04.05.14, 18:32Święta Kaplica w Paryżu (fot. Flickr)

Pochwała Średniowiecza

Te dziesięć wieków historii ludzkości określone zostało średnimi przez złośliwość. Ludzie oświeceni najchętniej nazwaliby je ciemnymi, lecz sąd wartościujący należało przemycić w bardziej ogładzonej formie. Tak więc pomiędzy starożytnością a Kartezjuszem mamy do czynienia z okresem pewnego zastoju w dziejach myśli, z enigmatyczną i nieciekawą kulturą przez którą trzeba się szybko prześlizgnąć, aby odnaleźć dziedzictwo Akademii Platona dopiero w refleksji Erazma z Rotterdamu. Gotyk to barbarzyńska sztuka podporządkowana kultowi religijnemu, wykorzystująca raczej człowieka niż mu służąca. Ludzie wychowani na encyklopediach i popularnych podręcznikach mogą tę myśl skutecznie rozwinąć i podsumować stwierdzeniem, że do średniowiecza wracać nie ma po co, a wszelkie sentymenty w tym kierunku zagrażają rozwojowi cywilizacji europejskiej. Lecz za postępem ciągnie się zawsze reakcja, wierząca w przeszłość, a nie zawsze doceniająca przyszłość. Czas więc na apologię średniowiecza. Nie po to, żeby być oryginalnym, wręcz odwrotnie, żeby powrócić do tego, co wielkie i, dzięki Bogu, nareszcie nie nowe.

Czas Sztuki

"Renesansem" w kulturze nazywa się najbardziej ważkie epoki, które korzystają z tego, bądź wracają do tego, co jest dla niej podstawowe i pozwala na kontynuację istotnych dla jej specyfiki elementów. Jeżeli chodzi o kulturę zachodnioeuropejską, to renesans jest powrotem do starożytności. Radość, jaką niesie renesans kultury, jest jak najbardziej uzasadniona. Nie sposób wyobrazić sobie filozofii, fizyki czy metodologii nauk bez Arystotelesa, matematyki bez Empedoklesa, poezji bez Wergilego, historiozofii bez Herodota czy architektury bez Aeropagu. Nasz racjonalizm tkwi korzeniami w filozofii greckiej, zaś symbolika, którą operujemy, jest w dużej mierze zdominowana przez starożytne mity. Czy odrodzenie z XVI wieku, z którym zazwyczaj wiążemy słowo "renesans" jest tą wyjątkową epoką która sięgnęła jakimś nieprawdopodobnym gestem dziesięć wieków wstecz i wydobyła dla Europy znów światło antyku? Otóż niektórym historykom wiadome jest, że przed renesansem XVI-wiecznym były jeszcze dwa renesansy, zaś całe średniowiecze jest niczym innym jak epoką, która walczyła o jak najlepsze przechowanie antycznego dziedzictwa. Starożytność kończy się klęską Rzymu i zalaniem Europy zachodniej przez barbarzyńskie i dzikie narody Europy wschodniej i Azji. Średniowiecze zaczyna się próbą ratowania kultury przed ostatecznym zniszczeniem i zapomnieniem. Kasjodor w pośpiechu pisze skróty z gramatyki i retoryki, Boecjusz tłumaczy i komentuje Arystotelesa, Izydor zbiera encyklopedyczne wiadomości z medycyny, prawa, fizyki, geografii i rolnictwa. Zakon Benedyktynów gromadzi, przechowuje i kopiuje w klasztorach wszelkie dostępne jeszcze księgi, stając się niejako wielką biblioteką średniowiecza. Pierwszy renesans następuje w IX wieku. Karol Wielki przy pomocy irlandzkiego mnicha Alkuina i jego uczniów stara się uformować państwo, jego prawo i szkolnictwo na fundamencie wiedzy starożytnych. Rozkwitająca sztuka romańska usiłuje zachować klasyczne wzorce dostojności i harmonii. Drugi renesans w XII wieku przynosi zachwyt nad starożytną wizją świata i humanizmem. Powstają wielkie ośrodki kultury, takie jak wiktoryni, gdzie doświadczenie mistyczne łączone jest z rozwojem nauk. Odkrycie i przetłumaczenie dialogu "Timajos" Platona pobudza refleksję kosmologiczną i przyrodniczą. Wiek XIII to zwycięstwo Arystotelesa i zarazem złoty wiek scholastyki. Trudno podać nazwiska wszystkich, którzy uważali się za uczniów mistrza ze Stagiry: Roger Bacon, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu, Bonawentura, Siger z Brabancji, Boecjusz z Dacji. Żeby nie pozostawiać wątpliwości co do sympatii, jaką tak zwane wieki ciemne czuły do poprzedzających je stuleci jasnych, należy przypomnieć, że średniowieczni teologowie byli bliscy kanonizowania Sokratesa i Arystotelesa. Ludzie religijni tamtych czasów wyrażali w ten sposób swoją fascynację postaciami starożytnych i nawoływali przyszłych wiernych do naśladowania tej postawy. Jasno więc i uczciwie można powiedzieć, że średniowiecze to jeden wielki renesans.

