O.Ksawery Knotz: Zdrada to największy dramat w malżeństwie - zdjęcie
05.08.21, 10:30Screenshot Youtube

O.Ksawery Knotz: Zdrada to największy dramat w malżeństwie

34

"Zdrada uderza w najgłębsze ludzkie pragnienia: kochania na zawsze, zaufania, że żyję z kimś, dla kogo jestem najważniejszy. Wierność jest wielką wartością, na której buduje się jedność. Zdrada przekreśla wiele tego, co piękne między ludźmi, na czym opierał się związek. Zdrada jest głębokim zranieniem."- mówi o. Ksawery Knotz

Z jakich przyczyn najczęściej dochodzi do zdrady małżeńskiej?

Zdrada to jest największy dramat, który spotyka małżonków. Ona uderza w najgłębsze ludzkie pragnienia: kochania na zawsze, zaufania, że żyję z kimś, dla kogo jestem najważniejszy. Wierność jest wielką wartością, na której buduje się jedność. Zdrada przekreśla wiele tego, co piękne między ludźmi, na czym opierał się związek. Zdrada jest głębokim zranieniem. Jednak, zanim do niej dojdzie, to w mniejszej skali zaczyna pojawiać się wcześniej. Ludzie się nie szanują, nie troszczą się o siebie. Nie powierzają sobie swoich problemów. Nie rozmawiają, nie słuchają. Nie czują się kochani. Można powiedzieć, że zdradzają się na innych płaszczyznach. Żona może np. zdradzać męża z dzieckiem w tym sensie, że poświęca mu tak wiele czasu, że ono całkowicie przysłania męża, który czuje się samotny. Mąż może zdradzać żonę, poświęcając swój czas kolegom, pasjom, a nie jej. Ona sama w pustym domu może czuć się opuszczona. Jeśli coś się dzieje niepokojącego już teraz, to może za jakiś czas, przy sprzyjających okolicznościach, zakończyć się romansem i zdradą fizyczną.

Jeśli już dojdzie do takiej zdrady, to jest to koniec małżeństwa?

Różnie bywa. To nie musi być koniec, małżonkowie mogą wtedy dostrzec głęboki problem i odbudowywać swoje relacje i małżeństwo. Trzeba zdawać sobie jednak sprawę z tego, że już nigdy nie będzie tak jak przedtem. W wielu sytuacjach rany są na tyle głębokie, że małżonkowie nie potrafią już sobie przebaczyć i jest to początek końca. Cierpią, oskarżają się i nie potrafią z tą sytuacją sobie poradzić. Dochodzi do rozpadu małżeństwu.

I tu dochodzimy do tego problemu: czy mówić o zdradzie, czy nie?

Zdrada jest wielką tragedią. Co więc robić? Ujawnienie tej sytuacji to jest wrzucenie bomby emocjonalnej w małżeństwo, w rodzinę. Jak bomba wybucha, to poważnie rani, a nawet zabija. Prawda jest taka, że jak się ujawni zdradę, to trzeba się liczyć, że to może być koniec małżeństwa. Na pewno już nigdy nie będzie tak jak dawnej. Myślenie, że takie wyznanie przywróci jedność małżeństwa, wszystko się dobrze skończy, nastąpi przebaczenie i wróci dawna miłość, to są tylko pobożne życzenia. Ludzie nie są sobie w stanie wybaczyć drobnych rzeczy, a co dopiero fakt o takim kalibrze. Jeżeli mężczyzna powie kobiecie np., że przytyła, postarzała się i brzydko wygląda, i nie daj Boże powie to przy innych, to wystarczy, aby to pamiętała całymi latami. Jeśli mąż usłyszy, że nie jest męski albo jest lalusiowaty – to też może być bardzo zraniony. Zdrada przy tych błahostkach, których jednak ludziom oszczędzamy, jest naprawdę czymś znacznie, znacznie boleśniejszym. To jest zadanie bardzo głębokiej rany, która dotyka naszego „rdzenia”. Wielu małżonków ma świadomość, że gdyby powiedzieli o zdradzie, to druga strona tego nie udźwignie, nie da rady. To przerasta człowieka.

