Ks. Marcin Klin: Historia nabożeństwa majowego - zdjęcie
01.05.21, 11:34Fot. Marcin Białek via WIkipedia, CC 4.0

Ks. Marcin Klin: Historia nabożeństwa majowego

4

HISTORIA NABOŻEŃSTWA MAJOWEGO

Miesiąc Maj to zapewne jeden z najpiękniejszych miesięcy w ciągu roku. Miesiąc, który kojarzy się nam zazwyczaj z kwitnącymi sadami, zieleniącymi łąkami i z budzącą się do życia przyrodą. Jednakże Maj to również miesiąc poświęcony Najpiękniejszej z niewiast, Maryi. W wielu miejscach jeszcze można spotkać ludzi, którzy wieczorami gromadzą się wokół przydrożnych kapliczek, krzyży, by tam wraz ze śpiewem Litanii Loretańskiej wypraszać potrzebne dary i łaski dla siebie jak i swoich bliskich. Rodzi się jednak pytanie, dlaczego właśnie miesiąc Maj, jest miesiącem Maryi?

Niniejszy artykuł będzie zatem pokrótce przedstawiał historię tego, jak maj stawał się miesiącem poświęconym Niepokalanej.

Poszukując genezy maryjnego charakteru tego miesiąca, należy cofnąć się w czasy przed chrześcijańskie. Najwcześniejsze wzmianki o świątecznym charakterze maja, można odnaleźć w obszarze kultury greckiej, gdzie miesiąc ten poświęcony był Artemidzie - bogini łowów i opiekunka zwierząt. Rolnicy składali jej ofiary, jako opiekunce zasiewów, z kolei myśliwi oddawali jej hołd, budując ku jej czci kapliczki na polach i umieszczając wizerunki bogini na przydrożnych drzewach. Z kolei w Rzymie oddawano cześć Florze - bogini wiosennej roślinności. Ku jej czci obchodzono święta, które były organizowane w wiosennych miesiącach, a połączone często z niemoralnymi zabawami.

Kościół w średniowieczu próbował oczyścić te stare pogańskie zwyczaje i usunąć nadużycia z tej ludowej obyczajowości i w tym czasie oddawać cześć nie Florze, czy Artemidzie, ale najpiękniejszej z niewiast - Najświętszej Maryi Pannie.

Według wielu znawców problematyki, maryjny charakter maja wywodzi się najpierw z różnych form czci oddawanych Matce Pana, które przeżywane były, czy celebrowane, przez okres trzydziestu dni, lecz początkowo niezwiązanych z tym miesiącem. Najczęstszym czasem tych celebracji była właśnie wiosna. Początki wzmożonego kultu Matki Bożej w tym okresie roku kalendarzowego, sięgają przełomu V i VI w.

Obok oddawania czci Maryi, które miało miejsce w jakimś dowolnym czasie poprzez 30 dni, już średniowiecze znało zwyczaj, aby oddawać cześć Maryi w maju, tym niemniej, nie koniecznie musiało trwać cały miesiąc. Jedno z najwcześniejszych świadectw dla czci Matki Bożej w tym miesiącu, pochodzi od Alfonsa X króla Kastylii (1221-1284). Pośród napisanych przez niego 428 Cantigas de Santa Maria znajduje się także hymn majowy Ben vennas Mayo, gdzie pozdrowienie miesiąca maja jest połączone z oddawaniem chwały i prośbami do Maryi. W tym nurcie pojawiają się postacie, takie jak: Henryk Suzo, Wolfgang Seidl i Filip Nereusz, którzy szerzą kult Maryi w miesiącu maj.

