Ks. prof. Władysław Nowak: „Kościół urzeczywistnia się przede wszystkim w liturgii” - zdjęcie
04.12.13, 06:51fot. James Bradley/Wikimedia Commons

Ks. prof. Władysław Nowak: „Kościół urzeczywistnia się przede wszystkim w liturgii”

16

Fronda.pl: Dlaczego tak wielką wagę przywiązuje się w Kościele do sprawowania liturgii?

ks. prof. Władysław Nowak: Kościół urzeczywistnia się przede wszystkim w liturgii i przez liturgię. Liturgia bowiem jest jego szczytem działalności i źródłem mocy. Liturgia jest także epifanią Kościoła. Sposób zaś pojmowania istoty i znaczenia liturgii dla życia Kościoła jest w każdej epoce ściśle zależny od panującej koncepcji eklezjologii. W związku z tym Kościół danej epoki nie tylko urzeczywistnia się, ale i wyraża się w jego liturgii. Całość życia liturgicznego koncentruje się wokół Ofiary eucharystycznej oraz innych sakramentów, skąd czerpiemy jako z żywych źródeł zbawienia. Dlatego musimy być świadomi tego, że przez „Tajemnicę paschalną Chrystusa zostaliśmy razem z Nim zanurzeni w śmierci, żeby z Nim też powstać do nowego życia”

Mówi się wiele o nadużyciach w liturgii: na czym one polegają i na czym polega ich niebezpieczeństwo?

Realizacja  odnowy liturgicznej Soboru Watykańskiego II miała trzy etapy: 1) wdrożenie czynnego i świadomego uczestnictwa w liturgii, które obejmowały uproszczenie struktury liturgii Mszy Świętej, wprowadzenie języka narodowego, uwzględnienie większego  zakresu stosowania Pisma Świętego, adaptacja wnętrza do jej celebracji; 2)Interioryzacja  udziału we Mszy św.  czyli przygotowanie do celebracji, rozumienie celebracji i wcielenie w życie chrześcijańskie postawy eucharystycznej; 3) Ars celebrandi – piękno celebracji liturgii. Papież Franciszek zwraca uwagę na kolejny etap realizacji odnowy w duchu Soboru, „szlachetna prostota”,  której domaga się Konstytucja o liturgii punkt 34. W realizacji tych etapów odnowy liturgii dochodziło do ich niezrozumienia przez niektóre środowiska, w związku z czym mogło dochodzić do niekontrolowanych uproszczeń, co zaowocowało czasem nadużyciami.

Mógłby Ksiądz podać przykłady najbardziej typowych nadużyć liturgicznych?

Nie można tolerować na przykład tego, że niektórzy kapłani uważają się za uprawnionych do zmieniania słów modlitw eucharystycznych lub zastępowania tekstów liturgicznych własną improwizacją. Tego typu inicjatywy dalekie są od reformy liturgicznej samej w sobie i od ksiąg liturgicznych, które w związku z nią zostały opracowane, i są tą reformą wręcz sprzeczne, zniekształcają ją i pozbawiają lud chrześcijański autentycznych bogactw Liturgii Kościoła. Biskupi winni położyć im kres, ponieważ w zakresie określonym przez prawo, kierowanie Liturgią należy do Biskupa i od niego „w pewnym stopniu pochodzi i zależy chrześcijańskie życie jego wiernych”.

W Instrukcji Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów „Redemptionis Sacramentum” wyróżnia się w liturgii „poważne przestępstwa”, „poważne wykroczenia” i „lżejsze nadużycia”. W Polsce raczej nie zdarzają się poważne przestępstwa przeciwko liturgii (choć nie można tego wykluczyć). Czy mógłby Ksiądz wskazać na czym polegają „lżejsze nadużycia” w polskich kościołach?

