O. J. Salij: Pan Bóg karze ludzkość, bo ją kocha   - zdjęcie
18.10.20, 17:30Fot. screenshot - YouTube (Dominikanie.pl)

O. J. Salij: Pan Bóg karze ludzkość, bo ją kocha

37

Pytanie:

Nie wiem, skąd mi się wzięło takie przekonanie, że Kościół współczesny nie naucza już o karze Bożej, gdyż było to nazbyt ludzkie ujmowanie stosunku Boga do ludzi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w Apokalipsie przeczytałam tę oto modlitwę: „Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?” (6,10) Jak się wtedy poczułam, zachowam to dla siebie. W każdym razie zrozumiałam, że Pismo Święte nie tylko mówi o karze Bożej za grzechy, ale mówi to jeszcze w taki sposób, że nawet gdyby ktoś nie znał teorii resentymentu, to i tak w duchu tej teorii przytoczoną tu modlitwę zrozumie. Myślę, że Kościół i teologia mają takieś metody ochrony wiernych przed nazbyt ludzkim rozumieniem takich wypowiedzi Pisma Świętego. Sama nie wiem, czego ja od Ojca oczekuję. Najprościej by było, gdyby Ojciec napisał, co myśli na temat kary Bożej.

Odpowiedź:

Postaram się nie powtarzać tego, co napisałem w tekście o gniewie Bożym (znajduje się on w mojej książce pt. Pytania nieobojętne). Próbowałem tam pokazać, iż nie tylko jest tak, że miłosierdzie Boże jest większe od Jego gniewu, ale również sam gniew Boży jest przejawem Jego miłości do nas. To po prostu niemożliwe, żeby Bóg był obojętny wobec zła, jakie czynimy. Znaczyłoby to, że my sami jesteśmy Mu obojętni, czyli że nas nie kocha.

Przeinaczylibyśmy również prawdę o karze Bożej, gdybyśmy nie umieli w niej dostrzec przejawu Bożej miłości. Najpierw zauważmy, że tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie. Wprawdzie można powiedzieć, że na syna marnotrawnego Bóg w końcu zesłał karę. Ale przecież samo jego postępowanie prowadziło go do coraz to głębszej degradacji. Jak powiada przysłowie: „zło trawi samo siebie”.

I to jest pierwsza różnica, jaka dzieli karę Bożą od kar ludzkich: Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. „Twoja niegodziwość cię karze — wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi — twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną” (Jr 2,19; por. 6,19).

Pomyślmy sobie teraz, jakie to by było straszne, gdyby grzech nie sprowadzał na nas nieszczęścia. To by było gorzej jeszcze, niż kiedy żonie mąż nie jest potrzebny do szczęścia. Bo wprawdzie nie jest to normalne, że małżonkowie nie są sobie potrzebni do szczęścia, ale taką sytuację da się jeszcze wyobrazić. Jakże jednak człowiek może być szczęśliwy bez Boga? To trochę tak, jakby ktoś chciał oddychać bez powietrza albo najeść się tym, że mu się śniło jedzenie. Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu. Świat byłby absurdalny, gdyby było inaczej.

„Grzech sam w sobie jest karą” — powiada mądre przysłowie. To prawda, że czasem działa on jak narkotyk i może dać człowiekowi na jakiś czas poczucie szczęścia i spełnienia, ale obiektywnie każdy grzech zmienia sytuację człowieka na gorsze. Toteż najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on wrota do grzechów następnych. Jak powiada Apostoł Paweł: Tych, którzy nie liczą się z Bogiem, „wydał Bóg na pastwę ich bezużytecznego rozumu, tak że czynią to, co się nie godzi” (Rz 1,28).

My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę. W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić — kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie.

Pamiętny wyraz tej intuicji dał Adam Mickiewicz:

Onego czasu w upał przyszli ludzie różni

Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni.

Między nimi był zbójca; a gdy inni spali,

Anioł Pański zbudził go: „Wstań, bo mur się wali”.

On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy:

Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy

Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie.

A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie:

„Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz,

Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz”.

