Nie chodzę po ogniu, ponieważ jestem chrześcijaninem! - zdjęcie
12.06.13, 10:39Fot. MorgueFile

Nie chodzę po ogniu, ponieważ jestem chrześcijaninem!

43

Słowo Boże mówi nam wyraźnie, zatem może od tego zacznijmy:  „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary;  nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.” (Pwt. 18,10-14)

Rozumienie biblijne

Cóż to oznacza? „Przeprowadzać przez ogień.” Może oznaczać jakąś przenośnię, na pewno bibliści w tym, jak i w innych przypadkach mogą mieć różne teorie na ten temat. Niemniej nie wchodząc w mnogość interpretacji zatrzymajmy się na dosłownym znaczeniu, które nawiązuje do starożytnego pogańskiego, znanego w wielu kulturach, zwyczaju „przeprowadzania przez ogień”, które, za sprawą tego wersetu biblijnego jest synonimem czynu związanego z wymienionymi zaraz po nim „wróżbami, gusłami, przepowiedniami i czarami”.

Integrowanie, lecz z czym?

Zatem „przeprowadzać przez ogień”, oznacza czynność, która jest zakazana przez Biblię, jest to można śmiało powiedzieć, symbol takiej czynności. Dla tego też służy na tzw. „imprezach integracyjnych” do testowania grup ludzi, jak i poszczególnych jednostek względem ich wiary, jej znajomości, uprzedzeń wobec magii lub idolatrii, chęci lub niechęci przełamywania tego zakazu, jego znajomości, czy nieznajomości. Jeżeli jesteśmy organizatorami służbowej imprezy integracyjnej, chętnie zorganizujemy chodzenie po ogniu, ponieważ szukamy klucza do oceny wielorakich postaw moralnych pracowników. Czy pracownik na polecenie jest  skłonny zaryzykować poparzenie fizyczne, lub przełamanie zakazu religijnego. Jak on się zachowuje wobec takiej propozycji?

Próba „wiary”, lecz w co?

Ktoś może zarzucić mi, że piszę o sprawach oderwanych od życia. W wypadku takich wątpliwości należy poszukać w internecie, hasła „chodzenie po ogniu”. Czego dowiadujemy się? Iż jest to pomysł na służbową „imprezę integracyjną”, „Narzędzie motywacyjne.” (przykładowy spis współczesnego „chodzenia po ogniu” na różnego rodzaju imprezach integracyjnych http://www.firewalking.com.pl/aktualnosci.php )

Wikipedia poucza „Chodzenie po ogniu lub próba ognia (ang.: Firewalking) – akt przejścia boso po rozżarzonych węglach lub rozgrzanych kamieniach. Próba ognia w wielu kulturach jest praktykowana jako test lub dowód wiary.” Próba „wiary”. Lecz „wiary w co”? Czy próba „wiary”, o pogańskiej rytualnej genezie jest tym, czego ma prawo od nas żądać nasz szef podczas obowiązkowej imprezy integracyjnej? Czy „próba wiary” jest czymś, co ma być nam narzucane przez towarzystwo podczas wakacji? Czy faktycznie są to strefy służące do zabawy?

Sprawa wytłumaczalna, czy nadprzyrodzona?

Na stronach internetowych organizatorów imprez chodzenia po ogniu, niemal zawsze zapewniają iż nie ma to żadnego związku z demonami i nadprzyrodzonością. Kiedy jednak wypadało by się wytłumaczyć jak to w końcu działa, nie dostajemy żadnego przekonującego wytłumaczenia. Nie dostajemy wytłumaczenia, ponieważ ono nie istnieje. Choć może są jakieś hipotezy, niemniej zawsze naciągane.