Do lżejszych należałoby zaliczyć między innymi zmienianie niektórych aklamacji, które wygłasza celebrans: np. słowa „módlcie się aby moją i waszą…” zmienianie są na „módlcie się aby naszą ofiarę…”. Zaciemnia się tu obraz kapłaństwa hierarchicznego i powszechnego. W akcie pozdrowienia niektórzy używają sformułowania „Pan z nami”, co jest błędem teologicznym. Ogólnie mówiąc nadużycia powstają wtedy, gdy celebrans nie trzyma się ściśle ksiąg liturgicznych. Wierność tym księgom i zawartym w nich przepisom liturgicznym jest wiernością i miłością okazaną Kościołowi oraz Chrystusowi. Kapłan nie celebruje w imieniu własnym tylko w imieniu Chrystusa i Kościoła.

Czy Księdza zdaniem mamy do czynienia z kryzysem liturgii? Jeżeli tak, to czy msza trydencka jest na ten kryzys odpowiedzią?

Piętnowana przez Benedykta XVI hermeneutyka zerwania z przeszłością w podejściu do Soboru Watykańskiego II najbardziej dała o sobie znać w liturgii Kościoła. Kryzys wiary, kryzys poczucia sacrum w liturgii, brak zachowania stref milczenia w liturgii - to przejawy kryzysu liturgii. Msza trydencka tej antynomii nie rozwiązuje. Te dwie formy to duchowe i intelektualne postawy wobec wiary. Pierwsza, związana z liturgią trydencką, wyraża się w przekonaniu, że wszystko jest jasne i wszystko zostało już rozstrzygnięte raz na zawsze. Druga, związana z liturgią watykańską, to postawa osoby, która ciągle zmaga się z wiarą, poszukuje odpowiedzi i ta stwarza nową szansę kultu w „duchu i prawdzie” (J 4,20).

Papież Franciszek zaakceptował dekret Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, który zabrania Franciszkanom Niepokalanej odprawiania Mszy świętej w starym rycie trydenckim. Zakaz, obowiązujący od 11 sierpnia 2013 r., będzie mógł zostać w konkretnym przypadku uchylony, ale wyłącznie za zgodą odpowiednich władz kościelnych. Podstawową dla franciszkanów formą celebrowania mszy stanie się zatem porządek posoborowy (Novus Ordo Missae), wprowadzony po zakończeniu Soboru Watykańskiego II. Watykaniści podkreślają, że podpisanie dekretu zabraniającego Franciszkanom Niepokalanej odprawiania mszy trydenckiej to pierwsza decyzja Franciszka będąca prognostykiem realizacji odnowy liturgicznej. Czyli ta forma nadzwyczajna  celebrowania mszy pozostanie tylko nadzwyczajną a nie szansą odnowy. Pod tym względem Franciszek, przywiązany do reformy liturgicznej mającej miejsce po Soborze Watykańskim II, jest bliższy Janowi Pawłowi II a nawet bardziej postępowy od niego. Tradycjonaliści katoliccy jego zachowanie traktują jednak jako "modernistyczne nowinki". Bergoglio w swojej archidiecezji zabronił odprawiania nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego (czyli mszy trydenckiej, odprawianej po łacinie), na którą przyzwolił Benedykt XVI w swoim motu proprio Summorum Pontificum, mając nadzieję, że to polepszy stosunki z lefebrystami. Papież Benedykt XVI poszerzając uprawnienia mszy trydenckiej chciał przywrócić jedność Kościoła. Szczególnie chodziło tu właśnie o lefebrystów. Głównym jego celem była w tym wypadku nie odnowa a jedność Kościoła.   

Czy zgodziłby się Ksiądz ze stwierdzeniem, że za niektóre problemy z liturgią w Kościele katolickim jest odpowiedzialne przenikanie pewnych wzorców ze wspólnot kościelnych protestanckich?   

