Matka Boża Łaskawa już raz ostrzegła Warszawę - ,,Odmawiajcie różaniec''. Przesłanie słynnego objawienia z Siekierek jest wciąż aktualne... - zdjęcie
06.04.20, 15:30Fot. Frunze103 via Wikipedia, CC0 1.0

Matka Boża Łaskawa już raz ostrzegła Warszawę - ,,Odmawiajcie różaniec''. Przesłanie słynnego objawienia z Siekierek jest wciąż aktualne...

66

Przypominamy historię niezwykłych objawień, jakie stały się udziałem Władysławy Fronczakówny (Papis). Wizjonerka odeszła do Pana dzisiaj. 

Matka Boża Łaskawa, obrana w 1652 roku Patronką Warszawy i Strażniczką Polski [pełen tytuł warszawskiej Madonny, przyp. red.] w 1943 roku ukazała się w Warszawie, na osadzie Siekierki, by uprzedzić swój lud o grożącym nieszczęściu. Maryja przybywa, aby miasto, któremu od 291 lat patronuje, nie podzieliło losu dopalającego się w tym czasie żydowskiego get­ta. Mistyczka Bronisława Kuczewska (1907-1989) tak wspomina swoje pierwsze spotkania z Matką Bożą na Siekierkach: 28 kwietnia 1943 roku Matka Boża objawiła mi się w domu rodzinnym w Nowym Dobrem i powiedziała: Dziecino, nie będziesz już do Mnie przychodzić do Przygód i do Budzieszyna. Wybieram sobie inne miejsce, w Warszawie, na Siekierkach. Będziesz miała tylko 3 kilometry od tramwaju, z ulicy Czerniakowskiej, i tam masz przychodzić. Ujrzałam wiśnię i dziewczynkę. Jak się później okazało, była nią 13-letnia Władysława Fronczakówna [obecnie Papis przyp.aut.], której Matka Najświętsza objawi się 3 maja 1943 roku.

Bogurodzica, niebiańsko piękna, ukazała się wśród zieleni, na drzewie wiśni obsypanym kwiatami. Jej słowa były poważne i brzmiały złowieszczo: Módlcie się, bo idzie na was WIELKA KARA, CIĘŻKI KRZYŻ. Nie mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo lud się nie nawraca. Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi rato­wać przed zagładą. Bóg żąda nawrócenia!

Bronisława relacjonuje dalej: 4 maja 1943 roku przyjechał do mnie mąż i powie­dział, że w Warszawie na Siekierkach było objawienie [Bogurodzicy] 3 maja. Ja mu na to odpowiedziałam, że wiem o tym, bo Matka Boża powiedziała mi o tym 5 dni wcześniej. 5 maja 1943 roku urodziłam syna Janusza. 28 maja 1943 roku pojechałam z mężem i małym dzieckiem [23-dniowym niemowlęciem] na Siekierki, gdzie 3 maja objawiła się Matka Boża, i miałam z Nią tam po raz pierwszy objawienie. Odtąd chodziłam na Siekierki i tam otrzymywałam od Matki Bożej polecenia do wyko­nania przez 38 lat, aż do 1981 roku. Kilka razy w mie­siącu nawiedzałam to miejsce, a szczególnie każdego 3 i 28 dnia miesiąca oraz w uroczystości Matki Bożej.

3 czerwca 1943 roku poszłam z synkiem na ręku na Siekierki. Ujrzałam Matkę Najświętszą, która powiedziała mi, że pragnie, aby na tym miejscu wybudować klasztor. Powiedziała też, że to będzie jakby druga Częstochowa dla War­szawy, że ludność nie będzie musiała tak daleko jeździć, względnie chodzić. Będą mogli przychodzić na Siekierki.

W lipcu 1943 roku w Orzywole, gdzie pojechałam na rozkaz Matki Najświętszej, po modlitwie, miałam widzenie Pana Jezusa, który trzymał rózgę nad War­szawą. Wiedziałam, że Warszawę czeka wielka kara.

W okresie międzywojnia sytuacja moralna społe­czeństwa polskiego była, oględnie mówiąc, nienajlepsza. Dlatego Jezus Chrystus prosił wizjonerów św. siostrę Faustynę, Sługi Boże: Rozalię Celakównę, Leonię Nastał, Kunegundę (Kundusię) Siwiec o modlitwy wynagradzające za grzechy rozwiązłości: Strasznie ranią moje Serce Najświętsze grzechy nieczyste. Żądam ekspiacji!
Nasz Pan szczególnie prosił o modlitwy za warszawian: stolica odrodzonej Polski, nie chciała pamiętać o Dekalogu. Wystarczy zajrzeć do pamiętników i wspomnień z tego okresu. Luminarze życia społecznego i kulturalnego prowadzili ostentacyjnie, nader rozwiązłe życie, zarażając tym stylem życia otoczenie, a szczególnie podatną na wpływy młodzież.

Masoni zdawali sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć powszechne rozluźnienie obyczajów potrzebna jest demoralizacja. Starali się, aby romanse i rozwody sławnych ludzi były nagłaśniane w bulwarowej prasie tak, by te niemoralne zachowania przestały bulwersować, by spowszedniały i powoli stały się obowiązującą normą. Postarali się także, by swobodę obyczajów lansowali pisarze i dziennikarze, sami żyjący według tego wzorca, tak długo, aż stanie się ona normą i nastąpi wyparcie z powszechnej świadomości zarówno pojęcia grzechu, jak i jego skutków [w książce autorzy zamieścili m. in. cytaty z autobiografii Ireny Krzywickiej, o znamiennym tytule: Wyznania Gorszycielki, gdzie bez żenady opowiada o sobie (pisarce, matce dwóch synów), mężu (znanym warszawskim adwokacie Jerzym Krzywickim) i… wieloletnim kochanku, żonatym pisarzu i krytyku teatralnym Tadeuszu Boyu-Żeleńskim]. świadectwa rozwiązłości znajdziemy nie tylko we wspomnieniach Krzywickiej. Z długiej listy książek lansujących „nowy moralny ład” wybija się książka Tadeusza Wittlina Pieśniarka Warszawy. Biografia. Hanna Ordonówna i jej świat (Wydawnictwo POLONIA, Warszawa 1990). Jej autor na 300 stronach (małym drukiem!) relacjonuje życie gwiazdy, tzn. omawia trwające do ostatnich miesięcy życia romanse zamężnej artystki, podając bardzo szczegółowo źródła każdej informacji (por. także: Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena. Z pamiętnika niemłodej już mężatki.

Dzięki aktywnym propagatorkom wolności seksualnej masoni stopniowo osiągnęli cel, jakim było doprowadzenie do tego, że większa część społeczeństwa polskiego odrzuci chrześcijańskie zasady moralne, tj. prawa Dekalogu. Masoni przyjęli roztropną taktykę: „wyciszenia religii katolickiej nie rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”.

