Ks. Piotr Spyra: Chrześcijaństwo to nie kolejny system moralności!  - zdjęcie
15.07.21, 11:07Fot. screenshot - YouTube (Przyjaciele Oblubieńca)

Ks. Piotr Spyra: Chrześcijaństwo to nie kolejny system moralności!

13

Bardzo często chrześcijaństwo wyobrażamy sobie jako jeden z wielu systemów moralności, nakładający na nas ciężary nie do uniesienia. Z tych błędnych wyobrażeń biorą się wszystkie nasze grzechy, bo szukamy szczęścia prostszego do osiągnięcia. Jak to naprawdę wygląda?

WYOBRAŻENIA...

Nasza intuicja co do Boga, zraniona grzechem pierworodnym, bardzo często potrafi wprowadzać nas w błąd, niezależnie od etapu formacji, na którym się znajdujemy. Jest wciąż gdzieś głęboko w nas takie wyobrażenie, że gdyby nie te trudne wymagania Boga, przykazania i normy moralności, człowiek byłby szczęśliwszy, a życie byłoby prostsze.

Skutki takiego myślenia (lub lepiej nazwać: poddawania się takim pokusom) są fatalne. Jeśli człowiek pójdzie za tymi wyobrażeniami, zaczyna unikać Boga, tak fizycznie ("Nie będę chodził do kościoła!") jak i duchowo.

Unikanie duchowe polega na tym, że boimy się powierzyć Bogu swoje troski, bo myślimy sobie, że jak to zrobimy, Bóg powie "Dobrze! Dźwigaj to! Na tym właśnie polega chrześcijaństwo - na krzyżu i cierpieniu! A i ja coś jeszcze dorzucę od siebie, żeby nie było ci tak łatwo". Modlitwa staje się wtedy płytka, wolimy "zagadywać Boga" gotowcami (np. bezmyślnym klepaniem wyuczonymi formułkami), aby tylko nie zejść na głębiny serca i nie dotknąć faktycznych problemów. Bardzo często pojawiają się też pokusy, że bez sensu tak się starasz i gdybyś odpuścił modlitwę oraz to, że faktycznie realizujesz wymagania Ewangelii, miałbyś bardziej szczęśliwe życie.

... A RZECZYWISTOŚĆ

Dzisiejsza Ewangelia rzuca światło na nasze wyobrażenia i okazuje się, że jest całkowicie odwrotnie. Nie jest tak, że człowiek jest szczęśliwy sam z siebie, a jak przyjdzie do Boga, to otrzyma wielkie ciężkie ciężary, tylko zupełnie odwrotnie. Jezus dziś mówi tak: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja dam wam wytchnienie" (Biblia Paulistów).

Prawdą jest to, co mówi Jezus, a nie nasze wyobrażenia. Kiedy będę żył daleko od Niego lub w grzechu - wtedy dopiero będę miał ciężary nie do uniesienia! Wtedy dopiero życie tak przytłoczy, że nie będzie chciało mi się żyć. Jezus jest natomiast tym, który chce zdejmować te zbędne ciężary i dać pocieszenie, pokrzepienie, siłę i słodycz.

Jak Ten, który jest najczulszą Miłością może wkładać na swojego ukochanego bezsensowne ciężary i to jeszcze nie do uniesienia? Przecież jest to zaprzeczenie tego, czym jest miłość. A jednak właśnie tak wyobrażamy sobie często wiarę i chrześcijaństwo. Mało tego - bardzo często mamy takie doświadczenie Boga. Co więc robimy nie tak?

ALE JEST JAKIŚ TRUD, PRAWDA?

Gdybyśmy żyli już w Niebie, mielibyśmy doświadczenie tylko słodyczy, miłości i pocieszenia ze strony Boga. Niestety, jeszcze tam nie żyjemy. Grzech pierworodny wycisnął swoje konsekwencje na całym świecie, dlatego każde doświadczenie prawdziwego szczęścia, wiąże się z pewnym wysiłkiem.

Nie możemy jednak pomylić środków z celem. Środkiem do osiągnięcia szczęścia jest to, co Jezus nazywa "jarzmem" ("weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie"). Celem jest pocieszenie - "a znajdziecie ukojenie dla waszych dusz").  Wszystkie nasze błędne wyobrażenia dotyczące chrześcijaństwa biorą się właśnie z diabelskiego pomieszania tych dwóch rzeczy. "Jarzmo", czyli pewien trud wiary, modlitwa, praca nad sobą - nie jest istotą chrześcijaństwa, to po pierwsze. A po drugie - nie jesteśmy w tym sami. Kiedy Jezus zaprasza, aby założyć "moje jarzmo", oznacza to, że On będzie główną siłą pociągową. To z kolei rzuca zupełnie inne światło na chrześcijaństwo, które wyobrażamy sobie jako moralizm - Jezus nakłada ciężary i mówi - "radź sobie z tym". Nic z tych rzeczy! To On bierze na siebie największy ciężar i On jest siłą do naszego kroczenia za Nim, dlatego mówi  "moje jarzmo jest łatwe do niesienia, a mój ciężar lekki". Nasz trud polega jedynie na tym, aby iść z Nim w jednym "zaprzęgu" i nie wypaść. Owszem, ten wspólny "zaprzęg" wiąże się też z jakimś trudem, ale jeśli człowiek wypadnie, zostanie sam i próbując dźwigać samemu ciężary swojego życia, na pewno ich nie uniesie.