Sobór uroczyście potwierdził niektóre elementy zwyczajnego nauczania papieży ostatnich dziesięcioleci lub włączył do magisterium Kościoła postulaty teologów np. przyłączenie się Kościoła katolickiego do ruchu ekumenicznego, wprowadzenie języków narodowych do liturgii, przyznanie większego znaczenia Pismu Świętemu w liturgii i życiu Kościoła itp. Niektóre z tych posunięć Vaticanum II były wręcz - spóźnioną o cztery stulecia - realizacją żądań Reformacji. Można zauważyć, że to Kościoły prawosławne oraz starokatolickie i eklezjalne wspólnoty protestanckie  sięgają do owoców odnowy liturgicznej Kościoła katolickiego, adaptując je do swoich  tradycji liturgicznych.

Jak ocenia Ksiądz dokonaną po Soborze Watykańskim II reformę liturgiczną? Czy rezygnacja z łaciny była niepotrzebna, czy też była swoistym „Kairosem”?

 Zachowując używanie języka łacińskiego w liturgii Mszy Świętej w obrządku rzymskim Konstytucja o liturgii dopuściła jako znak czasu („Kairos”) używanie w "czytaniach i pouczeniach, w niektórych modlitwach i śpiewach" języków ojczystych, ze względu na pożytek wiernych (p. 40). Dotyczyło to także udzielania sakramentów i sakramentaliów (p. 63). Jednak wierni powinni umieć "wspólnie odmawiać lub śpiewać także w języku łacińskim stałe części Mszy św. dla nich przeznaczone" (p. 54). Wykaz części Mszy Świętej, w których można użyć języka narodowego znalazł się w opublikowanej przez watykańskie dykasterie w 1964 r. pierwszej instrukcji o należytym wprowadzeniu Konstytucji o liturgii świętej. Druga instrukcja z 1967 r. zezwalała już na pominięcie łaciny podczas całej Mszy Świętej.   

Można powiedzieć, że tak działa w Kościele Duch Święty. Odnowa poszła w kierunku uwzględnienia w całej liturgii języka narodowego, by zagwarantować w ten sposób czynny, świadomy i pobożny udział wiernych w liturgii.  Niemniej ta antynomia między językiem narodowym a łaciną w liturgii jest w ciągłym, twórczym napięciu. Do liturgii wróciły języki narodowe postulowane przez Reformację, ale tęsknota za łaciną pozostała. Dlatego też Kościół katolicki wydawał instrukcje wykonawcze do Konstytucji o liturgii, gdzie zachęcał do tego, by przynajmniej raz w miesiącu, w większych ośrodkach Msza Święta była sprawowana w języku łacińskim. Udało się to przeprowadzić w niektórych miastach i ośrodkach, szczególnie w seminariach duchownych a później w zakonach i w dobrze postawionych duszpasterstwach grupowych. Zapotrzebowanie na łacinę jest.

 Czy w ratio studiorum  współczesnej formacji kapłańskiej  powinno się położyć większy nacisk na łacinę? Chodzi przede wszystkim o możliwość wspólnego odprawiania Mszy Świętej kapłanów podczas różnego rodzaju międzynarodowych spotkań.

Tego domagał się Jan XXIII. Tego też domagał się papież Benedykt XVI  - uwzględnienia większego zakresu łaciny w formacji do kapłaństwa. Istnieje niewątpliwie oczekiwanie, żeby na tych międzynarodowych zjazdach język łaciński był przedmiotem komunikacji.

Przed jakimi wyzwaniami, Księdza zdaniem, stoi wychowanie liturgiczne w Polsce, w Europie, w całym Kościele?

 Wierność normom celebrowania liturgii jako kultu Chrystusa, do którego przyłącza On Kościół. Dlatego najpilniejszym zadaniem jest formacja biblijna i liturgiczna ludu Bożego, pasterzy i wiernych. Już w Konstytucji zostało podkreślone, że „osiągnięcia tych rezultatów (uczestnictwa pełnego i czynnego całego ludu) nie można się spodziewać, jeżeli najpierw sami duszpasterze nie będą przeniknięci duchem i mocą Liturgii i nie staną się jej nauczycielami”. To szeroko zakrojone dzieło powinno rozpoczynać się w Seminariach i w domach formacyjnychi być kontynuowane przez całe życie kapłańskie. Taka sama formacja, dostosowana do ich stanu, jest niezbędna także dla ludzi świeckich, tym bardziej, że w wielu krajach są oni dziś powołani do podejmowania w coraz większym stopniu odpowiedzialności za wspólnotę eklezjalną.

