zagrożenie jest coraz większe. Miał tę świadomość, a jednak mimo to wytrwał do samego końca.  Wytrwał, bo wiedział, że ludzie go tutaj potrzebują.

Co wiemy o działaniach wewnątrzkościelnych w kontekście tego morderstwa?

Wiemy, że gen. Czesław Kiszczak uruchomił potężną agenturę w łonie Kościoła i poza nim. Jej zadaniem było deprecjonowanie wizerunku ks. Jerzego Popiełuszki i w pewien sposób niszczenie go. To byli ludzie często mający bardzo poważne stanowiska w strukturach kościelnych, jak ówczesny rektor Akademii Teologii Katolickiej, jak wielu innych księży mających wtedy autorytet. Jak np. Abp. Dąbrowski, który był takim „pasem transmisyjnym“ między obozem władzy a ks. Prymasem Józefem Glempem. Wszyscy ci ludzie uruchomieni przez resort MSW, a którzy byli „na pasku“ tego resortu, wytwarzali w oczach ks. Prymasa fałszywy wizerunek ks. Popiełuszki. Docierały do Prymasa osoby, którym on ufał, mówiąc że ks. Jerzy jest karierowiczem, który przyjmuje do świątyni św. Stanisława Kostki dary z Zachodu. Że buduje swoją legendę kosztem robotników, wykorzystując ich i oszukując. Jednym słowem – karierowicz, pozorant, człowiek zakłamany i bardzo podły. Taki wizerunek przedstawiali ks. Prymasowi ludzie z Kościoła, bardzo często pełniący w nim bardzo ważne funkcje, którym on ufał. Odpowiednio do tego poziomu zaufania i do tego, co od nich słyszał, traktował ks. Popiełuszkę.

Traktował go bardzo źle. To nie był ksiądz Prymas z filmu mojego kolegi, Rafała Wieczyńskiego pt. „Popiełuszko. Wolność jest w nas“. Tam zresztą niestety Prymas jest przedstawiony raczej tak, jakim chciałby być, ale nie był. Wiemy to relacji przyjaciół ks. Jerzego Popiełuszki, np. Państwa Janiszewskich – lekarzy mieszkających przy ul. Gen. Zajączka. Ks. Jerzy leczył się u nich, chodził do nich na obiady, byli dla niego takimi „mamą i tatą“ w Warszawie. Gdy przyjeżdżał z Pałacu Mostowskich, z tych prześladowczych przesłuchań, które wszczęto na rozkaz Kiszczaka, wracał z podniesioną głową. A gdy wracał z Pałacu prymasowskiego, to – jak relacjonują Państwo Janiszewscy, a za nimi dziesiątki innych świadków  – leciały mu na podłogę łzy wielkości grochu. 

Ks. Jerzy nie rozumiał tej potwornej, bandyckiej gry, jaką prowadziło UB także wokół księdza Prymasa. Można powiedzieć, że w jakiejś mierze ks. Prymas też był ofiarą tej gry. To, o czym mówię, nie jest wymierzone przeciwko ks. Prymasowi. Trudno było nie zawierzyć wielu osobom, do których przecież miał zaufanie. I dlatego tak traktował ks. Popiełuszkę. Do końca nie miał świadomości, że także on jest ofiarą tej bandyckiej gry. Na tym polegała istota zła tego systemu. Potrafiło oplątywać pewnych ludzi, żeby grać nimi przeciwko innym. Dlatego, że ludzie Ci uwierzyli w kłamstwo. Świadkowie prawdy byli ofiarami kłamstwa tego systemu.

Jaką rolę w zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki odegrała Moskwa?

