20.02.13, 18:28

Objawienia demoniczne

Nadzwyczajne okoliczności kuszenia miały miejsce w życiu Jezusa, zdarzały się w życiu świętych. My, choć nie nazywamy siebie świętymi, niekiedy też możemy podlegać nadzwyczajnym stanom pokusy. Dopuszczanie takiej możliwości może wydawać się bulwersujące w środowisku kulturowym, w jakim żyjemy, z góry negującym możliwość konkretnej ingerencji istot duchowych w codzienne życie, a jednak..



Jezus


Ewangelia na minioną pierwszą niedzielę Wielkiego Postu mówi nam wyraźnie iż Jezus widział diabła i rozmawiał z nim. „Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: "Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem". Odpowiedział mu Jezus: "Napisane jest: «Nie samym chlebem żyje człowiek»". Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: "Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje". Lecz Jezus mu odrzekł: "Napisane jest: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»". Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»". Lecz Jezus mu odparł: "Powiedziano: «Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»". Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.” (Łk. 4, 1-13).

 

Bezpośredni kontakt Jezusa z szatanem następował niejednokrotnie, na przykład Jezus wspomina: "Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica” Łk.10.18. Są to precyzyjne określenia dotyczące tego co się działo: „widziałem”. Czy więc szatana można zobaczyć? W jaki sposób my, naśladujący Chrystusa, pragnący go naśladować, uczestniczymy w tajemnicy Jego kuszenia?

 

Redukcjonizm


Niektórzy współcześni teologowie mają tendencje do redukcjonizmu, specyficznej wybiórczości w podchodzeniu do tematyki szatana. Starają się omijać pewne fakty z Ewangelii, które nie pasują do ich teorii. Ich teoria głosi, iż szatan jest jedynie powstałym w umyśle ludzkim uosobieniem abstrakcyjnego pojęcia zła. Lecz jak myślano o szatanie przez wieki, jak postrzegano go, jak temat ten ukazywany jest w zapisach doświadczenia duchowego świętych, uznawanych za autorytety?



Św. Antoni


Antoni (zwany później Wielkim) jest jednym z najważniejszych „abba”, to znaczy „ojców” pustyni. Jego żywot znamy z bardzo starych zapisów, a w jego żywocie motyw demonofanii, czyli objawienia się demona następował wielokrotnie. Święty ten w młodym wieku, gdy szukał swej drogi życia, mając ok. 18 lat, wszedł do kościoła i usłyszał kapłana czytającego ewangelię „Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj co masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mt 19,21). Antoni spełnił słowa dokładnie, rozdał spuściznę, a sam, po krótkiej nauce u jednego ze starców, zamieszkał w oddalonym od siedzib ludzkich na pustyni, starożytnym grobie, gdzie był poddawany pokusom. Opisy tych pokus zacytuję z „Żywota św. Antoniego” autorstwa św. Atanazego z Aleksandrii, biskupa i doktora Kościoła, który je spisywał krótko po śmierci pustelnika.

 

Pustynia


„Umacniając się coraz bardziej w swoim postanowieniu, zmie­rzał na pustynię. Po drugiej stronie rzeki znalazł forte­cę opuszczoną, a pełną gadów. Wszedł więc do niej i tam zamieszkał. Gady zaś uciekły, jakby je kto gonił. On zaś zamknął wejście, zaopatrzywszy się w chleb na sześć miesięcy (Tebańczycy bowiem wypiekają taki chleb, że i przez cały rok leży, nie psując się) i mając wewnątrz wodę, zszedł jakby w najskrytszą część świątyni i pozostał wewnątrz sam. Ani sam nie wy­chodził, ani nie widywał nikogo z przychodzących. Wiele czasu w ten sposób ćwiczył się w ascezie. Jedy­nie dwa razy do roku dostawał chleb podawany mu przez dach domu. Gdy przychodzili jego znajomi, którym nie po­zwalał wchodzić do środka, często dniami i nocami przebywali na zewnątrz. Słyszeli jakby tłumy krzyczą­ce w środku, wrzeszczące i skrzeczące: „Odejdź od nas! Czego chcesz od pustyni? Nie zniesiesz naszych podstępów!". Ci, którzy byli na zewnątrz, sądzili z po­czątku, że są tam jacyś walczący z nim ludzie, którzy zeszli do niego po drabinie. Skoro jednak, zaglądając przez jakąś dziurę, nikogo nie widzieli, zorientowali się, że są to demony i przestraszeni wołali Antoniego. On zaś bardziej ich słuchał, niż zwracał uwagę na demony. Podchodził bliżej drzwi i prosił ludzi, aby odeszli i nie obawiali się. „W ten sposób bowiem -mówił - demony tworzą zjawy przeciw tym, którzy się boją. Wy przeżegnawszy się, idźcie odważnie. A ich zostawcie, niech się ze sobą bawią". Odchodzili więc, obwarowawszy się znakiem krzyża. On zaś zostawał, nie doznając żadnej szkody od demonów, i nie męczył się walką.”