Pan Bóg ma prawo do naszego kultu i to sprawowanego zgodnie z Jego wolą. W tym kontekście trzeba zaznaczyć, że wierność normom liturgicznym nie jest legalizmem czy rubrycyzmem, lecz wyrazem miłości, sprawdzonym sposobem na uwolnienie się od egoizmu, by nasze serce rzeczywiście mogło się wznieść do Boga.

W ciągu tych 50 lat pojawiły się nowe problemy lub dawne nabrały nowego znaczenia, jak na przykład sprawa otwarcia się przed mężczyznami żonatymi możliwości przyjmowania święceń diakonatu; sprawa funkcji liturgicznych, które mogą być zlecone osobom świeckim - mężczyznom i kobietom; nabożeństwa liturgiczne dla dzieci, młodzieży i osób upośledzonych, czy problemy sposobów układania nowych tekstów liturgicznych, dostosowanych do potrzeb poszczególnych krajów.

Duszpasterstwo liturgiczne natomiast, poprzez wprowadzanie do poszczególnych celebracji, powinno starać się zaszczepić zamiłowanie do modlitwy. Musi przy tym, rzecz jasna, uwzględniać różne zdolności, wiek i kulturę wiernych. Nie może jednak zadowalać się osiągnięciem «minimum». Pedagogię Kościoła winna cechować śmiałość. Bardzo ważną rzeczą jest uczenie wiernych wspólnego odmawiania Liturgii Godzin, która, pozwolę sobie zacytować: «jako publiczna modlitwa Kościoła, jest źródłem pobożności i pożywieniem dla modlitwy osobistej» Nie jest ona czynnością indywidualną lub «prywatną, lecz całego Ciała Kościoła (...) Wierni wezwani na Liturgię Godzin i na niej zebrani w jedności serc i głosów, czynią widocznym Kościół sprawujący misterium Chrystusa». Przywiązywanie szczególnej wagi do modlitwy liturgicznej niczego nie ujmuje modlitwie osobistej, przeciwnie, wymaga jej i ją zakłada; dobrze łączy się też ona z innymi formami modlitwy wspólnotowej, zwłaszcza tymi, które są uznane i zalecane przez władze kościelne.

Czy mógłby Ksiądz, jako były Rektor Seminarium Duchownego, podzielić się spostrzeżeniami, jak wygląda wrażliwość liturgiczna współczesnego pokolenia kapłanów?

Młode pokolenie już wyrosło w atmosferze fascynacji odnową liturgiczną Soboru Watykańskiego II dlatego można powiedzieć, że ich duchowość  jest duchowością liturgiczną. Młodzi kapłani żyją liturgią, rozumieją liturgię i kochają liturgię. Mówiąc językiem pisarza Antoniego  Gołubiewa można powiedzieć za nim, że „idzie nowych ludzi plemię”. Młodzi kapłani mają też tęsknotę za chorałem gregoriańskim, który Konstytucja o liturgii uznała za "własny śpiew liturgii rzymskiej", choć trzeba też podkreślić, że nie wykluczyła korzystania z "innych gatunków muzyki kościelnej", o ile odpowiadają "duchowi sprawowanej liturgii" (p. 116).

