Dr Jerzy Bukowski: Co zrobić z sowieckimi pomnikami? - zdjęcie
25.06.18, 08:46

Dr Jerzy Bukowski: Co zrobić z sowieckimi pomnikami?

Onet poinformował, że obecne kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej odrzuciło pomysł poprzedniego, które chciało zgromadzić usuwane z miejscowości w całej Polsce relikty komunizmu w postaci pomników w dawnej bazie Północnej Grupy Wojsk Radzieckich w Bornem Sulinowie (wcześniej był tam niemiecki garnizon i poligon Gross Born).

Dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN Adam Siwek powiedział portalowi, że tamten projekt zaczął przekształcać się „w coś na kształt parku rozrywki, gdzie różne kurioza postkomunistyczne byłyby gromadzone jako atrakcje dla odwiedzających”.
Obecnie dyskutowana jest inna koncepcja.

- Pomniki powinny finalnie zostać usunięte z przestrzeni publicznej. Dziś plan IPN zakłada zachowanie jedynie kilku z nich, czy też elementów pomników, ale tylko do celów edukacyjnych. Skansen to nie był dobry pomysł. Bo nam nie chodzi o turystykę z gadżetami - wyjaśnił Siwek w rozmowie z Onetem.

Teraz mowa jest o Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, które oprócz siedziby głównej w pałacu Braunschweigów posiada także inne obiekty.

- Zwróciliśmy uwagę na dawne magazyny broni atomowej w Podborsku, które dziś funkcjonują jako filia muzeum. Umieszczenie pomników sowieckich w takim kontekście -przy ekspozycji o zimnej wojnie to świetny komentarz do propagandy, jaka otacza same pomniki. Chodzi o plany bombardowań nuklearnych zawarte w scenariuszach III wojny światowej, które oznaczały de facto zagładę dla Polski. W ramach planu ZSRR Polska po prostu przestawała istnieć. Planowano ten scenariusz z zimną krwią. I to jeden z elementów, który pokazuje dobitnie prawdziwe oblicze „miłującego pokój radzieckiego narodu”. Chodzi nam o pokazanie fałszu - powiedział portalowi Siwek.

„Koncepcja nowej wystawy o pomnikach sowieckich uwzględniać ma więc również historie, które wbrew narracji Rosji świadczą o sprzeciwie Polaków wobec upamiętniania na terenach kraju czerwonoarmistów. Scenariusz zakłada wystawę, która zaprezentuje akcje wysadzania pomników, czy próby ich demontażu z uwzględnieniem surowych kar, jakie ponosili w czasach PRL Polacy - z wyrokami sądowymi, czy wyrzucaniem z pracy lub ze szkoły włącznie” - czytamy w Onecie.
- Chodzi nam o pokazanie ofiar - dodał Siwek.

„Obiektów zgromadzonych w muzeum ma być zaledwie kilkanaście, do tego dochodzą mniejsze formy, np. tablice. Aktualnie wybrane obiekty są przewożone do Podborska. Kiedy skończy się praca nad scenariuszem, a wszystkie obiekty zostaną zgromadzone, IPN przystąpi do realizacji wystawy” - napisał portal.

Mimo że ustawa o dekomunizacji przestrzeni publicznej już obowiązuje, wedle szacunków Instytutu z około 500 powstałych na terenie Polski po II wojnie światowej pomników pozostało do dziś około 300, czyli sporo ponad połowa. Wiele samorządów wymiguje się od wykonania ustawy odwołując się do argumentów finansowych. Nie jest to jednak żadne usprawiedliwienie dla ludzi, którzy najwidoczniej nie zauważyli, że mamy już niepodległe państwo.


- Ustawa dekomunizacyjna dawała 12 miesięcy właścicielom nieruchomości, na której znajduje się pomnik, na jego usunięcie. Okres ten został niestety skrócony. Nowelizacja spowodowała, że czas na usunięcie monumentów skurczył się o pół roku. Oznacza to, że termin upłynął w marcu bieżącego roku. Przyznam, że skrócenie czasu na likwidację pomników, jest dużym utrudnieniem w realizacji ustawy. Druga sprawa to samorządy, które uważają, że to zadanie dla administracji państwowej, która też powinna ponosić koszty tych działań - wytłumaczył w rozmowie z Onetem Siwek.


„Jeśli samorząd nie usunął pomnika, do akcji powinien wkroczyć wojewoda i dokonać jego rozbiórki, a kosztem obciążyć samorząd. Pomniki to jednak nie wszystko” - czytamy w portalu.


- O wiele więcej mamy w kraju form upamiętnienia naszych komunistycznych działaczy. Nikt tego nie inwentaryzował, więc nie wiemy dziś, ile takich obiektów dokładnie istnieje. Często gminy same są zaskoczone, że na jej terenie stoi taki pomnik już od dawna zarośnięty pokrzywą i zapomniany. Monumenty te były dla ludzi obce, więc nikt o nie nie dba, ale one wciąż istnieją. Nie mamy informacji od samorządów, czy obiekt usunięto. Staramy się zachęcać je, by zgłaszały do nas takie obiekty i nie podejmowały decyzji samodzielnie.

Czasami wystarczy po prostu wprowadzenie korekty, by dostosować dany obiekt do wymogów ustawy dekomunizacyjnej, np. usuwając Krzyż Grunwaldu i zapisy o „poległych za socjalizm i sprawiedliwość społeczną” na tablicy upamiętniającej Polaków pomordowanych przez Niemców - zakończył swoją wypowiedź dla Onetu dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej.

Jerzy Bukowski