 

Demony


Święty Atanazy wyjaśnia, po co demony używają wyobrażeń podczas kuszenia człowieka: „Po pierwsze, wiedzieć należy, że demony nazy­wają się demonami nie dlatego, że takie powstały. Bóg bowiem nie uczynił niczego, co byłoby złe. I one były dobre, ale odpadły od niebieskiej mądrości i później po ziemi się wałęsały. Pogan uwodziły wyobrażeniami, a zazdroszcząc nam, chrześcijanom, wszystko poru­szają, chcąc przeszkodzić nam w wejściu do nieba, żebyśmy nie weszli tam, skąd one upadły.”

 

Lęk


Święty Atanazy pisze: „Nie powinniśmy bać się ich wpływów. Dzięki modlitwom, postom i wierze w Pa­na zginą one natychmiast. Lecz choć upadną, nie da­dzą za wygraną, natychmiast złośliwie i podstępnie przychodzą. Jeśli bowiem jawną i nieczystą żądzą nie uda im się zwieść serca, zaatakują w inny sposób. I stra­szą, wywołując majaki, przemieniają się i udają ko­biety, dzikie zwierzęta, płazy, olbrzymy czy tłumy żoł­nierzy. Ale i tak zjaw tych nie należy się bać. Są bo­wiem niczym i giną bardzo szybko, szczególnie gdy ktoś obwaruje się wiarą i znakiem krzyża. Wytrzymałe zaś są i bardzo bezczelne. Bo nawet jeśli i przegrywają w ten sposób, atakują znów inaczej. Udają, że wiesz­czą i przepowiadają przyszłość, pokazują się tak wiel­kie, że sięgają dachu, i są bardzo szerokie, aby tych, których nie mogły oszukać myślami, zwieść takimi zwidami. A jeśli znajdą duszę zabezpieczoną wiarą i myślami pełnymi nadziei, wtedy przyprowadzają swojego władcę".

 

Zwierzę ?


„Później, po kilku dniach, gdy Antoni pracował (zależało mu bowiem na tym, by coś robić), ktoś sta­nął przy drzwiach i pociągnął za sznurek, który wypla­tał - Antoni wyplatał bowiem koszyki i dawał je przybyszom w zamian za to, co mu przynosili. Gdy wstał, zobaczył zwierzę, do bioder mające postać ludzką, no­gi zaś i stopy podobne do oślich. Antoni tylko przeże­gnał się i powiedział: „Jestem sługą Chrystusa. Jeśli zostałeś przeciw mnie posłany, oto jestem". Zwierzę, razem ze swoimi demonami, natychmiast zaczęło uciekać, a spiesząc się, upadło i umarło. Śmierć zwie­rzęcia była upadkiem złych duchów. Starały się bo­wiem zrobić wszystko, żeby przepędzić Antoniego, i nie były w stanie.”

 

 

Po tej serii przykładów z życia wziętych zanalizujmy mechanizmy działania szatana i sposoby obrony przed nimi.


Cel pokusy:
Celem każdego z nas jest zbawienie. W apofegmatach (zbiorach zapisanych myśli i krótkich opisów wydarzeń z życia ojców pustyni) Św. Antoniemu przypisywane są słowa „Już teraz, zaklinam was, najmilsi, w Imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, nie zaniedbujcie waszego zbawienia”, wspominane są też inne jego słowa „Zabierz pokusy, a nikt nie będzie zbawiony”.   Zatem walka z szatanem i jego pokusami jest w życiu mnicha absolutnie konieczna.