Przygotowujący się do kapłaństwa alumni wiedzą, że żyjemy w świecie zsekularyzowanym, który trzeba otworzyć na sakralność. Trzeba mu pomóc doświadczyć sakralności. Dla powodzenia tego procesu dobrze celebrowana liturgia doskonale się w tym sprawdza. Pokazuje ona bowiem prymat łaski Boga względem wszystkich naszych inicjatyw. A zatem, musimy się zastanowić, jakie jest miejsce liturgii we współczesnym Kościele. Trzeba wyciągnąć wnioski z nawróceń, które dokonują się pod wpływem liturgii. Doświadczenie z mojej diecezji pokazuje, że wspólnoty, parafie, w których liturgia jest żywa, są też wspólnotami prawdziwie misyjnymi.

Od samego początku odnowa liturgii szła równolegle z odnową wizji Kościoła. Dotychczasowe ujęcie, wypracowane na potrzeby kontrreformacyjne przez Roberta Bellarmina, przedstawiające Kościół jako strukturę jurydyczną, zostało zastąpione wizją sakramentalną. Wspólnota Kościoła ukazana została jako pierwotny sakrament, będący obrazem Chrystusa, bosko-ludzkiego Oblubieńca. Jego dwoista natura w Kościele przybiera obraz te-andryczny, bosko-ludzki – to co ludzkie i widzialne jest połączone z tym, co boskie i niewidzialne. Ta wizja Kościoła jako sakramentu zbawienia świata została rozwinięta później w Konstytucji dogmatycznej o Kościele.

Można spotkać się ze zdaniem niektórych księży, doświadczających swoistego „kryzysu litrugii”, którzy uważają liturgię tylko i wyłącznie za odgrywanie swoistego teatru. Czy spotkał się Ksiądz z kryzysem przeżywania liturgii przez samych kapłanów, którzy tracą poczucie sensu tego, co robią, sensu sprawowania celebracji liturgicznej?

Jeżeli duchowość kapłana jest odpowiednio ukształtowana, to ten świat znaków i symboli, którymi się posługuje w liturgii, będzie mu pomocą w ekspresji tego misterium, które celebruje. Ale wracając do powiedzenia, że jest to pewne theatrum: właściwie całe życie człowieka jest theatrum. Również komunikacja międzyosobowa wymaga pewnego theatrum, pewnej sceny. Również komunikacja z Bogiem wymaga wyrażania poprzez formy zewnętrzne. Hans Urs von Balthasar podkreślał „dramatyczność” kontaktu człowieka z Bogiem i znaczenie wyrażania prawd wiary właśnie poprzez theatrum.

Właśnie mija 50 lat od uchwalenia Konstytucji o liturgii Soboru Watykańskiego II. Na czym polegała jej istota i znaczenie?

Konstytucja o liturgii świętej "Sacrosanctum Concilium" to pierwszy uchwalony dokument Vaticanum II i pierwszy w historii Kościoła dokument soborowy zawierający całościową teologiczną wizję liturgii. Konstytucja o liturgii podkreśliła obecność Chrystusa w Kościele, nie tylko w ofierze Mszy Świętej i sprawującym ją kapłanie, ale także w innych przejawach życia Kościoła takich jak: sakramenty, czytanie Pisma Świętego, odmawianie Liturgii Godzin, modlitwa i śpiewanie psalmów. Konstytucja o liturgii zalecała adaptację obrządku rzymskiego do umysłowości i tradycji różnych ludów i narodów.

