Marek Budzisz: Opowiedzmy światu wstydliwą historię antysemityzmu w ZSRR. Oto przykłady - zdjęcie
22.01.20, 11:15Fot. Kremlin.ru via Wikipedia, CC BY 4.0

Marek Budzisz: Opowiedzmy światu wstydliwą historię antysemityzmu w ZSRR. Oto przykłady

16

9 maja 2018, w wielkiej manifestacji, jaka przeszła ulicami Moskwy w związku z obchodami uroczystości tzw. nieśmiertelnego pułku, wziął udział, idąc zresztą na czele pochodu, izraelski premier Binjamin Netanjahu. Niósł on, podobnie jak wszyscy jej uczestnicy wizerunek jednego z bohaterów II wojny światowej. W jego przypadku był to konterfekt Wolfa Wileńskiego. Jako, że w dyplomacji nic nie dzieje się przypadkowo, a w rosyjskiej szczególnie, warto poświęcić nieco uwagi losom tego weterana - pisze Marek Budzisz na łamach portalu Tysol.pl

Urodził się on w 1919 roku w okolicach Kowna, na Litwie i był litewskim obywatelem, podoficerem armii litewskiej. Po aneksji kraju przez Sowietów, jak to zabawnie stwierdzają rosyjskie opracowania „dostał pracę” przy budowie linii kolejowej w okolicach Taszkientu, w Uzbekistanie. I to chyba wówczas, można tak przypuszczać, ten podoficer litewskiej armii i obywatel okupowanego państwa, chcąc się zapewne ratować wstąpił na służbę w Armii Czerwonej, przeszedł wraz z nią szlak bojowy. Odznaczył się niemałymi zasługami, bo dostał oficjalny tytuł Bohatera ZSRR. Losy tak go rzuciły, że wyzwalał, czego wielu Litwinów tak dziś by zapewne nie nazwało, własną ojczyznę walcząc w okolicach m.in. w okolicach Pojegów, miasta w zachodniej Litwie w radziwiłłowskim rejonie Taurogów. Po wojnie ten kawaler dwóch orderów Lenina i innych odznaczeń został w armii, skończył Akademię im. Frunzego, dowodził pułkiem a następnie dywizją Armii Czerwonej stacjonującej w Estonii. Potem, będąc, jak można przypuszczać, sowieckim generałem a przynajmniej pułkownikiem, został szefem katedry wojskowości na Uniwersytecie Wileńskim. W 1972 roku odszedł na emeryturę, a w 1983, po 11 latach starań i wielu odmowach wyemigrował do Izraela, gdzie żył do 1992 roku. W Izraelu dostał też tytuł honorowego pułkownika tamtejszej armii. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element biografii Wulfa Wileńskiego. Otóż z tego powodu, że zdecydował się na emigrację do Izraela w ZSRR uznany został, chyba nieoficjalnie, za zdrajcę. I w rezultacie nie umieszczono jego nazwiska w oficjalnym, wydanym w latach 1987 – 88, rejestrze bohaterów II wojny światowej. To pierwszy z wielu przykładów, jak izraelski premier, maszerujący zresztą w tym pochodzie z wpiętą w klapę „wstążką św. Jerzego” będącą w wielu krajach tzw. obszaru postsowieckiego zakazaną manifestacją wielkorosyjskiego szowinizmu, lekceważy, w imię doraźnych, politycznych korzyści, długą tradycję antysemityzmu w ZSRR, do której dzisiejsi władcy Kremla, z oczywistych powodów też nie mają ochoty się przyznawać.