[koniec_strony]

Czas Harmonii

Nie ma ważniejszego słowa w średniowieczu niż "auctor". Autor to autorytet, zazwyczaj starożytny (filozof bądź Ojciec Kościoła). W tamtych czasach niezrozumiała byłaby dzisiejsza fascynacja nowoczesnością. Co jest pociągającego w gnaniu ku przyszłości, skoro wielcy autorzy i święci to przeszłość złożona w naszej pamięci? Co może być fascynującego w tym, czego jeszcze nie ma, jeżeli to, co już jest w dziełach i legendach, tak trudno gruntownie przemyśleć i ogarnąć? Współczesna mentalność to ciągły strach o jutro, ciągła próba bycia na bieżąco w potoku informacji, walka o to, aby być nowatorskim. Człowiek nie może się zaspokoić tym, co już posiada, rodzi się w nim zachłanność, wyuzdanie, a w końcu impotencja. Współcześni nazywają to rozwojem cywilizacyjnym, wspaniałą i dumną ekspansją myśli ludzkiej, obywatel średniowiecza patrzyłby na to jak na obżarstwo. Świat, który zastał, był dla niego na tyle fascynujący, że nie trzeba było szukać wrażeń gdzie indziej. Człowiek średniowiecza miał taką samą jak każdy potrzebę odkrywania, lecz odkrycie dla niego to raczej zatrzymanie się nad czymś, a nie pogoń za czymś. Dlatego nie musiał być nowatorem, wystarczyło, że zrozumiał to, co dzieje przekazywały do zrozumienia. Dzięki temu nie przeżywał w kulturze zagubienia, jakiego doświadcza dzisiaj. Nie musiał w dwadzieścia lat po impresjonizmie zachwycać się ekspresjonizmem, aby zaraz potem rzucać się - z przerażeniem, czy zdąży - w objęcia surrealizmu. Człowieka średniowiecza znamionował większy spokój i zrównoważenie. Przez kilka wieków wystarczała mu sztuka romańska, potem równie długo gotyk; czuł się w swojej kulturze jak domownik. Nowatorstwo jest przede wszystkim wyrazem ego, które chce siebie jak najatrakcyjniej wyeksponować. Średniowiecze to kultura pokory ciesząca się rzeczywistością, która sama się manifestuje. Katedra gotycka to tryumf materii sięgającej Ducha, to Bóg, który wcielił się w materię. Dlatego architekt nie potrzebuje się podpisywać, on tylko uwyraźnia coś, co jest już faktem, chwali raczej Boga za błogosławieństwo kamienia, który jako ornament potrafi zawisnąć czterdzieści metrów nad ziemią, niż siebie za to, że go tam wyrzeźbił.