Sposoby walki z szatanem
Podstawowym założeniem w walce duchowej jest, że odbywa się ona nie inaczej jak mocą Chrystusa. Już samo przyjście Chrystusa na świat zniweczyło szatana i jego moc. Chrystus zwyciężył szatana na drzewie krzyża. Zatem sposobem na walkę z szatanem jest:


a) zjednoczenie człowieka z Chrystusem.
Mówił Antoni: Często demony mnie bity, ja zaś powtarzałem: „Nie­mnie nie odłączy od miłości do Chrystusa (Rz. 8, 35. 39)", a wtedy one tłukły się wzajemnie. Nie ja byłem tym, co je unieszkodliwił i pokonał, ale Pan”.


b) Moc Imienia Jezusa: Demony uciekają już na samo wezwanie imienia Pańskiego.


c) Nie wolno się lękać, atakowany człowiek zawsze musi mieć świadomość, że jest z nim obecny Chrystus, wobec którego demony nie mają żadnej mocy. Jeśli szatan dostrzeże lęk i brak ufności, wówczas natychmiast atakuje miejsce niestrzeżone. Święty mówił do duchów „Pieczęcią i murem jest dla nas wiara w naszego Pana.”


d) Spokój myśli. Brak paniki, to demony uciekają od Antoniego, a nie on od demonów.


e) Ufność duchowi Bożemu, który jest darem Ducha Świętego (za czasów św. Antoniego teologia aniołów dopiero się kształtowała). Św. Antoni odczuwał obecność tego Ducha bardzo dosłownie „Gdy człowiek w swojej słabości zwraca się do Boga, wówczas Duch nawrócenia nie tylko prowadzi go do przemiany, ale pozwala na rozpoznawanie wszystkich „nieprzyjaciół" utrudniających nawrócenie i wytrwanie w dobrym”.


f) samotność i modlitwa: „Z jakiego powodu ojciec Antoni powiedział swojemu uczniowi Pawłowi: "Idź, żyj w samotności, abyś nauczył się walczyć z demonami"? Ponieważ doskonałość mnicha pochodzi z reguły duchowej, regułę zaś duchową zachowuje się przez czystość serca, a czystością serca zawsze jest rozum, regułą zaś rozumu jest nieustanna modlitwa. A walka z demonami staje się walką z myślami i zjawami; te zaś w samotności i spokoju są bardziej natrętne.”


g) prace fizyczne chronią nas od namiętności.



Św. Ojciec Pio


Kuszenie demoniczne w życiu św. Antoniego, było szczególnie wyraźne. Niemniej, aby nie pozostać na wrażeniu iż kuszenie dotyczy tylko pustelników z dawnych czasów warto przytoczyć fizyczną i psychiczną walkę Ojca Pio z szatanem. Walkę, która wydaje się niewiarygodna, a jednak realnie miała miejsce. O tej walce wiemy od samego znanego egzorcysty, ks. Gabriele Amortha, kapłana paulisty, który wielokrotnie odwiedzał Ojca Pio. Podobno Ojciec Pio był dręczony przez wszystkie dni jego życia, za wyjątkiem jedynie pierwszych dni po otrzymaniu widocznych stygmatów.

 

Wymieniam niektóre okoliczności tej walki:


- Ojciec Pio już jako dziecko musiał walczyć ze złym duchem.
- Raz zły duch uderzył go głową o ziemię i trzeba mu było założyć szwy na łuku brwiowym.
- Zły duch uciekał się do nieuczciwości, gdyż sama przemoc nie wystarczała, przełamać opór świętego.
- Szatan, chcąc być zauważonym, uciekał się do jakiegoś wyglądu, który odpowiada temu, co zamierza wywołać: lęk, zwiedzenie, oszustwo. Częsta wizją Ojca Pio była „twarz okrutnego nieprzyjaciela.”
- Szatan ukazywał mu się także pod postacią Pana Jezusa, Matki Bożej.
- Ukazał mu się pod postacią jego przełożonego i kierownika duchowego, wydawał mu polecenia. „A Ojciec Pio w danej chwili ulegał urokowi. Potem zaczynał się pytać: Ale czy to możliwe, że ojciec mi powiedział, bym tak i tak zrobił… Nie! Ależ skąd! Nigdy tego nie powiedziałem!”
- Czasem ukazywał mu się także pod postaciami nagich i prowokujących dziewcząt, kiedy chciał go kusić w sprawach czystości. Szatan jest samym duchem, a więc nie ma ciała i jeśli chce stać się zmysłowo postrzegalnym, musi przybrać jakieś fałszywe ciało. W ten sposób pokazuje się jako kusiciel.



Jeżeli więc szatan nieraz pokazywał się będąc podobny do Boga, jak więc Ojciec Pio odróżniał prawdziwe objawienia od fałszywych?


Podobnie jak Święta Teresa z Àvila mówił, iż kiedy ukazywali się jej Pan Jezus albo Matka Boża naprawdę, miała na początku poczucie zmieszania. Potem, po skończeniu objawienia, pozostawał w niej głęboki pokój, pogoda ducha. Jego zdaniem dokładnie na odwrót dzieje się w przypadku fałszywych objawień. Kiedy zły duch ukazywał się pod postacią Pana lub Matki Bożej, od razu czuli się szczęśliwi. Potem, po skończeniu widzenia, mieli poczucie goryczy, smutku, przygnębienia. Właśnie po tym poznawali, że zostali okłamani.