W roku 1936, po osiemnastu latach niepodległości, masoni mogli się wykazać znacznymi osiągnięciami w demoralizacji społeczeństwa. [Tu opuszczam fragmenty książki Sławomira Kopera Życie prywatne elit Drugiej Rzeczy­pospolitej (Bellona Rytm, Warszawa, 2009, md]

Katolicki pisarz Gilbert Keith Chesterton w roku 1923 napisał: Rozwód to coś, co dzisiejsze gazety nie tylko reklamują, ale wręcz zalecają, zupełnie jakby to była przyjemność sama w sobie.

Ks. kard. August Hlond konkluduje: Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów. Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską, ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych. Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej, aby zastąpić naukę chrześcijańską „masońskim naturalizmem”. Koła liberalne i masońskie przypuściły atak na małżeństwa chrześcijańskie, sprowadzając je tylko do rangi kontraktu cywilnego, pozbawiając je wszelkiej nadprzyrodzoności.

Zapoczątkowany przed II wojną światową proces upadku moralności doprowadził do tego, że w pierw­szej dekadzie XXI wieku, już nikt nie ośmieli się przypomnieć „nowożeńcom z odzysku”, zawierającym kontrakt małżeński (w urzędzie Stanu Cywilnego), że w świetle prawa kanonicznego popełniają cudzołóstwo (gdy któreś z nich jest nadal związane sakramentem małżeństwa). Czyli zaczynają, świadomie i dobrowolnie, tzw. nowe życie w grzechu ciężkim, co prowadzi prostą drogą do piekła!

Wygodny eufemizm, używany w kościele – „związek niesakramentalny” – zgrabnie ukrywa złowieszczą perspektywę. Autor wielokrotnie rozmawiał w konfesjonale z kobietami, które dla swoich dzieci, związanych sakramentem małżeństwa, a rozwiedzionych w świetle prawa cywilnego, modlą się o… założenie nowej, szczęśliwej rodziny! Sądzą one, że jest to intencja słuszna! Te „pobożne” matki realizują plan masonów, którzy chcą zniszczyć chrześcijaństwo… rękami samych katolików!
Trwająca od dziesięcioleci promocja wszelkiej wolności seksualnej i zanik społecznego ostracyzmu w stosunku do tzw. „związków partnerskich” doprowadził, zdaniem księdza profesora Jerzego Bajdy, do: Zniszczenia moralnych, religijnych, społecznych i ekonomicznych podstaw rodziny i fałszowania jej struktury personalistycznej. Profesor przestrzega: Jeżeli proces niszczenia rodziny będzie się dalej toczył tak, jak tego chcą promotorzy rewolucji obyczajowej – a właściwie promotorzy rozwiązłości, […] wkrótce może zupełnie zniknąć ta formuła antropologiczna, której na imię naród, a społeczeństwo nie będzie się niczym różniło od stada zwierząt, chyba tylko strojem. Choć i pod tym względem różnica systematycznie maleje.

Czyny, których nikt nie ośmieliłby się publicznie nazwać grzechem, a więc nierząd, cudzołóstwo, lesbijstwo i homoseksualizm – nadal wywołują, określone w Piśmie świętym, konsekwencje. […]

Bóg Ojciec, chcąc ocalić Warszawę przed zasłużoną karą pozwala, by Matka Łaskawa ostrzegła swój lud, by żądała nawrócenia, całkowitego odwrócenia się od grzesznego życia i wynagrodzenia za dotychczas popełnione grzechy: rozwiązłości, cudzołóstwa i te najstraszniejsze – grzechy dzieciobójstwa. Trzeba bo­wiem wiedzieć, że w okresie międzywojennym prze­ciętna liczba umyślnych poronień wynosiła rocznie, według oficjalnych statystyk: przeciętnie od 100 do 130 tysięcy.

Kiedy Maryja przybędzie na Siekierki, orędzia będzie otrzymywać nie tylko trzynastoletnia Władysława Fronczakówna, ale przede wszystkim Jej ulubienica, trzydziestosześcioletnia Bronisława Kuczewska: Od 9 kwietnia przestałam chodzić do Budzieszyna, natomiast od 28 maja 1943 roku zaczęłam chodzić na Siekierki, gdzie otrzymywałam polecenia od Matki Bożej do wykonania, przez okres 38 lat, do 21 sierpnia 1981 roku [tj. od święta Maryi Królowej Polski do wigilii święta Matki Bożej Królowej].
Maryja, Matka Łaskawa Patronka Warszawy, za pośrednictwem Broni Kuczewskiej i Fronczakówny będzie apelować do ludu stolicy, aby przez przemianę życia, respektowanie praw Dekalogu i pokutę odwrócił wiszące nad miastem nieszczęście.
Prosi warszawian o modlitwę powszechną, czyli taką jak w 1920 roku, kiedy to lud stolicy żarliwie błagał Boga i Patronkę Warszawy o ocalenie przed bolszewikami [rozdziały 15 i 16 cytowanej książki przyp. red.] i wymodlił cud Jej publicznego ukazania się, które w konsekwencji zmieniło zdawałoby się już przesądzony wynik wojny i ocaliło Polskę!

Po 23 latach, w roku 1943 – czwartym roku okupacji niemieckiej, sytuacja jest diametralnie różna: to nie lud błaga Maryję, Patronkę Warszawy i Strażniczkę Polski o ustanie okropieństw wojny, lecz Ona Sama schodzi z nieba i osobiście wzywa do modlitwy o pokój, błagając Swój lud o nawrócenie i pokutę!!! Najłaskawsza z Matek chce odwrócić od miasta zapowiedzianą karę! Podejmuje się tej niewdzięcznej misji, by nie doszło do tragedii: Jeśli się nie nawrócicie, to wszyscy zginiecie!

Pomimo ośmieszania i deprecjonowania objawień wiadomości o nich rozchodzą się po mieście. Dzieje się tak dzięki niestrudzonej Broni Kuczewskiej, która dociera z nimi do warszawskich księży, oraz życzliwym mieszkankom Siekierek, które rozwożąc mleko i warzywa „na gospody”, opowiadają w mieście o objawieniach.

Mimo wielu wysiłków przestrogi Maryi nie dotrą do ogółu warszawian. Główną przyczyną jest brak zainteresowania objawieniami ze strony kleru.