Czas Kontemplacji

Średniowiecze to czas kontemplacji. Jeżeli ma się Boga, swoich niezgłębionych autorów, tajemniczą rzeczywistość, której istotę chce się poznać, to nie pozostaje nic innego, jak w zachwycie to wszystko afirmować. Człowiek współczesny nie ma Boga, gdyż Ten umarł, autorem jest on sam, tajemnicy nie lubi, gdyż obraża jego rozum, a rzeczywistości nie ma zamiaru poznawać w jej istocie, gdyż do niczego nie jest to przydatne. Pozostaje mu więc tylko samemu coś wytworzyć. Nie pyta się już jak filozof "dlaczego to jest?", tylko jak technik "jak to działa?" i konstruuje rzeczywistość użyteczną. Żyje wygodnie, tylko po co ? Dobrze zrozumiała ideę postępu rewolucja francuska. Klasztory – jedyna pozostałość średniowiecza - zostały zburzone, a zakonnicy zabici bądź wygnani. Te przedsiębiorstwa duchowe niczego nie wytwarzały, nie miały więc racji bytu, a w pośpiechu, który narzucał postęp, należało je raczej zlikwidować niż przeorganizować. Kontemplacja zaś to wyraz ducha, który właśnie stara się zatrzymać. Eckhart, Tauler i Suzo ostrzegają, że zachłanność świata zewnętrznego może nie mieć końca. W tym bowiem, co nie jest absolutem, nie można zaspokoić potrzeby Absolutu. Prawdziwe szukanie siebie to zapominanie o sobie w Bogu - tylko wtedy On, nasz Stwórca, może nam przypomnieć, kim jesteśmy. Musimy jednak pozbyć się naszych życzeniowych projekcji i wyobrażeń dotyczących Boga oraz Jego świata, gdyż w przeciwnym razie ograniczymy sobą coś, co jest nieograniczone i nas zawiera. Natura to poemat Stwórcy, na który trzeba się raczej otworzyć niż go tworzyć. Średniowiecze spotyka rzeczywistość tak bogatą, że jest nieufne wobec postępu, który miałby ją ulepszać. Nie jest to ciasnota umysłu, lecz ostrożność umysłowa, żeby nie nadużywać tu świętego słowa "pokora".

[koniec_strony]

Czas Miłości

Średniowiecze to czas miłości. Ta miłość zaczyna się już w kamieniu. Każda rzecz, według przyjmowanej wtedy teorii Arystotelesa, dąży zgodnie z własną naturą do właściwego dla niej miejsca. Dlatego ogień się wzbija, a kamień spada na ziemię. Można tu mówić o pewnym celowym pożądaniu/które jest najniższym stopniem miłości. To pożądanie przenika całą naturę, która stara się wyrazić nieskończony plan Boga w swoim skończonym materiale. Najwyższym stopniem miłości jest sam Bóg, który stwarza świat bezinteresownie, aby ten również mógł się cieszyć pełnią doskonałości jaką jest On sam. Miłość Boga przenika człowieka i wznosi go na same wyżyny spełnienia. Kochając Stwórcę dla Niego samego, człowiek uczestniczy w największej radości Absolutu. Św. Bernard z Ciairvaux wyraża to doświadczenie w sposób bardzo intymny, prawie erotyczny. Św. Tomasz z Akwinu, najbardziej twórczy filozof średniowiecza, gdy doznał tej miłości dogłębnie, zaniemówił do końca życia. Heloiza połączona z Abelardem miłością ludzką, a wezwana do nadludzkiej, pisze do niego piękne i tragiczne listy, starając się zrozumieć dramat dusz, które cierpią, dlatego, że kochają. O miłości w świecie nowożytnym 1 współczesnym aż strach mówić. J.M. Bocheński zauważa, że jedyna definicja miłości, z jaką spotkał się w filozofii nowożytnej, to stwierdzenie Spinozy: "miłość jest to przyjemność połączona z ideą przyczyny zewnętrznej".