Można powiedzieć, że Moskwa odegrała wpierw rolę inspirującą, a potem kontrolującą. Opieracja kryptonim „Popiel“, której jedynym figurantem był ks. Jerzy Popiełuszko, którego zamęczono na śmierć, rozpoczęła się po naciskach na generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka ze strony Moskwy. W nich coś narastało, ale takim punktem przełomowym, jak wynika to jednoznacznie ze śledztwa prokuratora Witkowskiego, były artykuły Toporkowa. Toporkow był korespondentem „Izwiestii“ w Polsce. Napisał dwa potężne artykuły, jeden po drugim. Były to artykuły na pierwszych stronach gazetowych na długość kilku szpalt. Bardzo ostro atakuje tam gen. Kiszczaka i zwłaszcza gen. Jaruzelskiego. Pisał tak: „Jest w Polsce taki kościół, który kościołem nie jest. A w tym kościele jest ksiądz, który nie jest księdzem. I ten człowiek pozwala sobie na podważanie, niszczenie wieloletniej przyjaźni narodów Polski i Związku Radzieckiego. Wypowiada się przeciwko tej przyjaźni, atakuje Związek Radziecki. I zdumiewające, szokujące i strasznie smutne jest to, że władze Polski przez palce patrzą na działalność tego księdza“. Toporkow nie zostawia suchej nitki na Jaruzelskim. Kiszczak i Jaruzelski natomiast doskonale rozumieli, że żaden korespondent jakiejkolwiek radzieckiej gazety nie pozwoliłby sobie na taki atak na przywódcę tzw. „bratniego państwa“, gdyby nie miał rozkazu z góry.

Po tych dwóch publikacjach, które nastąpiły jedna po drugiej, Jaruzelski miał powiedzieć do Kiszczaka te słowa: „Zrób coś, żeby on przestał szczekać“. I natychmiast rozpoczęła się operacja kryptonim „Popiel“. W jej efekcie ks. Popiełuszko został zamordowany. Bezpośrednią przyczyną tej operacji były naciski z Moskwy. Skąd wiemy, że padły słowa? Otóż później, od stycznia 1985 do kwietnia 1990 trwały operacje, do których zaangażowano kilkuset funkcjonariuszy SB oraz kilkuset tajnych współpracowników, gdzie inwigilowano m. in. Rozmowy Róży Pietruszki, żony płk Adama Pietruszki – funkcjonariusza MSW, który został skazany w procesie toruńskim. Został on uznany za przywódcę tej bandyckiej, przestępczej grupy, a wiemy, że nim nie był. Oczywiście, był to bandyta i łotr, który ma wiele rzeczy na sumieniu, ale to nie on wymyślił tą zbrodnię. On był tylko jednym z elementów tej zbrodni. Jego podsłuchiwana żona przedstawiła to swojemu synowi Jarosławowi w taki sposób, że to po publikacjach w „Izwiestii“ Ślepak powiedział do Kiszczaka słowa“Zrób coś, żeby on przestał szczekać“, a Kiszczak zlecił ojcu – czyli płk Adamowi Pietruszczce – wszczęcie tej operacji. Te rozmowy były nagrywane, część z nich ocała i dotarł do tych nagrań prokurator Andrzej Witkowski. 

Tak więc to Moskwa była tą pierwszą iskrą, która spowodowała zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki, ale nie tylko do tego ograniczała się jej rola. Jak odkrył prokurator Andrzej Witkowski, na miejscu uprowadzenia byli nie tylko oprawcy z SB, monitorowali ich działania także ludzie Wojskowej Służby Wewnętrznej. Sześć osób. Witkowski poznał ich nazwiska, przesłuchiwał ich. Troje osób powiedziało: „Powiemy prawdę, ale niech Pan pokaże, że nie jest Pan szaleńcem, który rzuca się z motyką na słońce“. Wtedy prokurator pojechał do prof. Chrzanowskiego, ministra sprawiedliwości, oraz Stanisława Iwanickiego, wiceministra sprawiedliwości, był to 1991 r. Prosił ich o wsparcie. Mówił, że ma sześć osób, które były na miejscu uprowadzenia. To ludzie z WSW, trzeba poddać ich zeznania weryfikacji. Chcę zeznawać, ale pod warunkiem gwarancji bezpieczeństwa dla siebie i swoich rodzin. Zamiast gwarancji, odebrano śledztwo Witkowskiemu.

W wyniku tego śledztwa Andrzej Witkowski, dowiedział się, że przebieg tego zadania monitorowali także oficerowie GRU. Pojawiają się konkretne postacie. Innymi słowy, Rosjanie nie tylko uruchomili całą tą przestępczą machinę, ale też obserwowali później przebieg sprawy. 
Andrzej Witkowski wciąż chce pokazać rosyjski wątek w tej zbrodni. On jest dość szczegółowy, nie o wszystkim jeszcze wolno nam mówić. Wciąż nie tracimy nadziei, że ta sprawa pójdzie tak, jak powinna, czyli drogą procesową. Wierzymy w to, że będzie można pokazać całą tą przestępczą machinę także z udziałem radzieckim, dzisiaj powiedzielibyśmy – rosyjskim. Ta zbrodnia miała wymiar międzynarodowy.

