Jaki owoc przynosisz Bogu, człowieku? - zdjęcie
12.09.15, 09:56

Jaki owoc przynosisz Bogu, człowieku?

5

(1 Tm 1,15-17)
Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego. A Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu - cześć i chwała na wieki wieków! Amen.

(Ps 113,1-7)
REFREN: Niech imię Pana będzie pochwalone

Chwalcie, słudzy Pańscy,
chwalcie imię Pana.
Niech imię Pana będzie błogosławione,
teraz i na wieki.

Od wschodu aż do zachodu słońca
niech będzie pochwalone imię Pana.
Pan jest wywyższony nad wszystkie ludy,
ponad niebiosa sięga Jego chwała.

Kto jest jak nasz Pan Bóg,
co w dół spogląda
na niebo i ziemię?
Podnosi z prochu nędzarza
i dźwiga z gnoju ubogiego.

(J 14,23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy.

(Łk 6,43-49)
Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki.

Komentarz

"Po owocu poznaje się drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron". To słowo Pana Jezusa kontynuuje wypowiedzi proroków Izajasza, Jeremiasza oraz innych na temat niewdzięcznej winnicy. Bóg skarży się, że tak wiele troski poświęcił swojej winnicy, a ona wydaje byle jakie jagody.
Myślę, że z dzisiejszego słowa Pana Jezusa wynika jedno: przynajmniej od czasu do czasu przypatrzmy się owocom, jakie przynosimy Panu Bogu, bo może są to tylko byle jakie, kwaśne jagody.

Pan Jezus tak wielką wagę przywiązuje do tego, żebyśmy postępowali według zasad Ewangelii, że wiarę, za którą nie idzie życie według wiary, porównuje do budowania domu bez fundamentu. Taki dom niby niczym się nie różni od domu zbudowanego porządnie, na fundamentach, ale cała jego marność ujawnia się w czasie burzy czy silnych wichrów. Dom bez fundamentów przemienia się wtedy w kupę gruzów.
Dlatego sformułujmy parę pytań, które od czasu do czasu warto sobie postawić: Jeżeli moja wierność Bożym przykazaniom zbudowana jest na piasku zadowolenia z siebie, to wystarczy trochę większa pokusa, żeby cała moja przyzwoitość moralna rozsypała się w gruzy. Jeżeli moja wiara zbudowana jest na piasku przyzwyczajeń wyniesionych z domu rodzinnego, to wystarczy, że przeniosę się w jakieś nowe środowisko, żeby okazało się, że w tej mojej wierze nie było życia. Jeżeli moja modlitwa zbudowana jest na przeświadczeniu, że głównym celem modlitwy jest zapewnienie zdrowia i pomyślności dla siebie i dla swojej rodziny - to wystarczy, że przyjdą jakieś dni próby, żebym się w mojej modlitwie załamał i żebym obraził się na Pana Boga.

Panie Jezu, Ty sam czuwaj nad tym, abyśmy naszą wiarę i naszą miłość do Ciebie budowali na skale!

o. Jacek Salij OP

Źródło: teologiapolityczna.pl

Komentarze (5):

anonim2015.09.12 11:44
Najlepsze owoce przynosza araby kupę dzieci - przyszłych terrorystów.
anonim2015.09.12 11:56
< Jeżeli moja wierność Bożym przykazaniom zbudowana jest na piasku zadowolenia z siebie, to wystarczy trochę większa pokusa, żeby cała moja przyzwoitość moralna rozsypała się w gruzy. Przeciętny człowiek nie zrozumie tego trudnego języka Ewangelii. Ja zawsze pytam: jaki jest cel naszego życia, bo ktoś bez przerwy myje samochód, inny ma wszystko, ale cały dzień stoi i sprzedaje jabłka, a jedna pani myła okna w czasie odprawiającej się Drogi Krzyżowej. Celem naszego życia jest powrót do Boga, a nasza miłość i działanie musi mieć hierarchię: Bóg i reszta dodana! < Jeżeli moja wiara zbudowana jest na piasku przyzwyczajeń wyniesionych z domu rodzinnego, to wystarczy, że przeniosę się w jakieś nowe środowisko, żeby okazało się, że w tej mojej wierze nie było życia. To powtórka... < Jeżeli moja modlitwa zbudowana jest na przeświadczeniu, że głównym celem modlitwy jest zapewnienie zdrowia i pomyślności dla siebie i dla swojej rodziny... Nie wolno modlić się tylko o swoje sprawy, bo to podsuwa szatan i nawet może pomagać i w ten sposób oszukiwać, że to podoba się Bogu. Jedna z moich pacjentek zamówiła sobie gregoriankę w intencji własnego zdrowia, a była zdrowa - odpowiednio do wieku! Proszę zobaczyć w moim dzienniku duchowym jakie intencje mam codziennie podawane z Nieba... Na zakończenie dam dwie rady duchowe: 1. Zapytaj Boga Ojca, Jezusa lub Ducha Świętego w jakiej intencji masz ofiarować każdy dzień swojego życia...nie spiesz się z odczytem, bo „doba duchowa” nie trwa 24 godziny! To nazywamy uświęceniem cierpienia, które niesie nasze codzienne życie. 2. Nic dobrego nie zbudujesz bez codziennej Mszy św. z Eucharystią...jest „dobro” (In vitro) i dobro (np. sprzątanie) oraz Dobro Prawdziwe, a tego nie ujrzysz bez Światła Bożego! Proszę wszystkich, którzy to czytają o codzienne uczestnictwo w Mszy św. Wielu mieszka dwa kroki od kościoła i ma zdrowe nogi, inni słyszą dzwony kościelne i mają samochody...wielu też biega z kijkami, ale omijają Kościół Święty. Nic innego lepszego nie można uczynić przez ten czas, a owoc tego Misterium z Eucharystią (Cudem Ostatnim) poznamy dopiero w Królestwie Niebieskim... www.wola-boga-ojca.pl
anonim2015.09.12 12:04
Apel Moja druga połowa żyje tak jak piszesz. To po prostu dewocja.
anonim2015.09.12 12:59
@bielzz - jedyną twardą skałą jest miłość do BOGA i człowieka. "Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych”.(Mk 12,28b-34) Wiara oparta tylko na samych katolickich tradycjach rodzinnych może być takim piaskiem. Znam wielu ludzi, którzy wyszli z domów z katolicką tradycją, a jednak gdzieś zgubili OGIEŃ wiary. Chyba o to chodziło o. Jackowi Salija. Myślę, że dom rodzinny i wychowanie w wierze, nie jest skałą, ale może być takim FUNDAMENTEM - PRZYTWIERDZENIEM do tej Skały. Skała jest mocna i twarda sama w sobie, nie rozmyją jej potoki i nie zniszczą powodzie, ale dom trzeba do tej skały jeszcze "zakotwiczyć". I takim przymocowaniem do tej Skały jest właśnie rodzina - tradycyjna, katolicka. Pozdrawiam.
anonim2015.09.12 18:34
@grahokus - Moja druga połowa żyje tak jak piszesz. To po prostu dewocja. Powiedz w jednym słowie o swojej duchowości, a bardzo dobry podział dał wróg wiary R. Dawkins: obojętni duchowo, agnostycy w dwie strony, ateiści i wierzący. Ja widzę, ze Ty należysz do zgrywusów...