Liturgia rozumiana jako źródło, a zarazem szczyt życia Kościoła, została uznana za działanie całego Kościoła - ludu kapłańskiego, a nie tylko samych duchownych. Zalecając nowe opracowanie ksiąg liturgicznych ojcowie Soboru postanowili, że muszą one przewidywać uczestnictwo świeckich w liturgii. Celem odnowy liturgii był bowiem pełny, świadomy i czynny w niej udział wszystkich wiernych. Konstytucja o liturgii dopuściła świeckich do pełnienia funkcji liturgicznych, m.in. przez uznanie, że "ministranci, lektorzy, komentatorzy i członkowie chóru również spełniają prawdziwą funkcję liturgiczną" (p. 29). Postanowiła też, że należy tak uporządkować "nabożeństwa chrześcijańskiego ludu", aby prowadziły do liturgii, która "znacznie je przewyższa" (p. 13).       
Największym osiągnięciem odnowy liturgicznej Soboru Watykańskiego II było między innymi wskazanie na centralność Chrystusa i prymat misterium paschalnego we wszystkich modelach modlitwy i celebracji liturgicznych niedzieli, roku liturgicznego, sakramentów, Liturgii Godzin. Jedną z ważniejszych zmian w podejściu do liturgii było przyswojenie przez dokument soborowy terminu Misterium paschalne (łac. Mysterium paschale), pomagającego zrozumieć, jaki jest związek odkupienia z modlitwą liturgiczną Kościoła. Według Konstytucji, w liturgii Kościoła proklamowana jest i jednocześnie urzeczywistniana w tych, którzy w niej uczestniczą, zbawcza tajemnica paschalna męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Innym osiągnięciem była struktura dialogiczna  odnowionej liturgii, której wzorem jest modlitwa bazująca na słowie Bożym. Pan rozpoczyna dialog, nawiązuje go poprzez swoje słowo, my odpowiadamy  na Jego zaproszenie, słuchając Go, wielbiąc Go, chwaląc poprzez modlitwę uwielbienia, dziękczynienia i złożenia ofiary. Istotnym osiągnięciem reformy było także czynne uczestnictwo wiernych w Liturgii Kościoła.

Rozmawiał: Marian Pułtuski

ks. prof. Władysław Nowak - liturgista i ekumenista. Wykładowcą na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, były Rektor Olsztyńskiego Seminarium Duchownego „Hosianum”.

Komentarze (16):

