Litania loretańska. PORADNIK PRAKTYCZNY, który zmieni Twoje podejście do tej modlitwy!  - zdjęcie
06.05.21, 14:27Fot. Marcin Białek via WIkipedia, CC 4.0

Litania loretańska. PORADNIK PRAKTYCZNY, który zmieni Twoje podejście do tej modlitwy!

2

Wielu ludzi modli się dzisiaj słowami Litanii Loretańskiej, jednak nie wszyscy znają jej istotę, wymagającą zrozumienia i odkrycia. Jest to warunek uczynienia ze słów litanii głębokiej modlitwy, która nie będzie mechanicznie powtarzanym pustosłowiem, a wołaniem serca.

Słowo ‘litania’ (z greckiego „błaganie”, „proszenie”) oznacza modlitwę błagalną, która składa się z szeregu zawołań przeplatanych powtarzającą się formułą błagalną. Nie zawsze zawierała ona dokładnie te słowa, co dzisiaj (na przykład w najstarszej litanii – tzw. Litanii Kyrie z V wieku – powtarzano sekwencję „Panie, zmiłuj się”). W Litanii Loretańskiej prosimy o wstawiennictwo Matkę Bożą jedynymi adekwatnymi, jak się wydaje, słowami „Módl się za nami”. Podkreślają one fakt, że przez wstawiennictwo Maryi zwracamy się do Boga. W swoistego rodzaju dialogu błagalnym wierni powtarzają chórem słowa wypowiedziane przez prowadzącego modlitwę i w ten sposób wołają o pomoc.

W wezwaniach umieszczonych w litanii Maryja jest przywoływana jako Matka Zbawiciela, Panna wierna czy Królowa Apostołów. Wypowiadając je, można w prosty sposób krótko rozważać w sercu zawarte w nich tajemnice. Istnieje też możliwość zatrzymania się na poszczególnych wezwaniach dla odnalezienia siebie w prawdach zbawienia, wierności czy apostolstwa.

Wezwania zawarte w Litanii Loretańskiej pojawiały się w ciągu wieków. Ludzie, świadomi przemożnego wstawiennictwa Matki Boga, odkrywali Jej pomoc w konkretnych sprawach, wypraszając łaski dla grzeszników, dziewic i wyznawców. Była Ona „Matką dobrej rady” dla potrzebujących pomocy, „Stolicą Mądrości” dla poszukujących prawdy i „Przyczyną radości” dla smutnych. W ten sposób powstała litania ludzi zwracających się do Matki w konkretnych potrzebach. Kilkadziesiąt wezwań jest dziełem ludzi wiary, dla których Maryja stała się Drogą do Syna.

Z pewnością każdy z nas ma wokół siebie wiele osób, za które chce się modlić. Każde wezwanie daje impuls do przywołania którejś z nich. W ten sposób można także oddawać Maryi sytuacje, miejsca, całe wspólnoty. Litanijnie powtarzane „Módl się za nami” może być kierowane do Boga za grzeszników, strapionych, wiernych i chorych. Wtedy litania zaczyna żyć. Staje się litanią mojego życia, moich spraw, litanią ludzi, których kocham. Modlitwa staje się prawdziwym błaganiem i wołaniem do Boga, a nie bezsensownym wierszykowaniem.

Nie zawsze jednak wszystkie wezwania są zrozumiałe i nie wszyscy odmawiający wiedzą, jaką treść kryją. Takie zawołania jak: „Domie złoty”, „Arko przymierza” czy „Wieżo z kości słoniowej” nie pozwalają na konkretne przywołanie jakiejkolwiek sytuacji czy osoby z naszego życia, ponieważ wymagają pewnej wiedzy, dotyczącej trudnych nieraz prawd teologicznych, przywołujących konkretne obrazy biblijne. Na przykład wezwanie „Arko przymierza” ukazuje Maryję jako kobietę noszącą w łonie Jezusa, przez którego mogło dokonać się przymierze Boga z ludźmi. Odwołanie do biblijnej Arki przymierza, gdzie znajdowały się kamienne tablice – znak przymierza Boga z ludźmi za czasów Mojżesza – to obraz pokazujący, jak ważne miejsce w historii zbawienia Bóg wyznaczył Maryi.

