Ks. Andrzej Grefkowicz: Egzorcysta nie paktuje ze złym duchem - zdjęcie
31.01.21, 15:21Fot. screenshot - YouTube

Ks. Andrzej Grefkowicz: Egzorcysta nie paktuje ze złym duchem

7

Opętanie i egzorcyzmy to emocjonujący temat, znany jednak wciąż często jedynie z hollywoodzkich filmów. O tym, jak wygląda opętanie i egzorcyzm, opowiedział w rozmowie z Teologią Polityczną ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta archidiecezji warszawskiej.

Wielu o egzorcyzmach myśli jako o średniowiecznych zabobonach, które są szkodliwym spadkiem przeszłości. Ks. Grefkowicz zaznacza jednak, że w swojej posłudze spotyka się z ludźmi, których takie myślenie nie dotyczy, bo realnie zetknęli się już z rzeczywistością duchowego zła. Oczywiście, jak podkreśla, zdarzają się również osoby chore psychiczne, przekonane o tym, że zostały opętane przez szatana. Dlatego egzorcysta musi współpracować z psychologami i psychiatrami, aby wspólnie ocenić problem.

- „Jest wiele przypadków depresji, lęków, koszmarów  nocnych,  które  nie  są  problemem  psychicznym, lecz właśnie duchowym” – zauważa kapłan.

Duchowny wyjaśnia, że paktowanie z szatanem na różne sposoby, zawierzanie mu swojego życia, prowadzi do momentu, w którym zły duch przejmuje władze również nad ciałem człowieka i jego zewnętrznymi zachowaniami.

- „Człowiek czyni wtedy niejednokrotnie to, czego by robić nie chciał, często nie jest do końca świadom swoich zachowań, a przynajmniej ich nie pamięta. Doznaje wielu dręczeń fizycznych. Za nimi idą, już w naturalny  sposób,  udręki  psychiczne” – mówi rozmówca Teologii Politycznej.

Podkreśla przy tym, że szatan nigdy nie ma dostępu do władz duchowych człowieka. Kiedy np. opętana osoba nie jest w stanie głośno wypowiedzieć modlitwy, może zrobić to wewnętrznie.

Paktowanie z szatanem może prowadzić do opętania, jednak zły duch jest w stanie dręczyć człowieka, nawet jeśli go nie opętał.

- „To właśnie wtedy można mówić o niezrozumiałych z ludzkiego punktu widzenia lękach, depresjach, koszmarach nocnych, poczuciu obecności kogoś obok siebie, czasem nawet widzeniu kogoś, także o dolegliwościach fizycznych czy zewnętrznych sensacjach w postaci np. przesuwających się mebli. Jednak pomimo tych przykrych doznań sposób funkcjonowania człowieka jest wtedy niezależny od działania złego ducha” – mówi egzorcysta.

- „Osoba  taka może przeżywać podczas dręczeń lęki, ale niekoniecznie musi  działać  pod  wpływem  tych  lęków;  może  mieć  poczucie  obecności  kogoś,  ale  wcale  nie  ma  konieczności,  by  wchodziła  z  tym  kimś  w  kontakt  albo  wykonywała  to ,   do  czego,  jak  się  jej  wydaje,  skłania ją ta siła. Opresje rzeczywiście czasem bywają bardzo silne, ale  zachowanie  człowieka  dalej  pozostaje  w  jego  gestii,  to  on  ma  nad  nią władzę. Natomiast przy opętaniu mamy do czynienia z sytuacją,  w której ciało człowieka jest pod bezpośrednim wpływem złego ducha. Zachowania czy czynności wykonuje, przynajmniej jeśli chodzi  o  ich  zewnętrzną  manifestację,  zły  duch,  a  nie  człowiek” – dodaje.