„Prawda was wyzwoli” – tutaj właśnie nasuwają się te słowa.

Prawda jest związana z miłością, która uczy dostrzegać drugiego człowieka – jego wrażliwość, osobowość, gotowość. Nawet Bóg szanuje naszą dojrzałość. Gdyby nam wszystko o nas objawił, prawdopodobnie nie bylibyśmy w stanie tego udźwignąć. Małżonkowie siebie znają, wiedzą, jak się zachowują w pewnych sytuacjach. Prawda, uczciwość w małżeństwie jest niesłychanie ważna. Jednak wyjawienie zdrady to powiedzenie wprost : ja ciebie nie kocham, wybrałem sobie młodszą czy ładniejszą, czy w przypadku mężczyzny – bardziej miłego, męskiego. To zakwestionowanie całego wspólnego życia. Czy powiedzenie tego „w prawdzie” rozwiązuje sytuację? Nie.

 Może ojciec podać jakiś przykład?

 Znam takiego męża, co wymyślił sobie, że w ramach przeprosin da jej kwiaty, ona przyjmie, uśmiechnie się i zaczną nowy etap życia. Ona zaś rzuciła kwiaty na ziemię, powiedziała, że takie przeprosiny niczego nie załatwią, on się obraził, wyszedł z domu i jeszcze jej na wychodne powiedział coś przykrego. Nie był gotowy cierpieć przez dłuższy czas odrzucenia, dostrzec bólu zranionej żony, która nie potrafi już uwierzyć w miłość do niej. Egoiści nie tylko potrafią mówić prawdę, ale też przepraszać, byleby życie małżeńskie układało się według ich scenariusza. Nie mówię o tych, co stale korzystają z prostytutek, co regularnie zdradzają żony i nie mają ochoty zaprzestać podwójnego życia, bo oni już sobie życie skrzywili i w ogóle nie kochają tej drugiej osoby. Mówię o tych z refleksją wyrządzonego zła innym i chcących wrócić do współmałżonka. O tych, co chcą ratować pęknięte małżeństwo. Mają poczucie winy.

Czyli poczucie winy może tutaj wiele zmienić.

 Może, jeżeli zostanie dobrze wykorzystane. Niech taki małżonek nie zaczyna od mówienia o swoim brudnym życiu, tylko niech będzie uczciwszy czy ofiarniejszy. Niech się zmobilizuje i próbuje odbudować więź małżeńską. Najpierw trzeba naprawdę pomyśleć z empatią o drugim człowieka, zacząć dbać o niego. Ale, aby to było możliwe, trzeba samemu się nawrócić - iść do spowiedzi, przemodlić problem, odbudować własne życie duchowe, zerwać na dobre romans, zacząć pokutować, nabrać dystansu. To musi być realna wola odbudowy małżeństwa, a nie powiedzenie tylko trzech słów: zdradziłem, przepraszam, kocham.

Czyli samo powiedzenie prawdy nie musi oznaczać miłości?