Nie będę tu wskazywał wszystkich biblijnych źródeł tej poetyckiej przypowieści z Dziadów, części trzeciej, ale warto przynajmniej przytoczyć tu następującą wypowiedź Drugiej Księgi Machabejskiej: „Znakiem wielkiego dobrodziejstwa jest to, iż grzesznicy nie są pozostawieni w spokoju przez długi czas, ale że zaraz dosięga ich kara. Nie uważał bowiem Pan, że z nami trzeba postępować tak samo, jak z innymi narodami, co do których pozostaje cierpliwy i nie karze ich tak długo, aż wypełnią miarę grzechów. Nie chciał bowiem karać nas na końcu, dopiero wtedy, gdyby nasze grzechy przebrały miarę. A więc nigdy nie cofa On od nas swojego miłosierdzia; choć wychowuje przez prześladowania, to jednak nie opuszcza swojego ludu” (2 Mch 6,13—16; por. Am 4,6—12).

Sami wiemy najlepiej, że to trudne miłosierdzie Boga wobec nas — miłosierdzie wyrażające się spuszczaniem na nas utrapień — bywa szczególnie skuteczne. Iluż to ludzi pod wpływem doznanych utrapień opamiętało się! „Wszystko, co na nas sprowadziłeś — modli się pokornie Azariasz — i wszystko, co nam uczyniłeś, uczyniłeś według sprawiedliwego sądu. (...) Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. (...) Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swojej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia!” (Dn 3,31.39.42)

Właśnie w tej perspektywie należy rozumieć modlitwę z Apokalipsy, która tak Panią zaniepokoiła. Proszę zauważyć, że nie jest to modlitwa ludzi takich samych jak my, a więc narażonych na subiektywizm oraz ciemne uczucia wobec swych prześladowców. Jest to modlitwa męczenników, którzy już oglądają święte oblicze Boga. Czyż serce nie podpowiada nam, że oni błagają Boga, aby nie zrażał się zatwardziałością swoich nieprzyjaciół, ale miłosiernie spuścił na nich utrapienia? Przecież nawet skałę da się skruszyć!

Podsumujmy. O karze za grzechy mówi słowo Boże jakby na dwóch płaszczyznach. W sensie ścisłym karą za grzech są ciemności przebywania poza obecnością Bożą, wystawienie samego siebie na pustkę i bezsens. Mówiąc inaczej, karą za grzech jest sam grzech; nasze przebywanie w świecie bez Boga.

Pismo Święte mówi ponadto o karze za grzech w sensie nieścisłym. Są to utrapienia, będące albo zwyczajną konsekwencją naszych grzechów, albo nawet przychodzące na nas w wyniku szczególnej ingerencji Bożej Opatrzności w nasze życie: abyśmy zaprzestali wreszcie iść do własnej zguby. Tego rodzaju „kara” jest znakiem Bożego miłosierdzia: Bóg usiłuje w ten sposób przywrócić nas do duchowej przytomności, abyśmy nie spadli do przepaści.

Dla uniknięcia nieporozumień dodajmy jeszcze, że nie wszystkie utrapienia, które nas spotykają, muszą mieć właśnie ten sens. Bóg dopuszcza na nas również takie utrapienia, które stanowią raczej próbę i oczyszczenie niż wezwanie do opamiętania. „Bo kogo Bóg miłuje, tego karze. Chłoszcze zaś każdego, kogo uznaje za syna” (Prz 3,12; Hbr 12,6).

o. Jacek Salij OP; z książki: "Nadzieja poddawana próbom"

/opoka.org.pl

Komentarze (37):