Leszek Żądło

Co jednak na ten temat sądzi polski specjalista od New Age Leszek Żądło? Kiedy zaproponowano m chodzenie po ogniu, ogarnęły do wątpliwości. „Przypomniałem sobie, jak kiedyś czytałem o takim rytuale w Indiach. Po wielu latach przygotowań, medytacji i oczyszczania, ci, którzy czuli się godni, mogli poddać się próbie ognia. Czując, że dojrzeli do tego sprawdzianu, zgłaszali się do nauczyciela, a ten ich weryfikował i dopuszczał tych, którzy wydawali się być odpowiednio przygotowani. Uczestnicy rytuału przebiegali przez rozżarzone węgle pozostałe po spaleniu kilkuset kilogramów drewna (ok. 600-800 stopni C). I mimo tak starannych przygotowań, niektórzy odnosili obrażenia. To miało świadczyć o ich nieuczciwości, grzeszności, bądź o nieczystych intencjach. Tymczasem ja miałem uczestniczyć w podobnym rytuale bez przygotowania. Nieprzygotowani byli także pozostali uczestnicy. Trudno byłoby o nich powiedzieć, że czują się bezgrzeszni. Ale … ciekawość zwyciężyła u większości z nas. Prowadzący uspokoił wszystkich wątpiących, że to bezpieczne, ponieważ odbywa się zgodnie z tym, czego nauczali Kahuni. Nastał więc czas przygotowań. Grupa zebrała się przed żarem pozostałym z ogniska i zaczęła miarowo tupać bosymi stopami w rytm muzyki bębnów. Tymczasem bardziej świadome osoby odprawiały modlitwę o wytworzenie warstwy ochronnej energii między ogniem, a stopami uczestników eksperymentu. Osoby te powierzyły też bożej opiece i ochronie zarówno siebie, jak i pozostałych uczestników.  Po kilkunastu minutach prowadzący zarządził, że wszyscy mają się ustawić w rządku i przebiec przez żar ogniska. Zdyscyplinowana grupa wykonała polecenie i … nikomu nic się nie stało.” O czym my tu czytamy. Do jakiego Boga się modlono? A więc był to rytuał religijny? Lecz jakiej religii?

Leszek Żądło nie obawia się używać w kontekście chodzenia po ogniu słowa „Magia” „Magia ognia była znana i praktykowana w wielu rejonach świata. Poza Polinezją praktykuje się ją w Indiach, ale i na Bałkanach. Tam towarzyszy od setek lat grupie chrześcijańskich gnostyków – bożogrobców. Można sądzić, że góralskie skoki przez płonącą watrę to pozostałość obrzędów wywodzących się z tamtej kultury. Rytuał chodzenia po ogniu spotykamy coraz częściej i w naszym kraju. Towarzyszy on kilku imprezom o charakterze psychotronicznym. W tego typu eksperymentach wzięło udział mnóstwo ludzi, ale brak jakichkolwiek doniesień o obrażeniach.” Autor opracowania, choć potwierdza istnienie takich faktów, nie podaje jednak wytłumaczenia, jaką mocą się to dzieje „Mało kto wie, jak to wytłumaczyć. Naukowe i pseudonaukowe wyjaśnienia odnoszące się do fizyki są zupełnie nieadekwatne. Wydaje się, że tylko metafizyka umożliwia nam zrozumienie tego, co się dzieje podczas podobnych obrzędów. Metafizyka to dziedzina wiedzy mówiąca o mocy umysłu. Na razie nie sposób potwierdzić jej twierdzeń w sposób naukowy, ale nie sposób też im zaprzeczyć. Badania statystyczne coraz częściej potwierdzają wpływ umysłu na konkretne wydarzenia, ale na materię...? Myślę, że przyjdzie czas i na takie badania. Jednak zapewne ci, którzy twierdzą, iż to tylko zbiorowa sugestia, lub zbiorowy obłęd, nadal nie będą chcieli przyjąć ich wyników do wiadomości. Łatwiej zapewne będzie im uwierzyć, że to sprawka szatańska. Ale szatan nie ma z tym nic wspólnego.  O konszachty z władcą piekieł chrześcijanie posądzali Kahunów od pierwszego zetknięcia się z nimi. Ale to u nich tradycja, że kiedy napotykają na inną religię, od razu „wiedzą, kto za nią stoi”. Posądzenia mogły się wydawać uzasadnione. Otóż Kahuni oprócz magii białej stosowali i czarną.”

 Wydaje mi się że autor już zakończył rozważania w tym miejscu, ponieważ powiedział magia biała” i „magia czarna”. W zakończeniu tekstu Leszek Żądło załagodził używając ogólnika „moc sprawcza umysłu”. Tam gdzie współczesny New Ageowiec używa określenia „moc sprawcza umysłu”, tam jakby mówił „nie mam nic konkretnego do powiedzenia” Posłuchajmy:  „Nawet ktoś, kto nie wierzy w sprawczą moc umysłu, powinien się nad tym zastanowić, ponieważ w ostatnim czasie mamy do czynienia ze zbyt dużą zbieżnością między tym, czym ludzie zaśmiecają swe umysły, a tym, co dzieje się w otaczającym ich świecie. Jeśli pojmiemy, jakie siły to czynią, zrozumiemy również, na czym polega działanie magii przyrody.” (http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/213 ) Jak dla mnie wyjaśnienie, że jest to magia, było by trafniejsze, a przypisywanie wszystkiemu „sprawczej mocy umysłu” jest próbą wyjaśniania jednego niewyjaśnionego poprzez drugie niewyjaśnione. Czym jest ta „sprawcza moc umysłu”? I czy da się zrozumieć czym jest działanie magii, skoro ona z zasady działa w pozarozumowy sposób?