 

Miejsce pokusy w naszym życiu duchowym
Ojciec Aleksander Posacki SJ, demonolog zapytany dziś prze mnie o miejsce pokusy w życiu duchowym odpowiedział „Pokusa powinna być traktowana jako coś stałego, jako egzystencjał antropologiczny, objawiający się w kontekście duchowości człowieka.”

 

Maria Patynowska



Bibliografia:

Atanazy z Aleksandrii, Żywot świętego Antoniego", Tyniec 2005.
Wygralak Paweł, Postawa mnicha wobec szatana i jego pokus w nauczaniu św. Antoniego Pustelnika.
Apoftegmaty Ojców Pustyni, tom I Gerontikon, Tyniec 2007.
Ojciec Pio i szatan ks. Gabriele Amorth opowiada, Marco Tosatti, Edycja Świętego Pawła, 2009.

Komentarze

anonim2013.02.20 19:07
Dobry tekst. Kto jest autorem tych obrazów i jakie są ich tytuły?
anonim2013.02.20 19:13
A mnie dręczy,dręczy i zaczyna już fizycznie dręczyć :( Nic mi już nie pomaga,powiedział że śmierć mi pomoże ...
anonim2013.02.20 20:25
Dzięki
anonim2013.02.20 22:18
@ dominik11: Zjawiska nadprzyrodzone w islamie, buddyzmie i hinduizmie mają widome znamiona aktów demonicznych. Są często prawdziwe, tyle że z mocy szatana.
anonim2013.02.20 22:54
@dominik11 Zły może udawać "cuda" aby zwieść. Dlatego myślę że do każdego cudu szczególnie poza Chrześcijaństwem należy podchodzić z dystansem.
anonim2013.02.20 23:00
@ kapella: Bo trzeba pamiętać, że demony (czyli anty-anioły) mają różne rangi. Już nie pamiętam czy to ks. Amorth czy jakiś inny egzorcysta podawał, że jeśli diabeł uciekł się do spektakularnego cyrku w trakcie opętania to już pokazał swoją słabość i jest na przegranej - egzorcyzm go (ich) wygania i basta! Gorsze są opętania gdy nie widać symptomów, opętany przyjmuje Komunię albo... odprawia Mszę. Nie ma dysonansu poznawczego, tak jak są chóry świętych Aniołów mających swoje szlify (jest o tym w Biblii) tak samo upadłe anioły - demony.
anonim2013.02.20 23:10
@ AHA: Gdy cud z mocy Boga ma miejsce w chrześcijaństwie (vide Biblia, żywoty świętych, codzienność) to zawsze pociąga za sobą sens i wymierne, trwałe dobro. Gdy cud pochodzi od Szatana jest krótkotrwały, bez sensu, albo ze złym skutkiem - w islamie może to być derwisz kręcący się w mistycznym tańcu 300 razy bez spoczynku, w hinduizmie Sai Baba, który potrafił wyczarować z niewielkiej tykwy tonę popiołu (super przydatne, nie? ;-) ), a w buddyzmie może to być mnich z Szaolin, który zabija człowieka delikatnie dotykając jego klatki piersiowej. Jeśli chcesz podam kolejne przykłady. Także cudów od Boga, jeśli nie miałeś z nimi styczności.
anonim2013.02.20 23:19
Cóż, wyobraźnia ludzka w tworzeniu zjaw i innych stworów jest praktycznie nieograniczona, występują w każdej kulturze i religii i jako takie są projekcją ukrytych lęków człowieka...
anonim2013.02.20 23:27
@kapella: Na miarę mojej skromnej wiedzy (poprawki i uzupełnienia mile widziane) odpowiem tak: Żeby wniosek był słuszny, to i założenia muszą być poprawne. A w tym przypadku główne założenie jest takie, że to Pan Bóg ma nieograniczoną władzę (ustępuje tylko przed ludzką wolną wolą, której sam człowiekowi udzielił), a szatan może działać tylko w takim zakresie, w jakim jest to przez Boga dopuszczone (i zresztą do zbawienia człowieka przez Niego wykorzystane – w jakkolwiek niepojęty dla nas sposób miało by się to nie wydarzyć). Drugie założenie to to, że szatan nienawidzi człowieka z powodu swej pychy i zazdrości wobec nieopisanej ludzkiej godności danej przez Boga człowiekowi i głównym celem szatana jest zadanie Bogu nieopisanego bólu z powodu utraty dusz, które – stworzone dla wiecznego szczęścia w niebie – z własnej wolnej woli wybierają piekło. Trzecia sprawa to moje