Czas Ekologii

Bardzo dużo od średniowiecza mogliby się nauczyć współcześni ekologowie. Wtedy natura była nie tylko środowiskiem, w którym człowiek żyje, lecz przede wszystkim obrazem i manifestacją Rzeczywistości Absolutnej. Dlatego przyroda posiada rangę sakralną, jako pośrednik pomiędzy piszącym ją Bogiem, a czytającym w niej człowiekiem. Według Bernarda z Clairvaux, większą naukę można otrzymać słuchając dębów i kamieni niż uczonych ludzi. Każdy byt posiada dwa wymiary - jeden, w którym eksponuje właściwą dla niego i odrębną od innych bytów treść, oraz drugi, w którym jest symbolem wskazującym poza siebie na świat Ducha. Od czasów Kartezjusza pozostaje tylko wymiar pierwszy i to sprowadzony do rangi mechanizmu. Człowiek jako swoisty „bóg" może grzebać w tym urządzeniu bez skrupułów. Kiedy w XX wieku ruszyło go sumienie, zaczął budować ideologię nazywaną głęboką ekologią i oddawać naturze cześć wręcz boską. Albo bezmyślna i wandalska eksploatacja, albo religijna czołobitność. Średniowiecze przemyślało tę sprawę lepiej. Dla niego panteizm tak samo krzywdzi przyrodę jak jej wykorzystywanie, gdyż jest błędem w identyfikacji jej bytu. Dlatego św. Franciszek modli się do brata księżyca i siostry ziemi, ale nie ma zamiaru nazywać ich matką czy ojcem. Świat jako realny symbol Boga czuje się Jego dzieckiem. Ta odrobina infantylizmu – w tym wypadku jak najbardziej na miejscu - miło osłodziłaby powagę współczesnych zielonych ideologii.

Czas Tolerancji

W średniowieczu, aż strach to wypowiadać, panowała dość duża tolerancja. Nie było w historii większej wymiany myśli pomiędzy kulturami niż ta, która wystąpiła w XII i XIII wieku. Wspólna fascynacja Arystotelesem łączy myślicieli arabskich, żydowskich i łacińskich. W Hiszpanii istnieją olbrzymie ośrodki, gdzie Żydzi i łacinnicy wspólnie kopiują i tłumaczą traktaty pochodzące ze świata arabskiego. Metafizyka jest terenem, na którym z szacunkiem spotykają się wyznawcy różnych religii i podejmują wspólne problemy. Św. Tomasz nie kryje tego, że swoją filozofię istnienia wypracował, wpatrując się we wspaniałą refleksję Araba Awicenny i Żyda Majmonidesa. Jeżeli zaś chodzi o wyprawy krzyżowe czy getta żydowskie, które to zjawiska podważają pełny szacunek dla tolerancji w średniowieczu, to bledną one wobec pomysłowości ludzi współczesnych w rozwiązywaniu problemów religijnych i rasowych. Długie wojny religijne, rzezie pomiędzy katolikami a protestantami, wojny światowe, obozy koncentracyjne, apartheid - to dorobek kilku wieków pomiędzy. Renesansem a czasami współczesnymi. Oświecenie, które otwarło drogę do takich zbrodni, wzbudziłoby w ludziach średniowiecza podejrzenia o kontakty z Księciem Ciemności. Bali się oni Lucyfera, gdyż niejednokrotnie mu ulegali. Współcześni, nie wierząc w diabła, mogli spokojnie ulepszać świat w imię faszyzmu czy komunizmu i nie czuć się wyprowadzeni w pole przez tego, który nie znosi ludzkości od samego jej początku.

[koniec_strony]

Czas Nauki

Nauka w średniowieczu jest traktowana bardzo poważnie, gdyż uczestniczy w wyjaśnieniu Objawienia. Cała nastawiona jest na teologię, w niej znajduje wypełnienie i jedność. Tik jak świat, który cały wypływa z Boga i ku Niemu zmierza, tak samo nauki badające stworzenie mają świadomość, że starają się uchwycić różnorodne odbicie tej samej Jedności. W oczach oświeconych jedność była czymś archaicznym, uniemożliwiającym właściwą dla nauki różnorodność i specjalizację. Nastąpiła zmiana paradygmatu: rzeczywistość powinna być badana szczegółowo w swoich częściach, zaś poszczególne dyscypliny zajmować się tylko jednym z jej aspektów. Obecnie odchodzi się od tego rozczłonkowania i powraca do hasła jedności. Coraz częściej mówi się o konieczności badań interdyscyplinarnych, poszukuje się teorii wielkiej unifikacji, gdzie wszystkie własności fizyczne świata dałyby się zawrzeć w jednym wzorze. Głosi się teorie holistyczne, które stwierdzają, że poznanie całości jakiegoś przedmiotu czy systemu nie może być zredukowane do analizy jego części. Jest to powrót do idei jedności, która stanowi samą istotę scholastyki. Zdyscyplinowany i hierarchiczny układ nauki w średniowieczu starał się umożliwić naukowcom i uczniom jak najszerszą wymianę myśli, zmierzającą w jednym wspólnym kierunku - poznania świata w jego Jedynej podstawie.