Anonim2020.10.19 7:33
Ojciec w rodzinie patologicznej też bije dzieci "z miłości". Taki wasz wzór.
Po 11 ...2020.10.18 23:11
PiS karze ludzkość, bo ją kocha... Dziękujemy ci Prezesie wszechmogący.
rebeliant2020.10.18 20:40
"Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega." - aaa ja już rozumiem o co im chodzi. Im chodzi by ich nie ścigać jak pobiją lub zgwałcą. Tylko ja jednego nie rozumiem... dlaczego ten ksiądz wyleciał z kościoła jak Janosik za złodziejem ze skarboną. Przytoczę tu raz jeszcze moje odszyfrowanie słowa biskup. Biskup, to podwójny skup: z jednej strony otwiera furtkę do nieba bandziorom (biorąc przy tym złociwo... na ołtarz), a z drugiej strony dusi pokrzywdzonych najmocniej jak się tyko da. Skoro Bóg mnie słabego wpie...ił do akwarium pełnego żmij, to ja go nie mogę traktować jako nawet jak kogoś neutralnego, lecz jako wroga. A zatem Boga i Diabła do jednego wora. Pozbawić ich mocy i rozdać wszystkim ludziom po równo. A wówczas Bóg do Diabła rzeknie: eee Diabeł weź no podstaw, któremu nogę, a Ja go zbawiać zacznę.
rebeliant2020.10.18 20:35
Tylko katolicy mogli wymyślić takie perwersje. Zboki.
rebeliant2020.10.18 20:42
"Tylko katolicy mogli wymyślić takie perwersje. Zboki." - to nie pochodzi od rebelianta z godzin: 20:40, 20:27, 18:17.
asa2020.10.18 20:29
oglądałem dokument z rzeszą kobiet i dzieci żydowskich idących z pociągu do komór gazowych. Za godzinę już nie żyli. To była kara??? To miłość Boga??
JPIII2020.10.18 20:20
Tego durnia katolickie bożyszcze nie kocha.
Janusz2020.10.18 20:02
Czy mam karać moich bliskich, bo ich kocham. Szczególna przewrotność!
ann2020.10.18 22:15
Owszem, czasem należy ukarać, zwłaszcza jak się kogoś kocha. Chyba raczej nie pochwaliłbyś dziecka, które przymierzałoby się do dopalaczy na przyklad..
Szok!2020.10.18 19:49
Salij tkwi głeboko w niewoli błędnych doktryn!!
Albert2020.10.18 19:36
":Pan Bóg karze ludzkość, bo ją kocha" - no dziwny ͏k͏u͏r͏w͏a sposób okazywania miłości.
A ciebie w sierocińcu musieli często2020.10.18 19:45
yebać i yebać i nawet buzi nie dali!
Albert2020.10.18 20:15
Katolskie fiksacje homoseksualno-odbytnicze mnie nie interesują. Idź sobie dawać upust swoim zboczeniom gdzieś indziej. Na przykład do kościoła.
Pewnie teraz nosisz pieluche2020.10.18 20:32
tak ci rozyebali zawory! Co ma ewidentny wpływ na "myślenie".
Jarek na rożnie2020.10.18 19:14
Niemożebne.
Dziennikarz TVN2020.10.18 19:07
A my w tvn kłamiemy każdego dnia i mamy nadzieję, ze nie tylko głupi Polacy nam będą wierzyć.
Za rodinu, za Putinu!2020.10.18 19:13
Ale już widzę poprawę wasza, towariści z leningrada, z polskowo jazyka i nawet polskowo alfabeta.
Za żopy, za bladi2020.10.18 19:15
Napisz coś po chińsku, troliku.
Obudzony2020.10.18 19:00
Boże. W co ci katolicy wierzą? W Boga który każe? Serio? Brak słów. Bóg jest pełen miłości i nikogo nie każe. Każdy człowiek zasłużył sobie poprzednim życiem na to co ma teraz. Reinkarnacja istnieje!
Anonim2020.10.18 19:16
Wiara w reinkarnację jest od diabła ... pobudka!
Obudzony2020.10.18 19:23
Reinkarnacja to prawda! Skąd biorą się u ludzi fobie? Jedni z nas panicznie boją się ciemności, inni małych pomieszczeń, a inni z kolei latania samolotem. Jeśli nie wydarzyło się w twoim życiu nic, co mogło przyczynić się do ich powstania, to prawdopodobnie te lęki pochodzą z poprzedniego wcielenia. Takie podświadome, ciężkie do wytłumaczenia lęki, bywają często czymś w rodzaju ostrzeżenia od duszy.