własne spostrzeżenie, że w tej sytuacji logiczne by było, że szatan wyładuje swoją nienawiść na człowieku, którego duszy nie udaje mu się ukraść (vide: opętani np. tłukący głową w ścianę, zwłaszcza podczas egzorcyzmów), podczas gdy wręcz „chroniłby” tych, co do których mógłby mieć względną pewność (zawsze pamiętamy o założeniu nr 1), że dusza mu się „nie wymknie” (vide: Hitler, Stalin i spółka – zastrzegam, że nie roszczę sobie prawa do bycia sędzią nawet w „oczywistych” przypadkach). A skoro też już mówimy o objawieniach, to moim zdaniem szczególnie wart uwagi jest ten fragment wypowiedzi Pana Jezusa zanotowany przez Annę Dąmbską w książce "Świadkowie Bożego miłosierdzia", tom II, str. 261 (publikacja posiada "nihil obstat" ks. M. Kożuchowskiego SJ, prowincjała Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego z dnia 21.04.1994): "W miarę wzrostu waszego zrozumienia rośnie też tęsknota za mną samym, bo domem moim jest wszystko, co istnieje, z tym, że na ziemi współistnieje też zło, niewidzialne, potężne, nienawidzące was i wolności waszej woli - wolności wyboru, którą was obdarowałem. W świecie duchowym istnieje ono również, gdyż nigdy żadnemu bytowi powołanemu przez siebie do istnienia bytu jego nie odbieram. Jednak zło czysto duchowe nie może istnieć w mojej obecności, a więc aby ich nie zniszczyć, wycofałem swoją obecność, pozostawiając im możność dalszego istnienia w największej "odległości", w której się schronili w ucieczce przed mocą miłości. Piekło jest pełnią mojej nieobecności, tragedią, wieczystym nieszczęściem i rozpaczą. Nie Ja je stworzyłem, lecz podtrzymuję jego istnienie, aby nie zniszczyć nikogo, kto jest. Tam, gdzie działa nienawiść - mówię ci o waszym życiu na ziemi - tam sami wzywacie moce nienawiści, przyzywacie anioły piekieł. I sami wasze życie zamieniacie w stan bliski piekłu. Przypomnij sobie tylko obozy koncentracyjne, łagry, więzienia i wszelkie domy duchowego zniewolenia: stan narkomanów, alkoholików, ofiar zboczeń i nałogów bywa bliski piekłu. I zawsze macie w nim towarzyszy pragnących posiadania was już na zawsze. Nienawiść pragnie pociągać za sobą inne ofiary, pragnie współwinnych, równie okrutnie cierpiących. Piekło jest wieczystym konaniem z braku miłości. Jest tęsknotą zrozpaczoną i beznadziejną. Czy możesz przypuścić, że Ja sam, Miłość, mógłbym którekolwiek z moich dzieci "skazać na piekło"? Ja jedynie podtrzymuję ich istnienie, ograniczając ich ból i odsuwając moją miłość, aby ich nie unicestwiła. - Czy to nie jest okrutniejsze niż nieistnienie? - Jest to istotnie straszliwe, lecz przecież z ich własnego wyboru. Dałem wam wszystkim wolność, a anioły moje miały wspaniały rozum, jasną świadomość i zrozumienie. Wy, ludzie, jesteście wobec nich jak małe dzieci; choć często bardzo złe, ale "ślepe", "głuche" i nierozumne. Dlatego tak was bronię i osłaniam. Jeśli odnajduję w was najsłabszy cień miłości, a więc choćby ślad podobieństwa do Mnie, nie wydam takiego dziecka na zatratę, gdyż po to właśnie sam na śmierć krzyżową poszedłem, abyście wy mogli być ocaleni. Maryja, Matka moja i wasza, oręduje wciąż, a Krew moja przez Nią oddawana Ojcu za wasze winy i zbrodnie wciąż was ratuje, pomimo iż coraz dalej odchodzicie ode Mnie. Nie znaczy to jednak, że Ja i Matka wasza opuszczamy was. Przeciwnie, coraz bliżej wychodzimy wam na spotkanie. Czymże jest to, co piszesz teraz, jeżeli nie nowym darem mojej miłości pragnącej was przygarnąć, wyzwolić z lęku i nauczyć przyjaźni ze Mną. Słowa moje są żywą Miłością nieustannie działającą, teraz na przykład, aby cię przygarnąć do serca, a zarazem tych wszystkich, którzy je czytać będą."