Inny, nie mniej wymowny, a dziś powracający przykład. W ubiegłym roku Rosjanie zorganizowali w Warszawie (tak, właśnie tak!) światową premierę filmu w reżyserii Konstantina Chabienskiego Sobibór. Niedługo potem stał się on rosyjskim kandydatem do Oskara. Jednym z zasadniczych elementów towarzyszącej temu przedsięwzięciu oficjalnej moskiewskiej narracji jest z jednej strony podkreślanie roli rosyjskiego oficera, z drugiej zaś argumentowanie, że tylko jedna z trzech grup uciekinierów, którzy wyzwolili się z niemieckiego obozu śmierci przeżyła. Dlaczego? Po dwie pozostałe zostały albo wymordowane przez antysemickich Ukraińców, albo wydane niemieckim oprawcom przez współdziałających z nimi Polaków. Piszę o tym, nie tylko po to aby udowadniać, że rosyjskie antypolskie natarcie propagandowe przygotowywane było dużo wcześniej. Chodzi też o to, że Polska nie wykorzystuje, w trwającej dyskusji argumentów, którymi dysponuje. Weźmy choćby pod uwagę postać samego organizatora powstania, czyli Aleksandra Peczerskiego, rosyjskiego oficera żydowskiego pochodzenia, jeńca, który po tym jak dostał się do niewoli i próbował z niej zbiec wysłany został przez Niemców właśnie do Sobiboru. Tam zorganizował, lub precyzyjnie całą sprawę ujmując współorganizował powstanie. Jak oceniają historycy tylko dzięki jego oficerskiemu przygotowaniu plan powstania i ucieczki mógł się powieść. Z polskiego punktu widzenia upamiętnienie losu jego i innych więźniów jest też ważne z innego powodu. Przede wszystkim, dlatego, że Peczerski to ofiara stalinowskich represji i „zapomniany bohater”, o którym w samej Rosji, do lat dziewięćdziesiątych, czyli do momentu śmierci, mieszkającego w Rostowie nad Donem przywódcy powstania, mało, kto słyszał. Tak samo jak mało, kto słyszał, a powinien, że po tym jak przebił się wraz z uciekającymi przez linię niemiecko – rosyjskiego frontu, wcale nie spotkały go honory i uznanie. Wręcz przeciwnie. Trafił do karnego batalionu, będąc, jak wszyscy inni, którym udało się wydostać z niemieckiej niewoli, oskarżonym o zdradę ZSRR. Po wojnie nie było lepiej. Rozpoczęte przez Stalina antysemickie czystki dotknęły i jego. Aresztowania, zakaz wyjazdu poza granice ZSRR (a miał być jednym ze świadków w Norymberdze), kilkuletnie pozostawanie bez pracy, to los tego zapomnianego przez świat bohatera. Czy z punktu widzenia polskich interesów, które winny, w tym przynajmniej obszarze polegać na próbie opowiedzenia prawdziwej, czyli całej, historii naszej części świata losy Peczerskiego i całego obozu w Sobiborze nie są gotowym scenariuszem pasjonującej opowieści?

Warto też przypomnieć, w kontekście wypowiedzi Władimira Putina, iż Rosja była zawsze po „dobrej stronie mocy” los, polskich obywateli, więźniów łagrów, polityków Bundu, Wiktora Altera i Henryka Ehrliaha, którzy po tym jak wydostali się po interwencjach polskiej ambasady w Kujbyszewie z sowieckiego łagru zaproponowali Stalinowi powołanie Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego, który został ostatecznie powołany do życia w lutym 1942 i na czele którego postawiony został znany aktor Salomon Michoels. Tylko, że wcześniej pomysłodawcy tego przedsięwzięcia, na którym Stalinowi chcącemu pozyskać wsparcie diaspory żydowskiej, głównie amerykańskiej, zostali aresztowani i potajemnie, najprawdopodobniej w grudniu 1941 roku straceni. Zresztą los Michoelsa, po tym jak przestał być Stalinowi potrzebny nie był wcale lepszy. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, najprawdopodobniej zamordowany przez KGB, w styczniu 1948 roku. Jego likwidacja stała się początkiem kampanii wymierzonej w instytucje kulturalne i edukacyjne rosyjskich Żydów. 17 listopada zlikwidowano wszystkie wydawnictwa publikujące w języku jidysz (hebrajski już wcześniej, jako język „burżuazyjny” był już wcześniej niemile widziany przez władze) oraz placówki kulturalne i edukacyjne. W latach 1948 – 53 aresztowano i skazano na wieloletnie wyroki więzienia, jak pisze w swej monografii poświęconej sytuacji Żydów w ZSRR Zvi Gitelman „setki przedstawicieli żydowskich środowisk kulturalnych – pisarzy, aktorów, artystów, rzeźbiarzy, muzyków i dziennikarzy”. Rozpoczęta wówczas kampania walki z „nacjonalistycznym odchyleniem” miała głównie antysemicki odcień, bo jak napisał jeden z badaczy „70 % tych, którzy podlegali krytyce w prasie było pochodzenia Żydowskiego”. Zakończenie w lipcu 1952 roku wielkiego procesu antysyjonistycznego, w którym kilkanaście osób skazanych zostało na śmierć, a wyroki wkrótce potem wykonano, zbiegło się z kolejną, tym razem już ostatnią stalinowską falą represji o wyraźnie antysemickim obliczu. Chodzi oczywiście o kampanię, szerzej znaną pod hasłem „spisku lekarzy”, której celem, jak dziś uważają historycy, była deportacja wszystkich Żydów do łagrów zlokalizowanych na Syberii. Tylko śmierć Józefa Stalina spowodowała wstrzymanie przygotowywanych deportacji, na potrzeby, których zamówione było już tysiące wagonów kolejowych.