Poszukując miejsca skąd to nabożeństwo rozpowszechniło się na cały świat można przypuszczać iż były to Włochy. Poparciem tego stwierdzenia jest fakt, że w początkach XVII w. nabożeństwo majowe zostało przyjęte u włoskich Dominikanów, zwłaszcza w Fiesole, gdzie gorącym jego zwolennikiem był o. Anioł Dominik Guinigi. Założył on w roku 1676 stowarzyszenie Comunella, którego celem było oddawanie szczególnej czci Maryi właśnie w miesiącu maj. Drugim miejscem był Neapol, gdzie od 1674 r. obchodzono codziennie wieczorami nabożeństwa w maju w kościele św. Klary. Śpiewano wówczas hymny maryjne, a na zakończenie udzielane było błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Oprócz Neapolu i Fiesole, kolejnym ośrodkiem kultu maryjnego we Włoszech była Mantua, gdzie od 1680 r. w kościele św. Mikołaja i Matki Bożej Łaskawej obchodzono uroczyście w maju wszystkie niedziele i święta czcząc Najświętszą Maryje Pannę.

Nie mały udział w krzewieniu nabożeństwa majowego miały także zakony, zwłaszcza Jezuici, min.: o. Ansolani SJ (1713), o. Hannibal Dionisi, o. Franciszek Lalomii, którzy rozpowszechniali to nabożeństwo pisząc m.in. modlitewniki. Wśród nich największym propagatorem nabożeństwa, był o. Alfons Muzzarelli (1749-1813), pisarz, moderator Sodalicji i kaznodzieja w kościele Il Gesu. W roku 1787 wydał broszurkę, którą rozesłał do wszystkich biskupów Włoch, w której propagował nabożeństwo majowe. Jego majowe podręczniki liczyły ok. 70 wydań. Na polecenie Piusa VII Muzzarelli wprowadził w 1803 roku nabożeństwo majowe w Kaplicy Karawitów w Rzymie. Dwa lata po tym wydarzeniu już dwadzieścia kościołów rzymskich publicznie je obchodziło. Z czasem nabożeństwo zaczęto odprawiać w innych kościołach jak i w jezuickich szkołach oraz w wielu krajach europejskich m.in. Szwajcarii, Belgii, Niemczech i Anglii.

Oficjalną akceptację przez Kościół nadał temu nabożeństwu papież Pius VII, który 25 marca 1815 r. wydał bullę o nabożeństwie majowym. Dzięki tej bulli nabożeństwo zaczęło się szybko rozpowszechniać po całym świecie. W Polsce nabożeństwo majowe znane było w poł. XIX w. co do miejsca i czasu kiedy było po raz pierwszy odprawione, są różne stanowiska. Jedno z nich mówi, że po raz pierwszy zostało odprawione w kościele św. Krzyża w Warszawie w 1852 r., a stąd rozpowszechniło się na cały kraj. Inni z kolei twierdzą, że odprawiono je po raz pierwszy w Tarnopolu w 1838 r.. Wiadomo z pewnością, że w przeciągu lat 1859-1864 władze wszystkich diecezji polskich polecili duchowieństwu, aby wprowadzali nabożeństwo majowe w parafiach. Dzięki temu niespełna w 30 lat, ta forma kultu znana była w całej Polsce.

Przeczytawszy powyższy artykuł można dość do przekonania, że to tylko daty i nazwiska. Jednak jest to historia i jak się okazuje sięgająca początków chrześcijaństwa. Jakże zatem ważny to czas dla nas. Nadchodzi miesiąc Maj, miesiąc, który od kilkunastu wieków staraniem tylu ludzi, związany jest z Maryją. Czy zatem nasze pokolenie przekaże to dziedzictwo dalej? Czy w dzisiejszym świecie, przesiąkniętym liberalizmem, znajdą się ludzie, którzy podejmą ten piękny zwyczaj? To także zależy od Ciebie!!!