Obecnie daje się też zauważyć rehabilitację innego pojęcia, które dotąd przypisywano ciemnocie, mianowicie problemu antropomorfizmu w nauce. Dotychczas zarzucano teorii przyczynowości, na której wspierał się gmach metafizyki średniowiecznej, że wynika z nieuzasadnionego rzutowania ludzkiego odczucia sprawczości i celowości. W średniowieczu było to jak najbardziej uzasadnione. Człowiek jako byt stanowił tę część kosmosu, w której natura mogła uświadomić się samej sobie. Dlaczego to, co jest prawdą w stosunku do człowieka, miałoby być nieprawdą w stosunku do innych jestestw, zwłaszcza jeżeli rozważaniu podlega sam ich analogiczny byt lub jego właściwości? Obecnie naukowcy zaczynają mówić o immanentnym sensie, jaki zawiera przyroda, analogicznym do sensu, jaki odczuwa patrzący na nią człowiek. Twierdzą, że antropomorfizmu nie można i nie trzeba unikać. Nie można, gdyż już Heisenberg udowodnił, że obserwator jest nieizolowany od tego, co obserwowane. Nie trzeba zaś, gdyż jako część przyrody nie musi on się od niej izolować, lecz może w sobie odnaleźć ważne dla niej prawa. Dlatego sens, jaki człowiek odczytuje w przyrodzie, jest jej własnością, nie zaś tylko jego subiektywnym stanem. Pozostaje jednak pytanie: jak inteligencja zapisała sens w naturze, aby mógł go odczytać ludzki intelekt?

Jak więc widać, powrót do średniowiecza w dziedzinie nauki jest bliski. Papież zrehabilitował Galileusza; czas najwyższy, aby współcześni naukowcy zrehabilitowali scholastykę. Być może w przyszłości pojęcie renesansu zostanie odniesione do tej epoki, która czerpać będzie ze źródeł średniowiecznej mądrości?

Rafał Tichy

Artykuł ukazał się w Kwartalniku "Fronda" nr. 4-5/1995 r.