Wydawało się oczywiste, że księża Zmartwychwstańcy z parafii św. Bonifacego na Czerniakowie, pełniący posługę w osadzie, dopomogą w upowszechnieniu orędzi i że słowa Bogurodzicy, uprzedzające o mającej nadejść na miasto karze, będą głoszone ze wszystkich ambon stolicy. Niestety, Zmartwychwstańcy nie tylko nie traktowali objawień poważnie, ale negowali wszystko, co miało z nimi związek, m.in. odmówili poświęcenia malutkiej kapliczki, umiejscowionej przy drzewie, na którym ukazała się Matka Boża. Bronisława Kuczewska napisze: Po postawieniu kapliczki Pan Jezus dał mi polecenie, abym poszła do księdza do parafii św. Kazimierza na ul. Chełmską. Kiedy przyszłam i powiedziałam, że Pan Jezus życzy sobie, aby poświęcić kapliczkę, ksiądz wysłał mnie do parafii św. Jakuba [na Ochocie, przyp. aut.]. Było tam 5 księży. Wypyty­wali mnie o objawienia na Siekierkach. Opowiadałam im o nich przez około 4 godziny. Potem wysłali mnie z powrotem do parafii św. Kazimierza [Dolny Mokotów, przyp. aut.]. Ksiądz jednak nadal nie chciał wyrazić zgody na poświęcenie kapliczki. Powiedział, że nie ma pozwolenia, bo trzeba iść z procesją i on nie może tego wykonać. Wróciłam więc do domu [przy ul. Jasnej, przyp. aut.], a że byłam zmęczona, położyłam się. I wtem słyszę głos Pana Jezusa: Idź Dziecino do księdza po raz trzeci, i powiedz, żeby poszedł z kościelnym, bez ludzi i bez procesji, i poświęcił kapliczkę. Powiesz, że taka jest Wola Moja i Matki Mojej, ażeby kapliczka była poświęcona, bo jest bardzo znieważana.
Kiedy poszłam po raz trzeci do księdza, chciał mi drzwi zamknąć przed nosem, ale ja przytrzymałam je nogą i powtórzyłam to, co mi Pan Jezus powiedział. Ksiądz jednak nie wykonał tego polecenia. Dopiero jedna z wiernych przyprowadziła, po kryjomu, księdza jezuitę, ojca Antoniego Kozłow­skiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej i wiedział o moich objawieniach, i on poświęcił kapliczkę.

Wokół siostry Bronisławy, profeski III Zakonu św. Franciszka, spontanicznie gromadzili się ludzie i wkrótce zawiązała się wspólnota, której Sama Bogurodzica nadała nazwę Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego. Jej członkowie, osoby świeckie, pomagały mistyczce w wykonywaniu poleceń z Nieba. Grono podejmowało także cotygodniowe modlitwy o nawrócenie Warszawy i upowszechniało orędzia Maryi i Pana Jezusa w swoich środowiskach.

Misja ostrzeżenia Warszawy przed mającym wy­buchnąć za 16 miesięcy powstaniem wymagała od Kuczewskiej heroizmu i zaparcia: W sierpniu 1943 roku [rok przed wybuchem powstania] na modlitwie u pani Teofili Ciecierskiej, przy ul. Płockiej 25, miałam objawienie Matki Najświętszej. Maryja ukazała mi okropny widok Warszawy w czasie Powstania. Widziałam masowe aresztowania, rozstrzeliwania, palące się domy. Zobaczyłam też dom, w którym modliliśmy się. Matka Boża powiedziała mi, że ten dom będzie podlany benzyną i podpalony od dołu przez Niemców. W widzeniu widziałam, jak matki wyskakiwały z dziećmi z płonącego domu. Zaraz powiedziałam o tym widzeniu obecnym, ale nie chcieli mi uwierzyć. Huknęli na mnie, że opowiadam głupstwa, bo Niemcy będą liczyć się z nami. [W innym miejscu Bronisława mówi o tym wydarzeniu w ten sposób: Powiedzieli, żebym nie plotła głupstw i zajęła się robotą, a nie plotkami, że Niemcy będą się z nami liczyć].

Trzy dni przed Powstaniem Matka Boża dała mi polecenie, abym zabrała dzieci i wyjechała z Warszawy w rodzinne strony, do Dobrego. Kiedy po Powstaniu wróciłam do Warszawy, dom, który miałam ukazany przez Matkę Bożą przy ul. Płockiej 25 – był spalony. W domu tym i w sąsiednich zabito 300 ludzi. Ludzie mówili, że matki wyrzucały swoje dzieci przez okna, a za nimi same wyskakiwały. Dzisiaj widnieje w tym miejscu tablica pamiątkowa mówiąca, że zginęło tu ok. 300 osób.

Proroctwa nie lekceważcie – pisze św. Paweł w Liście do Tesaloniczan (1 Tes 5,20). Proroctwo o całkowitym zniszczeniu Warszawy zostało lekceważone. Przestroga, jaką w imieniu Boga Najwyższego, Bogurodzica przeka­zała warszawianom: Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Żąda nawrócenia! – do nich nie dotrze…

Powstanie Warszawskie wybuchnie po szesnastu miesiącach od pierwszych objawień i ostrzeżeń Maryi. W sierpniu 1944 roku młodych warszawian rozpiera chęć walki ze znienawidzonym wrogiem, ruszą więc naprzeciw potędze militarnej Niemców z gorącymi sercami, z butelkami napełnionymi benzyną, ale… bez błogosławieństwa Bogurodzicy.

Dowództwo nie czuło potrzeby oficjalnego zawierzenia akcji zbrojnej Patronce miasta. Owszem, indywidualnie zawierzano się Maryi Łaskawej, modlono się na różańcu, przyjmowano sakramenty, uczestniczono w polowych Mszach świętych (co w swojej książce wspomina s. Maria Okońska), lecz oficjalnego – jak za Marszałka Piłsudskiego – zawierzenia akcji zbrojnej Bogu Najwyższemu nie było! Po 47 latach w dniu święta Najświętszego Imienia Maryi, 12.09.1991r., w Sastin, Narodowym Sanktuarium Słowacji, w orędziu skierowanym do ks. Stefano Gobbi’ego Maryja dobitnie wyjaśni kwestię oficjalnego zawierzenia na przykładzie odsieczy wiedeńskiej: Turcy zostali pokonani, gdy oblegali Wiedeń i grozili zniszczeniem całego chrześcijańskiego świata. Przewyższali żołnierzy świętej Ligi liczbą, siłą, uzbrojeniem i czuli, że do nich należy zwycięstwo, ale: wezwano Mnie publicznie, i publicznie proszono o pomoc, Moje Imię zostało wypisane na proporcach i było wzywane przez wszystkich żołnierzy. To za Moim wstawiennictwem miał miejsce cud zwycięstwa, który uratował świat chrześcijański.

Matka Łaskawa w ciągu 16 miesięcy wielokrotnie uprzedzała, że jedynym sposobem na pokój i zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta, nie zaś pięści i butelki z benzyną.

Młodzi warszawianie jednakże bezgranicznie ufali w moc pięści i nie widzieli powodu, by w swoje plany wtajemniczać Boga. Stolica w obliczu godziny W zachowała się tak, jak zachowują się przemądrzałe dzieci, które chcą wszystko robić same, bez pomocy Mamy i Taty!

Nie chciano pamiętać, że to, co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców, lecz wola Boga Najwyższego, który zawsze i wszędzie Sam o wszystkim decyduje!
Nie chciano pamiętać, że to jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują sukcesem, czy zakończą się porażką.
Miał tą świadomość lud Warszawy w sierpniu 1920 roku, kiedy leżał krzyżem przed Patronką Stolicy i Strażniczką Polski, błagając o ocalenie stolicy, ocalenie Polski.

