Otrucie Nawalnego i wojna informacyjna Rosji. Nie udało się go zamordować, teraz będą grać na czas - zdjęcie
08.09.20, 19:18Fot. via Pixabay

Otrucie Nawalnego i wojna informacyjna Rosji. Nie udało się go zamordować, teraz będą grać na czas

0

Warsaw Institute

Rosja prowadzi wojnę informacyjną w sprawie Aleksieja Nawalnego. Nie udało się zamordować opozycjonisty już na pokładzie samolotu i na jaw wyszło, że został otruty nowiczokiem. Wobec tego, jak można było przewidzieć, strona rosyjska będzie teraz grała na czas i próbowała oszukać Niemców.

Rosyjska Państwowa Izba Lekarska zaproponowała niemieckiej Federalnej Izbie Lekarskiej powołanie wspólnej grupy eksperckiej, która zajęłaby się zbadaniem „przyczyny stanu Aleksieja Nawalnego”. Co charakterystyczne, zapowiedziała, że „jeśli okaże się”, że Nawalnego otruto, to w Rosji powinno ruszyć śledztwo. Moskwa w ten sposób pokazuje, że poważnie traktuje sprawę, ale oczekuje dowodów, ponieważ przedstawiciele prokuratury generalnej i MSW oceniają, póki co, że nie ma powodów do wszczęcia sprawy karnej. Narracji rosyjskiej przysłużyć się miał Alaksandr Łukaszenka. Nie wiadomo, czy sam na to wpadł, czy zasugerowała mu to Moskwa, ale podczas spotkania z premierem rosyjskim powiedział, że jego służby przechwyciły rozmowę Warszawy z Berlinem, która świadczy o tym, że otrucie Nawalnego to fałszerstwo. Później ujawniono zapis rzekomej rozmowy – absolutnie kompromitujący białoruski reżim. Nieudolność tego fałszerstwa jest wręcz porażająca. A mimo to przysłużyła się Moskwie. Służba Wywiadu Zagranicznego uważnie śledzi wydarzenia na Białorusi, a także przygląda się planom Zachodu, wobec tego kraju – oświadczył 2 września szef SWR Siergiej Naryszkin. Zapewnił, że pozostaje w kontakcie z białoruskimi służbami specjalnymi. Dzień później Naryszkin nie wykluczył, że opinia Łukaszenki, iż otrucie Aleksieja Nawalnego może być fałszerstwem, jest uzasadniona. Dodał, że on sam dopuszcza taką opcję. Szef SWR przekonywał, że lekarze, którzy badali Nawalnego w szpitalu w Omsku, wykonali swoją pracę znakomicie i można im ufać. Słowa Naryszkina współgrają ze słowami spikera Dumy. Wiaczesław Wołodin poddał w wątpliwość ocenę niemieckich lekarzy, mówiąc, że Rosja „nie ma żadnych informacji o stanie Nawalnego od czasu, gdy przekroczył on granicę”. – Jeśli teraz coś z nim się stanie, jeśli jego stan się pogorszy, to nie możemy wykluczać, iż jest to prowokacja zorganizowana na terytorium Niemiec – oświadczył Wołodin. – Nasze służby specjalne analizują przekazane przez Białoruś informacje dotyczące sprawy Aleksieja Nawalnego – poinformował 4 września rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Zarzucił przy tym niemieckim lekarzom leczącym Nawalnego w szpitalu w Berlinie, iż nie są tak otwarci, jak medycy w Omsku, gdzie najpierw trafił Nawalny po utracie przytomności. Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa oświadczyła zaś 6 września, że strona niemiecka opóźnia badanie przyczyn stanu zdrowia opozycjonisty. Zadała pytanie, czy zwłoka ta nie jest celowa i dopuściła możliwość, że Berlin prowadzi „podwójną grę”.

Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie think tanku Warsaw Institute.

[CZYTAJ TEN ARTYKUŁ]