Chruszczowowska odwilż też nie oznaczała natychmiastowej zmiany sytuacji obywateli ZSRR pochodzenia żydowskiego. Zlikwidowane instytucje kulturalne nie zostały nigdy odbudowane, pierwsza książka w języku jidysz została opublikowana dopiero w 1959 roku, a do upadku Chruszczowa w 1964 wydano tylko 6 książek w tym języku. Nie przywrócono też żadnej zlikwidowanej wcześniej szkoły z wykładowym językiem jidysz. Represje nie miały takiej skali jak za czasów Stalina, ale warto pamiętać, że ofiarami dwóch wielkich kampanii – walki z religią oraz walki z nadużyciami gospodarczymi byli głównie rosyjscy Żydzi. Benjamin Pinkus, autor pracy Sowiecki rząd i Żydzi w latach 1948 – 1967, obliczył, że tylko w latach 1960 – 1964 ukazało się w rosyjskiej prasie ponad 300 artykułów atakujących judaizm. Jeśli idzie o walkę z nadużyciami gospodarczymi, to, jak szacuje ten sam historyk, z grupy 117 osób skazanych na śmierć z tego powodu w 512 procesach, 78 % było Żydami.

Za czasów Breżniewa mieliśmy do czynienia z „antsyjonistycznymi” kampaniami po wojnie 6-dniowej, sowieckie władze szerzyły propagandę, że wolnościowe i opozycyjne ruchy, zarówno w Związku Sowieckim jak i w krajach obozu, organizowane są głównie przez ludzi o korzeniach żydowskich. Na to nakładały się „trudności” w zakresie emigracji do Izraela, czego los Wulfa Wileńskiego jest najlepszą egzemplifikacją. I znów, gdyby nie zaangażowanie Polski w operację Most, wyjazd setek tysięcy Żydów z obszarów byłego ZSRR, tworzących dziś znaczącą i wpływową mniejszość w Izraelu, nie byłby rzeczą łatwą.

Jaki wniosek płynie z tego skrótowego, siłą rzeczy, przedstawienia żydowskich losów w ZSRR. Otóż najlepszym orężem w debacie historycznej jest prawda, nawet bolesna i trudna do akceptacji. Jeśli jej nie opowiemy, angażując w tym celu wszystkie posiadane możliwości, budując sprawną „maszynę narracyjną”, to możemy być pewni, że Władimir Putin, chętnie opowie o naszej historii, przemilczając, niektóre wstydliwe aspekty, własnej.

Marek Budzisz

Tysol.pl

Komentarze (16):

