14.11.18, 10:45

Kogo czekają w piekle największe męki? Czy złych chrześcijan?

Święty Augustyn uczy, że w piekle są tacy chrześcijanie, którzy jako jednostki cierpią więcej niż całe narody pogańskie, bo sami pojedynczo otrzymali więcej łask, niż tamci bałwochwalcy razem wzięci. A Jan Chryzostom dodaje, że grzechy chrześcijan są w szerszym znaczeniu świętokradztwami.


***

 

Źli chrześcijanie będą kiedyś w piekle ponosili straszniejsze męczarnie, niż niewierni, którzy nigdy w życiu nie słyszeli o Chrystusie i Jego religii.

Bo chrześcijanom, gdy tylko dojdą do wieku, w którym mogą już korzystać z rozumu, przyświeca, niczym wspaniałe słońce, pochodnia wiary. W sposób wystarczający mogą oni poznać swoje obowiązki względem Boga, względem samych siebie, względem bliźniego.

Jakie straszne, jakie okropne będzie piekło chrześcijan!

Jak niebo oddalone jest od ziemi, tak potępienie chrześcijan będzie daleko cięższe od potępienia niewiernych. Bo sprawiedliwy Bóg surowiej karze tego, kto otrzymał więcej łask, ale wzgardził nimi, zamiast z nich korzystać i wiernie służyć Panu. Potępiony chrześcijanin cierpi więc w piekle bez porównania bardziej niż poganin. Gdybym mógł teraz przywołać tu Judasza i kazać mu przemówić, wołałby on tylko: "Ach cierpię!" Nie mógłby powiedzieć nic więcej, bo język ludzki nie jest w stanie oddać tego, jak sprawiedliwość Boża karze grzesznika po śmierci.

Jak w niebie są różne stopnie chwały dla wybranych - stosownie do zasług każdego - tak i w piekle są różne stopnie mąk i niejako jest tyle piekieł, ilu jest potępieńców, bo każdy z odrzuconych cierpi tam stosownie do liczby i jakości swoich grzechów. Wszyscy są nieszczęśliwi, bo nie oglądają Boga, co jest ich największą karą - gdyby potępiony mógł widzieć Boga choćby raz na tysiąc lat przez dziesięć minut, to jego piekło przestałoby istnieć. Ale mylą się bezbożnicy, kiedy mówią, że wszystko jedno, czy pójdą na potępienie za wielką liczbę grzechów czy za małą!

Naprawdę, czasami wydaje mi się, jakbym widział płomienie rozpalone ręką sprawiedliwego Boga, jak cofają się od bałwochwalców, a z jakąś szaloną wściekłością rzucają się na potępionych chrześcijan!

I znowu mi się wydaje, jakby z tych ciemnych otchłani dobiegał głos pogan: "Dlaczego, Boże, odrzuciłeś nas w tę przepaść ognia? Przecież nie wiedzieliśmy, co powinniśmy robić, żeby Cię pokochać. Jeśli Cię obrażaliśmy, brało się to tylko z niewiedzy. Gdybyś do nas przemawiał, tak jak kiedyś przemawiałeś do chrześcijan, kochalibyśmy Cię i unikalibyśmy grzechów."

Jezus zamyka uszy na to wołanie, bo przecież dał poganom prawo naturalne, nie opuścił ich całkowicie.

Ale skarga potępionych chrześcijan jest bez porównania bardziej wstrząsająca. Ci nieprzerwanie jęczą: "O, jak cierpię! Widzę ogień, dotykam go, czuję, sam jestem ogniem! Z własnej winy jestem potępiony. Wiedziałem dobrze, co trzeba było czynić dla zbawienia i miałem wszystko, co było do tego potrzebne. Wiedziałem, że przez grzech tracę Boga, tracę duszę i niebo, narażam się na ogień wieczny. Cierpię te kary, bo sam tego chciałem. Miłosierny Bóg, tyle razy mi przebaczył, tyle razy udzielił mi Swoich łask, tyle razy przez wyrzuty sumienia chciał mnie nakłonić do porzucenia grzechu. Ale pogardziłem nauką Kościoła i mimo, że otrzymałem tak wiele światła, zuchwale grzeszyłem. Karz mnie sprawiedliwy Boże, bo to przecież dla mnie przyjąłeś ciało ludzkie, dla mnie zniosłeś tyle upokorzeń i męczarni, dla mnie przyjąłeś bolesną śmierć! Dla mnie głosiłeś tę wspaniałą naukę i hojnie rozdzielałeś Swe łaski."