Mark Winslow

Różnego rodzaju imprezy z chodzeniem po ogniu od dawna były praktykowane w USA i dla tego jest tam większa niż u nas świadomość, że chodzenie po ogniu ma charakter rytualny i inicjacyjny. Przytoczmy zdanie duchownego, już z lat 60: Chciałbym dodać nieco z mojej perspektywy, jako chrześcijański duchowny, a zarazem były uczeń myśli hinduistycznej. Są dwie możliwości, aby przejść boso po rozżarzonym węglu i nie poparzyć się poważnie. Albo jest to oszustwo, albo ma miejsce ochrona od nadprzyrodzonych mocy. Nie wydaje się, aby to w tym przypadku było oszustwo. Tak jak istnieje prawo dostępna dla ludzi od  Boga Trójjedynego, tak istnieje również prawo i ochrona dostępna dla ludzi od szatana i jego demonicznych sojuszników. "Cud" chodzenia po żarze jest zazwyczaj związany z fałszywymi bogami i zwodniczymi kultami. Dr Kurt Koch, światowej sławy autorytet w sprawie relacji chrześcijan do okultyzmu, kategoryzuje prawdziwe chodzenie po ogniu jako jeden z diabelskich czynów. A moje własne doświadczenia potwierdzają jego pogląd.” Mark Winslow, First Mennonite Church, Allentown (The Morning Call, November 27, 1985)

Kurt Koch

Kurt E. Koch (1913-1987) był ewangelickim teologiem, pastorem i misjonarzem, doktorem teologii z uniwersytetu w Tybindze, który w trakcie swojej posługi odwiedził wiele na wszystkich kontynentach. O każdym napotkanym przypadku zniewolenia robił chociaż krótką notkę, w ten sposób przez wiele lat zebrał 20 000 świadectw, które następnie uporządkowywał w różnego rodzaju tematyczne antologie. Rozdział na temat chodzenia po ogniu znajduje się w: Kurt E. Koch, The Devil's Alphabet, Kregel Publications , 1969 s. 54-57

Kurt Koch na początku rozdziału podaje krótki przegląd wschodnich kręgów kulturowych w których praktykuje się chodzenie po ogniu. W każdym z tych miejsc, to zjawisko ma swoją specyfikę. W Indiach chodzących po ogniu przygotowuje się w okresie trzymiesięcznej medytacji. Po tym przygotowaniu przechodzą przez ogień bez najmniejszych oznak bólu. Następnie Koch podaje przykład z wysp Bali, gdzie wierni chodzą po ogniu wcześniej zahipnotyzowani przez kapłanów. Potem opisuje przykład z wysp Fidżi, gdzie chodzi się nie po węglach, lecz po nagrzanych w ogniu kamieniach, wcześniej będąc wprawionym w trans hipnotyczny.

Następnie Kurt Koch, wierny swojej metodologii, podaje poszczególne przypadki, z którymi zetknął się podczas swojej pracy duszpasterskiej. Kurt Koch udzielał porady organizującemu chodzenie po ogniu w Japonii. Ten  przyznał się do sztucznego wytwarzania tych działań i powiedział, że naprawdę oszukiwał swoją  publiczność. Platforma była wykonana w taki sposób, iż chodzący po niej byli tylko częściowo obserwowani przez widzów i z ich punktu nie widać było, że żar znajduje się w jednym miejscu, a chodzi się w innym. Na pytanie, czy zawsze jest to fałszowane, odpowiedziano, że "Nie. Większość  jest prawdziwa. Czasami tylko jest to sfałszowane ze względu na turystów. " Zdaniem Kurta Kocha jest prawdopodobna hipoteza transu i hipnozy. Widać to na przykładzie matki, która bez szwanku przeszła przez ogień trzymając na rękach niemowlę. Niemniej kiedy przez nieuwagę upuściła dziecko, ono szybko zmarło na skutek poparzenia. Czym jest jednak trans i hipnoza? Są to nadal ogólne określenia na rzeczywistość od której dystansuje się prawdziwa psychologia.