 Nie wszystko złoto, co się świeci. Wiele osób nie może sobie poradzić z wyrzutami sumienia i złym samopoczuciem i przerzucają swoje problemy na małżonka. Tylko pozornie nagle robią się uczciwi i prawdomówni; „Tydzień temu ciebie zdradziłem, a teraz tak bardzo cię kocham, że ci to powiem, bo chcę, abyśmy byli jednością i wszystko o sobie wiedzieli”. Dlaczego nie informował, gdy jeszcze przed zdradą odpisywał na smsy? W tydzień, to nawet nie można schudnąć, a co dopiero zmienić swoje serce. To jest jakieś nieporozumienie. Trzeba się krytycznie zapytać, skąd taka nagła uczciwość? A może to dziecinada ludzi, którzy nadal nie chcą być odpowiedzialni za swoje czyny i nadal nie przewidują ich skutków? To nie jest życie prawdą, tylko straszny egoizm. Nie idealizujmy tej postawy i nie dopatrujmy się w niej ewangelicznej głębi. Taki małżonek jest nadal skoncentrowany na swoich doznaniach, tym razem tych nieprzyjemnych i chce się ich szybko pozbyć kosztem drugiej strony. Nadal niszczy małżeństwo, które i tak już jest na krawędzi. Ma wtedy tylko alibi, że się już zmienił. Nie mamy do czynienia z żadnym mocarzem ducha kochającym ewangeliczną miłością, tylko człowiekiem, który się pogubił, ma bardzo słabą więź ze współmałżonkiem, ale mającym jeszcze szansę odbudować swoje życie.

A gdy ktoś już zdecydował się ujawnić zdradę?

 To niech w imię prawdy nie mówi szczegółów. Druga strona, gdy się dowie, chce najczęściej wiedzieć kiedy, z kim, jak? Mówi: „Mów prawdę do końca, tyle już kłamałeś”. Potem ta skruszona osoba zaczyna opowiadać wszystkie szczegóły, bo już nie chce kłamać. Potem, dajmy na to żona, która dostała taki „złoty strzał”, nie śpi po nocach, wyobraża sobie, jak to było, kojarzy fakty. Mąż, który nie myślał o niej, gdy ją zdradzał, nadal nie myśli, bo mu „spowiedź” przynosi ulgę. Jemu, nie żonie, która jako ofiara przeżywa traumę. Ona wpada w depresję, zaczyna chodzić do psychiatry i nie może o tym, co się stało, przestać natrętnie myśleć, cierpi strasznie. Gdy jest totalnie rozbita, on się dopiero orientuje, co z nią zrobił i odkrywa, że gdyby wiedział, co się stanie, do jakiego stanu ją doprowadzi, nigdy by jej nie powiedział. Ludzie kompletnie nie są przygotowani na takie sytuacje. Myślą, że sobie poradzą, ale jest zazwyczaj odwrotnie. Mogą już się nie wyplątać, tym bardziej, gdy zostaną sami bez pomocy z zewnątrz. A tylko mały procent umie pójść do kogoś z prośbą o pomoc.

To doświadczenie może kształtować pokorę w człowieku?

Tak. Może z Bożą pomocą. Trzeba wszystko zrobić, aby swoje małżeństwo ratować, mocniej kochać. Znam kobietę, która kiedyś miała romans. Gdy ma pretensje do męża za jego grzechy, przypomina sobie, że było ją stać na gorsze rzeczy. Są naprawdę bardzo dobrym małżeństwem. Ona wie, że gdyby powiedziała o tym mężowi, bardzo by go zraniła. Kocha go i chce być dla niego jak najlepszą żoną. Pomaga jej w tym świadomość własnej grzeszności, która z poczucia winy przerodziła się z czasem w pokorę. To jest najbezpieczniejsza droga. Często się zdarza, że mąż wyjeżdża za granicę. Nowe towarzystwo, brak zasad, praca cały dzień, samotność. Zdrada. I dopiero potem refleksja: co ja najlepszego zrobiłem i żal do siebie. Postanowienie, że nigdy więcej tego już nie zrobi. Decyduje się sprowadzić żonę jak najszybciej do siebie, albo wracać do domu, bo wie, że kocha tylko ją. Zdrada nie przekreśla małżeństwa. Gdy ktoś chce je uczciwie ratować, niech szybko ratuje, póki się na dobre nie pogubi i nie zaciemni swojego sumienia. To powinien zrobić.

Czyli trzeba przemyśleć, czy bolesną prawdę powiedzieć, czy też zatrzymać ją dla siebie i zacząć życie inaczej.