Wiemy o tym, że nawet w III RP ginęły osoby, które miały jakiś związek z tą sprawą. Czy nawet teraz prawda może być aż tak niewygodna dla służb?

Oczywiście, że tak. Popatrzmy na nazwiska, jakie pojawiają się na wstępie: Mazowiecki i Geremek, którzy właściwie przez cały czas byli tuzami III RP. Byli przedstawiani jako jej największe autorytety. Wyjaśnienie sprawy morderstwa ks. Jerzego Popiełuszki zburzyłoby cały mit. Mit tego, że 4 czerwca 1989 r. Polacy usiedli przy Okrągłym Stole i się dogadali. Śledztwo Andrzeja Witkowskiego pokazuje, że wszystko zaczęło się nad umęczonym ciałem ks. Popiełuszki. Pokazuje podłość tych ustaleń. Pokazuje, że 4 czerwca był tylko teatrem, że zostaliśmy potwornie oszukani. Że cała III RP była jakby kontynuacją PRL-u. Tak naprawdę, ta sprawa zburzyłaby bardzo dużo z tego, co wiemy o najnowszej historii Polski, zburzyłaby mit bardzo wielu autorytetów. 

Ukazałaby też pewne bardzo delikatne i bardzo przykre sytuacje w naszym Kościele. W internecie dostępne są wypowiedzi ks. Kaczmarka, postulatora procesu beatyfikacyjnego o Andrzeju Witkowskim czy  choćby o mojej skromnej osobie, jako o ludziach szukających sensacji. Twierdzi, że nie ma już czego szukać w sprawie, w której wszystko zostało wyjaśnione. Andrzej Witkowski zaciskał zęby, bo chciał, żeby ta wypowiedź była zweryfikowana drogą procesową. Poprosił mnie o to, więc również milczałem. Ale dziennikarz „Gazety Krakowskiej“, Piotr Litka, w lutym tego roku nie przemilczał tej sprawy. Nie gryzł się w język tak, jak Andrzej Witkowski. Opublikował to, co prokurator wiedział od wielu lat. Mianowicie, że ks. Tomasz Kaczmarek, postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki, był agentem SB. Są jeszcze inne postaci, o których w tym miejscu nie chciałbym mówić. To powinno pójść drogą procesową. Powiem tylko tyle – kiedyś prawda o kilku bardzo ważnych postaciach naszego Kościoła wyjdzie na jaw. I nie będzie to prawda wesoła. Dla mnie i dla wielu innych osób. Nie jest niczym wesołym, jeżeli obserwuje się bardzo ważnych hierarchów, którzy rzeczywiście popadli w bardzo niebezpieczne związki, a wciąż pełnią  ważne funkcje kościelne. Boją się, że ta przeszłość ich dogoni. To jest bardzo przykre i bolesne.

Jest wiele takich bardzo przykrych sytuacji, ale może jeszcze nie czas, by o tym mówić. Może przyjdzie taki moment, że będzie można powiedzieć więcej. Ja tylko wskazuję, gdzie leży przyczyna tego, że tak trudno wyjaśnić tę sprawę także dziś. Ks. Małkowski odbył w tej sprawie rozmowy z prezydentem Dudą, z premier Szydło, z ministrem Ziobro, także z Jarosławem Kaczyńskim, prosząc o przywrócenie śledztwa prokuratorowi Witkowskiemu. Każdy odpowiedział: „Dokończy, dokończy, ale nie teraz. Najpierw proces kanonizacyjny“. Tyle, że kanonizacja może być za rok, a może być i za 50 lat. Innymi słowy, ostatnie pokolenie, które pamięta ks. Jerzego nie pozna prawdy. To jest ostatni moment. My wierzymy jednak, że finał może być tylko jeden – prawda zwycięży. I tak będzie i tym razem.