Kurt Koch podsumowuje swoje przemyślenia, że zjawiska firewalking uważa za autentyczne i że są one czynione mocą demoniczną, co szczególnie jest widoczne w świadectwach nawracających się na chrześcijaństwo. Przykład numer 69 opisuje jak w Republice Południowej Afryki, w środowisku pracowników plantacji cukru naprawdę chodzono po ogniu. Przygotowywano się do tego aktu okresem diety wegetariańskiej i innych wyrzeczeń. Relacjonująca to osoba zapytana, czy jest możliwe, aby posiadała władzę nad ogniem pochodzącą z własnej podświadomości, odparła " To niemożliwe ". Człowiek ten "Wyznał swoje grzechy, a wkrótce stał się Chrześcijaninem i stracił moc spacerowaniu po ogniu”.

Ciągle rozeznawania jest kwestia, czy prawdziwi chrześcijanie powinni brać udział w takim demonicznym show, ponieważ jest prawdopodobne, iż chwilową ochronę przed płomieniami daje szatan swoim wyznawcom. A co szatanowi daje takie uprawnienia? Otóż działa to nadal w tej samej logice naśladowcy, małpującego zachowania Boga. Jako Lucyfer podrabia cuda z Biblii i pewne działania Boże. Bóg przecież ochronił trzech młodzieńców w piecu ognistym (Dn 3), a więc szatan stara się o podobne, zwodzące rzeczy. Prawdziwy boży starotestamentalny cud miał miejsce w poważnych okolicznościach prześladowań wierzących w jedynego Boga, natomiast szatan powoduje dzisiaj swoje sztuczki w niepoważnych okolicznościach naszej pychy, ryzykanctwa i rozbawienia.

Jestem chrześcijaninem i nie zrobię tego

Wygląda na to, iż każda osoba, która jest chrześcijaninem (lecz nie tylko, zakazy są przecież starotestamentalne) powinna mieć prawo odmowy do uczestniczenia w takiej imprezie. Chodzenie po ogniu, jako rytuał New Age, jest wkroczeniem w nasze życie religijne, a tym nie powinien zarządzać szef naszego biura, czy pracownica działu promocji, która najczęściej nie ma pojęcia co tak naprawdę organizuje.

Maria Patynowska

Komentarze (43):