Na wieki też będzie miał grzesznik przed oczyma wszystkie dobre myśli, pragnienia i uczynki, jakie mógł spełnić, a nie spełnił; Sakramenty święte, z których nie skorzystał; modlitwy, które zaniedbał; Msze święte, które opuścił.

A więc rozum oświecony wiarą musi uznać, że potępienie i męczarnie chrześcijanina będą dużo większe i cięższe niż męczarnie niewiernego i bałwochwalcy. Tak samo nauczają Ojcowie Kościoła.

Święty Augustyn uczy, że w piekle są tacy chrześcijanie, którzy jako jednostki cierpią więcej niż całe narody pogańskie, bo sami pojedynczo otrzymali więcej łask, niż tamci bałwochwalcy razem wzięci. A Jan Chryzostom dodaje, że grzechy chrześcijan są w szerszym znaczeniu świętokradztwami (...).

A Chrystus mówi, że na Sądzie Ostatecznym Niniwici powstaną przeciw Ludowi Wybranemu, bo oni na głos proroka Jonasza nawrócili się. Ludy niewierne będą zatem sądzić niewdzięcznych chrześcijan i one ich potępią. Historia Egipcjan, którzy potopili się w Morzu Czerwonym, budzi jakby współczucie. To samo morze, które kiedyś unosiło ich na swych wodach - morze, po którego powierzchni tyle razy szczęśliwie płynęli na swoich statkach - to samo morze jest teraz dla nich narzędziem kary. Ta biblijna scena to dla mnie obraz potępienia chrześcijan. Jak z trupów potępionych Egipcjan wypływała woda, tak z ust potępieńców przez całą wieczność będą płynęły narzekania, że nie chcieli wykorzystać Bożych łask, że za życia znieważali Ciało i Krew Jezusa w Komunii świętej. Na wieki - według słów świętego Bernarda - stać im będą przed oczyma cierpienia i męka Chrystusa, które zniósł także dla ich zbawienia. Tak jest! Nie zniknie im nigdy sprzed oczu - mówi ten Święty - obraz łez, które przelał Jezus, obraz Jego pokuty. Będą Go oglądać w postaci, w której przyszedł na świat i w której leżał złożony w żłóbku na sianie. Będą Go widzieli w Ogrójcu, gdzie krwawymi łzami, opłakiwał ich grzechy. Zobaczą Go w śmiertelnej agonii, zobaczą włóczonego po ulicach Jerozolimy. Będę słyszeli uderzenia młotów, które Go krzyżowały na Kalwarii, zrozumieją jak nieskończenie miłosierny był dla nich, jak drogo chciał odkupić ich dusze, ile wycierpiał dla ich zbawienia, żeby mogli wejść do nieba - do nieba, które utracili z własnej winy i lekkomyślności (...).

Nieszczęśniku, mówi święty Augustyn, brniesz z grzechu w grzech i myślisz, że się kiedyś zatrzymasz?! Czemu nie ogarnia cię strach na myśl o tym, że miara twoich nieprawości kiedyś musi się wreszcie przebrać?

Jak często ostatnie Sakramenty i pomoc duchowa nie przydają się na nic grzesznikom, który za życia pili nieprawość jak wodę i bez przerwy gardzili łaskami Boga!

Ale przyjdzie i dla was ten moment, kiedy w godzinę śmierci przyjmiecie pociechy religijne i światu będzie się wydawało, że należycie pojednaliście się z Bogiem. A niestety, stanie się  z wami to samo, co przydarzyło się nieszczęsnemu Joabowi! Jezus Chrystus, Książę i Pan nasz, wyda przeciw wam wyrok potępienia! Posiłek na drogę wieczności i ostatnia Komunia święta będzie dla was jakby ciężką masą ołowiu, która z zawrotną szybkością wtrąci was do przepaści. Jak Joab będziecie trzymać się skrzydeł ołtarza, ale nie unikniecie wiecznej śmierci. Co to za straszny widok: chrześcijanin, zroszony Krwią Chrystusa, karmiony Jego Ciałem, na zawsze musi pożegnać się ze wspaniałym niebem, ze szczęśliwą wiecznością, z mieszkańcami górnych krain! Zostają mu tylko jęki i skargi w płomieniach, znika dla niego wszelka nadzieja!

Niech wam te prawdy ani na chwilę nie ulatują z pamięci, a wtedy przy pomocy Bożej unikniecie nieszczęścia, którego nie sposób powetować - i zbawicie swoje dusze. Amen.    

 

Cytat za: "Kazania Proboszcza z Ars. Wybór homilii niedzielnych i świątecznych św. Jana Marii Vianney, Patrona Kapłanów", Oficyna wydawnicza Viator, Warszawa 2009, ss. 370 - 372; 373 - 374; 376.