Papież Franciszek przestrzega przed diabłem, który jest.... - zdjęcie
15.09.15, 12:40

Papież Franciszek przestrzega przed diabłem, który jest....

4

Wczoraj podczas porannej Mszy Świętej w Domy św. Marty, Papież w homilii, nawiązując do czytań święta Podwyższenia Krzyża Pańskiego, ostrzegał przed diabłem, który urzeka, ale ostatecznie prowadzi do upadku. Zauważył, że główną postacią dzisiejszych czytań mszalnych jest wąż. Już Księga Rodzaju przedstawia go jako najprzebieglejszego. Pismo Święte mówi nam ponadto, że jest on kłamcą, że jest zawistny, bo to przez zawiść diabła-węża grzech pojawił się na świecie. Właśnie wykorzystując tę umiejętność zwodzenia, diabeł prowadzi nas do upadku – podkreślił Ojciec Święty.

„Obiecuje ci tak wiele rzeczy, ale kiedy przychodzi do rozliczeń, nie wywiązuje się z obietnic. Potrafi jednak zwodzić, zachwycać. Kiedy Paweł gniewa się na chrześcijan Galacji, że tyle ma z nimi pracy, mówi do nich: »Nierozsądni Galaci, któż to was urzekł, was, którzy zostaliście powołani do wolności?«. Przyczyną ich zepsucia był wąż. Nie jest to żadna nowość. Istniało to już w świadomości ludu Izraela”.

Mówiąc z kolei o tym, jak Pan Bóg polecił Mojżeszowi odlać węża z brązu, aby każdy, kto na niego spojrzy, został ocalony, Franciszek zaznaczył, że jest to pewien obraz, a także proroctwo, obietnica, której nie da się jednak łatwo zrozumieć. Sam Jezus wyjaśniał to Nikodemowi, mówiąc, że „jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Ten wąż na pustyni był zatem wyobrażeniem Jezusa wywyższonego na krzyżu.

„Dlaczego jednak Pan wybrał ten obraz, tak brzydki, tak zły? Właśnie dlatego, że przyszedł On, aby obarczyć się wszystkimi naszymi grzechami, i stał się największym grzesznikiem, choć sam nigdy nie popełnił grzechu. A Paweł nam mówi: »On stał się dla nas grzechem« albo obrazowo: On stał się wężem. Oszpecił się! Stał się grzechem, aby nas zbawić. Takie właśnie jest przesłanie dzisiejszej liturgii Słowa, taka jest droga Jezusa”.

Franciszek powiedział, że św. Paweł wyjaśnia to uniżenie w drugim czytaniu z Listu do Filipian. Jezus „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej”. Papież zaznaczył, że wszystko to jest tajemnicą: Jezus upodobnił się do węża, oszpecił się.

„Kiedy patrzymy na Jezusa na krzyżu... Są piękne obrazy, ale rzeczywistość jest inna: został ogołocony ze wszystkiego, zraniony do krwi za nasze grzechy. Oto droga, którą obrał, aby pokonać węża na jego terenie. Patrzcie na krzyż Jezusa, ale nie na krzyże artystyczne, pięknie namalowane. Patrzcie na rzeczywistość, na to, czym był krzyż w tamtej epoce. I patrzcie na drogę, którą przebył, i na Boga, który unicestwił samego siebie, uniżył się, aby nas zbawić. To także jest droga chrześcijanina. Jeśli jakiś chrześcijanin chce iść naprzód po drodze życia chrześcijańskiego, musi się uniżyć, tak jak Jezus. Jest to droga pokory, na pewno, ale także upokorzeń, które trzeba przyjąć tak Jezus”.

mm/Radio Watykańskie

Komentarze (4):

anonim2015.09.15 14:07
"Jezus upodobnił się do węża, oszpecił się"... Zapewne to błąd tłumacza i miało być- Pan Jezus dał się oszpecić. - Pan Jezus się nie oszpecił- oszpecił go człowiek i grzech człowieka... Pan Jezus nie upodobnił się też do węża- nawet wtedy gdy był przez niego kuszony na górze. - Pan Jezus zwyciężył węża sprzeciwiając się pokusom i jeśli mowa o "upodabnianiu do węża" to tylko w sensie o jakim jest mowa w Mt 10,16: "Oto Ja posyłam was jak owce między wilki, starajcie się zatem być przemyślni jak węże i prości jak gołębice"- tyle tylko że sens przytoczonego fragmentu słabo licuje z największym aktem miłości jakim jest tajemnica Krzyża a jeszcze gorzej z tajemnicą Przenajświętszej Ofiary Pana Jezusa którą możemy przeżywać każdorazowo uczestnicząc we Mszy Świętej... - Wierzę że Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu nie była wynikiem Jego przebiegłości czy przemyślności lecz raczej pokory i uległości wobec woli Boga Ojca o czym Franciszek również mówi w homilii... "Patrzcie na rzeczywistość, na to, czym był krzyż w tamtej epoce"... W mojej ocenie niezależnie że krzyż był w tamtej epoce narzędziem zbrodni- to Krzyż Chrystusowy jest znakiem Miłości Boga do człowieka i to jest dla mnie jako katolika jasne. - Miłości tak silnej że zmazuje nawet obraz grzechu zbrodni jaka się na nim dokonała... Krzyż jest znakiem ZWYCIĘSTWA nad wężem- w którym więc miejscu Papież widzi rzeczone "upodomnienie do węża"... - nie rozumiem...
anonim2015.09.15 14:42
Wiem że mam dociekliwy charakter i może się wydawać że czepiam się słówek ale trudno jest mi zrozumieć pewne dziwne słowa Franciszka... W zeszłym roku był na frondzie przytoczony fragment tekstu homilii Franciszka w którym również poruszony był obraz Pana Jezusa który w oczach Papieża "uwalnia nas od grzechu przez uczynienie Siebie grzechem"... Dziś słyszymy że "upodabnia się do węża", "oszpeca się" itd... Trudno wobec tego milczeć- zamilknę z pokorą jeśli zrozumiem...
anonim2015.09.15 14:44
wspomniany tekst z zeszłego roku: http://www.fronda.pl/a/papiez-franciszek-chrystus-daje-nam-dowod-osobisty-wolnosci-i-zbawienie,29283.html?page=2&
anonim2015.09.15 16:20
To diabeł nie jest muzułmaninem?