Ks. Marcin Klin

Komentarze (4):

Jak miło było czytać ten wpis ...2021.05.2 2:07
"tm"...... Ja też pochodzę ze wsi, ale niestety po ukończeniu szkoły podstawowej już nie wróciłam na stałe. Kontynuowałam dalszą naukę , a potem praca i rodzina i mieszkamy w mieście. U nas tak samo było, jak w twoim opisie, tylko że przy starej, ale odnawianej Kapliczce.! To takie miłe i stare czasy. Dzięki ci za ten wpis. Przeniosłam się myślami w tamte wspaniałe, chociaż trudne czasy. Pozdr.
tm2021.05.1 17:19
Piękny znikający już zwyczaj. W mojej wsi nazywało się to potocznie „chodzeniem do Krzyża”. Krzyż był bardzo stary, drewniany z 1649 roku. Taka jest data wyrzeźbiona na Krzyżu. Chociaż trudno w to uwierzyć, Krzyż bardzo prawdopodobnie, ma tyle lat. Mój śp. ojciec wielokrotnie powtarzał że wymieniana była tylko co kilkadziesiąt lat jego poprzeczna belka. Wiejska legenda głosiła że Krzyż był wyciosany z sosny jako wotum po ustaniu epidemii cholery która pochłonęła większość mieszkańców. Następnie wieś zmieniła lokalizację-około 100 metrów na północ (na górkę)a wraz ze wsią, był przeniesiony Krzyż. Przychodziliśmy jako dzieci 5-16 letnie, modlić się przy Krzyżu. Najpierw Litania loretańska ,potem pieśni maryjne, godzinki i pieśń na zakończenie „Już dobranoc”. Był to też rodzaj dziecięcego spotkania towarzyskiego ponieważ zanim rozpoczęliśmy nabożeństwo były zabawy, gonitwy, rozmowy. A trzeba wiedzieć , że w tamtych czasach (lata siedemdziesiąte) rodzice nie pozwalali dzieciom na zabawy w dzień powszedni. Trzeba po prostu było pomagać w gospodarstwie. A spotkania przy Krzyżu dawało takie możliwości. Miejsce wokół krzyża zdobiliśmy młodymi brzozami, wstążkami i wiosennymi kwiatami. Dziś już nikt pod tym krzyżem nie śpiewa. A i dzieci jest kilkakrotnie mniej. Te zaś które są, prawie wcale nie wychodzą z domów. Moja wieś wymiera i niema widoków aby to zahamować. A przecież podźwignęła się po epidemii cholery w 1649 roku pomimo niebawem rozpoczętego „Potopu szwedzkiego”. Przetoczyły się powstania listopadowe i styczniowe-jest legenda o zakopanych gdzieś w polu przez oddział powstańczy skrzyniach z kosztownościami zebranymi z datków okolicznej ludności. Wielu młodych ludzi było branych na 25 lat do służby w wojsku carskim i wielu z takich wypraw nie wracało. Był też udział mieszkańców w dwóch WŚ oraz tej z Bolszewią. To wszystko za moich młodych lat było bardzo żywe w pamięci ludzkiej. Obecnie umiera wieś, umiera też pamięć o niej.
Olej2021.05.1 21:26
Bardzo ładnie opowiedziana historia naszej polskiej Maryjnej pobożności i czci dla Matki Bożej, Naszej Ukochanej Matki. Przydrożne kapliczki pośród złocistych zbóż, śpiewu skowronków. I człowiek ukląkł i podniósł oczy w niebo, i chwilę w cichości serca porozmawiał z niebem. Nie dajmy sobie odebrać marzeń i tego co nas stanowi.
chłopka2021.05.1 16:32
Przinajmni napisali trocha prowdy . KK zaanektowł wszystki stare świynta tzw. pogański na swoi potrzeby . Ludzie zbiyrali sie wieczorami przi kapliczkach i krziżach na rozstajach drog i se śpiywali maryjne pieśni . Czuło sie ta jedność z Maryjom i odrodzenia sie przirody . A teroz zagonione do murow wiadomo z jakich powodow baby śpiywajom . Ale to już ni ma to . A biorąc pod uwagę swój pobyt w większości Miejsc Objawień w Europie i Polsce wysnułam po dociekliwej analizie tych pielgrzymek dość intrygujące wnioski . I jestem pewna ich prawdziwości gdyż do wszystkiego podchodzę nie tylko duchowo ale też intelektualnie i jeszcze dodatkowo czymś . Ale to moje wnioski i nie podzielę się nimi . Nie neguję tych Miejsc Objawień , wręcz przeciwnie . Neguję coś innego .