anonim2013.06.12 10:59
całe to chodzenie po ogniu jest bezsensowne i głupie.
anonim2013.06.12 11:20
Zabrakło jednego pana Johanna Leidenfrosta. To właśnie efekt Leidenfrosta jest odpowiedzialny za wytworzenie "warstwy ochronnej energii między ogniem, a stopami" czyli pary wodnej z potu pokrywającego stopę. Znaczenie ma również niska przewodność cieplna drewna. Podsumowując powyższy tekst jest idiotyczny a samo chodzenie po węglach nie ma nic wspólnego z metafizyką.
anonim2013.06.12 11:25
@Suriv, Ciekawe co piszesz Suriv, zatem zdaniem Johanna Leidenfrosta, nikt kto się spocił, nie ma prawa poparzyć się w ogniu? Ale zaraz, życie to potwierdza ?
anonim2013.06.12 11:35
Ma prawo się poparzyć, jednak chodzenie po węglach to tylko sztuczka, podobnie jak z gaszeniem świeczki palcami. Kluczowe w niej są: warstewka potu bądź wody na stopie, niska przewodność cieplna drewna i to, że po węglach żwawo przechodzimy. Ogranicza to czas kontaktu węgli ze skórą uniemożliwiając przekazanie wystarczającej ilości ciepła do spowodowania oparzeń. A Johann Leidenfrost opisał tylko efekt tworzenia się warstwy pary.
anonim2013.06.12 11:40
@Suriv, proponuję dać to wytłumaczenie Tuskowi, będzie zadowolony i przekaże straży pożarnej. Spoceni nie podlegają poparzeniom. Zatem nikt nie powinien zginać w ogniu, gdyż przypuszczalnie każda ofiara się poci.
anonim2013.06.12 11:41
[email protected] zgadzam się z Tobą ,ale częściowo. Chodziłam po ogniu z czystej licealnej ciekawości. Sąsiadka zaprowadziła mnie na takie spotkanie . W podstawówce byłam wielbicielką fizyki. Znałam to zjawisko gdzie pocąca się stopa pokrywa się kroplami , które izolują przez chwilę ciało od ognia.Można to zaobserwować na rozgrzanej płycie pieca. Woda tworzy przez chwilę okrągłe podskakujące krople aż do momentu kiedy wyparują. Ważny jest czas stąd wprowadzenie ludzi w trans bądź nadanie odpowiedniego rytmu krokom . Bobas niestety swoim ciężarem i czasem leżenia na węglach "spowodował" nieodwracalne skutki. cdn
anonim2013.06.12 11:55
chodzenie po ogniu jest praktykowane w krajach prawoslawnych takich jak Grecja i Bulgaria.na rozzazone wegle wchodza chlopcy i dziewczeta,ktorzy nosza ikony swietych,ktore to maja ich chronic przed oparzeniami.w bulgari nazywaja sie nestinari,a po grecku anastinaria a jest pozostaloscia po trakach.koscioly chrzescijanskie zabraniaja tych tradycji ktore sa demonizowane,ale jednak sa podtrzymywane przez ludzi.
anonim2013.06.12 11:57
@Artur.db Pismo Święte ukazuje nam, wierzącym dynamiczne relacje Narodu Wybranego z Panem Bogiem - Stwórcą (do czasów Pana Jezusa Wybranymi byli tylko Żydzi, po Jego śmierci i Zmartwychwstaniu - wszyscy, którzy w Niego uwierzyli). Z całym szacunkiem, ale Pański pogląd, Panie Arturze przypomina poglądy amerykańskich fundamentalistów luterańskich, którzy uważają, że całą Biblię należy zawsze rozumieć dosłownie i literalnie. Moim zdaniem cytatów z Pisma Świętego nie powinno przytaczać w oderwaniu od kontekstu zarówno teologicznego, jak i historyczno-społecznego. Jeśli nie przestrzegamy tej zasady to wychodzą bardzo dziwne i złe rzeczy. Na przykład antysemici bardzo lubią na poparcie swych tez cytować pewne fragmenty z żydowskiego Talmudu. Framenty te są jednak albo wyrwane z historyczno-społecznego kontekstu, albo po prostu nieprawdziwe...
anonim2013.06.12 11:58
@Artur.db Pismo Święte ukazuje nam, wierzącym dynamiczne relacje Narodu Wybranego z Panem Bogiem - Stwórcą (do czasów Pana Jezusa Wybranymi byli tylko Żydzi, po Jego śmierci i Zmartwychwstaniu - wszyscy, którzy w Niego uwierzyli). Z całym szacunkiem, ale Pański pogląd, Panie Arturze przypomina poglądy amerykańskich fundamentalistów luterańskich, którzy uważają, że całą Biblię należy zawsze rozumieć dosłownie i literalnie. Moim zdaniem cytatów z Pisma Świętego nie powinno przytaczać w oderwaniu od kontekstu zarówno teologicznego, jak i historyczno-społecznego. Jeśli nie przestrzegamy tej zasady to wychodzą bardzo dziwne i złe rzeczy. Na przykład antysemici bardzo lubią na poparcie swych tez cytować pewne fragmenty z żydowskiego Talmudu. Framenty te są jednak albo wyrwane z historyczno-społecznego kontekstu, albo po prostu nieprawdziwe...
anonim2013.06.12 12:15