anonim2013.12.4 7:41
Liturgia liturgią, ale dobremu katolikowi NIE WOLNO zaniedbywać modlitwy osobistej, która przejawiać się może w cichej modlitwie, kontemplacji czy innych rodzajach aktywności religijnej - jak choćby post. Nie wolno też zaniedbywać innych filarów religii jak pomoc bliźnim, jałmużna, pomoc charytatywna czy miłość na co dzień do ludzi. Ktoś kto ogranicza swoją religijność do liturgii, a bagatelizuje modlitwe osobistą, a także na codzień nie postępuje z miłością wobec wszystkich napotkanych ludzi, zatraca sens chrześcijaństwa.
anonim2013.12.4 7:52
"...czyli mszy trydenckiej, odprawianej po łacinie, na którą przyzwolił Benedykt XVI w swoim motu proprio Summorum Pontificum, mając nadzieję, że to polepszy stosunki z lefebrystami." Niedawno odkryto, że Pan Jezus w pewnych kwestiach udawał... Teraz wychodzi że na jaw, że Papież kłamał na temat Mszy Świętej - a tak naprawdę chciał się tylko przypodobać lefebrystą... Nie wiem czy lepiej jest się śmiać czy płakać...
anonim2013.12.4 9:14
@Lukez lepiej zacząć od słownika ortograficznego i podstaw gramatyki j. polskiego. Dalej postudiuj czytanie ze zrozumieniem, a po latach jak już opanujesz podstawy, zacznij pisać komentarze.
anonim2013.12.4 10:24
"W akcie pozdrowienia niektórzy używają sformułowania „Pan z nami”, co jest błędem teologicznym." - W Mszale Rzymskim podano różne formy pozdrowienia, m.in. "Pan z wami" (s. 4*). O jakie tu nadużycie chodzi? Czy błąd teologiczny zakradł się do tekstów umieszczonych w Mszale? Swoją drogą, zmienianie słów wynika czasem nie tyle z braku wierności tekstom liturgicznym, co z brakiem zgody na polskie tłumaczenie, które nie odpowiada sensowi zawartemu w oryginale. - Akt pokuty:"...ut apti simus ad sacra mysteria celebranda" - "abyśmy mogli z czystym sercem złożyć Najświętszą Ofiarę" (w innych formach "godnie złożyć") - nie tylko różnica tłumaczenia, ale różnica teologii. - Przygotowanie darów: "Orate... sacrificium acceptabile fiat apud Deum..." - to coś innego niż "Módlcie się.. aby...Ofiarę przyjął Bóg..." - czym innym jest prośba o to, by nasza ofiara (po łac. z małej litery!) była Bogu przyjemną, tzn. prośba o to by Bóg NAS wspomógł, by nasze działanie mogło Mu się podobać, a czym innym jest sytuacja, w której człowiek miałby prosić Boga, żeby On przyjął Ofiarę (w pol. tekście z wielkiej litery) swojego Syna - podobnie jak w 3. Modlitwie eucharystycznej:"przyjmij Ofiarę, przez którą nas pojednałeś ze sobą" ("agnóscens Hóstiam, cuius voluísti immolatióne placári" - więc raczej :"uznaj, że jest to ta sama Ofiara...") itp. Oczywiście można uzasadnić i takie sformułowania, ale to właśnie tu są różnice teologiczne między tym, co zawarte w oryginale a tym, co w polskim tłumaczeniu.
anonim2013.12.4 12:02
@Grund Jeśli ktoś właściwie przeżywa Liturgię Eucharystii, to będzie się nawracał i na pewno wyda owoce swojego przywiązania do Pana Jezusa również w formach o których piszesz. Tylko ci ludzie, którzy Mszę świętą traktują powierzchownie nie łączą tego z życiem. To samo odnosi się do modlitwy osobistej. Wszystko: liturgia, sakramenty, Pismo św., osobista modlitwa, czyny miłosierdzia, trzymanie się Dekalogu to jedna całość. A wszystko wypływa i kończy się na mojej relacji z Bogiem. jeśli tego nie ma, jeśli Boga nie szukam w swoim wnętrzu, wokół mnie, wszystkie te praktyki są niewiele warte. Pozdrawiam!
anonim2013.12.4 13:43
Lukez wytrzeźwiej, nie ćpaj, idź na terapię odwykową, wyśpij się, przeczytaj artykuł tyle razy ile trzeba, żebyś choć podstawowe rzeczy pojął i dopiero się wypowiadaj. Bo wypociłeś sobie bełkot i jego zapisem zaśmiecasz tylko forum.
anonim2013.12.4 14:30
"Papież Franciszek zwraca uwagę na kolejny etap realizacji odnowy w duchu Soboru". Ks profesor raczy żartować. "Odnowę" liturgiczną w duchu Soboru już przerabialiśmy. Teraz może trzeba zaczerpnąć co nieco z litery Soboru i wrócić bezpośrednio do jego konstytucji o liturgii, a nie opierać się wciąż na dryfujących w kierunku coraz większej dowolności "instrukcji", w których to, co Sobór dopuścił na zasadzie wyjątku, podniesiono do rangi obowiązującej reguły. Z Bogiem.