Komentarze

anonim2014.05.5 2:33
Świetny artykuł, który na łopatki rozkłada wszystkich durnowatych ateistycznych, agnostycznych czy tylko "laickich" lub "świeckich" trolli. W tym artykule brakuje może tylko wyjaśnienia terminu "hermeneutyka kultury". Ale i bez tego artykuł jasno pokazuje, że w czasach średniowiecznego barbarzyństwa, jedynie Kościół Katolicki był w średniowiecznej Europie gwarantem wiedzy, kultury, sztuki, rozwoju i postępu. Ktoś kto tego nie rozumie na zawsze pozostanie pseudouczonym ignorantem, dla którego tania i prymitywna ideologia wywodząca się sprzed dwóch czy trzech stuleci zawsze będzie znaczyła więcej niż jakakolwiek rzetelna wiedza.
anonim2014.05.5 2:36
Świetny artykuł, który na łopatki rozkłada wszystkich durnowatych ateistycznych, agnostycznych czy tylko "laickich" lub "świeckich" trolli. W tym artykule brakuje może tylko wyjaśnienia terminu "hermeneutyka kultury". Ale i bez tego artykuł jasno pokazuje, że w czasach średniowiecznego barbarzyństwa, jedynie Kościół Katolicki był w średniowiecznej Europie gwarantem wiedzy, kultury, sztuki, rozwoju i postępu. Ktoś kto tego nie rozumie na zawsze pozostanie pseudouczonym ignorantem, dla którego tania i prymitywna ideologia wywodząca się sprzed dwóch czy trzech stuleci zawsze będzie znaczyła więcej niż jakakolwiek rzetelna wiedza.
anonim2014.05.5 2:39
Tomcat Debilku, Twoje idiotyczne propozycje podróży w czasie są tak samo debilnie idiotyczne jak cała Twoja zacofana i obskurancka ideologia. Ale bujaj się dalej debilku w swojej ignorancji. Głupota nie boli. Co najwyżej kompromituje.
anonim2014.05.5 3:27
Artykuł jest naprawdę świetny. Kiedyś napisałem na swoim blogu trzy artykuły o zatrutych owocach oświecenia. Ten artykuł jest o niebo lepszy ponieważ sięga jeszcze bardziej w głąb problemu. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Jaki wniosek z tego artykułu? Wniosek jest oczywisty: cywilizacja europejska a szerzej cywilizacja euroatlantycka zmierza ku nieuchronnemu upadkowi. Chrześcijaństwo przetrwa ale już nie w sojuszu z takim duchowym i cywilizacyjnym bankrutem jakim jest Europa. Chrześcijaństwo przetrwa bo wejdzie w sojusz z nowymi cywilizacjami jakie powstaną na gruzach zbankrutowanej Europy.
anonim2014.05.5 6:53
Filozofia umarła wraz wraz z nastaniem "Oświecenia".Zamiast filozofii powstał Nowy Nurt mędrkowanie......
anonim2014.05.5 6:54
" filozofia umarła, narodziło się mędrkowanie".
anonim2014.05.5 9:08
Ianus
anonim2014.05.5 9:11
@Tomcat Inkwizycja i polowanie na czarownice to raczej XVI, XVII w., w średniowieczu się dopiero zaczęły. Ja choć nie jestem katolikiem wolałbym żyć w średniowieczu niż w renesansie czy baroku. A co do dizsiehcztch czasów, nie widzę ich tak apokaliptycznie jak pan Tomasz Terlikowski, ale na pewno bardzo dalekie są od doskonałości.
anonim2014.05.5 9:26
Generalnie zgoda, ale powrót może być tylko na zasadzie ogólnej inspiracji, a nie dosłowny. Zbyt dosłowny powrót byłby albo niemożliwy albo szkodliwy, ale inspiracje mogłyby być pożyteczne. Ale nie zawsze łatwo odpowiedzieć jak zaszczepić w takim ogólnym sensie idee średniowieczne do dzisiejszych czasów. Na pewno nie ma powrotu do scholastyki, ale na pewno można przyjąć pewne jej elementy. Nie ma powrotu do dominacji katolicyzmu, również do stylu uprawiania nauki opartego w dużej mierze na stałych autorytetach. Ale pewne nawiązania byłyby na pewno ciekawe.
anonim2014.05.5 11:29
Główną zaletą średniowiecza według autora tekstu ma być próba ocalenia dziedzictwa starożytności. Jednak jednocześnie zwalczano wszystkie inne kultury nie związane ze starożytnym Rzymem. Co prawda zdaję sobie sprawę, iż jest to błąd nie tylko średniowiecza, ale także późniejszych epok, na portalu "poświęconym" powinno się pojawić pytanie: Dlaczego Rzymianie, którzy ukrzyżowali Chrystusa, mają być lepsi od innych pogan?
anonim2014.05.5 14:51