rebeliant2020.10.18 20:27
Istnienie reinkarnacji nie neguje innych losów, które człowiekowi mogą się nadarzyć.
Joanna2020.10.18 18:50
Grzech=Cierpienie. Nie ma tu zamiany! Cierpienie to nie jest grzech. A zatem: wszyscy popełniamy grzechy i wszyscy cierpimy, choć w różny sposób i o różnym czasie. Czy Bóg karze człowieka za grzechy? NIE! Człowiek MUSI oczyścić się ze swoich grzechów. Inaczej nie zobaczy Boga. Tylko Istota pozbawiona grzechu ma styczność z Bogiem (temat wymagający szerszego uzasadnienia). Więc: cierpimy z powodów "wiecznościowych" lub własnej woli.
Total Mayhem2020.10.18 18:45
Nawet wobec człowieka można by oczekiwać, aby okazywał swą miłość w sposób mniej pokrętny.
leel2020.10.18 18:33
nieprawda...Bóg każe pośrednio...po prostu odsuwa się i wtedy wchodzi do akcji Szatan
Jarek2020.10.18 18:12
Urzędnicy KK mają możliwość wytłumaczyć maluczkiemu wszystko, Biblia im w tym pomaga. Źle Ci się wiedzie - Bóg Cię kocha i Ciebie doświadcza. Wiedzie Ci się dobrze - Bóg Cię mniej kocha, oddaj nam wdowi grosz, albo samochód od bezdomnego, Bóg Cię znów zacznie kochać.
Jarek2020.10.18 18:13
Dlatego nie zależy im na tym, aby mieć ludzi wykształconych. Obecna podstawa programowa im sprzyja.
NaziBarbi2020.10.18 18:45
Ateista nie jest osobą wykształconą ale ku reweczką niemoralną/
shut up, whore2020.10.18 19:08
:-P
Topek2020.10.18 17:52
'' W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić — kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie". Dobrze że takim księżom jak Głodź, Rydzyk i wszystkim klechom pedofilom wiedzie się tak dobrze, teraz już wiemy kościół ich chroni by po śmierci kary nie uniknęli
rebeliant2020.10.18 18:17
Po to mnie Bóg powołał, aby dopilnować by każdy pokrzywdzony miał szansę stanąć w pełnym rynsztunku naprzeciw swoich krzywdzicieli - wówczas będziemy mogli mówić o przebaczeniu lub odpuszczeniu. Fakt - niektórych mocno zaboli, ale to i tak lepsze niż piekło wieczne. A jeśli chodzi o wypowiedź o karzącym Bogu z miłości, to lepiej takich nie wypowiadać, bo nie znacie myśli Boga. Sami dobroduchowie wciąż powtarzacie, że ludzie mają być jak Jezus, ale nie jesteście w tym konsekwentni, gdyż o ile pamiętam Bóg pod postacią Jezusa tylko raz wyprowadził ciosy - to było we świątyni. Dlatego zdecydujcie się: mamy być jak Jezus wyprowadzający ciosy tylko w świątyni, cz też być jak Bóg strzelający gromami co i raz ?
MaxFiend2020.10.18 17:50
Czyste średniowiecze. Przecież to jest chore i bez sensu. Po co miałby karać skoro jest miłością? Komu potrzebna jest wiara w bat w postaci boskiej kary by wymusić posłuszeństwo? A co wtedy z wolną wolą? Kogoś tu nieźle pojechało z tą boską mściwością :-D
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.10.18 17:43
karajcie żony i dzieci napyerdalając je, pokażecie biciem i ich cierpieniem że je kochacie!
ann2020.10.18 19:06
Idiotyczny komentarz jak zawsze w twoim wykonaniu.Albo jestes taki głupi i nic nie zrozumiałeś, albo cyniczny, nie wiadomo co gorsze...
Pibusters2020.10.18 17:38
Tak samo pseudo matka Teresa powiedziała do swojego podopiecznego który cierpiał z bólu z powodu braku finansów na środki przeciwbólowe, bo pieniądze trzeba było wysyłać Do Watykanu " Jak cierpisz to znaczy że cię Jezus całuje" odpowiedział jej ' To powiedz temu twojemu Jezusowi żeby mnie przestał całować"
antoni.s2020.10.18 17:50
A sama leczyła się w klinie w szwajcarii.
antoni.s2020.10.18 17:51
Klinice