W 1920 roku warszawianie mieli świadomość, że współpracując z Najwyższym, będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych i zdeterminowanych bolszewików. Wiedzieli, że gdy współpracują z Bogiem, siła i moc są po ich stronie. Bo: Jeśli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?

1 sierpnia 1944 roku, w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, Hitler wspólnie z Himmlerem wydał rozkaz, który przesądzi o losie „zbuntowanej” Warszawy: Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią. W ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy.

Po drugiej stronie Wisły stały wojska radzieckie, Sowieci jednak nie kiwnęli palcem, by konającej Warszawie przybyć z odsieczą. Stalin zdawał sobie sprawę, że skupione w Warszawie młode pokolenie polskiej inteligencji zagraża jego koncepcji utworzenia w Polsce rządu totalitarnego. Dlatego nie przeszkadzał w zbrodni, która dokonywała się niemieckimi rękami w zbuntowanym mieście.
Sowieci, zgrupowani na drugim brzegu Wisły, z zimną krwią przyglądali się agonii Warszawy, miasta, którego nie udało się im zdobyć i złupić w 1920 roku:

1 sierpnia 1944 roku o godzinie „W” nastąpiło zderzenie młodzieńczego zapału, młodzieńczych wizji, z realnymi możliwościami, ergo brutalną rzeczywistością. Akcja zbrojna, podjęta bez wsparcia się na Bogu i Maryi, po dwóch miesiącach zakończyła się totalną, niewyobrażalną klęską, jakiej w historii Polski i narodu jeszcze nie było. Daremny był trud żołnierzy, daremna ofiara z życia i krwi osób cywilnych.

Czas gorzki, zły, zwątpienia czas podchodzi nam pod gardło,
Czy wszyscy zapomnieli nas, czekając, by miasto padło?…
Na barykadach wciąż czekamy, licząc ostatnie chwile,
Tak się powoli dopalają warszawskie Termopile…

Tylko na Woli w dniach 3-5 sierpnia bestialsko za­mordowano pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Ogółem zginało pół miliona ludzi (wg szacunku historyka Norberta Boratyna). Z pewnością nie taki los w zamyśle Bożym miał spotkać lud Warszawy, gdyby usłuchał ostrzeżeń swej Łaskawej Matki, swej Patronki!

Nurtuje pytanie: co w ciągu dwudziestu czterech lat, które upłynęły od bitwy warszawskiej, mogło tak bardzo odmienić serca i umysły mieszkańców stolicy, że bez oficjalnego zawierzenia Bożej Opatrzności podjęli się walki z przeważającym wrogiem? Skąd pomysł, by własnymi, wątłymi siłami, bez Bożego błogosławieństwa próbować oswobodzić stolicę? Nie od dziś wiadomo, że: jeśli Pan miasta nie strzeże, daremnie czuwają straże (Ps 127,1).

Chrystus Pan uprzedzał: beze Mnie nic dobrego uczynić nie możecie (J 15,5). Skąd więc ta krótkowzroczność w Polsce, która w owym czasie uważała się za kraj katolicki? Gdyby orędzia Bogurodzicy zostały przyjęte, gdyby podjęto powszechne modlitwy przebłagalne w intencji pokoju (jak w 1920 roku), gdyby lud Warszawy zreflektował się i podjął przemianę życia, to losy Powstania z pewnością potoczyłyby się inaczej! Tak ocalała Niniwa, której mieszkańcy posłuchali proroka Jonasza i nawrócili się, żałując za dawne grzechy. Niniwici mieli czterdzieści dni na zmianę postępowania, a warszawianie… prawie półtora roku! Tak ocalał Rzym dwa miesiące wcześniej (5. VI.44). Dzięki modlitwie uratowało się zaminowane przez Niemców miasto, miliony ludzi ocaliły życie, o czym piszemy dalej.

Dowódcom AK nie brakowało bojowej odwagi, ale zabrakło im wiary, by los powstania oficjalnie, przez ręce Maryi, powierzyć Bogu Najwyższemu. Ze słów Matki Bożej, które padły na Siekierkach, wybraliśmy te z listopada 1943 roku, są one bowiem kluczem do zrozumienia przyczyny klęski Powstania Warszaw­skiego: Jak wy jesteście ze Mną, to i Ja jestem z wami i nic się wam nie stanie!
Dowódcy Armii Krajowej nie poszli w bój z Jej błogosławieństwem, okryci płaszczem Jej opieki. Nie prosili Patronki Warszawy, by skruszyła strzały Bożego gniewu godzące w miasto, nie prosili, by odrzucała, jak ongiś w Wólce Radzymińskiej, wrogie pociski, które teraz bezkarnie burzyły dom po domu. Nie byli z Maryją, więc nie mogli doświadczyć skutków Jej solennej obietnicy: i nic się wam nie stanie! Dlatego nie może nikogo dziwić, że w sierpniu 1944 roku, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nie powtórzył się Cud nad Wisłą z 1920 roku, nie pokonano i nie przepędzono okupanta ze stolicy!

Nie może nikogo dziwić, że wszystko dookoła leżało w gruzach. Wszystko było zburzone i wszystko się paliło. Między jednym a drugim schronem przekopy były zniszczone. Nie było możliwości życia. Bomby padały i burzyły ulicę po ulicy, dom po domu.
Po sześćdziesięciu trzech dniach powstanie poniosło druzgoczącą klęskę, a Warszawa została totalnie zrujnowana, wręcz starta z powierzchni ziemi. Stało się tak, jak zaplanował Hitler: Warszawa [została] zrównana z ziemią, [by] w ten sposób [stworzyć] zastraszający przykład dla całej Europy. Warschau caput! ! !

Pół miliona niewinnych ludzi straciło życie. Słusznie zauważa ks. Kazimierz Góral: Gdy zlekceważy się przestrogi Maryi, przychodzi tylko czekać na zapowiadaną otchłań rozpaczy!

Ponawiamy pytanie, czy tak się musiało stać? Odpowiadamy: na pewno nie! Wystarczy przyjrzeć się analogicznej sytuacji, jaka w tym samym czasie miała miejsce w okupowanym Rzymie: Rzym, maj 1944 roku. Front szybko zbliżał się do Wiecznego Miasta. Walki toczyły się zaledwie o 12 kilometrów od centrum, w pobliżu miejscowości Castel di Leva. Papież Pius XII zatroskany o bezpieczeństwo cudownego, starożytnego obrazu Madonny Bożej Miłości, nakazał przeniesienie go do rzymskiej bazyliki św. Ignacego.

W końcu maja, gdy działania wojenne objęły przedmieścia, Papież polecił, by przed obrazem Madonny dei Divino Amore została podjęta nowenna o ocalenie miasta. Sam w imieniu mieszkańców Rzymu złożył Maryi ślubowanie. Przyrzekł, że jeśli Madonna ocali miasto, to na ruinach zamku Castel di Leva zostanie zbudowana dla cudownego obrazu nowa świątynia i zostaną erygowane organizacje religijne i charytatywne Jej imienia.