Rozmawiał Bartłomiej Adach

Komentarze (32):

Oszukani2020.10.24 21:20
Wypowiedzi Sumlińskieog to klasyczne lanie wody: z jego gadaniny można wyjąć dosłownie dwa - trzy zdania na temat i nic ponadto. To marny dziennikarz i jeszcze gorszy pisarz: ciągle nie przedstawił książki, która w pełni ujawni ustalenia prok. Witkowskiego i wszelkie okoliczności poddające w wątpliwość znaną wersję wydarzenia - raczje nie zrobi tego Sumliński bo wygląda na to, iż Witkowski zerwał z nim współpracę. Pokazuje się w towarzystwie innych osób piszących o sprawie morderstwa ks. Popiełuszki. Tymczasem Sumlinski berze jak leci każdy chodliwy temat, ale jego książki pełne są trzeciorzędnych informacji o wątpliwej wartości - okraszone to wszyskto rpzepisywniem całych fragmentów dialogów i opisów np. pogody ze znanych powieści .... wiarygodność Sumlienkieog została w ten sposób pogrzebana, a on sam jest jak chorągiewka: nieustannie zmienia poglądy. Wygląda na to, ze nie chciało mu się dzienniakrzyć, więc potraktował jako źródło łatwego zarobku psianie bylejakich książek. Kieruje swą ofertę do mało wymagajacego odbiorcy, więc tym łatwiej mu zabłysnąć - jednak miałkość jego przekazu widoczna jest dla każdego rozsądnego widza / czytelnika. Ostatecznego wyjaśnienia dramatu ks. Popiełuskzi nie należy się spodziewać - skoro PiS rządzi już tak długo, a nic w tej sprawie się nie zmieniło tzn. że nikomu nie zależy na poznaniu prawdy, lub też ci co znają sprawę nie uważaja aby cokowliek dało sie jeszcze komuś udowodnić. Sumliński zaś po starmeu bredzi, a od czasu do czasu gada o rzecyz, najwyraźniej aby pdotrzymać zainteresowanie swoją bezwartościową twórczością.
Alojzy Cedzidło2020.10.19 23:07
Czy pan Sumliński pisze prawdę , nie wiem . Chyba tak . Ale to już w Polsce tradycja .O zbrodniach na Narodzie dowiadujemy się prawdy po kilkudziesięciu latach. I tak dobrze , że pan Sumliński poi takich informacjach znów do paki nie poszedł. Czy może być inaczej ? Przy tej Europie nie może . To nie ta Unia o której marzył Schuman ( czy jak to się pisze) . To nie ta Polska o ktorą walczyli w 1980 roku robotnicy. To jest POlska ktorą wywalczy"ł Bolek " Dla ścislości . PiS tu niewiele może . Jest samotny w walce o honor Polaka .
Kiedyś? Prawda? Wyjdzie na światło dzienne?2020.10.19 22:59
Panie Bartłomieju, my wiemy że kiedyś.... może za 50tys. ziemskich lat, albo tuż po naszej śmierci, cała prawda o nas wyjdzie i będzie jawna dla każdego innego. Tym sposobem wielu morderców i kolaborantów tej sprawy, w tym Jaruzelski i Kiszczak, niektórzy biskupi i księża, będą publicznie skarceni a może i potępieni w dniu ich sądu po śmierci. Ale gdyby tak podchodzić do wszelkiego przestępstwa, to nie powinno się nikogo ścigać, bo przestępcy i tak zostaną sprawiedliwie ukarani przez Boga. Dlatego wielu księży i biskupów nadużywa takiej logicznej socjotechniki by uspokajać masy ludzi. Albo ateiści mówią - ironicznie - że osądzi ich historia. Albo takie stwierdzenie jest wyrazem gasnącej nadzieji na sprawiedliwy odwet - może naiwnej przy całej tej bezsilności. Realnie ci ludzie gdziekolwiek pokują czy w piekle czy czyśću, nie przywrócą zadośćuczynienia bezpośrednim i pośrednim ofiarom, ani nie odwróca przeszłości. Ofiarom tu na ziemi, pozostanie już tylko cierpienie i pytania retoryczne dlaczego? Generalnie patrząc na procesy historyczne narodów, zadać można sobie pytanie: w czym niektóre narody okazały się tak bardziej grzeszne niż inne, że Bóg dopuścił i dopuszcza na nie wielosetletnie pasmo cierpień, nieszczęść i wojen. Cierpień zadawanych im wrogami zewnętrznymi i węwnętrznymi? A może są po prostu statystycznie głupsze i same sobie wybierają i kształtują taki los przegranego? Tego też nie dowiemy się za naszego ziemskiego życia.
