Marek Jurek dla Fronda.pl: Papież broni naszej wiary przed błędami, ale przede wszystkim głosi jej prawdę - zdjęcie
08.03.13, 11:42

Marek Jurek dla Fronda.pl: Papież broni naszej wiary przed błędami, ale przede wszystkim głosi jej prawdę

3

Czasami – ale to chyba zupełnie wyjątkowe sytuacje – mamy poczucie, że możemy się modlić o wybór konkretnego papieża. Normalnie biorąc prosimy po prostu Boga, żeby dał nam dobrego Papieża. Każdy jest nam dany, by bronić naszej wiary, by umacniać nas w wierze (por. Łk 22,32). Papież broni naszej wiary przed błędami, ale przede wszystkim głosi jej prawdę. Dziś wielkim skandalem dla świata jest podstawowa prawda, że katolicyzm to jedyna prawdziwa religia. Tymczasem właśnie ten fakt czyni tak ważną ortodoksję: to nie kwestia tożsamości czy posłuszeństwa, ale wierności Objawieniu, przekazanemu Kościołowi depozytowi wiary.

Papież musi umacniać wiernych w przekonaniu o prawdzie katolicyzmu, musi nauczać o podstawach tego przekonania, musi wreszcie w dialogu ze światem przeciwdziałać nieporozumieniom z tym związanym – bo nie jesteśmy tylko depozytariuszami Prawdy, więc jej przekazywanie jest aktem miłości i pokory, a nie tryumfalizmu. A tylko wiara przeżywana jako prawda ma moc przyciągania i nawracania. Drugi element – to rozwój i obrona cywilizacji chrześcijańskiej, szczególnie jej naturalnych podstaw, całego kompleksu spraw, które bł. Jan Paweł II określał mianem cywilizacji życia. Dechrystianizacja oznacza w praktyce osłabienie wiary i życia chrześcijańskiego milionów ludzi, aby się jej przeciwstawić – trzeba umocnić odpowiedzialność i solidarność katolików za Kościół i kulturę chrześcijańską, którą odziedziczyli, za dobro wspólne narodów, w których żyją.

Nauczanie Papieży jest tu dla nas najlepszym oparciem. Dlatego tak ważne jest, by był to głos wyraźny, jednoznaczny. I jest jeszcze – w tym konkretnie momencie historii – zasadnicza kwestia kontynuacji pontyfikatu Benedykta XVI. Wyjątkowość jego roli w życiu Kościoła polegała na odważnym stawieniu czoła faktowi kryzysu Kościoła, który – jak powiedział kardynał Ratzinger w „Soli ziemi” – „sięga korzeni”. To właśnie ta odważna konstatacja stała się dla milionów katolików na świecie źródłem rzeczywistej nadziei - mówi Marek Jurek.

Not. Jarosław Wróblewski

Komentarze (3):

anonim2013.03.8 12:30
32 lata w niewoli Strażnicy! – Rozmowa z Panią Eugenią Torbą, która przez 32 lata była świadkiem Jehowy – całkowita zbieżność z sektą Marii z Irlandii http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/03/08/32-lata-w-niewoli-straznicy-rozmowa-z-pania-eugenia-torba-ktora-przez-32-lata-byla-swiadkiem-jehowy-calkowita-zbieznosc-z-sekta-marii-z-irlandii/
anonim2013.03.8 14:55
Trzecia Tajemnica Fatimska…ostrzega Polskę http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/03/08/trzecia-tajemnica-fatimska-ostrzega-polske/ Opublikowany tekst trzeciej tajemnicy fatimskiej ma charakter proroczej wizji. Kardynał Ratzinger wyjaśnia: „Anioł z ognistym mieczem stojący po lewej stronie Matki Bożej przypomina podobne obrazy z Apokalipsy. Przedstawia groźbę sądu, wiszącą nad światem. Myśl, że świat może spłonąć w morzu ognia, nie jawi się już bynajmniej jako wytwór fantazji: człowiek sam przez swe wynalazki zgotował na siebie ognisty miecz”. Tej niszczącej sile zła może się przeciwstawić tylko Matka Boża z ludźmi, którzy przyjmują jej wezwanie do pokuty i nawrócenia. Prorocza wizja trzeciej tajemnicy fatimskiej w symboliczny sposób mówi o wielkich prześladowaniach, cierpieniach i męczeństwie wielu wyznawców Chrystusa, wśród których są również kapłani, biskupi oraz papieże dwudziestego wieku. Wielkie zniszczenia i prześladowania są spowodowane przez ludzi zniewolonych przez ateistyczne ideologie walczące z Bogiem, a w sposób szczególny przez komunizm. Miejsce tych dramatycznych wydarzeń przedstawione jest w symbolicznym obrazie. Papież, biskupi, kapłani, zakonnicy, zakonnice wchodzą na stromą górę, na której szczycie jest wielki krzyż. „Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł, modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji (…)”.
anonim2013.03.8 20:48
Czas na brązowego Ojca Świetego módlmy się za Brata Patricka O'Malleya. Ubóstwo,posłuszeństwo,pokora. Odbudój Nasz Kościół bo popada w ruinę. Pokój i Dobro.