Mamy więc do wyboru dwie opcje: zaprosić Jezusa do "zaprzęgu" swojego życia, włożyć Jego jarzmo na siebie i pozwolić Mu, aby On "pchał ten wózek" przy niewielkim moim wysiłku, ale mimo wszystko z jakimś trudem walki o bycie wciąż przy Nim. Lub druga opcja - iść samemu i wziąć cały ciężar na siebie. Co wybierasz?

Ks. dr Piotr Spyra

Tekst ukazał się na profilu ks. Piotra Spyry na Facebooku.

Komentarze (13):

Obo2021.07.15 17:42
Ksiądz Spyra ma 100% racji. Crześcijaństwo nie jest tylkosystemem moralności. Jest ono, jak wszystkie niemal religie, systemem światopoglądowym, który próbuje wyjaśnić takie kwestie jak: pochodzenie wszechświata, pochodzenie człowieka, sens istnienia, życie pozagrobowe itp. I oprócz tego proponuje również system moralności. Tyle tylko, że jest to tylko jeden z wielu możliwych światopoglądów. Co więcej, rozum i nauka dowiodły już, że światopogląd ten jest zdecydowanie mniej prawdopodobny niż inne, prostsze możliwości. Zatem, człowiekowi myślącemu religia, jakakolwiek, w tym chrzescijaństwo, potrzebna jest mniej więcej tak jak rybie potrzebny jest rower. A chrzescijaństwo, gdy wspomnieć jego historię, będzie do zniesienia dopiero gdy, jak inne starożytne religie, stanie się mitologią.
Polak2021.07.15 14:18
Piotruś, takie pasożyty jak ty chciałyby aby ta zwykła piramida finansowa której pracownicy systemowo chronią pedofilów zwana chrześcijaństwem była traktowana jako "system moralności".
🦄⚡️🏳️‍🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️‍🌈⚡️🦄2021.07.15 14:14
Chciałbyś katabasie.
Anonim2021.07.15 12:11
Precyzyjniej mówiąc pojęcia "chrześcijaństwo" i "moralność" antonimy.
Antychryst bez grzechu.2021.07.15 11:48
"Nie jest tak, że człowiek jest szczęśliwy sam z siebie, a jak przyjdzie do Boga, to otrzyma wielkie ciężkie ciężary, tylko zupełnie odwrotnie. Jezus dziś mówi tak: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja dam wam wytchnienie" -Nie da wytchnienia, tak jak zmieniał podchwytliwie stare prawo a nie je utwierdzał jak twierdził - Jego wytchnienie to; będziesz służyć w imię miłosierdzia następnemu konkubinatowi swojej żony. Jak jej wybaczysz to ja Lucyfer uważam że jesteś współwinny jej prostytucji i szerzenia się nie czystości - jesteś tym który szerzy grzech. Dla tego feminista Jezus i jego akolici nauczają że wszystko jest grzechem i zemsta ci mężczyzno nie przyniesie ulgi bo to też grzech - nie prawda w takiej sytuacji jesteś mścicielu bez grzechu bo niszczysz grzech - tutaj zakłamana dobra nowina szaty mówiła prawdę że z wiary będziecie zbawieni.
robaczek2021.07.15 11:45
ZAKŁAMANIE KATOLIKÓW OSIAGA ZENIT
Anonim2021.07.15 13:41
Powiedział, co wiedział. Robaczek po wyjściu z ...
robaczek2021.07.15 14:48
ale mnie uraziles teraz.............. płacze tutaj sobie sam ........................................... kochany dziadzio ;]
Anonim2021.07.15 11:14
100% racji, kościół i kleruchy nie mają nic wspólnego z moralnością. 😁😁😁
katolicka deratyzacja Polski2021.07.15 11:21
Oczywiscie,panie komunisto,to wy jestescie wzorem po zamordowaniu kilkuset milionow LUDZI za ich wiare w Boga.
Anonim2021.07.15 11:24
Fascynuje mnie prawacki mózg. Ile wy macie tam połączeń neuronowych? Z pięć? Jeśli ktoś nie lubi kościoła, to na bank musi być komunista, bo sprawaczały orzeszek nie jest w stanie ogarnąć więcej niż dwóch możliwości na raz xD
Anonim2021.07.15 13:43
Zlewaczały nie ma żadnych możliwości. MUSI pluć na prawaków.
Anonim2021.07.15 11:37
Jak na razie to wg Biblii - Bóg wytracił całą ludzkość w Wielkim Potopie A przez wieki tzw święta inkwizycja i akcje szerzenia wiary w Boga zgładziły więcej niewinnych ludzi dla wiary w Boga niż stracono za wiarę w Boga.