Konrad Józef Turzyński2020.10.19 22:04
„Zło dobrem zwyciężaj“ to przede wszystkim słowa św. Pawła apostoła, a dopiero wtórnie - błog. Jerzego Popiełuszki. Czy prowadziło UB? Na pewno nie, ewentualnie prowadził. Ale wtedy nie istniał już UB, istniała SB i to ona prowadziła. Rewolucja bolszewicka wybuchła 7 XI = w dniu urodzin Lwa Trockiego. Anna Politkowska została zamordowana 7 X = w dniu urodzin Władimira Putina (którego krytykowała), a także w dniu 3 innych bolszewickich rocznic: dekretu o MO i UB w Polsce, proklamowania NRD w Niemczech i ustanowienia "konstytucji Brieżniewowskiej" w Sowietach (w dniu śmierci Politkowskiej 7 X 2006 w Polsce odbyła się potężna demonstracja anty-PiS-u). Dwa ataki na USA (lotniczo-terrorystyczny w 2001 i elektroniczno-finansowy w 2008 r.) odbyły się 11 IX = w dniu urodzin Feliksa Dzierżyńskiego. A porwanie (na pewno) i zamordowanie (prawdopodobnie) ks. Popiełuszki zdarzyło się 19 X = w dniu urodzin gen. Kiszczaka (jak ścięcie św. Jana Chrzciciela w dniu urodzin marionetkowego "króla" Heroda Antypasa). U bolszewików data bywa podpisem: "tak, to my zrobiliśmy, ale nie udowodnicie nam tego, nic nam nie zrobicie". O rozważanym odbiciu ks. Jerzego z rąk oprawców można przeczytać w materiałach: Piotr R. Bączek, "Dzisiaj polują czarownice. Rozmowa z Marcinem Dybowskim", "Najwyższy CZAS!", nr 34(125) z 22 VIII 1992 r.; Bogdan Rymanowski, "Pytania bez odpowiedzi", "TAK" nr 25(30) z 4 IX 1992 r. Dziwna zbieżność dat: wg zapisków ks. Popiełuszki otrzymał w dniu 18 XII 1983 r. surową reprymendę od ks. kard. Glempa w budynku seminarium duchownego w Warszawie, ks. prymas zaprzeczył temu twierdząc, że tego dnia przebywał w Toruniu ("Poza Układem. Miesięcznik społeczno-polityczny", nr 10[37] z października 1992 r., str. 3-4); nawiasem pisząc 18 grudnia to dzień urodzin ks. Józefa Glempa - spędzałby urodziny daleko od miejsca stałego pobytu?
Polak2020.10.19 22:03
No nie wiem... Dziadek z flintą w Stanach uwala kilkanaście osób. Kobiety w Polsce mordują co roku ok 40 mężczyzn. Tym co mają pod ręką. A do zamordowania jednego księdza PRL potrzebował zlecenia najwyższych władz + milicji + 6 wojskowych z WSW + radzieckiego GRU....? A i tak strefili .
Beno2020.10.19 20:20
Jest wolność słowa, ale chamskie i pełne nienawiści komentarze podpisujących się katolickich kretynów, dumnych geji i innych durnych chamonów nie powinny tutaj mieć miejsca. Gdzie są odpowiedzialni redaktorzy za frondę? To jest nie do przyjęcia, aby tak funkcjonował portal, gdzie ciągle pojawiają się nieodpowiedzialne, chamskie, agresywne i pełne nienawiści komentarze.
Alojzy Cedzidło2020.10.19 22:48
To nie pierwszy apel o zachowanie kultury i trzymanie się tematu I co ? I nico . Coś w tym jest . Tu na tej Frondzie , niby prorządowej niby katolickiej widać stary Onet . Ta sama metoda komentowania , ci sami " komentatorzy". Ta prorządowość Frondy to jedna wielka ściema . Nie chce się wierzyć aby w dobie takiego poziomu techniki komputerowej , tak lekko można wykiwać Regulamin. A tu lekko kiwają ....
Japa2020.10.19 22:54
Trudno odmówić Wam racji . Ale dla mnie to fajna zabawa . Łatwo tych kundelków zdenerwować , i wtedy wychodzą z nich prawdziwe bydlątka . I to jest JEDYNY efekt pisania prawdy.