kak/teologiapolityczna.pl

Komentarze (7):

kowalski2021.02.1 17:17
Nawet diabeł nie paktuje z pedophilami.
Twarde Zderzenie z Rzeczywistością2021.01.31 18:21
Gdyby kościelni rzeczywiście wierzyli w istnienie Szatana, nie było prawie żadnych przypadków pedofilii w kościele - zwłaszcza tej pośród arcybiskupów.
Michael2021.01.31 17:25
Największym sukcesem szatana w dzisiejszych czasach jest to, że wielu ludzi przestało wierzyć w jego istnienie. W Piekle najwięcej jest tych, którzy w niego nie wierzyli.
saul2021.02.2 13:10
Zamiast bezkrytycznie przyjmować tę papkę, poczytaj może, skąd żydzi wzięli koncepcję Satana oraz jaką pełnił funkcję w ich religii. Polecam również łamigłówkę: czy mógłbyś dzisiaj siedzieć przed kompem, gdyby dawno temu wąż nie skusił Ewy? Przypomnę, że zanim ją skusił, razem z Adamem chadzali po raju nago nie wstydząc się tego. Po skuszeniu zaś zaczęli się zasłaniać listkami figowca. Czy to daje Ci do myślenia, czy też nie? Jeżeli daje, to zwrócę Ci jeszcze uwagę, że rajski wąż to po hebrajsku nahasz, co znaczy "ten od miedzi" lub "ten od świata podziemnego". Sumeryjski bóg Enki (Pan Ziemi), o czym wiadomo z glinianych tabliczek, nazywany był Buzur. Razem ze swoją siostrą/żoną Ninhursag oraz synem Ningiszzidą w procesie trwającym dziesiątki tysięcy lat Enki swoimi genami "podrasował" homo erectus z Afryki Wschodniej. Ten proces trwał długo, obarczony był wieloma błędami, bo bogowie Sumeru nie byli genetycznie identyczni z homo sapiens ("na swój obraz i podobieństwo ich stworzył"). Ironia losu polega na tym, że ten, któremu wszystko zawdzięczamy, przez żydów został sprowadzony do roli prokuratora (Satan to prokurator). Bo ksywka Buzur oznacza "ten, który zna miedź" lub "ten od wód świata podziemnego". Wąż i Enki to ta sama postać. Enki, wcześniej znany jako Ea (Pan Wody), na cylindrycznych pieczęciach przedstawiany był zawsze z rogami - symbolem boskości, oraz z dzbanem na ramieniu, z którego wężowym strumieniem lała się woda. Początek homo sapiens był w Sumerze. Żydzi zerżnęli sumeryjskie opowieści gdy przebywali w V w. p. n. e. w niewoli babilonskiej. Tam zetknęli się z eposem Enuma elisz mówiącym o tym, jak bóg Marduk (pierworodny syn Enki) zrobił porządek w świecie. Tam też, wzorując się na głównym bogu Sumeru znanym jako Enlil (Pan Rozkazu), "ulepili" swego boga Jahweh, robiąc go jedynym bogiem zdolnym do stworzenia świata. Można by jeszcze długo, bo to pasjonujący temat. Zamiast wierzyć w bajki o Szatanie, poczytaj trochę. Więcej zrozumiesz a co dla Ciebie najważniejsze, przestaniesz wierzyć, a zaczniesz szukać drogi do Boga. Do prawdziwego Boga (dodam, że nie jest nim żaden z bogów Sumeru - prawdziwy Stwórca nie ma cech antropicznych, nie jest człowiekiem). Pozdrawiam
Cheniek2021.02.3 12:00
Byłby Pan uprzejmy rozwinąć, temat prawdziwego Boga?
Polak2021.01.31 16:56
Nie paktuje, bo po prostu nie może, tak samo jak nie mógłby paktować ze świnką Peppą czy inną bajkową postacią.
SzatanMaOkrutnąSrakęNaWidokTegoKlerucha2021.01.31 15:34
Od samego spojrzenia na zaciętą mordę tego klerucha można dostać szatańskiej czkawki, drgawek podgardla i pierzchnięcia moszny! Myślałem, że tak wygląda odźwierny w piekle, w Wydziale Smażenia Klero-pedofilów Na Łoju Biskupim.