Tam gdzie wy widzicie demony inni widzą fizykę w działaniu. http://en.wikipedia.org/wiki/MythBusters_(2008_season)#Fire_walking
anonim2013.06.12 12:45
[email protected] częściowo dlatego ,że artykuł nie jest aż tak do końca idiotyczny. Ciekawie pokazuje jak można manipulować człowiekiem korzystając z powszechnie dostępnych praw fizycznych. Sama uczestniczyłam w spotkaniu które spokojnie można było nazwać inicjacją.Poszłam z ciekawości bo byłam odważnym i niczego nie bojącym się dziewczęciem co to na koniu do wody wjeżdża i po drzewach się wspina. Ogień , znając mechanizmy fizyczne , dla mnie to wtedy pikuś.cdn
anonim2013.06.12 13:07
Czytając tekst doszedłem do wniosku, że szkoda, że ludzie, którzy są bardzo religijni są tak mało wykształceni w zakresie nauk ścisłych. Przedstawiony tekst jest przykładem braku znajomości praw fizyki - Zjawisko Leidenfrosta.
anonim2013.06.12 13:12
Mnie interesowało tylko stąpanie po węglach czy dam radę i nie ucieknę i znając mechanizm działania sama nadawałam swoim stopom rytm. Cała reszta wprowadzał się w jakiś stan czegoś co dla mnie było abstrakcją. Ale zło lubi się na takich imprezach przyklejać i ja po jakimś czasie wpadłam w różne depresyjne tarapaty i inne wegetarianizmy. Sąsiadka sympatyzował z ta grupą , bawiła się w jakieś magie, była bodajże veganką , miała jakieś agresywne zachowania , krzyczała na wszystkich, zmarła na raka. Dlatego ostrzeżenie co do otoczki moim zdaniem z sensem.
anonim2013.06.12 14:35
Najsmutniejszy, najgłupszy i najmniej rzetelny artykuł, jaki tutaj widziałem. Czasami fajnie coś można poczytać, ale to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Gadanie o demonach i szatanach jest tutaj co najmniej nierozsądne. Nie ma żadnej warstwy ochronnej, nie ma żadnego magicznego zjawiska. To zwykłe zjawisko przewodnictwa cieplnego. Człowiek składa się głównie z wody o niskim przewodnictwie, a i węgiel drzewny m a niskie przewodnictwo. Wniosek - człowiek wolniej się parzy. Metal ma z kolei wysokie przewodnictwo cieplne - patelnia parzy momentalnie, w przeciwieństwie np. do gorącej wody. Błagam, naprawdę, błagam, nie piszcie takich rzeczy, bo przez to coraz więcej ludzi nie traktuje osób wierzących poważnie. Właśnie przez takie banialuki i pchanie szatana tam, gdzie jest sfera nie wiary, lecz nauki. Podobnie hipnoza i trans. Przykro mi czytać, że psychologia się od tego odżegnuje. To największy kretynizm, bo psychologia od dawien dawna korzysta z tych technik. To raczej Kościół odżegnuje się od hipnozy i uważa ją za grzech, za ingerencję szatana, a to za sprawą mesmeryzmu i różnych guseł odprawianych przez iluzjonistów lub szarlatanów. Dlatego od XIX wieku Kościół wciąż uważa hipnozę za dzieło szatana. Przepraszam, ale jeśli pisze się coś na jakiś temat, to trzeba robić to kompetentnie, a nie po łebkach pisać jakiś tekst, który jest oparty na treściach i rewelacjach o jakiejś kobiecie gdzieś tam, z Internetu. Firewalk jest przede wszystkim stosowany jako narzędzie integracyjne, symboliczny proces np. zostawienia za sobą przeszłości, a także często jako odniesienie, że wiele ograniczeń co do swoich możliwości sami sobie narzucamy. Firewalk nie ma nic wspólnego z magią. A przeprowadzanie przez ogień to był proces bożej próby, obecny w wielu kulturach. Zresztą bardzo popularny w katolickiej europie, ba, nawet samym Kościele. Tylko, że było to w odmianie z wodą. :)
anonim2013.06.12 14:38
@tesserakt: Generalnie to mamy w sumie problem, bo jak inaczej, jak nie rozmową ze zmarłymi, nazywać modlitwę do świętych i, nie daj Boże!, przeróżne objawienia...? :) To tak żartobliwie, co by Pisma zbyt dosłownie nie brać. A może właśnie trzeba je dosłownie brać....?
anonim2013.06.12 15:07
Nie dalej jak wczoraj był program( chyba na Discovery) z którego wynika, że jak ktoś ma spocone nogi to się poparzy;). Zjawisko Leidenfrosta zostało odrzucone jako przyczyna niepoparzenia, między innymi z tego względu, że palące się drewno przykleja się wtedy do stóp.
anonim2013.06.12 15:24
Bzdura.To naturalne, że można przejść po rozgrzanych węglach bez oparzeń. Nie trzeba do tego obcych religii, a wystarczy rozum i wiedza z fizyki i biologii.
anonim2013.06.12 16:23
Kamykowa - tak, na pewno wszystkiemu byl winny wegetarianizm:)