Ponieważ wiedza religijna stanowi w tym wypadku warunek sine qua non modlitwy, konieczne wydaje się systematyczne pogłębianie jej zasobów poprzez odpowiednią lekturę duchową.

Co robić, kiedy nie mamy dostępu do takiej literatury, a chcemy modlić się przez wstawiennictwo Maryi na sposób litanijny? Być może określenia Matki składające się na Litanię Loretańską nie są zrozumiałe dla wszystkich, lecz każdy może odkryć Maryję na swój sposób, modląc się słowami noszonymi w sercu. Po wezwaniach do Trójcy Świętej mogą się pojawić całkiem nowe, będące odzwierciedleniem rzeczywistości, w której żyje dany człowiek. „Matko zakochanych”, „Nadziejo więźniów”, „Królowo poszukujących”, „Nadziejo upadających”... Wezwań niekoniecznie musi być ponad pięćdziesiąt, wystarczy trzydzieści. Twoich! Takich, które nosisz w sercu i które coś dla Ciebie znaczą. Ta litania nie ma końca, bo przecież każdy z nas może wołać do Maryi, jak umie, a słowa „Módl się za nami” będą świadczyły, jak bardzo potrzebujemy tej modlitwy na poplątanych ścieżkach życia.

Rafał Szymkowiak OFMCap
„Głos Ojca Pio” (nr 27/2004)

Komentarze (2):

Eliza2021.05.7 8:34
Całkowicie zgadzam się z tym apelem. Myślę, że niektórzy celowo są tacy wulgarni. Ludzie mają różne przyjemności.
Apel2021.05.6 15:17
Niektóre komentarze na Frondzie, sygnowane przez nicki: Anonim, AAATomek, Po 11, katolicka kretynizacja Polski pl i in., są od dawna rynsztokiem antypolskich i antychrześcijańskich inwektyw pełnych cynicznej nienawiści i wulgaryzmów. Obsesją tych wpisów jest np. kłamliwe przypisywanie wszystkim księżom skłonności pedofilskich przy jednoczesnym propagowaniu obrzydliwych wynaturzeń LGBT. Każdy sukces aktualnych władz jest deprecjonowany. Furię wywołuje postać Matki Bożej i osoba świętego Jana Pawła II, co tylko dowodzi szatańsko-masońskich inspiracji tych wpisów. Szczególnie znienawidzony jest o. Rydzyk, posądzany o rzekomą pazerność, tylko dlatego, że skutecznie przerwał tradycyjny żydowski monopol medialny na robienie gojom-podludziom wody z mózgu. Jak zatem raz na zawsze wykurzyć Anonima i jego bandę z forum Frondy? Administracja portalu ma w nosie ich bluzgi, chamstwo i bluźnierstwa. Gdzie indziej to nie do pomyślenia. (Np. na forum osławionej Gazety Wyborczej, ledwo już dyszącej żydowskiej gadzinówki dla Polaków, panuje ścisła cenzura – to jest tzw. „wolna” prasa, przynajmniej wg lewaków.) Proponuję więc nadal pod wymienionymi nickami pisać sensowne lub jawnie ironiczne komentarze. Nie widzę innego wyjścia. Oni, oczywiście, będą jazgotać ze zdwojoną siłą, będą rozdzierać szaty na temat "kradzieży nicków przez prawiczków-katoliczków", będą też parodiować niniejszy apel. A gdy już zabraknie pomysłów, to zawsze mogą wulgarnie zakląć („Po to to wklejasz, baranie?”) lub obleśnie zarechotać: „buhahahaha”. Faryzejscy obłudnicy, taka już ich natura.