JPIIII2020.10.19 20:19
Może bez mitów. To był pedophil.
Zarabiaj Nawet 200$ dziennie2020.10.19 20:09
Praca Zdalna dla Każdego - Nowy biznes 0nline, Wysokie zarobki miesięcznie, hit roku 2020, wysokie i stałe dochody, praca zdalna wystarczy smartfon lub laptop, teraz każdy może tak zarabiać, obecnie można zapisać się bezpłatnie i nauczyć inwestowania na stronie: https://bit.ly/2FGYXUw ---- Od razu po zapisaniu otrzymasz system do zarabiania, który pozwoli Ci jeszcze dziś zarobić pierwsze pieniądze!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.10.19 20:08
zayebały psy kleszego nieroba i tyle, nie ma się czym podniecać! bóg go nie obronił...
Styki2020.10.19 19:43
56-letni François Audelan, ojciec trzech córek, od 11 lat był chory na nietypową przewlekłą białaczkę szpikową. Przebywał w szpitalu im. Alberta Cheneviera. Nie pomogły stosowane wcześniej chemioterapie ani przeszczep szpiku kostnego. W listopadzie 2011 r. nastąpiło gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia, utrudniające już samodzielne chodzenie. W sierpniu 2012 r. chory znalazł w ostatnim stadium choroby, tracił przytomność. Lekarze oznajmili żonie, że nie ma dla niego ratunku, gdyż komórki rakotwórcze rozprzestrzeniły się w całym organizmie. Dnia 14 września 2012 roku do chorego został zaproszony kapłan ks. Bernard Brien celem udzielenia mu sakramentu chorych. Kapłan nieco wcześniej nawiedził grób bł. Jerzego Popiełuszki, zapoznał się z jego życiem i skonstatował, że ma tę samą datę roku i dnia urodzin co ks. Popiełuszko. Po powrocie stał się gorliwym propagatorem kultu bł. Popiełuszki. Po udzieleniu choremu sakramentu chorych, kapłan ten wyjął obrazek błogosławionego i modlił się nad chorym, który był nieprzytomny. Gdy kapłan odszedł, chory otworzył oczy i obecną przy nim żonę zapytał: “Co się stało?”. W ciągu kolejnych dni przeprowadzono wiele bardzo szczegółowych badań. Nie stwierdzono śladów białaczki. Chory został wypisany do domu. Wrócił do rodziny. Powrót do pełni zdrowia potwierdza wypis ze szpitala, z datą 7 grudnia 2012 r.
OD ANTYCHRYSTA Z KOSYNIERÓW KOŁO BIBLIOTEKI2020.10.19 19:37
Układ zamknięty - pewnie słyszeliście takie pojęcie ,naprawdę dotyczy postępującej zepsutej seksualności - dla tego nie ma wyjścia z tego układu bez bycia hipokrytą, zdrajcą. Prawie każdy jest świadomie lub nie, tego żołnierzem - prawie każdy obywatel każdego kraju. Absolutnie każda kobieta - słowo prawie dotyczy tylko mężczyzn. Na samym szczycie tego układu jest kościół miłosierdzia który jest najwyższą propagandą układu zamkniętego - sterowany przez władze kosmiczne - Fałszywą trójcę świętą; Jezusa Józefa i Marię.
Janusz2020.10.19 18:29
Czyżby Jerzego zabili ludzie obecnie z PiS?
feldkuratkatz2020.10.19 16:22
Na wycieczce w Birkenau w jednym baraków z Mosze wygrzaliśmy butelke slivovitz (koszer). A on się w kącie odlał.
verizanus2020.10.19 14:27
Dlaczego Sumliński tak wiele spraw przemilcza??? Na zasadzie "wiem ale nie powiem"
feldkuratkatz2020.10.19 14:48
Bo to metoda pryncypała, Nienawistnego Konusa: Wiem, ale nie powiem, a ty durny suwerenie wierz i potakuj grzecznie.
jle_ffm2020.10.19 14:24
Tak, teraz to wszyscy są tacy mądrzy, po czasie. Kanapowi bohaterowie . Ale wtedy kiedy trzeba było walczyć , nadstawiać tyłka na represje i później negocjować z komuną (która jeszcze trzymała w rekach resorty siłowe a w Legnicy stali sowieci), bezkrwawe przekazanie władzy, to wtedy ich nie było. Pochowali sie ze strachu pod pierzynki albo robili kariery (patrz prezes).