4 czerwca 1944 roku czołgi generała Alexandra ruszyły do ataku. Niemcy byli przygotowani do zdetonowania założonych ładunków i wysadzenia w powietrze miasta. Chcieli pozostawić po sobie pamiątkę: spaloną ziemię i rumowisko gruzów (takie samo, jakie w 3 miesiące później pozostawili w Warszawie i jakie chcieli pozostawić po sobie na Jasnej Górze, w styczniu 1945 roku).
Lud Rzymu, odmiennie niż lud Warszawy, nie sposobił się do akcji zbrojnej. Jego mieszkańcy trwali na modlitwie dzień i noc na placu przed bazyliką świętego Ignacego. Zawierzali Matce Bożej Miłości los Wiecznego Miasta, a władze magistratu oficjalnie potwierdziły gotowość wypełnienia ślubów, jakie w ich imieniu złożył Madonnie Ojciec święty.
I oto tego samego dnia, w nocy z 4 na 5 czerwca, Niemcy nagle, z niewiadomych przyczyn, opuścili Rzym, nie detonując założonych ładunków. Nikt nie mógł pojąć, jak to się właściwie stało i dlaczego? Wszystkich: cywilów, wojskowych i polityków zadziwił ten cudowny obrót sprawy! Winston Churchill dał wyraz zdumieniu, pisząc: „Rzym zdobyto w sposób całkowicie nieoczekiwany!”

12 czerwca 1944 r. „L’ Osservatore Romano” poinformował swoich czytelników: 11 czerwca dziesiątki tysięcy ludzi zebrały się przed Bazyliką Sant Ignazio, a wielu z nich przyszło tutaj boso. Przybyły rodziny, instytucje i szkoły. W procesji bez końca podchodzono, by ucałować obraz Madonny Bożej Miłości, by podziękować i oddać Jej cześć. Wśród rzeszy pątników znajdował się także Papież Pius XIL który przemówi! do Maryi w imieniu zgromadzonych, wyrażając Jej wdzięczność za cud bezkrwawego oswobodzenia Rzymu! Następnego dnia nieprzebrane tłumy odprowadziły procesyjnie cudowny obraz Madonny dei Divino Amore do jej siedziby w Castel di Leva.

Rzymianie nie chcieli rozstać się ze swoją dobrodziejką! W ścianach rzymskich kamienic wykuwano nisze, gdzie wśród kwiatów i płonących lampek kró­lował obraz ich umiłowanej Matki! Magistrat Rzymu wkrótce wywiązał się ze złożonych obietnic: Czym się odpłacimy Maryi, za wszystko co nam wyświadczyła? Wypełnimy nasze śluby dla Niej, przed ludem Rzymu!

Porównajmy skuteczność sposobów zastosowanych dla wyzwolenia dwóch europejskich stolic latem 1944 roku:
. lud Wiecznego Miasta sposobił się do wyzwolenia stolicy, nie chwytając za broń i nie wzniecając powstania. Pod przewodnictwem swego biskupa, ojca świętego Piusa XII, złożył Bogurodzicy ślubowania i … trwał na ufnej modlitwie przed Jej obliczem;
. papież, Głowa Kościoła katolickiego i jednocześnie biskup Rzymu, mimo realnie istniejącego śmiertelnego niebezpieczeństwa (zaminowane miasto miało być lada chwila wysadzone w powietrze!) nie opuścił miasta, by ratować życie, lecz jak Dobry Pasterz pozostał ze swoimi owcami. I był promotorem ocalenia miasta, które dokonało się w sposób duchowy, bez użycia broni i przelewu krwi. Bo jak siłą armii jest wódz, tak siłą wierzącego ludu są jego pasterze;
ˇ prymas Polski, kard. Hlond opuścił Polskę i swoją owczarnię już we wrześniu 1939 roku;
. w Warszawie słowa ostrzeżeń Matki Bożej, nawołujące do pokuty i modlitwy, zostały praktycznie zignorowane, trafiając jedynie do znikomej części warszawian;
. Mater Gratiarum odwrotnie niż Madonna dei Divino Amore nie została oficjalnie zaproszona do współpracy! Pozbawione Jej matczynej opieki Powstanie upadło, hitlerowcy stolicę Polski spalili i wymordowali pół miliona jej mieszkańców;
. rzymianie postawili na MARYJĘ i… uratowali miasto;
. warszawianie postawili na SIEBIE i… ponieśli totalną klęskę;
. nie chciano pamiętać, że: lepiej uciekać się do Pana, niźli pokładać ufność w człowieku (Ps 118);
. zapomniano, że : bez Boga ani do proga!

Fragment książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą, czyli prawdziwa historia Bitwy Warszawskiej, rozdz. pt.: Rok 1943 Matka Łaskawa objawia się na Siekierkach, czyli S.O.S dla Warszawy.

Komentarze (66):