Z doświadczenia wiem, że wyjawienie zdrady prowadzi do olbrzymich zranień i często rozpadu małżeństwa. Jeśli ktoś nawołuje do wyznawania wszystkich grzechów publicznie, to może i brzmi to pięknie, ale niech taka osoba bierze też odpowiedzialność za rozwody, które w wielu wypadkach nastąpią. Nikomu nie można radzić, aby powiedział, a lepiej ostrzec przed możliwymi konsekwencjami.

Czyli prawda nie wystarcza?

Jeśli nie ma empatii, miłości, przemiany serca – to co to da? Ktoś wyrzuci z siebie problem, bo go gryzie i tyle. Zdrada jest czymś strasznym – taka jest prawda. Unikajmy jej, jak możemy, bo potem nie będzie dobrego rozwiązania. Niemówienie też będzie bolało i będzie ciężarem. Nie szukajmy więc sytuacji, gdzie zdrada może się dokonać. Nie zwierzajmy się osobom, z którymi nam się dobrze rozmawia i czujemy jakąś miętę. Nie pijmy za dużo alkoholu, nie szukajmy rozwiązłych sytuacji, na imprezy integracyjne w firmie jedźmy razem z małżonkiem. Teraz mi jeden mąż mówił, że tak zrobił. Najpierw się wszyscy dziwili, ale potem też zaczęli brać żony. A on jest teraz najbardziej znanym pracownikiem w korporacji, bo wszyscy go zapamiętali, że był z żoną.

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

(Tekst pierwotnie ukazał się 09.03.2012)

Komentarze (34):

