19.05.19, 09:55

Ks. Wacław Depo: Miara Miłości

Słowo „miłość” — podobnie jak dobroć, cnota, służba — należy do tej grupy słów, które w otaczającym nas świecie nie posiadają trwałej wartości. Wydają się pojęciami z innej epoki.

A przecież w każdym czasie człowieka, w każdym pragnieniu miłości, zwyczajnym geście dobroci czy bezinteresownym działaniu tkwi głęboko zakorzenione i ukryte „wołanie” za wiecznością i nieśmiertelnością. Bóg, który „tak” ukochał świat, a w nim człowieka, że Syna Jednorodzonego dał, włączył się niejako w nasze poszukiwanie prawdziwej miłości, która nie tylko ocala od śmierci, ale potwierdza sens i kierunek naszej wiary w Niego.
Dialog Boga z nami staje się głęboko ludzki przez to, że prowadzi go Bóg Człowiek, który zamieszkał z nami i jest Emmanuelem — Bogiem z nami (por. Ap 21,3). I odwrotnie: dialog ludzi pomiędzy sobą staje się eschatologiczny (wykraczający poza czas i przestrzeń) przez to, że włączony jest w tajemnicę życia i uwielbienia Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Boga, który JEST i który jest MIŁOŚCIĄ (por. J 13,31—32).

Łaska wiary, która — przez pośrednictwo Syna Bożego i Syna Człowieczego — pozwala nam doświadczyć i „dotknąć” Boga żywego, stwarzającego „nowe niebo i nową ziemię”, wcale nie izoluje człowieka od rzeczywistości ziemskiej, lecz przeciwnie: prowadzi go i zobowiązuje do prawdziwej jedności z braćmi i całym stworzeniem Bożym.

W dzisiejszej Liturgii Słowa dwukrotnie wsłuchujemy się w prawdy Boże wypowiadane przez św. Jana Apostoła, które opierają się ostatecznie na bezpośredniej bliskości Syna Bożego wcielonego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Jego powstanie z martwych nie jest cudem przypadkowym, lecz początkiem ostatecznej przyszłości świata, która należy do Boga. Wyznajemy za św. Janem, że kiedy życie ludzkie prowadzi się wraz z Jezusem, wkracza ono niejako w „czas Jezusa”, to jest w MIŁOŚĆ przemieniającą czas i otwierającą wieczność (por. kard. J. Ratzinger, Służyć prawdzie, Poznań 1983, s. 330). Chrystus nie obiecał nam tylko zbawienia duszy i obecności w jakichś nieokreślonych zaświatach, gdzie to, co ludzkie, zaginie. On swoją śmiercią i zmartwychwstaniem potwierdził wieczność tego, kim — dzięki Jego łasce — jesteśmy na ziemi. Biorąc na siebie mroki grzechu i śmierci stworzenia, potwierdził, że nic z tego, co wartościowe, piękne, bezinteresowne i dobre, nie zniszczeje. W Nim trwa na zawsze nasza indywidualna historia i tylko On wprowadza nas w rzeczywistość „nowych niebios i nowej ziemi, gdzie śmierci już nie będzie, ani żałoby, ani smutku i płaczu... Bo pierwsze rzeczy przeminęły”
(Ap 21,4). To może i powinno napełniać nas radością i nadzieją. Ale stanie się tak, gdy na co dzień będziemy realizować „zadane” nam w Wieczerniku, a potwierdzone Golgotą nowe przykazanie miłości: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Miłość wzajemna — ta zwyczajna i codzienna — jest „dowodem tożsamości prawdziwego ucznia Jezusa”.

Jest przykazaniem nowym, gdyż miarą wymaganej miłości jest miłość Jezusa do nas, a nie miara, jaką my kochamy samych siebie i bliźnich. Realizacja tego przykazania miłości nie oznacza bynajmniej — jak słusznie podkreśla Jan Paweł II w liście „Novo millennio ineunte” — „swego rodzaju wizji życia nadzwyczajnego, dostępnego jedynie wybranym »geniuszom« świętości. Drogi świętości są wielorakie i dostosowane do każdego powołania. Składam dzięki Bogu za to, że pozwolił mi beatyfikować i kanonizować tak wielu chrześcijan, którzy uświęcili się w najzwyklejszych okolicznościach życia.

Dzisiaj trzeba na nowo z przekonaniem zalecać wszystkim dążenie do tej »wysokiej miary« zwyczajnego życia chrześcijańskiego” (nr 31). Mamy więc prawo czuć się ludźmi Radosnej Paschy — przechodzącymi z Chrystusem poprzez niepokoje i udręki codziennego życia ku wzajemnej miłości. Bo to jej miara — już dzisiaj — pozwala nam żyć nadzieją przyszłego świata, gdzie Chrystus będzie „Bogiem z nami i dla nas”.

Źródło: Opoka.org.pl

Komentarze

gośka2019.05.20 23:07
wyobraźcie sobie Kim jest Duch Święty...to Osoba, która zeszła po mnie do piekła i wyrwała mnie z rąk szatana kiedy byłam brudna od grzechów i obrzydliwa dla Niego.....więc aby Mu dorównać miłością to musimy się kalać z grzesznikami i za grzeszników, którzy zasługują na najgorszą karę...bo taka jest Miara Miłości Ducha Świętego....Jego miłość przenika piekło...zastanawiam się tylko dlaczego ucieczka z piekła może być tylko do nowego życia? albo obecnego albo zmartwychwstania?
andrzejhahn32019.05.19 14:52
depo ty imbecylu koscielny,nierobie i pasozycie spoleczny nie otwieraj swojego zaklamanego ryja
AN2019.05.19 11:19
Wspaniały Arcybiskup, wspaniała homilia. To prawda, że będąc z Chrystusem już teraz wchodzimy w Jego czas i świat wygląda wtedy zupełnie inaczej. Wielkie za homilię podziękowanie i przy okazji za kilkuzdaniowe wypowiedzi po Apelu Jasnogórskim, które często Arcybiskup Depo wygłasza. Prawdziwy, mądry duszpasterz.
Niech bedzie pochylony2019.05.19 11:18
Pociąg fizyczny do dzieci, to tez miłość?
Daniel K2019.05.19 11:11
Co człowiek ochraniający bydlaków gwałcących nasze dzieci wie o miłości?
szcze na PiS i rydzyka2019.05.19 10:32
Cudak Depo powinien siedzieć w więzieniu za krycie księży pedofili a nie pier*olić o miłości!
21:37 xD2019.05.19 12:44
Lepiej, aby siedział w pojedynczej celi. W normalnej pewnie oddawałby się miłości z gitami, a przecież ma trafić do pierdla za karę, a nie dla przyjemności :D