26.05.15, 13:39

Mama najlepszy zawód na świecie

Wysiłek ten jest nieodzowny, jeśli chcemy nasze dzieci wychować na ludzi dojrzałych, mądrych, wrażliwych, pełnych miłości i szacunku dla drugiego człowieka. Bycie matką, przy całym pięknie tego stanu, bywa chwilami również frustrujące. Bo choć wkładamy bardzo dużo pracy i zaangażowania w opiekę nad dziećmi, efektów naszej pracy od razu nie widać. Tymczasem, jak radzi Jill Savage, autorka książki „Mama – najlepszy zawód na świecie”, frustracje miną, jeśli uda nam się przewartościować nasze myślenie o macierzyństwie. Książka ta bardzo dowartościowuje kobiety, które wybrały taki właśnie sposób realizacji swojej kobiecości. Savage, pełnoetatowa mama, wiele elementów związanych z macierzyństwem wyjaśnia i porządkuje. A przede wszystkim pokazuje, że czasem warto jest żyć trochę biedniej, by w zamian dać dzieciom siebie. Bo to będzie procentować w przyszłości. Bo dzieci naprawdę nie potrzebują całego pokoju drogich zabawek, tylko obecności rodziców. „Najcenniejszy dar, jaki możemy ofiarować innym, to nasza obecność. Kiedy obdarzymy uwagą tych, których kochamy, rozkwitną oni jak kwiaty” – mądrość Thich Nhat Hanh cytuje Rachel Macy Stafford. 

         Praca mamy to nie tylko wykonywanie codziennie tych samych czynności, to nie tylko szykowanie posiłków, odwożenie dzieci do szkoły czy na zajęcia pozalekcyjne. To przede wszystkim powołanie, w którym – znów posłużę się słowami Jill Savage – niezbędne jest inwestowanie kolejnych lat swojego życia w życie innego człowieka, powołanie wymagające bezwarunkowej miłości i poświęcenia.

Krytycznych słów pod adresem kobiet, które zrezygnowały z życia zawodowego na rzecz wychowania dzieci, nie brakuje. Mówi się o nich pogardliwie, że siedzą w domu, że są kurami domowymi. Praca w domu jest niestety bardzo często niedoceniania przez innych. Współczesny świat mówi nam, że warte jesteśmy tyle, ile mamy na koncie. Naszą wartość określa się przez pryzmat stanowiska, jakie zajmujemy. Bardzo się buntuję przeciwko takiemu stawianiu sprawy.  Oliwy do ognia dolewają niestety środowiska feministyczne, które co prawda mówią o tym, że kobieta powinna mieć wybór, ale w ich myśleniu wybór ten sprowadza się do jednego – do robienia kariery. Tymczasem kobieta jest tak stworzona, że tylko ona może najpierw nosić pod sercem swoje dziecko, potem je urodzić i wykarmić. To kobieta ukierunkowana jest na relacje i posiada silny instynkt opiekuńczy.

         Chciałabym być dobrze zrozumiana, nie postuluję zamknięcia kobiet w domu. Chciałabym tylko dać sygnał kobietom, które chcą być ze swoimi dziećmi w domu, że ich praca jest ważna i bardzo potrzebna. Żeby one się nie frustrowały. „Siedzenie w domu” to tak naprawdę stan umysłu, a dzieci bynajmniej nie uwsteczniają, tylko mobilizują do pracy i kreatywności.

Jakiś czas temu czytałam artykuł, w którym rozważano czy matka niepracująca zawodowo to utrzymanka czy leń! Kobiety, które pracują zawodowo a potem i tak muszą jeszcze prowadzić dom, ugotować, zrobić pranie itd. zarzucały kobietom, które nie pracują, że one cały dzień siedzą i oglądają telewizję, a dzieci biegają samopas. Z drugiej strony mamy które wybrały bycie z dziećmi też próbowały walczyć i się bronić. Ale nie dajmy się zwariować! W tej dyskusji ciągle mówimy o prawach kobiet i o prawach pracodawców, a gubi nam się istota całego problemu, czyli dziecko. Ono też ma swoje prawa i swoje potrzeby. Nikt nie mówi, ile ono traci, kiedy jest pozbawione, zwłaszcza w pierwszym okresie życia, kontaktów z mamą. Dzieci potrzebują bliskości matki, bo z życia płodowego pamiętają chociażby jej bicie serca. Poza tym mówi się, że kobiety, które wychowują dzieci i nie pracują zawodowo, wiele tracą, że życie im ucieka, że wszelkie atrakcje tego świata je omijają. A ja się pytam, czy kobiety, które muszą wrócić do pracy, bo często muszą, bo z jednej pensji nie da się przeżyć, czy one czegoś w życiu nie tracą? Czy one przypadkiem nie tracą tego niesamowitego okresu życia dziecka, kiedy uczy się ono chodzić, wypowiada pierwsze słowa, zaczyna pokazywać mnóstwo emocji. Nie, o tym się nie mówi. Dziecko jest nieważne. To my tylko tracimy, bo w domu jest nudno, a w pracy zawsze jest super. Tymczasem i w domu, i w pracy są lepsze i gorsze dni. I w domu, i w pracy nie zawsze wszystko nam wychodzi tak, jakbyśmy chciały.