Jowita2021.08.6 8:07
BaRdzo lubię gdy ekspert,człowiek doświadczony wypowiada się w temacie,który zna z własnego źycia.
Cool2021.08.7 8:25
A dlaczego miałby nie znać?
Topór na rasę europejską i jezusa2021.08.5 15:12
Specjalnie wzięli i pokazali takiego papę smerfa żebyś mu współczuł za sam wygląd nic o nim nawet nie wiedząc. A prawda wygląda tak; Nastolatka ma chłopaka który za nią szaleje z którym się tylko całuje i ona na tle całego życiowego puszczalstwa nigdy nie traktowała tego jako związek. Później zostawia tego nastolatka w swoim wieku dla zarobionego miśka po 30 z planami na przyszłość - mogą mieć ślub lub nie to nie ma znaczenia. Ponieważ jest dość atrakcyjną kobietą bo mówimy tylko o takich pożądanych a nie kandydatkach na lesbijki lub do zakonu - jest nagabywana przez różnych samotnych facetów najczęściej w pracy którzy nie wiedzą i nie mają jak wiedzieć czy ona jest z kimś w jakimś związku czy nie, więc ją podrywają. Później ona wraca do domu i opowiada to swojemu facetowi bo czuje się winna - bo ją te podrywy trochę podniecały. Facet zaczyna świrować i wyobrażać sobie jej romanse w pracy. Po miesiącu zarobiony misiek nie wytrzymuje i idzie do bajzla albo szuka kogoś na boku. Później relacja seksualna słabnie i kobieta nie dopieszczona naprawdę zaczyna romansować,aż facet odchodzi bo nie może znieść dziwki w domu. Wspólnota miłosierdzia chrześcijańskiej europy każe mu myśleć że on jest winny bo to on pierwszy zdradził - bo "w związku musi być zaufanie" - To taki przeciętny scenariusz.
Forte2021.08.5 16:02
Prosty umysł, generuje proste wnioski!
JANOSIK2021.08.5 20:48
No trza miec topor w gowie co by to napisac .Pozdro
PRAWDA2021.08.5 15:11
Tusk --Wałęsa na Zdradzie ---Zbili majątki i dalej Wariata Grają z Narodem Polski -
Wacek po kolana2021.08.6 8:10
Mocno i na temat.Przepraszam o czym my mòwimy.
rebeliant2021.08.5 14:18
Brak wszechmocy, a w to miejsce wręcz odwrotnie, czyli niezliczona mnogość niezdolności i niemożności, to największy dramat nie tylko w małżeństwie. Stan taki jest niejako zdradą człowieka przez Boga.
Anonim2021.08.5 13:44
Ten ojczulek wyprodukował takiego tasiemca a zupełnie nie wie czym jest małżeństwo i rodzina . Nie ma praktyki . Mówi z sufitu typu ziemia jest płaska lub okrągła ale w Kosmosie nie był . Wszystko zależy od związku . Kłamstwo na pewno miłość zabija . Jeżeli jest to związek oparty na miłości a partner zatai zdradę która wyjdzie na jaw to jest po związku . Miłość umiera i związek się rozpada . Jeżeli powie prawdę to może przetrwać lecz zdradzający musi się liczyć z tym że stracił zaufanie . Jeśli jest to związek oparty na przyjaźni bądź przywiązaniu to tylko porani ale związek raczej przetrwa . Sprawa się komplikuje gdy jedna strona kocha a druga się tylko przywiązuje . A takich małżeństw jest najwięcej . Moim zdaniem zawsze raczej jest wyznać prawdę wtedy sprawa się zamyka niezależnie od konsekwencji . W przeciwnym wypadku wisi ona jak miecz nad związkiem który nie wiadomo kiedy spadnie . Ten ojczulek patrzy ze swego czysto samczego punktu widzenia . Dla mężczyzny skok w bok to nie zdrada tylko odskocznia od rutyny . Dla kobiety to zdrada . Mężczyźni są bardziej zazdrośni o zdradę emocjonalną niż fizyczną . Takiej zdrady nie potrafią wybaczyć . I tu znów samcza przypadłość . On jest tym jedynym w stadzie na którego samiczki powinny zwracać uwagę . Na innych nie mogą . To , że kobiety są zazdrosne o kontakty fizyczne swego mężczyzny z innymi kobietami wynika prawdopodobnie z troski o swoje przyszłe potomstwo . By mężczyzna nie zaraził je chorobami wenerycznymi .
Anonim2021.08.5 13:46
Pitolisz od rzeczy!
Polak2021.08.5 13:29
Furda jakaś tam przemoc domowa, Jarek jako nie mający zielonego pojęcia o małżeństwie i objęty celibatem ma niezdrową fiksację na punkcie seksu, to jest dla niego istotne!
AS2021.08.5 13:34
Oj, głupi, głupi ty...
MaxFiend2021.08.5 12:55