anonim2013.12.4 14:55
Panie Boże, dziękujemy Ci pokornie za dar, jakim jest FSSPX i modlimy się o kanonizację wielkiego arcybiskupa Marcela Lefebvre !
anonim2013.12.4 14:59
Artykuł jest zbiorem nonsensów i pobożnych(?) życzeń. Najbardziej bawią mnie sformułowania o ,,czynnym uczestnictwie"....wiejskie babki więcej wiedziały o świętej wierze katolickiej i miały głębszy sensus fidei niż większość współczesnych teologów.
anonim2013.12.4 18:24
@xMarcin i Nabi, a co konkretnie źle zinterpretowałem? W tekście jest wyraźna sugestia, że Papież przyzwolił na Mszą Trydencką mając nadzieję, że to polepszy stosunki z lefebrystami. Podczas gdy Papież pisze, że nikt nigdy Mszy tej nie zakazywał i zakazać nie może - a więc Papież nie przyzwalał na tę Mszę, bo nie było powodu. Ktoś kręci... czy Papież???
anonim2013.12.4 19:56
Lukez ty nic nie zinterpretowałeś, ty zabełkotałeś we wpisie dowodząc, że - używając twojego słownictwa - nic a nic "nie skumałeś i nie kumasz".
anonim2013.12.4 22:18
Nabi, Benedykt XVI twierdzi, że opublikował Summorum Pontyficum opublikował wziąwszy pod uwagę prośby wiernych,do Jana Pawła II, oraz po zapoznaniu się z opinią Ojców Kardynałów zebranych na Konsystorzu 22 marca 2006. W wywiadzie powyżej stoi, że Benedykt XVI przyzwolił na Mszę Trydencką mając nadzieję, że to polepszy stosunki z lefebrystami. Nie widzisz różnicy??? Ja widzę i to bardzo zasadniczą...
anonim2013.12.5 0:11
A w obrazku do artykułu - jak na złość - ta lefebrystyczna Msza :) "Te dwie formy to duchowe i intelektualne postawy wobec wiary." Ooo właśnie. I wyszło szydło z worka. Tu nie chodzi o łacinę ani o to że "ludzie nie widzą". Za Mszą trydencką stoi konkretna teologia, która jest zwyczajnie niekompatybilna z "Duchem Soboru". Dlatego tradycyjna Msza jest tak znienawidzona - bo za nią idzie czysta katolicka doktryna.
anonim2013.12.5 11:27
Nam potrzeba kapłanów i katolików , a nie liturgistów i ekumenistów. Żałosne "osiągnięcia" tego ks. profesora. "Pierwsza, związana z liturgią trydencką, wyraża się w przekonaniu, że wszystko jest jasne i wszystko zostało już rozstrzygnięte raz na zawsze. Druga, związana z liturgią watykańską, to postawa osoby, która ciągle zmaga się z wiarą, poszukuje odpowiedzi i ta stwarza nową szansę kultu w „duchu i prawdzie” (J 4,20)." Się księdzu utytułowanemu pojęcia i płaszczyzny pomyliły. Widać że się zmaga i poszukuje odpowiedzi zamiast poznać naukę Kościoła , pewną, piękną nieomylną. Żałosne. Oto owoce takich duszpasterzy zmagaczy: Za New York Timesem (z 1994 r.): Liczba zakonnic w USA rosła do 1966 r. kiedy to osiągnęła 181.421, od tego roku już tylko spada – 106.912 w 1988 r., 94.022 w 1993 r. ["Dobre owoce" Soboru? - admin] Interesująca była struktura wiekowa amerykańskich sióstr (mówimy o roku 1993): do 40 lat – (3% słownie: trzy procent) 40-70 lat – 48% 70-80 – 37% powyżej 80 lat – 12% średnia wieku (w 1993 r.) wynosiła 65 lat Za New York Timesem (z 2012r): Liczba zakonnic w USA w 2012 r. – 56.000, średnia wieku: 74 lata Jeśli ten trend się utrzyma, a wszystko na to wskazuje, to za 10-15 lat żywą zakonnicę w USA będzie można spotkać jedynie w domu spokojnej starości albo… u tych przebrzydłych tradycjonalistów.
anonim2013.12.9 9:14
Nasi rodzimi lefebryści chcieliby wszystkich wygnać z kościołów resztę ludzi swoimi pomysłami odnowienia świata za pomocą łaciny. Ludzie, ktòrzy jadą do roboty za granicę często nie chodzą na Mszę św. bo nie rozumieją języka. Ten wspòłczesny język nauczą się bo będzie im potrzebny do życia na emigacji, natomiast po co im łacina? Zwyczajnie nie pòjdą na Eucharystię.
anonim2013.12.14 10:16
Ksar, za granicą ludzie często nie chodzą do kościoła bo ich to zwyczajnie nie obchodzi, a jak są daleko od domu to już ich nikt nie napomina... i tyle.