Luka VAT kosztowała państwo miliardy. Rostowski i Szczurek udawali, że problemu nie ma - zdjęcie
18.09.18, 15:51Oba zdj. Youtube

Luka VAT kosztowała państwo miliardy. Rostowski i Szczurek udawali, że problemu nie ma

Przed komisją śledczą w sprawie wyłudzeń VAT zeznawał dziś prof. Witold Modzelewski. Jest to ekonomista, który stworzył pierwszą ustawę o podatku VAT. Jak mówił świadek, zwracał się do ministra finansów w sprawie nieprawidłowości w tym podatku, jednak jego apele pozostawały bez odpowiedzi, a istnienie luki VATowskiej było kwestionowane. 

Zdaniem Modzelewskiego, wszystkie problemy zaczęły się w 2008 r., kiedy to zlikwidowano dodatkowe zobowiązanie podatkowe.

"Polegało ono na tym, że podatnik, który zaniży zobowiązanie podatkowe, popełnia delikt podatkowy. Ten delikt zlikwidowano. Wprowadzono dodatkowe zobowiązanie podatkowe: jeżeli zaniżyłeś, to organ orzekał o zapłacie. 30 proc. owego zaniżenia lub zawyżenia zwrotu. Zaczęły się dziać rzeczy dziwne"-wspominał ekonomista. W konsekwencji przepis został uchylony. 

"To stan zagubienia umysłowego, wtedy zaczęto opowiadać, że to był przepis sprzeczny z prawem wspólnotowym, chodzi o tę sankcję 30 proc."-powiedział profesor. Od 2009 r. rozpoczął się bezzasadny wzrost zwrotów z podatku VAT, podczas gdy dochody budżetu zaczęły spadać. 

"To było w roku 2009. Projekt budżetu państwa zakładał dochody z VAT, dochody budżetowe realne na poziomie 119 mld zł, natomiast potem zmieniono budżet i wykonanie było 99 mld zł. Różnica 20 mld zł jest bardzo duża. Oczywiście tłumaczono, że wtedy był kryzys i kryzys akurat dotyczył VAT, a nie gospodarki. To jest w ogóle bardzo ciekawy sposób rozumowania. Nie spadł PKB, ale dochody budżetowe spadły. Ciekawe dlaczego? Ale oczywiście nie kryzys tu był decydujący, ale to, co się działo wtedy w tym podatku"- relacjonował eskpert. Wielokrotnie próbował o tym informować szefów resortu finansów: najpierw Jacka Rostowskiego, później jego następcę, Mateusza Szczurka. Zdaniem prof. Modzelewskiego, problem luki VAT był bagatelizowany, wręcz uznawany za nieistniejący. 

"W zasadzie odpowiadali mi wiceministrowie. Na kilka moich pism. Nie uzyskiwałem odpowiedzi sygnowanej przez ministra"- podkreślił.

yenn/TVP Parlament, Fronda.pl