anonim2013.06.12 16:40
"Diabeł" jest pojęciem ze świata chrześcijaństwa i tylko tam jest jego miejsce.
anonim2013.06.12 17:00
tak czy siak imprezki integracyjne to już niezły bajzel. Komu korporacje nie zlasowały mózgu ten ucieka od takich imprezek gdzie pieprz rośnie. Korporacyjne szczurki zaś brylują.
anonim2013.06.12 18:13
Frondo serio??? A może od dziś jesteście portalem humorystycznym :) Jeśli nie to coś wam podpowiem: nie wypada chwalić się brakiem wiedzy. Rozumiem, że nie każdy musi rozumieć fizykę ale tutaj sięgnęliście dna...
anonim2013.06.12 18:22
@manfreda Ależ przegięcia istnieją. W każdej dziedzinie. Ale tak samo jak przegięciem jest palenie niechrześcijan tak samo przegięciem jest promowanie związków międzygatunkowych czy pedofilskich. Natomiast jeśli dwoje lub więcej dorosłych i dojrzałych osób chce razem utworzyć rodzinę, to ja szanuję ich prawo do tego. Kim jesteś, żeby to kwestionować i jakbyś się czuła gdyby Twoją miłość do a, matki czy twojego boga ktoś uznał za obrzydliwość?
anonim2013.06.12 18:24
zdecydowanie wazniejsze jest to jak na co dzien w sprawach małych wiara nasza sprawdza sie...obserwuje wiele zachowan ,które az smutek ogarnia nawet w miejscach swietych a co dopiero poza nimi dzieje sie..skoro tam nie ma godnego przezycia
anonim2013.06.12 18:29
dlaczego np. wielu z Was prowadzi zazartr rozmowy z tymi ,którzy zwyczajnie kradną wasz czas ..a moze cos dobrego moglibyscie zrobic dla osoby ktora potrzebuje uwaznosci ,pomocy...marnujecie czesto czas a TO DAR troche fora przybrały forme licytpwania sie do upadłego GŁUPOTA
anonim2013.06.12 18:58
Blast [email protected] tak naprawdę wszystkiemu winne było moje poszukiwanie wrażeń i szeroko rozumianego sensu życia. Bycie wegetarianinem to ,z mojego doświadczenia wchodzenie w różne ideologie ,religie ,stany duchowe pozornie nie groźne. Nie próbuj jakie .
anonim2013.06.12 18:59
Polecam obejrzeć odcinek "Pogromców mitów" poświęcony chodzeniu po ogniu. Da się (drewno ma niską przewodliwość ciepła, popiół to dobry izolator, skóra na stopach ludzi chodzących na boso jest relatywnie gruba, przez chwilę skóra oddaje też wilgoć i tworzy poduszkę ochronną)! Tylko po co:)?
anonim2013.06.12 19:28
Księga Pwt. Prawa to w dużej mierze bzdury których sami chrześcijanie dawno nie stosują. Nieraz na Frondzie potępiałem hipokryzję w niestosowaniu Prawa Mojżeszowego. Autorce artykułu widać już zakazy noszenia ubrań z wielu włókien czy inne takie nie przeszkadzają. Jeżeli księga ta stawia przechodzenie przez ogień obok guseł to w oczywisty sposób wskazuje na mentalność ludzki którzy ową księgę napisali - nie byli w stanie zrozumieć, wytłumaczyć sobie racjonalnie, dlaczego ogień zazwyczaj parzy, a jak kuglarz przez ogień przejdzie to się nie sparzy. Nie tak dawno sam wierzyłem że jest to przystosowanie umysłowe ciała, psychosomatyka, jednak wytłumaczenie jest zwyczajne, fizyczne, zgodne z tym co odpowiada większość komentujących tu. Co mnie przeraża najbardziej, to że ten artykuł napisała młoda dziewczyna, która powinna mieć więcej oleju w głowie i dystansu do różnych zjawisk pozornie nadzwyczajnych. Ale jeśli ktoś woli wierzyć zarówno w istnienie Boga JAK I czarów, Szatana i innych takich to się nie dziwię.
anonim2013.06.12 20:26
@manfreda Już pisałam, że nie ma czegoś takiego jak "ideologia gender". Za to są takie pojęcia jak Medycyna, nauka, empatia w ramach których budujemy nasze relacje z otaczającym nas światem. W ramach harmonii z innymi oraz w ramach pozwolenia wszystkim na realizowanie siebie w zgodzie z sobą, będąc uczciwi wobec siebie, akceptujemy występujące powszechnie inne niż heterosexualna orientacje. Robimy to, bo jest to po prostu ludzkie i dobre. A polemika z religijnymi fanatykami bredzącymi o "ideologii gender", "lobby homosexualnym" i innym durnym wynalazkom kościoła jest bezcelowa. Bo kto to jest to lobby? Ja, empatyczna i wyedukowana i przeciwstawiająca się wyrządzaniu krzywdy innym ludziom? Sami sobie odpowiedzcie...
anonim2013.06.12 20:27
@manfreda I przeczytaj sobie definicję słowa "sodomia" i naucz używać słów ze zrozumieniem ;)
anonim2013.06.12 20:34