R2020.04.14 19:50
Już wam w Biblii mówiłam: róbcie wszystko co Jezus wam powie (a nie ludzie którzy mówią że jakaś pani im mówiła) Maryja
Zarabiaj nawet 500zl dziennie2020.04.7 11:05
Siedzisz w domu??? Zacznij zarabiać! przez internet na stronie https://inwestcrypto.com.pl wystarczy laptop lub telefon, zarobki od 500 do 5000 praca dla każdego od 18lat, otwórz teraz bezpłatne konto!
Karolina 2020.04.10 2:06
Uwaga! Odworzysz konto, a oni ci go opróżnią !
head doctor2020.04.7 9:56
Urojenia i halucynacje o treści religijnej występują w ramach rozmaitych jednostek chorobowych. Niekiedy w grę wchodzi również tzw. osobowość skłonna do fantazjowania: https://psychology.wikia.org/wiki/Fantasy_prone_personality
andy2020.04.9 10:29
Hej, ty jakiś tam "doktorze" psychologia jest pseudo-nauką, nikomu w niczym nie pomaga, jest za to sprytnym sposobem wyciągania pieniędzy od naiwnych ludzi.
Sonia2020.04.9 18:17
....co ty tu robisz na tym portalu,nędzna jednostko chorobowa ?
Stani2020.04.7 9:43
To nie było ostrzeżenie, to był szantaż. Nie należy ulegać szantażystom.
TVN242020.04.7 9:32
Katolickie zwidy i urojenia objawieniowe to gwarantowany lolkontent wysokich lotów, a nawet odlotów!
*82020.04.7 1:32
no ostatni raz uda sie ocalic przed zrownaniem ze ziemia stolice wystepkow i demoralizacji
ggg2020.04.7 1:06
heh, niesamowite. lewactwo tu trzyma dyżur częściej niż na onecie. chce wam się tu swoje bluzgi wypisywać ? po co tu włazicie ?
enK2020.04.7 0:37
Z tekstu rozumiem, że MB Łaskawa to taki zwykły słoik, przeprowadziła się z Nowego Dobrego na Siekierki
bb2020.04.7 0:12
Dłuższego artykułu nie da się wkleić?
Zarabiaj nawet 500zl dziennie2020.04.6 22:51
Hejka :) Szukasz pracy albo chcesz zarabiać zdalnie z domu? Ja osobiście od ponad roku inwestuje już tylko i wyłącznie na platformie https://inwestcrypto.com.pl . Na start nie wymagało to ode mnie żadnej wiedzy, wszystkiego się nauczyłam tam od specjalisty który doradzał mi co i jak robić. Aktualnie zarabiam około 1,5tyś euro tygodniowo przy inwestycji tylko 300euro. Wszystkie informacje i pomoc ekspertów znajdziesz na https://inwestcrypto.com.pl
Jan Radziszewski2020.04.6 20:08
Kościoły muszą zostać otwarte. /Chrystus nigdy nie zalecał aby podawać sobie ręce na mszy, tym bardziej, że niektórzy robią to przesadnie i skupiają się na człowieku zamiast Bogu./ Ty rzeczniku, Żydzie Pinkasie nie zalecaj modlenia się w domu bo to nie jest Twoje zadanie. Twoje miejsce nie jest w Polsce a zwłaszcza w polskiej służbie zdrowia. Prezydencie Dudo nie bądź chwiejny. Dawałem Ci Łaski lecz kto nie wykorzystuje Łask ten kończy źle. Możesz być powieszony przez lud Polski. Nie teraz jeszcze lecz gdy będzie w Polsce wielki krach gospodarczy i dziesiątki tysięcy zmarłych na coronawirusa a więcej niż milion chorych to jest to już bardzo prawdopodobne. Okazałem Ci Łaskę gdy Hostia przytoczyła się do Twoich rąk. Nie byłeś tego godzien jak każdy, ale jesteś prezydentem Mego umiłowanego kraju, skąd pochodzi Mój przodek o imieniu Iz ( jak było w tych Orędziach). Dlatego tak Cię uszanowałem. Uszanuj Ty i Mnie, nie tylko w sercu, kłaniając się wrogom Polski, lecz postawą. Polska to nie Polin. Polska jest krajem starożytnym a Ariowie -Słowianie, w tym zwłaszcza z terenów dzisiejszej Polski, nieśli kulturę i swoje geny na Bliski Wschód i w wiele innych miejsc. Imię Mojej Matki jest słowiańskie – Miriam, to znaczy - jestem pokojem. Korzenie Mojego Imienia też są słowiańskie : Iz, co znaczy – z głębi prarzeczy. Przykładem jest rzeka Izera, dzisiaj w Niemczech, wtedy i później rzeka ludu tylko słowiańskiego. Dawid oznacza dający wid, czyli światło. Uzupełniaj swą wiedzę prezydencie Dudo bo źle Cię uczyli ( jak i innych Polaków). Sam powiedziałeś, że się uczysz, zatem ucz się. Masoni w Polsce, sługi szatana. Wasz czas w Moim Kraju kończy się. Posłużę się jeszcze wami dla oczyszczenia Polski lecz wasze miejsca w piekle są straszne. Kto szkodzi Polsce będzie bardziej jeszcze męczony niż mieszkaniec innego kraju szkodzący jemu. Zatem wasze piekielne cierpienia masoni służący szatanowi w Polsce będą jeszcze większe niż masonów we Francji, Niemczech czy innych krajach. Zatem pamiętajcie. Chcecie żyć choćby dla marnego życia ziemskiego i waszych bliskich. Zatem czyńcie tak aby żyć bo kto oddaje się szatanowi nie żyje lecz już jest martwy. Strzeżcie się. Truliście przez wiele lat Polaków smugami chemtrails. Zatrzymałem to teraz w wielkim stopniu. Widzicie to. Więc nie wierzgajcie przeciw ościeniowi. Nie chcę was zgładzić. Wy sami idziecie na zagładę. Służcie Polsce. To ostatni wasz czas. Amen.
*82020.04.7 1:53
podaj link dobrze mi sie czyta twoje teksty ode mnie masz plusa
Karolina2020.04.6 19:59
Tak sie składa, że trafiłam w Księgarni na tę ksiązkę. Ciekawa. Kupiłam ją i wprost połknęłam, czytając! Nie można się nie zgodzić z faktami, zawartymi odnośnie bombardowania przez Niemcy Warszawy, Rzeźi Woli w W-wie i pozostawienia W-wy po sobie jako spalone miasto! Wcześniejsze i obecne wydarzenia dla tej Widzącej mówiła Matka Boska! Nie nawrócili się mieszkańcy, a przecież byli uprzedzani! Niestety! Sprawdziło się wszystko w czasie II Wojny ! Polecam, ciekawa książka!
Gnida Stach2020.04.12 18:56
Nie połykaj czytając,tylko czytaj ze zrozumieniem.
Mikołaj 2020.04.6 19:07
Nie wiecie tego , że fakty wydarzeń są zdeterminowane na długo przed tym zanim się staną (tak jest ustalone na " górach" czyli w przeznaczeniu , a wynika to z konsekwencji zdarzeń ) . I takie objawienia mają na celu trafić na grunt wiary i to dużej wiary , a wtedy ci którzy coś przeciw temu złemu losowi zaradzą , są tymi którzy " przenoszą góry " . Ich wielka wiara powoduje to , że progresja faktów jest inna niż w przeznaczeniu - może to być nawet wybłaganie u Boga . Wtedy " góra " musi się dostosować do tego co się stało i pozmieniać wszystkie kontynuacje losów . Tym samym została przeniesiona ! . Mówił o tym Jezus w przypowieści i jest o tym w " Hymnie o miłości " .