Feministki roztaczają przed kobietami, które zrezygnowały z kariery zawodowej, kasandryczne wizje dotyczące przyszłości. Ja sama ciągle słyszę pytanie, czy nie boję się, że mąż pewnego dnia mnie zostawi z gromadką dzieci? Otóż, nie, nie boję się.  Skoro daliśmy życie dzieciom, to jesteśmy odpowiedzieli za to, jakimi ludźmi będą w przyszłości, jakie wzorce im przekażemy. Jeśli zbudujemy trwałą rodzinę, opartą na silnych fundamentach, jest bardzo duża szansa, że taki model nasze dzieci będą realizowały w przyszłości w swoich rodzinach. Warto myśleć o tym także w Dzień Matki.

I na ten jeden dzień w roku warto też zarzucić wszelkie spory, które między nami kobietami są zupełnie niepotrzebne. Bo dla naszych dzieci i tak jesteśmy jedyne i najukochańsze.

 

Małgorzata Terlikowska

Komentarze

anonim2015.05.26 14:10
na Facebooku sa lepsze teksty o PRAWDZIWYM macierzynstwie. Pani tekst to proba pokazania, ze jako matka powinnam porzucic moje pasje, zostac w domu i poswiecic sie calodobowe indoktrynacjij wlasnych dzieci….. beznadzieja:(
anonim2015.05.26 14:27
Mąż może nie tylko panią zostawić, może również umrzeć. Nie można lekceważyć takich "przyziemnych" spraw, mówiąc, że nagrodą będą dobrze odchowane dzieci.
anonim2015.05.26 15:03
Ten artykuł jest dla matek które zostały w domach ale w Polsce kobiety niestety nie mają wyboru, choćby nawet chciały. Układ matka w domu - mężczyzna zarabia jest bardzo dobry i się sprawdza, pod warunkiem, że oboje małżonkowie tego chcą oraz że mąż zarabia wystarczająco dużo aby utrzymać rodzinę. Tylko który mąż tyle zarabia w Polsce? :-( Poza tym naprawdę rzadko która polska współczesna kobieta po latach przebywania między ludźmi w szkole, na studiach, przy wielu teraz możliwościach , ciekawych rozrywkach czy podróżach potrafi zostać z dzieckiem w domu na dłużej niż 2 lata, bo bycie z dzieckiem to jest zupełnie inny rodzaj życia niż dotychczas znane i naprawdę nie każda kobieta potrafi się przestawić na taki tryb i ja te kobiety również rozumiem. Niestety macierzyństwa nie uczy się w szkołach - a uważam, że powinno!!! Potem kobieta zostaje matką i naprawdę nie wie o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego jej dotychczasowe życie legło w gruzach. Mądrość przychodzi dopiero z czasem.
anonim2015.05.26 16:19
@ramadarster Porzucają swoje pasje raczej. te matki pracujące w domu(opieka nad dziećmi to jest pełnowymiarowa praca) ,którym się nie chce.Oczywiście czasem jest tak,że nie da się połączyć jakiejś pasji z pracą w domu ale to tak samo jak z praca poza domem:niektórzy poświęcają swoje pasje na rzecz np.: korporacji,firmy,kariery itp.Ale bardzo często (u mężczyzn też) praca czy to poza domem czy to w domu jest pretekstem,usprawiedliwieniem lenistwa.Słyszałem to nie raz "nie mogę realizowac swoich pasji bo nie mam czasu".Tymczasem w wiekszości wypadków osoby te mają czas na gnicie godzinami przed TV albo monitorem PC,smartfona itp.,łażenie godzinami po galeriach handlowych i tym podobne zabijacze nudy. Z drugiej strony znam matki (i ojców) trójki,czwórki dzieci ,którzy aktywnie działają w różnych stowarzyszeniach,zakładają fundacje,kończą wymarzone studia,podróżują,rozwijają się.Ale ci faktycznie na seriale i zakupy czasu nie mają...
anonim2015.05.27 9:54