anonim2013.02.20 23:47
@ Capricorn72: Chciałbym żeby to była wyobraźnia, ale byłem (nie sam) świadkiem nadprzyrodzonych mocy więc Twój "racjonalizm" mnie wali. W Biblii napisano "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli", a ja właśnie jestem w tej niebłogosławionej grupie, która nie musi wierzyć bo WIDZIAŁA. :-P
anonim2013.02.20 23:53
@ AHA: Super. Otóż to! :-) A żeby nikogo nie strachać a jednakowoż coś na temat pokazać, polecam z całego serca komedię "Bedazzled" (polski tytuł: "Zakręcony") z 2000 roku. :-D
anonim2013.02.21 0:08
@miś Korbiniana Pisałem w szerszym kontekście religijnym i historycznym i dlatego doszedłem do takiego racjonalnego wniosku. Nie kwestionuję istnienia Twoich subiektywnych przeżyć religijnych pozwól że pozostanę przy swojej ocenie takich zdarzeń Kto wie, może jest mi to potrzebne....
anonim2013.02.21 0:26
@ Joozef: Oczywiście specjalista (demonolog/egzorcysta) je dostrzeże, możesz je dostrzec i Ty, gdy widzisz, że ktoś kto uchodzi za osobę świątobliwą grzeszy ciężko.
anonim2013.02.21 0:30
@ Capricorn72: Spoko, nie życzę Ci doświadczeń, których byłem świadkiem, a które utwierdzają mnie w moich przekonaniach. Poprostu uszanuj, że są dość liczni ludzie, którzy doświadczyli tego co racjonalizm odrzuca. :-) PS I nie są świrami czy pacjentami psychuszek. :-D
anonim2013.02.21 0:31
Apeluję do redakcji portalu fronda.pl o staranniejsze redagowanie tekstów! Ilość, czy może raczej częstotliwość błędów (literówek, składniowych, czasami po prostu brakuje części zdania albo pojawiają się orzeczenia nijak niedające się dopasować do żadnego podmiotu) bywa naprawdę irytująca. Żeby nie być gołosłownym; np. w tym artykule pojawia się taki multi-babol: a) zjednoczenie człowieka z Chrystusem. Mówił Antoni: Często demony mnie bity, ja zaś powtarzałem: „Nie­mnie nie odłączy od miłości do Chrystusa (Rz. 8, 35. 39)", a wtedy one tłukły się wzajemnie. Nie ja byłem tym, co je unieszkodliwił i pokonał, ale Pan”. Po pierwsze: powinno być "biły", a nie "bity". Po drugie, jak łatwo policzyć, brakuje tu jednego cudzysłowu (nawiasem mówiąc, cudzysłów w cudzysłowie powinien być w formie nawiasu ostrokątnego). Po trzecie, "cytat" z Listu do Rzymian, jak łatwo zobaczyć, nie ma sensu; zapewne chodzi o "Nikt mnie nie odłączy"; natomiast osobną sprawą jest, że nie jest to tak naprawdę cytat, przynajmniej w Biblii Tysiąclecia ten fragment brzmi tak: 38 I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, 39 ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Tak więc nie ma tu cytatu, jest natomiast trawestacja. Artykuł ze środy "Wstrząsający plakat na murach Szpitala im. Dzieciątka Jezus" kończy się tak: "puentują przedstawiciele fundajci na stronie stopaborcji.pl.". Błędy pojawiają się nawet w tytułach, np. artykuł również ze środy nosi tytuł "Prof. Pawłowicz dla Fronda.pl: Niech te lesbijski zostawią dzieci w spokoju!". Jak widać, to wszystko są przykłady z jednego dnia, i to tylko ich mała część. Dlatego jeszcze raz proszę o staranniejsze redagowanie i podstawową korektę tekstów! Niechlujność stylistyczna zawsze wywołuje we mnie nieufność wobec merytorycznej części tekstu, i myślę, że nie tylko we mnie. Pozdrawiam redakcję
anonim2013.02.21 0:33
@kapella Przede wszystkim, jeśli poczytasz świadectwa osób opętanych, to zauważysz że dręczenie się ZAWSZE zaczyna dopiero w chwili kiedy zauważają że "hola, coś tu jest nie tak" i podejmują decyzję o powrocie do Boga. A do tego czasu jest fajooowo - ręce które "leczą", karty i wahadełko które ci "prawdę" mówią o przeszłości teraźniejszości i przyszłości, kontakty z "duszami zza światów", szatan robi wszystko żeby się przedstawić jako najlepszy kolega. Na szczęście swojej natury nie jest w stanie zmienić, choć udawać potrafi, bardzo dobrze potrafi. I kolejna rzecz: jak człowiek w końcu przejrzy, to zwykle dzieje się to w wyniku jakiejś ewidentnej Bożej łaski, a nie "nieporadności" szatana.