Mikołaj 2020.04.7 7:38
To te słowa Jezusa : " On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was " . Duża wiara to nie ślepe poleganie na ślepych przewodnikach , ale siła pewności co do osobistego przenikania tego , co niewidzialne i niedotykalne . Innymi słowy poetycko : Chodzenie samemu po drogach królestwa Bożego w wolności dzieci Bożych .
Mikołaj 2020.04.7 7:56
A jeszcze większa tajemnica jest ukryta w tych słowach Jezusa : " Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary!» 6 Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: "Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!", a byłaby wam posłuszna." . Tutaj Jezus tą Ziemię ze światem na niej porównał do morwy której liście (są nimi ludzie )objadają jedwabniki (niewidzialne istnienie , które żeruje na ludzkości ). " Wyrwać się z korzeniami i przesadzić się w morze " ma kilka znaczeń , a przede wszystkim , zmienić stan uśpienia i zagubienia w bezmiarze wszechrzeczy i na powrót z nią się złączyć aż do " korzeni"i z nimi (w świadomości synów ludzkich ). Znaczy też to , że wiara tego " ziarnka gorczycy " , potrafi tą Ziemię wyrwać z orbity i przemieścić w kosmosie na inną (metafora morza ).A to wiedzcie , że " ziarnko gorczycy " jest już dużym drzewem i ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego gałęziach ! .
Nemo2020.04.7 9:36
Kto wierny "Pieśni Konfederatów Barskich" z księdza Piotra Słowackiego TEN PRAWDZIWY POLAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mikołaj 2020.04.7 10:01
Tam jest rozwinięty sens tych słów : " Będziesz stąpał po wężach i żmijach, * a lwa i smoka podepczesz." .
anonim2020.04.6 19:04
Ależ głupoty. MB powinna piepsznąć piorunem w ówczesnych sukienkowych gdzie było szczególne nagromadzenie wszelkiej maści zboczeńców
Walek2020.04.6 19:03
Siupaj,dyna Siupaj da Warszawo ostrzegam nie grzesz bo będzie źle
T2020.04.6 18:41
A Warszawa w godle zamiast Matki Bożej, ma demona - Syrenę.
Kolubryna2020.04.6 18:34
Chyba ten portal jest ważny bo dyżurni sataniści przekraczają wszelką normę ...
Reytan2020.04.6 18:26
Komuna smierdzi klamstwem i zbrodnia.
Bo mi się wszystko kojarzy z DOOPĄ!2020.04.6 18:20
Fragment testu jaki miał na iloraz IQ Żyd wyklęty-OBOJETNY tudzież "koneser". - Z czym ci się kojarzy motyl? - Z doopą! - Z czym ci się kojarzy dziecko? - Z doopą! - Z czym ci się kojarzy zachód słońca? - Z doopą! - Z czym kojarzy ci się zdjęcie żony? Z doopą! - Z czym ci się kojarzą wnuki? Z doopą! STOP!!! Dlaczego na wszystkie pytania masz tą samą odpowiedź? Bo mi się wszystko kojarzy z DOOPĄ!
Kar.....2020.04.6 20:06
Lechu Keller! Normalne! Pedałowi zawsze wszystko kojarzy się z d.....! Nie ma u ciebie znaczenia, czy z przodu. czy z tyłu! Wiadomo, taki typ tak ma....! Proszę, nie obrzydzaj nam siebie do reszty! Jedzie nawet od twego pisania !...............Tfu......! To jest takie OHYDNE! IDŹ SIĘ PROMOWAĆ NA INNE PORTALE !
anonim2020.04.6 17:24
Jedyne uznane objawienie NMP po polsku, to Gietrzwałd, gdzie dowiedzieliśmy się, że pijaków i rozpustników spotka kara. Inne "objawienia' są systematyczne, z czego najczęstsze, to: łzy figurki, kiwanie główką oraz obraz w szybie. Mogą być one sprawką diabła, podobnie jak część objawień w Gietrzwałdzie.
koneser2020.04.6 17:21
"...odrzucała, jak ongiś w Wólce Radzymińskiej, wrogie pociski..." Zabobonne głuptasy naprawdę wierzą, że w 1920 roku cieleśnie wniebowzięta niewiasta starożytna łapała i odrzucała nadlatujące pociski bolszewickie! Coś pięknego! Dzięki!
Karolina2020.04.6 20:57
Jaki z ciebie koneser?? W dodatku czego jesteś "pseudo-koneserem"!?? Piszesz bzdury, nie mając wiedzy ! Ja tę książkę mam! Coś tam słyszałeś....ale nie dokładnie! TO NIE ZABOBONY! W tej książce są również świadectwa sowieckich żołnierzy! Otórz właśnie tak było! W 1920r, w Bitwie Warszawskiej, na przedpolach W-wy, ruskie żołnierze podczas ataku, nagle zaczęli rzucać broń i uciekali na oślep z pola walki! Nasi żołnierzenie patrzyli i nie wiedzieli o co chodzi.? Dwóch ruskich uciekinierów trafiło i schowało sie aż w budach psich, płacząc i trzęsąc się ze strachu! Błagali tego rolnika, aby ich nie wyganiał stąd! Zapytał ich co się dzieje? We łzach mówili, że nie wiedzieli, że mamy taką Obrończynię! "Matiera Wasza" rozchylała Swój Płaszcz, kule odbijały się i trafiały do nich z powrotem, raniąc i nas zabijając! Dlatego widząc to przestraszyli się, rzucali broń i zaczęli na oślep uciekać! A nasze Wojsko, patrząc na to ze zdziwieniem, zaczęli ich gonić! Tak Matka Boża pomogła nam wtedy obronić W-wę. ! Normalnie przegralibyśmy, było nas znacznie mniej i gorzej uzbrojonych! JAK ZWYKLE SZYDZISZ, BO CI SIĘ TO PO LUDZKU W GŁOWIE NIE MIEŚCI!? ALE TO NIE POWÓD, ABY MATKĘ BOŻĄ WYŚMIEWAĆ! WIEDZ O TYM, ŻE/ cytuję:/ ..." DLA BOGA BOWIEM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH ....."! Tak było! Ja też tego nie ogarniam umysłem, ale wiem, że to prawda Książka ta, wiele tłumaczy! Oparta na faktach historycznych, pisało dwóch autorów! Nie musisz wierzyć, to nie Dogmat! Ale nie wyśmiewaj, nie popisuj się! OK?
koneser2020.04.7 9:17
Kapitalne gusła i zabobony! Dzięki! Uważaj teraz, zabobonna głuptasko: bolszewicy wycofali się spod Warszawy ze względu na szybkie postępy polskiego kontruderzenia znad Wieprza, które zagroziło ich tyłom i liniom zaopatrzenia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kontruderzenie_znad_Wieprza
Karolina 2020.04.10 2:02
Koneser ! Tak czytałeś! Bo ruskie publicznie do tego się nie przyznają ! Rozumiesz !? A te swoadectwa, to mówili ci, co uciekli! To prawda ! Zawszeto, co ci się nie podoba i nie twojej myśli , to u ciebie bajki, czy gusła! Normalka ! Jak nie rozumiesz , to gusła! Dobrze sobie tłumaczysz !
Haha2020.04.6 17:11