Tego nie dowiesz się z Frondy2020.01.22 13:38
Wczoraj Roty Niepodległości ogłosiły zebranie ponad 200 tys. podpisów pod projektem #STOP447. – Posługując się nomenklaturą pokerową możemy powiedzieć: „sprawdzamy” panie Jarosławie Kaczyński. Chcemy wiedzieć, na kogo Polacy, patrioci, mają głosować w drugiej turze wyborów prezydenckich, czy faktycznie na „dobrą zmianę”, która ma nam dać wspaniały kraj, który dba o własne interesy – mówił Robert Bąkiewicz.
śpisz2020.01.22 13:02
Budzisz myli Rosję ze żwiazkiem Sowieckim.
Pilnuj aby doopska były czyste, bo za to ci płacą2020.01.22 12:32
@robaczek shithandler Pilnuj aby doopska były czyste, bo za to ci płacą.
Stachu the asswipe2020.01.22 13:39
Robaczek to nie ja, stary głupku.
Ela2020.01.23 0:10
Właśnie, że ty! Chwaliłes się tym nickiem !
robaczek 2.02020.01.22 12:04
MISKI!!1 ktos pomoze? Getback MISIEWICZ DZIALKI MORAWIECKIEGO nagrody Beci dla ministrów ;] Polska Fundacja Narodowa Prezydent i parlament maja w d. konsytucje w imie dobra PARTII!!!! wieze Jarusia w WAW i łapówki !! ;] BANAS i jego interesiki przy przejmowaniu kamienic ;] Kuchciński Air + mlode ukrainki afera hejterska w ministerstwie sprawiedliwosci ;] oj tam oj tam wiem wiem to patriotycznie bylo ;] dobra zmiana!!!! nadal w zakłamaniu miśki? WIERNI JAK PSY!!!!! brawo wy!
Czlek2020.01.22 12:16
Tawariszcz robaczek, spokojno. U was padniałos dawlienie, a eto apasna...
Ewela2020.01.23 0:07
Zamknij się , lub zmień nadawanie ! "Nudy na pudy"! Zawsze to samo, to twoje: kopiuj, wklej ! Który raz z rzędu i to nawet to samo w jednym dniu ! Taki nierozgarnięty jesteś? Na wymioty od ciebie zbiera ! Chłopie !
R-ld2020.01.22 12:03
Między Wołodzią a Bibim jest taka pani ... nie wiadomo, czy urody słowiańskiej czy eskimoskiej. Towariszczi czto eto za krasawica ?
Elektor2020.01.22 11:43
Problem z rusofobami jest taki że politykę traktują emocjonalnie. Co z tego że Niemcy czy Rosja w jakimś okresie prześladowały żydów? Moga i dalej prześladować ale kiedy jest interes do zrobienia to żydy i każde poważne państwo przymyka oko i robi ten interes. Dla wspólnych korzyści. Ile byście nie gadali o jakichś historycznych sprawach to nic nie da. Dla poważnych państw tylko ewentualne korzyści się liczą. Choroba narodowa Polaków - rozrabianie żeby nas docenili za granicą a każdy ma w zadzie co się kiedys tam działo. Żenada.
JS2020.01.22 11:38
Jesteśmy za słabi na taką agresywną ofensywę ! Nie jesteśmy Islandią, która postawiła się bankierom, żeby nas szatan zostawił w spokoju ! Rozzłoszczą się na na nas na dobre i nie da się tego już powstrzymać ! Bronić się trzeba ale w inny sposób, nie sposobami szatana. Pozdr.
Waarnemer2020.01.22 12:15
Ale mówienie prawdy nie jest sposobem szatana.
JS2020.01.22 13:35
Pan Jezus nie mówił całej prawdy arcy-kapłanom, uczonym w Piśmie. Spróbuj powiedzieć komuś całą prawdę a tej i tak nie znasz, tylko Bóg, Można powiedzieć część prawdy ale w zależności od sytuacji, bo im więcej prawdy tym można dostać mocniej w zęby od kogoś komu skończą się argumenty słowne albo zostanie przytłoczony do muru. Ja na miejscy naszego rządu mówił prawdę ale nie robił wyrzutów Rosji, bo dostaniemy od nich w szczękę. Pozdr.
Rabbi komisarz CCCP2020.01.22 11:26
W 1939 i w 1940 r. Rosja wydawała Hitlerowi żydowskich uciekinierów z Niemiec, tych którzy uciekli do ZSRR - dla podkreślenia przyjaźni rosyjsko-niemieckiej.
Tego nie dowiesz się z Frondy2020.01.22 11:22
Barbara Socha, wiceszefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej i pełnomocniczka rządu ds. demografii w Radiu WNET przyznała, że „urodzenia nie wzrosły i nie wzrosną” dzięki socjalistycznemu programowi 500+.
XYZ2020.01.22 11:18
O to chodzi że świat nas nie chce słuchać,zostajemy powoli odizolowani,ale dumni,na stojąco.