I słowo od mojego sponsora. . . . . . . Znana i renomowana firma kosmetyczno-garbarska "Rudolf Franz Höss" poleca swoje produkty: "Nic tak się nie pieni jak mydło zrobione na czysto żydowskim tłuszczu! Mydło jest świetne do mycia düpy! Ale tylko düpy, szczególnie dziury w düpie po srraniu!"
MaxFiend2021.08.5 13:53
Wiesz, że kradzież nick'a jest ciężkim grzechem przeciwko prawdzie i oszustwem? Masz się teraz z czego spowiadać i nie unikniesz tego. Jeżeli się nie wyspowiadasz, wszystkie komunie będą świętokradcze i nie da się tego niczym usprawiedliwić. Miłego dnia! :-D :-D :-D
jp2021.08.5 12:18
Brawo za ten artykuł. Spowiadać się należy księdzu a nie żonie. To on w imieniu Boga przebacza grzechy. Żonie należy zadośćuczynić.
MaxFiend2021.08.5 12:46
Nie powiadomienie o tym fakcie żony jest codziennym życiem w nieustannym kłamstwie i oszustwie. To są grzechy ciężkie przeciw drugiej osobie. Spowiedź i zatajenie nie dają żadnego rozgrzeszenia i dopóki żona nie wie, wszystkie komunie są świętokradcze :-D
MAMlas2021.08.5 13:43
Ale tak ,zeby niewyzionac ducha... hehe
Anonim2021.08.5 12:16
Nieprawda. Największy dramat w małżeństwie, to doprowadzić drugą osobę do śmierci. Mężczyźni są winni - wg feministek - 400 śmierci kobiet rocznie. Dla porządku przypomnijmy więc, że kobiety są winne śmierci 3000 mężczyzn rocznie. No, ale jak wiadomo, kobieta to z mocy prawa Ofiara, a więc wszystko jej wolno.
CelibatowyZboczeniecChętnieZbadaLepkośćŚluzu2021.08.5 11:34
Bezdzietny singiel klero-pasożyt społeczny specjalistą od spraw pożycia małżeńskiego. Bezczelność, z jaką kleruchy wciskają kit ciemnocie katolickiej, jest niebosiężna.
Loki2021.08.5 12:03
Uderz w stół a nożyce się odezwą!
odbytnicy mają głos2021.08.5 13:47
To znany , nadworny ...gynekolog amator ... paszczura lampaeciego kstrowany tynczy !!!!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.08.5 11:31
yebany specjalista od ruchania dzieci wypowiada się na temat zdrady małżeńskiej! won pedofilu do watykanu!
kretynizacja Polski lamparciej kastrowanej tynczy2021.08.5 11:37
... te SB-ckie przebierancy w sultannach to zawsze POPOdpadno...przez pejsy ... szalom
Loki2021.08.5 12:05
Nieźle jesteś PRDLnięty!
Anonim2021.08.5 11:25
Moim zdaniem najlepsza w takiej sytuacji jest prawda i przebaczenie. To jest najlepsza droga do tego żeby się pozbierać, a nawet być dalej szczęśliwym. Ewangelia jest tutaj najskuteczniejsza. Prawda + przebaczenie + zaufanie Bogu. Miłość to decyzja na dobre i na złe. Prawdziwa Miłość moim zdaniem przezwycięża zdradę.
MaxFiend2021.08.5 12:10
Naiwniak czy idealista? :-)
rabbi inoCenty stinkfurtz2021.08.5 11:17
.... a ino ... wielka podlosc ... ja to sie za srebrnika jeno ... lolicie daje zgwalcic ... takim w porzadku , ze az sie o tym wstydze z zonami gadac ... szalom
MaxFiend2021.08.5 11:00
"czy mówić o zdradzie, czy nie?" - biedny ksiądz sam się zakręcił. Nie przyznanie się do zdrady jest kłamstwem wobec partnera i ciężkim grzechem. Sama spowiedź nie załatwia sprawy a wszystkie komunie bez przyznania się do winy przed zdradzonym są świętokradcze. Nie ma lekko :-D
D2021.08.5 11:00
Zdrada to nie jest największy dramat w małżeństwie, bo zdradę można wybaczyć. Jak facet okazuje się być pedofilem, to to jest największy dramat, bo rozbija małżeństwo raz na zawsze.
Anonim2021.08.5 12:20
Gorzej jak kobieta okazuje się być lesbą.
D2021.08.5 12:52
I dlatego nie powinno się dyskryminować osób o orientacji homoseksualnej. Inaczej ze strachu przed opinią społeczeństwa pakują się w związki z osobami heteroseksualnymi i niszczą im życie a przy okazji swoje.
Anonim2021.08.5 22:49
Dlatego należy je nie tyle dyskryminować, ile surowo karać sądownie, jak było to praktykowane przez stulecia. Człowiek skazywany na kolejne wyroki po 10 lat nie wejdzie w żaden związek. No i jest zapisany w Rejestrze.
Anonim2021.08.5 22:52
Kobiety czasem dostają klasycznej korby, jak np Maria Konopnicka, i po osiągnięciu etapu Ryczących Czterdziestek zmieniają im się - wskutek zaburzeń hormonalnych - preferencje na lesbijskie. Nie oznacza to że wcześniej były chore psychicznie, tyko że staja się chore.
kefas2021.08.5 10:51
szpec....