Każda halucynacja, omamy, paranoje i inne zwidy związane z matka boska jest zawsze brane przez frondziarzy jako objawienie LMAO
kuria2020.04.6 17:02
Na obszarze RP ważne są tylko objawienia osobistej mistyczki księdza intronizatora Natanka oraz religijnych wizjonerów z Tworek i Kobierzyna.
adam2020.04.6 17:29
Natanek nie jest księdzem..Natanek jest idiotą..
dybuch2020.04.6 18:31
Gorszego idijjjoty jak ty to to tu dzisiaj nie ma !gon sie
Sonia2020.04.9 18:11
Natanek jest księdzem, jest księdzem bardzo dobrym.Ma nawet doktorat z historii kościoła.Kiedy zaczął sprzeciwiać się niektórym masonom kościelnym,szybko go uciszono.ALE JEST TO DOSKONAŁY KAPŁAN I REKOLEKCJONISTA.
Gnida Stach2020.04.12 18:52
Skoro jest idiotą to może być księdzem
Randki z syfem, pokazy skype brudnych larw 2020.04.6 17:00
Chcesz zobaczyć MONIA tłustą i brudną larwę kremlowską? Jestem tutaj: www.paniedzis.pl Chcesz nawet przez internet złapać syfa kremlowskiego? Jestem tutaj: www.paniedzis.pl Chcesz zostać impotentem do końca życia? Obejrzyj mnie tutaj: www.paniedzis.pl Jesteś pedałem i chcesz nim pozostać? Obejrzyj mnie tutaj: www.paniedzis.pl Syf i coronavirus na mojej "koronie" tylko tutaj: www.paniedzis.pl Jako bonus dorzucę malware i wirusy aby ci się komputer sperd......lił!
bezlitosny internauta2020.04.6 16:58
Odlot :)
jozef2020.04.6 16:54
Człowiek musi płacić za alkohol, a oni to mają na trzeźwo. Chyba do nich przystąpię.
Sex portal2020.04.6 16:48
Szukam miłego i kulturalnego faceta na sex spotkania lub stały zwiazek. Mam na imię Monia lat 24, wzrost 169cm, wiecej moich nagich fotek i kontakt do mnie tu - www.paniedzis.pl i wyszukaj mnie po niku: KSandi2 napisz do mnie i spotkajmy sie!
bezlitosny internauta2020.04.6 16:38
Na Frondzie piąteczek teraz zaczyna się już poniedziałek? hehehe
bezlitosny internauta2020.04.6 16:36
Cóż to za grafomański "paraortograficzny" bełkot?
anonim2020.04.6 16:28
Tak tylko pojawił się tu mały zamęt. Zdanie: Jeżeli Bóg z nami kto przeciw nam! wyrwane z kontekstu, prowadzi nas na manowce. To my musimy być z Bogiem, nigdy odwrotnie! Z tego co czytamy, Matka Boska prosiła o nawrócenie się i pokutę,"śluby wojenne", odradzała powstanie. Gdy nie jesteśmy z Bogiem, którego Maryja reprezentuje, sami odpowiadamy za skutki swoich czynów, a jakie są każdy widzi.
ja pie*dolę2020.04.6 16:27
„Matka Boża Łaskawa już raz ostrzegła Warszawę”???? Naprawdę? Ostrzegła zepsutą Warszawę? Czy ta lewaczka też toleruje tęczową zarazę?
Karolina2020.04.6 21:03
ja pie..." Chcę wiedzieć, kogo nazwałeś " lewaczką"! CO? Czyżby kogoś z rodziny, czy znajomych? Nie sądzę, że chciałbyś obrażać Maryję i siebie pogrążać! Chyba na tyle jesteś rozsądny??? Uważaj, kłania ci sie Art, 196 KK za obrazę uczuć religijnych..."! Do 2 lat bezwzględnego więzienia!
Kopernik2020.04.6 23:10
Pani Karolino, proszę śmiało pozwać delikwenta o obrazę uczuć religijnych. Jestem ciekaw jak potoczy się sprawa określenia poglądów politycznych Matki Boskiej. Jeśli Maryja zezna, że stwierdzenie "lewaczka" nie jest dla niej obraźliwe, lub jeśli przyzna że poglądy lewicowe są bliskie jej sercu, to co wtedy z groźbami z art. 196 KK? Kto wtedy będzie urażony? Katolicy, wyborcy PiS, czy niewierzące lewaki? Wydaję mi się, że w myśl doktryny katolickiej Maryja jest matką i pocieszycielką wszystkich ludzi niezależnie od wyznawanych poglądów i ma gdzieś wasze durne przepychanki lewacko-prawackie. Kolejną kwestią jest, że Pani Karolina wygrzebała art. 196 KK, a nawet nie wie jak go użyć, bo rozsierdzonego katolika potrafi obrazić dosłownie wszystko i zapomina o miłości do każdego bliźniego jaki by nie był. PS. za 196 KK nie grożą 2 lata bezwzględnego wiezienia tylko grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2, a to nie to samo :)
Izydor2020.04.6 16:23
Tydzień zaczynamy z przytupem. Zacny lolcontent.
no comments2020.04.6 16:11
@Azasradel Nie podoba ci się? WYPIE.... J! - Synagoga Nożykdokootsa jest otwarta.
TAK Z INNEJ BECZKI.....2020.04.6 16:07
Zawsze się zastanawiam czy MB włada polszczyzną czy ci którym się objawia władali językiem aramejskim???
ateusz2020.04.6 17:44
Zależy która. Np. MB Ostrobramska mówi płynnie po litewsku, MB Trąbkowska z Trąbek Wielkich po kaszubsku (serio jest taka, sprawdźcie w google), a MB Częstochowska jest rodowitą Polską i Królową Polski. Gdyby była Aramejką byłaby taka raczej ciemniejsza na twarzy, nie?
Rączka do góry która z mend całość przeczytała?2020.04.6 16:00
Nikt? Co za niespodzianka!?
anonim2020.04.6 16:06
Czytanie gównianych wypocin o bełkocie wariatów szkodzi normalnym ludziom. Natomiast na debili działa jak porządna masturbacja.
Jarek2020.04.6 15:46
Znów jakieś objawienia - komu ten portal jest "poświęcony"?
Sonia2020.04.9 18:04
Tyle razy tu wchodzisz i piszesz i nie wiesz komu jest poświęcony..........to nie są twoje klimaty ,odejdź z tego portalu.
lcf2020.04.6 15:44
Warszawa to siedlisko szatana! BUK pokaże ją jak w 44' kiedy to dzielni Żołnierze Chrystusa Zakonu Niemieckiego spalili ją unicestwiać 200tys. bezbożników, widać to poświecenie niemieckich żołnierzy poszło na marne i potrzebna jest kolejna KARA BOŻA.
dybuch2020.04.6 18:25
Do doktora marsz !!Juz ci calkiem rozum POmieszali !
*82020.04.7 1:36
buk to drzewo mylic pojecia ateisto nawroc bo jutro moze byc za pozno zebyc nie poszedl tam gdzie jest stalin , lenin
Sonia2020.04.9 18:01
Buk to jest drzewo,jeżeli myślisz o Panu Jezusie to jest Bóg.
ladychapel2020.04.6 15:40
"Szkodliwe jest propagowanie fałszywej historiozofii, powoływanie się na prywatne pseudoobjawienia i sny" https://www.fronda.pl/a/episkopat-przestrzega-przed-prorokami-apokalipsy,142348.html
Taka prawda2020.04.6 17:27
żydzi na tym fortuny od tysiącleci zbijają na bajeczkach
Reytan2020.04.6 18:21
ladychapel smierdzi Komuna.
Ola2020.04.7 7:41
Panie Boże nie czytaj tych wypocin.bo nie wie co pisze. Nie karaj nas za debilizm niektórych z nas.