@AnitaF "W dzisiejszych czasach rezygnacja z życia zawodowego jest wyborem nie tylko niepotrzebnym, ale przede wszystkim niemądrym." Skąd to wzięłaś?Z jakiejś motywacyjnej gadki na zebraniu pracowników korporacji?Praca w urzędzie,korporacji,sklepie spożywczym,laboratorium,szkole nie różni się w sensie przydatności,poczucia spełnienia od tej w domu.Są osoby,które nienawidzą swojej pracy "zawodowej" są takie które nie mają ochoty wychowywać dzieci. A poza tym uważam ,że co najmniej nieporozumieniem jest nazwanie tego co mama daje dzieciom poświęcając im czas,wychowując je "niepotrzebnym" albo "niemądrym".
anonim2015.05.27 12:09
Yhm tylko dlaczego wyczuwam że dla Pani Terlikowskiej ideałem są czasy w której kobiecie nie można było nosić spodni oraz nie miała praw wyborczych i nic do powiedzenia...Nie no spoko - co kto lubi. Tylko nie wywyższać się nad innymi proszę. P.S. Naprawdę pasujecie do siebie z mężem oboje macie bzika na punkcie popisywania się swoją męskością/kobiecością i paplania na ten temat pouczania itp. To dla was raczej pozytyw - pasujecie do siebie nie każdej parze się tak udaje dopasować :) Gratuluje... ale na Boga przestańcie już płodzić te wywyższające swoją postawę teksty
anonim2015.05.27 12:43
@Szok A czy dla Ciebie są ideałem czasy , w których państwo tak dużo zabiera podatków ,że jedno z rodziców nie zarobi na rodzinę i drugie też musi pracować,rodzice dla dzieci mają zaledwie kilkanaście minut czasu dziennie a dzieci od maleńkiego tułają się po placówkach? To jest sposób na tworzenie proli,konsumentów i podatników w zatomizowanym społeczeństwie w którym liczą się tylko kasa i gadżety.Odhumanizowany świat biologicznych maszyn .
anonim2015.05.28 8:47
@AnitaF Sorry ,ale naprawdę piszesz jakbyś cytowała "Poradnik prola idealnego". Kiedyś matka harowała przez cały dzień jako kucharka,sprzątaczka,wytwórnia przetworów i wyrobów garmażeryjnych,praczka itp. nie mając dla siebie czasu to teraz jak już dzięki cywilizacji ma i nie musi niańczyć ósemki dzieci to "rozsądne" jest żeby zamiast cieszyć się życiem poszła do pracy zarobkowej bo kasa to bezpieczeństwo. Tak się robi zatomizowane społeczeństwo konsumentów.Na zachodzie gdzie taki model pracujących kobiet funkcjonuje od dawna jest kryzys małżeństwa i rodziny bo pochłonięci karierami ludzie nie mają czasu na relacje.Rodziny oszczędności bynajmniej nie robią (nie ma owej bezpieczniej przyszłości) ale zaciągają pożyczki żeby już mieć,już konsumować , swoje większe dochody traktując tylko jako argument dla banku do przyznania kolejnego kredytu. Moim zdaniem prawdziwe bezpieczeństwo dla rodziny to wprowadzić w świat silne poczuciem własnej wartości ,kochane,zadbane emocjonalnie dzieci a nie takie ,które miały "wszytko" w sensie gadżetów z kosmosu bo rodziców było stać tylko rodziców i ich czasu nie miały a przez to mówiąc najogólniej być dla nich znaczy mieć.To współczesna niewola dogodna dla właśnie korporacji,PKB,sklepów wielkopowierzchniowych ale słaba dla człowieka. Ja nie manipulowałem Twoją wypowiedzią ale naprawdę przypuszczam ,że Ty pracę zarobkową uważasz za wartościowszą niż czas ,który rodzice poświęcają dziecku.Nie jest tak?Super. Promowanie modelu "korporacyjnego" rodziny gdzie oboje rodziców większość swego aktywnego życia poświęcają na "zarabianie" jest moim zdaniem niemądre i nierozsądne.A promocja takiego modelu gdzie jedno z rodziców dba o domowe ognisko jest może w kontrze wobec konsumpcjonizmowi ale sprzyja konstruowaniu zdrowych osobowości dzieci i relacji międzyludzkich.