anonim2013.02.21 2:05
w stanie opętania, opętany nie grzeszy, bo jest ubezwłasnowolniony; jego ciało staje się narzędziem szatana; należy zatem wyraźnie rozróżniać grzeszenie w wyniku kuszenia od "grzeszenia" w wyniku opętania (które nie jest grzeszeniem opętanego, tylko działaniem szatana); jednakowoż opętanym lub kuszonym można zostać na własne życzenie lub wbrew własnemu życzeniu - na życzenie szatana / dopust Boży
anonim2013.02.21 8:57
Polecam katolicki miesięcznik Egzorcysta.
anonim2013.02.21 9:01
prawdziwikatolicy -Tobie polecam dobrą spowiedz.
anonim2013.02.21 11:42
@prawdziwikatolicy: Wyczuwam rozległą i powalającą wiedzę o egzorcyzmach.
anonim2013.02.21 11:50
Zjawisko "potteromanii" może być niebezpieczne -jeśli prowadzi do zainteresowania okultyzmem.Proponuję książke Roberta Tekieli "Harry Potter, metoda Silvy, tai czi". do "prawdziwikatolicy"widzę,że nie zdajesz sobie sprawy z zagrożeń duchowych,a ten Twój śmiech cóż...
anonim2013.02.21 12:15
Bardzo dobry tekst. Chciałoby się więcej takiej tematyki na Frondzie. "Kiedy zły duch ukazywał się pod postacią Pana lub Matki Bożej, od razu czuli się szczęśliwi. Potem, po skończeniu widzenia, mieli poczucie goryczy, smutku, przygnębienia. Właśnie po tym poznawali, że zostali okłamani." Tak samo to wygląda z twardymi narkotykami, wpierw jest uczucie szczęścia, a później głęboki dół...
anonim2013.02.21 12:19
prawdziwikatolicy napisał(a) "Ojciec Pio to byl oszust, ktory lal na rany kwas. " No co Ty nie powiesz? Oszust? To jak wytłumaczysz,że te rany po rzekomym kwasie zniknęły po śmierci świętego mądralo?
anonim2013.02.21 13:25
Święty Antonii, módl się za nami nieświętymi.
anonim2013.02.21 16:47
Capricorn72 <-- Drogi kolego, odpowiada Ci namacalny SPRAWCA CUDÓW SZATANA. Zmieniałem pogodę (sterowanie opadami, wiatrem), potrafiłem zesłać chorobę lub inne nieszczęście na osobę, która mi zaszła za skórę, miałem dar poznania rzeczy ukrytych tzn. np. z Twojego nika mogłem Ci powiedzieć kim jesteś - imię, zamieszkanie, charakter, problemy osobiste. Szefowa cechu bioenergoterapeutów w Krakowie była mną zachwycona, chciała koniecznie szkolić, widziała we mnie "talent". Dużo by mówić. Powiem krótko i węzłowato: widziałem, doświadczyłem i WIEM, więc nie może być już mowy o wierze (epistemologia się kłania). TO JEST SZAMBO!!! Teraz moim "ulubionym zajęciem" jest straszenie wróżących cyganek w parku krzyżem Świętego Ojca Benedykta - boją się i spiepszają aż się kurzy :->>> (a najlepsze "widowisko" zaczyna się gdy na głos wymawia się wezwania benedyktyńskie). Egzorcysta mógł życiem przypłacić chęć pomocy, ale opłacało się :-))) Jeszcze jedno Ci powiem. Z wyrokami Boskimi jest trochę jak z prawami fizyki, czasem one nam bardzo nie pasują - mogły by być inne - wygodniejsze, niemniej jednak nie zastanawiamy się nad tą kwestią świadomi ich nieuchronności oraz konieczności pogodzenia się z tą nieuchronnością. Boga też do końca nie zrozumiemy - czasem wręcz w bardzo niewielkim stopniu. Niemniej jednak bunt przeciwko, grawitacji czy prawu Ohma nie uchroni nas przed śmiercią od upadku czy porażenia prądem, tak jak bunt przeciwko Bogu nie ochroni nas przed Jego sprawiedliwością. Rozsądnym jest więc pogodzić się zarówno z prawami fizyki jak i metafizyki. Dzięki temu zarówno przyrodę jak i Boga można uczynić własnymi sprzymierzeńcami.