Tomcat, gamoniu. W Średniowieczu płaciłeś dziesięcinę, dziś osiemdziesięcinę. Najpierw pomysł zanim coś głupiego napiszesz
anonim2014.05.5 15:14
Bez dwóch zdań. Średniowiecze (to europejskie) to najwspanialsza epoka w dziejach ludzkości. I zawsze śmiać mi się chce, jak słyszę ten bełkot, że dziesięcina, że feudalizm, że wyzysk chłopa itd i niska pozycja kobiet, duże prawdopodobieństwo gwałtownej śmierci. Mówią to ci, którzy płacą olbrzymie podatki, myta drogowe, obowiązkowe ubezpieczenia, wspierają ekspansję kompradorskiego kapitalizmu i którzy nie dostrzegają współczesnego handlu żywych towarem. Nawiasem mówiąc: co prawdopodobniejsze: zginąć w średniowieczu w wyniku działań wojennych czy dziś w wypadku samochodowym?
anonim2014.05.5 18:51
Drodzy Odnoszę wrażenie, że Wy naprawdę nie rozumiecie na czym polega wartość i przesłanie tego artykułu. W tym artykule naprawdę nie chodzi o to, że nasze czasy są "lepsze" albo "gorsze" od średniowiecza pod względem takich spraw jak: rozwój technologiczny, stan zdrowia mieszkańców Europy, długość ich życia czy ogólny stan ich zamożności. Wartość tego artykułu polega przede wszystkim na skutecznym "rozwaleniu" stereotypu według którego średniowiecze, to był czas "ciemnoty i zacofania" utrzymywanych przez żądną kasy i władzy instytucję Kościoła Katolickiego. Jeszcze ważniejszym przesłaniem tego artykułu jest ukazanie bardzo dla nas współczesnych europejczyków ciekawego sposobu odnoszenia się człowieka średniowiecza do otaczającego go świata, innych ludzi, sensu i celu własnego życia, w końcu do Boga. Myślę, że współczesny Europejczyk zachowując wszystkie zdobycze technologiczne naszej epoki, mógłby się wiele od człowieka średniowiecza nauczyć i o tym także traktuje ten artykuł.
anonim2014.05.6 10:15
LiczbaPi Dziecinko, utopijne fascynacje zawsze były cechą charakterystyczną wszelkich lewaków. Naucz się Dziecinko czytać ze zrozumieniem, teksty które usiłujesz komentować! Tutaj nikt nie postuluje jakiegoś "fizycznego rodzenia" się w średniowieczu! To jest totalny absurd! Mowa jest tylko o typowym dla takich lewaków jak Ty zakłamywaniu historii polegającym na ukazywaniu epoki średniowiecza w jak najgorszym świetle. Mowa jest także o tym, że współczesny Europejczyk zamiast otaczać pogardą i lekceważeniem epokę średniowiecza, mógłby poznając miniony okres (z którego także wyrasta nasza teraźniejszość) w sposób bardziej rzetelny a mniej ideologiczny, odnieść z takiej postawy o wiele większe korzyści niż mu się to wydaje. Poniała tawariszczka?
anonim2014.05.6 18:17
@Gandalf "Naucz się Dziecinko czytać ze zrozumieniem, teksty które usiłujesz komentować!" "Mowa jest tylko o typowym dla takich lewaków jak Ty" "Poniała tawariszczka?" Myślę, że nie powinieneś używać argumentacji wrażeniowej i nie wyrażać swojego poglądu językiem piaskownicy. Można dyskutować bez takich emocjonalnych epitetów. @LiczbaPi @Gandalf ma rację , nie można porównywać średniowiecza z współczesnością poprzez komfort życia. Tak można każdy okres historyczny krytykować. Za 50 lat nie będziesz chciała żyć w obecnych czasach bo np. obecnie nie ma latających samochodów. Faktem jest, że poziom wiedzy o średniowieczu jest zakłamany i hasełkowy: ciemnogród, stosy, katolicki terror itp.
anonim2014.05.6 21:30
Malok Dyskutować na racjonalne argumenty można z ludźmi wrażliwymi na tego rodzaju argumenty. Liczba Pi to zwykły intelektualny tłumok jest. Ona elementarnego przesłania zwykłego artykułu pojąć nie jest w stanie a co dopiero mówić o takich zagadnieniach jakie wiążą się z tak trudnym pojęciem jakim jest dla takich tłumoków jak ta kobietka: "hermeneutyka kultury". Ta prymitywna intelektualnie kobietka myśli, że ona sama i wszyscy ludzie, którzy są wokół niej kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu spadli z księżyca i za jakiś czas, wraz z całym swoim kulturowym oraz duchowym inwentarzem znowu na księżyc polecą. Znam mentalność takich zarozumiałych idiotek, dlatego nie mam najmniejszego zamiaru odnosić się do ich wypowiedzi z najmniejszym nawet szacunkiem czy uznaniem. Te wypowiedzi na taki szacunek czy uznanie w najmniejszym nawet stopniu nie zasługują. Pozdrawiam.
