Depresja niszczy więź z Bogiem – świadectwo córki prymasa Anglii - zdjęcie
18.01.14, 14:35fot. sxc.hu

Depresja niszczy więź z Bogiem – świadectwo córki prymasa Anglii

10

Katherine Welby, 26-letnia córka anglikańskiego prymasa Anglii i arcybiskupa Canterbury, Justina Welby’ego, wyznała na swoim blogu, że cierpi na powracające ataki depresji. Niszczą one także jej życie religijne.

Kobieta określiła, że czuje się często, jak gdyby obejmowała ją „czarna zasłona nicości”; często płacze i nie widzi w świecie żadnej nadziei. Nie ma też ochoty, by się modlić ani zbliżać się do Boga, chociaż nie porzuciła wiary chrześcijańskiej. W kościele czuje się nieprzyjemnie. Wciąż wynajduje wymówki, by nie chodzić na nabożeństwa.

Katherine Welby zastanawia się, gdzie człowiek może odnaleźć nadzieję, gdy cierpi na chorobę, która całkowicie go tłamsi. Kobieta przyznaje, że posiada wszystko, czego mogłaby sobie życzyć: rodzinę, przyjaciół, dobrą pracę, narzeczonego, wspaniałego lekarze i chrześcijańską wspólnotę.

Pomimo tego nie potrafi znaleźć wyjścia z nieusannej rozpaczy. Welby uważa, że Kościół powinien robić więcej dla osób chorych psychicznie. Na własną rękę znajduje pocieszenie w Biblii: do serca przemawiają jej zwłaszcza Księga Hioba i ewangeliczne narracje o cierpieniu Pana.

58-letni prymas Welby ma sześcioro dzieci ze swoją żoną Caroline. W 1983 stracił swoją pierwszą córkę, która zginęła w wypadku samochodowym w Paryżu. Po tej tragedii Welby rozpoczął studia teologiczne i został duchownym. W 2011 wybrany biskupem Durham, już w kolejnym roku stał się prymasem.

Pac/kath

Komentarze (10):

