Na Sądzie Ostatecznym będziemy sądzeni z miłości - zdjęcie
14.11.18, 20:00

Na Sądzie Ostatecznym będziemy sądzeni z miłości

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

W tę ostatnią niedzielę roku liturgicznego obchodzimy uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Jego królowanie jest przewodzeniem, jest służbą, a także takim królowaniem, które na końcu czasów stanie się sądem. Dzisiaj mamy przed sobą Chrystusa jako Króla, Pasterza i Sędziego, który ukazuje kryteria przynależności do królestwa Bożego. Tu poznajemy kryteria.

Ewangeliczny fragment zaczyna się wspaniałą wizją. Jezus, zwracając się do swoich uczniów, mówi: «Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie, pełnym chwały» (Mt 25, 31). Jest to uroczyste wprowadzenie do opowiadania o Sądzie Ostatecznym. Jezus, po przeżyciu ziemskiej egzystencji w pokorze i ubóstwie, ukazuje się teraz w należnej Mu Boskiej chwale, otoczony orszakami anielskimi. Cała ludzkość jest wezwana, by stanąć przed Nim, a On sprawuje swą władzę, oddzielając jednych od drugich, tak jak pasterz oddziela owce od kozłów.

Do tych, których postawił po swojej prawicy, mówi: «Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie» (ww. 34-36). Sprawiedliwi są zaskoczeni, ponieważ nie przypominają sobie, aby kiedykolwiek spotkali Jezusa, a tym bardziej, by Mu pomogli w ten sposób; ale On stwierdza: «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili» (w. 40). Te słowa nie przestają nas uderzać, ponieważ ukazują nam, jak daleko posuwa się miłość Boża: aż po utożsamienie się z nami, ale nie wtedy, gdy mamy się dobrze, gdy jesteśmy zdrowi i szczęśliwi, nie — wtedy, kiedy jesteśmy w potrzebie. I w ten ukryty sposób On pozwala się spotkać, wyciąga do nas rękę jak żebrak. Tak Jezus objawia decydujące kryterium swego sądu, czyli konkretną miłość bliźniego, zaznającego trudności. I w ten sposób ukazuje się moc miłości, królewskość Boga: solidarnego z cierpiącymi, aby wszędzie pobudzać do postaw i uczynków miłosierdzia.

Przypowieść o sądzie mówi dalej o królu, który oddala od siebie tych, którzy za życia nie troszczyli się o potrzeby braci. Także w tym przypadku są oni zaskoczeni i pytają: «Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?» (w. 44). W domyśle: «Gdybyśmy Cię widzieli, z pewnością byśmy Ci pomogli!». Ale król odpowie: «Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili» (w. 45). Na końcu naszego życia będziemy sądzeni z miłości, to znaczy z naszego konkretnego wysiłku, aby kochać i służyć Jezusowi w naszych braciach najmniejszych i potrzebujących. Ten żebrzący, ten potrzebujący, który wyciąga rękę, to Jezus; ten chory, którego powinienem odwiedzić, to Jezus; ten uwięziony to Jezus; ten głodny to Jezus. Pomyślmy o tym.

Jezus przyjdzie na końcu czasów, aby osądzić wszystkie narody, ale przychodzi do nas każdego dnia, na wiele sposobów, i prosi, abyśmy Go przyjęli. Niech Maryja Panna pomaga nam spotykać Go i przyjmować w Jego Słowie i w Eucharystii, a jednocześnie w braciach i siostrach cierpiących z powodu głodu, choroby, ucisku i niesprawiedliwości. Oby nasze serca przyjmowały Go w teraźniejszości naszego życia, abyśmy byli przez Niego przyjęci w wieczności Jego królestwa światła i pokoju.

Papież Franciszek

Rozważanie przed modlitwą "Anioł Pański" 26 listopada 2017