Podobno św. Franciszek z Asyżu miał coś wspólnego z próbą ognia... Niektóre źródła minoryckie podają, iż Franciszek miał zaoferować sułtanowi gotowość odbycia tzw. próby ognia. Polegała ona na bosym przejściu po płonących żertwach. Obok Franciszka miał tę samą próbę przejść jeden z mahometan. Prawda miała być po stronie tego, który wyszedłby z próby cało, bez żadnych obrażeń. Sułtan nie zgodził się jednak na tego typu rywalizację. http://www.franciszkanie.zabrze.pl/index.php/ziemia-swieta/133-spotkanie-z-sultanem
anonim2013.06.12 21:12
Mysterion Czy czytałeś Magię Kahunów ? Była wydana poza obiegiem w latach 80-tych. Polecam. Chodzenie po ogniu to mały pikuś... A może Klasyczną jogę ? Też polecam . Bardzo pouczające. Z moich znajomych którzy zagłębili się w te tematy: jeden do tej pory leczy schizofrenię (ponad 30 lat !!!), inny popadł w chorobę psychiczną o niezidentyfikowanym żródle i już nie żyje, inny po kilku latach brania środków uspokajających żyje , ale niesie wokół siebie aurę porażki życiowej w każdej dziedzinie.... To nie jest temat humorystyczny. Szatan jest pazerną osobą i lubi wystawiać rachunek do zapłacenia....
anonim2013.06.12 21:17
Artur.db Cytaty niezłe. Jest tylko jedno ale... Chrystus przekreślił to prawo przypominając jedno podstawowe Będziesz miłował Pana Boga..(..) , a bliźniego swego jak ..(...) Wiem ,że trudno dochować wierności temu przykazaniu ale to Chrystus przemienia moje i twoje serce , a nie nasze starania i zasługi. Bądź dobrej myśli..
anonim2013.06.12 21:50
Kamykowa, ale ja chętnie posłucham jakie to zagrożenia dla katolika płyną z wegetarianizmu. Skoro postawiłaś wegetarianizm w jednym rzędzie z depresją, magią, atakami agresji i rakiem to wypadałoby to jakoś uzasadnić.
anonim2013.06.12 23:22
Angelina napisał(a): Cze 12, 2013, 6:40 po południu "Diabeł" jest pojęciem ze świata chrześcijaństwa i tylko tam jest jego miejsce. *** Chyba jednak się mylisz - diabeł/szatan jest również pojęciem ze świata judaizmu i islamu.
anonim2013.06.12 23:42
Dobry artykuł. Warto przestrzegać przed takimi zabawami, bo można wdepnąć w niezły gnój. Podobnie jak z zabawami w oddawanie czci gościowi przebranemu za Neptuna, czyli pogańskiego bożka.
anonim2013.06.13 6:19
"prawdopodobne, iż chwilową ochronę przed płomieniami daje szatan swoim wyznawcom" - jak to czytam to mnie krew zalewa. Ja wiem że o takich rzeczach jak przewodność cieplna to uczą dopiero na studiach technicznych, ale to nie jest wymówka do takiej ignorancji.
anonim2013.06.13 7:26
Przeprowadzić przez ogień dziecko = złożyć z dziecka ofiarę
anonim2013.06.13 8:53
Ksiądz Janusz Wilk z Katowic w artykule z 2011 roku wyjaśnił co w ST znaczyło przeprowadzanie przez ogień. Była to ofiara z dzieci, w której były spalane. Nie było to w żadnym wypadku chodzenie po ogniu. Link do artykułu: http://www.wtl.us.edu.pl/ssht/44,1/SSHT_44,1%282011%295-15.pdf
anonim2013.06.13 11:42
Blast11 nie chce mi się streszczać swojego życia , a Tobie nie chce się zapewne tego czytać. Jestem na etapie "nikt ani nic nie jest mnie w stanie oderwać od Chrystusa". I tego się trzymam. Z czasów wegetarianizmu pamiętam poczucie winy w które człowiek sam się wbija albo pomagają mu w tym inni " jaki jestem okrutny zjadam biedne żywe istoty , tyle zła naokoło , a ja je zjadam i jestem jeszcze bardziej zły bo one mnie nie zjadają ,a ja je tak ",i "zatrzymam tą przemoc , inni nie zatrzymają ,a ja jestem dzielna i zatrzymam".
anonim2013.06.13 13:03
Blast 11 znalazłam jedną wegetariankę , która zaprzecza mojemu zdaniu o wegetarianach Marta Robin. Żyła kilkadziesiąt lat żywiąc się jedynie Eucharystią.
anonim2013.06.13 15:38
robik może masz brzydki charakter pisma.
anonim2013.06.13 16:09
Zjawisko jest tylko fizyczne - piekąc ziemniaki w ognisku można gołymi palcami przerzucać gorące węgle ale bardzo szybko. Kiedyś zabobonem było "na kałuży stoją bańki będzie długo padać" Jak jest kałuża to już chwilkę pada, bańka powstaje po "pionowej kropli", brak wiatru nie zdmuchnie bańki i nie przesunie chmury. Fizyka wiele wyjaśnia. Osobną sprawą jest "podczepianie pod sztuczki" złych rzeczy
anonim2013.06.16 8:11
Kolejny artykuł powinien być zatytułowany: " Nie zwracam się do umarłych, ponieważ jestem chrześcijaninem" W tym względzie uczymy się od braci ewangelików.