anonim2013.02.21 20:43
krzysiekcspb Czekam na rozszyfrowanie mojego nicku i tudzież przedstawienie charakterystyki mojej osoby. Życzę sukcesów :))) Widzę , co niektórym mania wielkości przesłania zdolność do logicznego myślenia
anonim2013.02.22 6:56
>Rozsądnym jest więc pogodzić się zarówno z prawami fizyki jak i metafizyki. Pełna zgoda... Tylko czy rozumiesz czym jest metafizyka? A poza tym skoro tyle potrafiłeś... to czemu nie uczyniłeś swego zycia lepszym? Zsyłałeś gromy i ulewy ale nie potrafiłeś pewnie uchronić się przed mandatem za złe parkowanie albo że ci sopel przypadkowo na łeb spadnie. Chłopie, miałeś szanse wygrac milion $ gdybys udowodnił swoje zdolnosci paranormalne. Potrafiłeś po IP poznac dane ? Cóż to za problem? To znaczy potrafiłęś ustalic dane własciciela umowy z providerem czy tego kto klepie w klawiaturę? Jak się to wszystko czyta, te cuda niewidy, jak się dowiaduję że Tekieli jest dla kogoś duchowym autorytetem to naprawdę...
anonim2013.02.23 11:07
Capricorn72 <-- A czy Ty po Polsku rozumiesz? Czy uczyłeś się na j.polskim czym jest czas przeszły? Jeśli chcesz aby Ci ktoś zrobił krzywdę, to poszukaj sobie takich w sieci, łatwo znajdziesz i z pewnością Cię w tym względzie nie zawiodą. Nie jestem "ludobójcą" jak św. Paweł Apostoł (przed nawróceniem organizował zbiorowe mordy chrześcijan), lecz tak jak on, po tym jak go Chrystus przygarnął pod swoje skrzydła zaczął mu służyć i zaciekle walczyć dla niego, tak i ja. Dla mnie jest to ODLEGŁA przeszłość. Ja nigdy nie byłem żadnym czarownikiem - to szambo samo przyszło. Sporo czasu trzeba mi było aby się zorientować co jest grane, bo w kościołach i na lekcjach religii się o tym nie mówi. Fakt, że np. zmiana kierunku lotu chmur (wg.podań dziadka) miała być poprzedzona "żegnaniem" (znakiem krzyża) burzy sugerował, że wszystko jest "po Bożemu". Zaś przywoływanie nieszczęść nigdy nie wiązało się z żadnymi rytuałami - wystarczyła silna złość i gniew, a wszystko "samo" się działo. Gdy zrozumiałem co jest grane, zacząłem zgłębiać teologię, filozofię, psychologię, etc. aby zrozumieć te mechanizmy. Przez to właśnie stałem się ZACIEKŁYM wrogiem wszelkich nawet ZAMASKOWANYCH symptomów zła. Śmieję się tylko w duchu, że diabeł w mojej osobie strzelił sobie "samobója", bo gdyby nie moje doświadczenia to pewnie byłbym teraz letnim katolikiem, lecz poznawszy i zrozumiawszy sporo z jego podstępów, stałem się jak św. Paweł "naocznym" świadkiem Chrystusa, który nie ustąpi pola o włos! Nie ważne, czy to komunizm, korporacjonizm, porno, bioenergo terapia, orgon, islam, hinduizm, czy wróżka Sybilla - to wszystko wprost od demonów pochodzi, główną różnicą jest jednak subtelność bardziej lub mniej ukrytego zła.
anonim2013.02.23 11:51
Capricorn72 <-- "Widzę , co niektórym mania wielkości przesłania zdolność do logicznego myślenia". Mam więc rozumieć, że kwestionowanie obecności i działalności szatana jest wyrazem domniemanej skromności, zaś świadczenie przeciwko szatanowi stanowić ma o niezdolności do logicznego myślenia oraz manii wielkości? A może raczej ludzka krzywda widoczna w dręczeniu szatańskim ma stanowić o owej "manii wielkości"? Albo też odrzucenie ze wzgardą szatańskich mocy ma świadczyć o ich pożądaniu czyli manii wielkości? A może raczej takie zarzuty świadczą o "przesłonieniu zdolności do logicznego myślenia"?
anonim2013.02.23 19:31
krzysiekcspb Myślę że czas najwyższy poszukać dobrego psychiatry/psychologa. Pozdrawiam i nie nie trolluj wiecej
anonim2013.02.24 9:54
Widget, nie załamuj się, Pan jest z Tobą i Ci pomoże.