anonim2014.05.6 23:15
Malok Uzasadnię bliżej dlaczego uważam, że LiczbaPi klasyczną, nie tyle lewacką, ile postmodernistyczną idiotką jest! OK? Otóż postmoderniści traktują samych siebie jak pajaców, którzy wszystko już wiedzą, wszystko już pojęli, wszystkiego już doświadczyli. Sens i wartość ludzkiego życia według tych pajaców, polega na tym tylko aby korzystać z tego wszystkiego co ich otacza: nie ważne jaki czas, nie ważne jakie miejsce, nie ważne jaka kultura, nie ważne jaka religia, nie ważne jaki obyczaj. "Wszystkie nurty wszystkie style równie ważne są i tyle" śpiewał Jacek Kaczmarski. Chodzi tylko o to aby móc zawsze wybierać i korzystać. Nie ważne jest by wybierać i korzystać w sposób wolny, rozumny i odpowiedzialny. Ważne jest by tylko wybierać, kombinować i manipulować. "No bo przecież o to chodzi, by niczego a nie dowodzić". Czemu nie dowodzić? Bo każde dowodzenie zakłada jakieś opowiedzenie się za czymś, zakłada jakąś elementarną odpowiedzialność! Tymczasem skakanie z pytaniami: w jakiej epoce wolałbyś żyć? do jakiego narodu chciałbyś należeć? w jakiej religii chciałbyś się urodzić? Co by było gdybyś był szympansem? Uwalnia takiego człowieka od odpowiedzialności za własną epokę, własną kulturę, własny naród, własną religię, własne człowieczeństwo. Dla postmodernistów to wszystko "to jest gra i tylko gra"! Idiotka LiczbaPi zapewne nawet nie wie że jest postmodrnistką. Dlatego właśnie jest postmodernistyczną idiotką! Pozdrawiam!
anonim2014.05.7 10:10
@Tomcat Ja zwykle brak ci polotu umysłowego, który by umiał dostrzec piękno tej epoki historycznej kiedy to ludzie odwrotnie niż jak jest dzisiaj wybierali Chrystus Z NIEBA a Chrystusa z PIEKŁA do którego prowadzą ludzi niezliczeni wprost jego prorocy jak Np; K. Darwin, Lenin, Marks Engels, Hitler Stalin, Mao ect. ect. ...... ect.
anonim2014.05.7 10:14
@Tomcat Ja zwykle brak ci polotu umysłowego, który by umiał dostrzec piękno tej epoki historycznej kiedy to ludzie odwrotnie niż jak jest dzisiaj wybierali Chrystus Z NIEBA a nie Chrystusa z PIEKŁA do którego prowadzą ludzi niezliczeni wprost jego prorocy jak Np; K. Darwin, Lenin, Marks Engels, Hitler Stalin, Mao ect. ect. ...... ect.
anonim2014.05.7 13:46
Oczywiście, że średniowiecze jest niedoceniane! Jestem pod wrażeniem chamstwa, bezczelności i buty użytkownika Gandalf. Nigdy w życiu nie widziałam takiej buty, prostactwa i pychy! Własnie takie osoby przynoszą wstyd i dyskredytują swoim brakiem kultury katolików. Panu Gandalfowi proponuje dyskutować z samym sobą.
anonim2014.05.7 13:49
Wyzywanie osób mających inne zdanie (nawet jezeli uważamy je za głupie) jest dowodem własnej nieporadności. Typowe dla bolszewików, I to "ponijał" Pan kończył jakiś uniwersytet leninowski?
anonim2014.05.7 21:08
@Gandalf Uważam, że przesadzasz i nie powinieneś w takiej formie dyskutować, to jest piaskownica. Jeśli z kimś nie mam ochoty dyskutować bo z góry wiem, że tłumaczenie to "groch o ścianę" to nie dyskutuję. Taki styl nie służy wyjaśnianiu czym była Cywilizacja Łacińska. @LiczbaPi "Nie chodzi mi o sam komfort życia, tylko o spojrzenie na człowieka" W średniowieczu człowiek był dzieckiem bożym, które naśladując Jezusa miało wrócić do Boga doskonałej miłości. Dziś człowiek jest konsumpcyjnym robotem , który goni materialnego zajączka i nigdy go złapać nie może. Uważasz, że to drugie spojrzenie na człowieka jest lepsze? "Twoje pochodzenie nie determinuje Twojej przyszłości w takim stopniu jak to było w średniowieczu." Może w średniowieczu determinowało bardziej, ale to nie oznacza , że człowiek średniowieczny był z tego powodu nieszczęśliwy. Tu możesz zobaczyć jaki straszny los był chłopów w średniowieczu. https://www.youtube.com/watch?v=1k0ke7ycs7Q