anonim2014.01.18 14:39
prolife.forumoteka.pl Nowo powstałe forum pro-life. Zapraszam wszystkich:)
anonim2014.01.18 15:24
Nie wiedziałam, że tak szybko można zostać prymasem w Kościele anglikańskim. Depresja to choroba, chyba trzeba się nauczyć z nią żyć, no chyba, że Bóg cię uzdrowi. Trudno mieć do siebie pretensje, żeby czuć radość i chęć do życia gdy właśnie to jest istotą choroby. Myślę, że trzeba szukać Boga właśnie w tym cierpieniu. To pewnie też zależy od rodzaju depresji, ale Jezus był najlepszym psychologiem. Uzdrowienia, jakich dokonywał, to różne historie, warto je analizować pod kątem psychologicznym, żeby zobaczyć jak Bogu zależało na uzdrowieniu całego człowieka, nie tylko jego ciała.
anonim2014.01.18 15:36
Podane przez ww objawy wskazują, że ww. jest W IV pokoju zjednoczenia z Szatanem w wierze Gnosis Ateizmu. Klasyczny obraz zniewolenia, bowiem na tym stopniu zły duch "Sahar" /przebywający na pustyni/ zaczyna działać i przynosi z sobą jakby "pustkę" i czyni w niej pustynię duchową. Z której wypływają oschłości, osamotnienie i śmierć w ludzkich relacjach nie tylko z Bogiem ale także z ludźmi wierzącymi. O ile na III stopniu cieszył się wolnością od Boga ADONAI to będąc na tym stopniu zjednoczenia, to wszystko co ma związek z Religią jest dla niego, niej niewygodne! Przeszkadza w życiu , jest wrogie dla niego, dla niej życia w grzechu śmiertelnym. Zaczyna go, ją, denerwować Prawdziwa Wiara, nawet dźwięk poświęconych dzwonów, przeraża, zaczyna denerwować, nie podoba się Krzyż, Kościół św. nie chce chodzić do kościoła, uczestniczyć w nabożeństwach, w Mszy św. bo jest mu, jej niedobrze, óle się czuje, niedomaga gdy tam jest, podobnie jak pieśń, głośne modlitwy osób prawdziwie wierzących. Szatan diabeł bowiem nie chce dopuścić do prawdziwego nawrócenia, są to również objawy jakie towarzyszą gdy na taką osobę rzucono przekleństwo, odprawiony rytuał czarnej mszy w intencji jej opętania. Bo własnie osoba, która składa deklaracje wystąpienia z Kościoła, usunięcia z księgi ochrzczonych, które jest równoznaczne z podpisaniem cyrografu /Lucyferowi/ wyrzekającego się Chrystusa otwiera sobie w ten sposób drogę do potępienia wiecznego. (rada/ Pomoc jest tylko w Chrystusie - Gdyby uczestniczyła po przystąpieniu do Sakramentu Spowiedzi św, wyznaniu wszystkich grzechów i uczestniczyła w Tzw. Modlitwie Błogosławieństw -modlitwie uwolnienia. Pan by ją, jego uwolnił, ale to musi być świadoma decyzja w której trzeba trwać
anonim2014.01.18 15:40
@hamaczek jest to możliwe - należy jednak należeć do elity, być Parem - Lourd
anonim2014.01.18 19:01
Jest rozwiązanie (oprócz psychiatry, a wręcz równolegle z nim) - niech przyjmie katolicyzm - od razu jej się poprawi, choć nie bez pewnego wysiłku z jej strony.
anonim2014.01.18 21:41
Po pierwsze depresja jest zaburzeniem które może prowadzić do choroby psychicznej ale nie musi. Po drugie wydaje mi się że depresja faktyczne rujnuje człowieka przez emocje i wprowadza w stan apatii itd. Ale sprowadzać więź człowieka z Bogiem do więzi emocjonalnej to moim zdaniem nieporozumienie. Zawsze jest nadzieja w Bogu. To bardziej relacja wiary. Nawet w stanie gdy człowiek woła jak Jezus "Boże mój Boże czemuś mnie opuścił". Czasami tę wieź utrzymuje się jakby wbrew ciężkim stanom emocjonalnym, ale właśnie to daje siłę.
anonim2014.01.19 8:21
Ta biedna kobieta jest chora, bo jej dusza potrzebuje pomocy. Potrzebuje Boga, który jak wiemy uzdrawia w sakramencie pokuty i pojednania.Niestety w protestantyzmie reforma Lutra i Kalwina skutecznie odcięła wiernych od źródła uzdrawiającego duszę człowieka. Odrzucono sakrament pokuty i pojednania. Więc mają to co mają. Nie dziwi nic
anonim2014.01.19 14:10
@Nabi - tak jakby katoliczki nie cierpiały na depresję. Powody występowania depresji nie są takie same dla wszystkich, ale najogólniej można powiedzieć, że występuje wtedy, kiedy człowiek w dzieciństwie nie miał silnego oparcia w swojej rodzinie. Nie uczy się wtedy bycia silnym człowiekiem dla siebie i swojej rodziny i wszystko go przerasta.
anonim2014.02.8 6:44
@Matrica. Bardzo cenna uwaga. Sprowadzanie wiary do emocji to niebezpieczne manowce. Poza tym - córka "prymasa" i do tego "arcybiskupa" - brzmi dość zabawnie. Z Bogiem.
anonim2014.02.8 6:53
@pawel.nn "Dobrze jednak że nie piszecie juz bzdur w stylu cierpienie uszlachetnia" Takie skrajne deklaracje zdradzają stan ducha. Szanownego pana nawet pryszcz na nosie zapewne by nie uszlachetnił. Z Bogiem.