Po 11 ...2020.10.19 14:05
kolejce wysrrałem się w Yad Vashem.
feldkuratkatz2020.10.19 13:44
A co, najnowsze badania IPN dowiodły, że jego też Tusk zabił?
salamandra2020.10.19 13:29
I to jest dzisiejszy obraz PIS_u. Od pięciu lat ma wszystkie instrumenty władzy aby ta sprawa i inne zostały wyjaśnione. PIS uprawia w polityce ruchy pozorne aby tylko nie ruszyć fundamentów założycielskich III RP. Dużą rolę w tym oszustwie grają wysocy hierarchowie Polskiego kościoła katolickiego którzy po upadku komuny nie potrafili usunąć ze swoich szeregów wszystkich współpracowników UB i SB i przeprowadzić oczyszczającej lustracji. To samo dzieje się ze sprawą Smoleńską, PIS goni króliczka aby go nie złapać. Robią przez pięć lat Teatr dla ludu który w dobrej wierze to kupił mając nadzieją na zmianę.
ryszard2020.10.19 13:16
Jeśli tak to znaczy, że od 1939 roku jesteśmy nieustannie państwem zbudowanym na strachu i że wszystkim Tym, którzy dziś mają mniej niż 100 lat, nigdy nie był dany udział w wolnych wyborach.
"jesteśmy"?2020.10.19 14:02
Tzn. kto towariszcz?
ryszard.2020.10.19 16:59
Czytać po polsku cię nie nauczyli? Napisałem przecież jasno - wszyscy którzy dziś mają mniej niż 100 lat.
york2020.10.19 13:00
cala prawda i tylko prawda nas wyzwoli inaczej sie nieda.
jula2020.10.19 12:56
Kawę na ławę, fakty na stół, do dna, należy się to nam Polakom. Koniec z mitami i świętymi krowami, będzie bolało, niech boli.Księdza Jerzego też bolało. My krwią nie płacimy jak on.
gracz2020.10.19 12:29
Cała 3rp zbudowana jest na bazie zbrodni, kłamstwa, złodziejstwa i podłości ludzkiej.Łotry, zdrajcy i złodzieje co cztery lata robią z Polaków głupków przy urnach.Dopóki nie mamy silnej polskiej armii, dowodzonej przez prawdziwych polskich dowódców o Wolnej i Niepodległej możemy zapomnieć.
Konrad Józef Turzyński2020.10.19 22:12
Wg Lecha Bądkowskiego ("Twarzą do przyszłości", 1978, wydane w Gdańsku podziemnie) Polska Ludowa to III RP. Wg Zdzisława Jeziorańskiego (pseud. "Jan Nowak"; chodzi o wywiad dla "Gazety Wyborczej" opublikowany w lipcu 1989 r.) również, bo powiedział: "czekam na IV RP" (tymczasem do końca grudnia trwała PRL). Nie zgadzam się z tymi dwoma autorami i twierdzę, że III RP nie ma i nigdy nie było, bo nie było chwili jej początku. Może III RP będzie. Może nawet dożyję tego. Daj, Boże.
Po 11 ...2020.10.19 12:27
A prawda o zamachu smoleńskim zburzyłaby mit IV RP
Konrad Józef Turzyński2020.10.19 22:16
Po co burzyć mit IV RP, czyli czegoś, co nie istniało i nie istnieje? A nie istniało i nie istnieje dlatego, że nie istniała i nadal nie istnieje III RP, która musiałaby przestać istnieć przed powstaniem IV RP. O tym, że i dlaczego III RP też nie istnieje, napisałem powyżej.
Agnieszka2020.10.19 12:25
A gdy rodzina księdza Popiełuszki starała się o wyjaśnienie Jego śmierci, to kto się zaraz przy nich pojawił, żeby się wszystkiego wywiedzieć? Kto? No Giertych oczywiście. Ile im pomógł? ZERO. A przy Sumlińskim kto się pojawił, gdy za szukanie prawdy (też o tym) został wrobiony i aresztowany. Kto? No Giertych oczywiście. Ile pomógł? ZERO. O przepraszam. Pan Sumilński radzący unikanie tego człowieka jak ognia uczciwie przyznał, że poczuł się wtedy psychicznie lepiej, że niby ma wsparcie i w tej chwili opuszczenia, osłabienia zwierzał mu się jak głupi - czego do dziś żałuje.
jula2020.10.19 12:58
Adwokat diabła. Jak przystało na diabelski pomiot nieźle się maskował.