30.04.15, 09:28

Bulla, którą Pius V ustanowił Mszę Wszechczasów

Ustanowienie Wiecznego Kanonu Mszy św.

Konstytucja Apostolska Jego Świątobliwości Papieża św. Piusa V z 14 lipca 1570 r.

Pius, Biskup, Sługa Sług Bożych, na wieczną rzeczy pamiątkę

Do Naszych Czcigodnych Braci: Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów, i innych Miejscowych Ordynariuszy w Pokoju i Łączności ze Stolicą Apostolską

Czcigodni Bracia, zdrowie i Błogosławieństwo Apostolskie!

Po wyniesieniu Nas na tron apostolski, z zadowoleniem skoncentrowaliśmy Nasz umysł i energię, i skierowaliśmy wszystkie Nasze myśli na kwestię zachowania nieskazitelnym publicznego kultu Kościoła; i dołożyliśmy starań, z Bożą pomocą, wszelkimi środkami naszej władzy, do osiągnięcia tego celu.

Zważywszy, iż, pośród innych dekretów Świętego Soboru Trydenckiego, powierzono nam również obowiązek zrewidowania i ponownego wydania świętych ksiąg, a mianowicie Katechizmu, Mszału i Brewiarza; i zważywszy, że z woli Bożej wydaliśmy Katechizm dla nauczania wiernych oraz gruntownie zrewidowany Brewiarz, następnie, dla właściwego wywiązania się z Boskiego Urzędu, aby Mszał i Brewiarz były w doskonałej harmonii, co jest prawe i właściwe (uznając, iż jest zupełnie stosownym, aby w Kościele był jeden tylko odpowiedni rodzaj psalmodii1 i jeden jedyny ryt odprawiania Mszy św.), uznaliśmy za konieczne natychmiast skierować Naszą uwagę na to, co jeszcze pozostało do zrobienia, a mianowicie, przeredagowanie Mszału tak szybko, jak to tylko możliwe.

Postanowiliśmy więc przekazać to zadanie wybranemu komitetowi uczonych; a oni, porównując na każdym etapie swojej pracy i z najwyższą uwagą starożytne kodeksy z Naszej Watykańskiej Biblioteki oraz odpowiednie (oryginalne lub poprawione) kodeksy z innych źródeł, konsultując to ponadto z pismami uznanych starożytnych autorów, którzy zapisali nam w testamencie treści dotyczące odprawianych świętych rytów, odtworzyli w ten sposób sam Mszał w pierwotnej formie i rycie świętych Ojców. Gdy efekty tej pracy zostały poddane dokładnemu rozpatrzeniu, a następnie poprawieniu, wówczas My, po głębokim rozważeniu, nakazaliśmy, iż końcowy ich wynik będzie bezzwłocznie wydrukowany i wydany w Rzymie, tak aby wszyscy mogli cieszyć się owocami tej pracy: aby księża wiedzieli jakich modlitw używać, oraz jakich odtąd, przy odprawianiu Mszy św., rytów i ceremonii przestrzegać.

Dlatego więc, aby wszyscy i wszędzie zaadaptowali i przestrzegali tego, co zostało im przekazane przez Święty Kościół Rzymski, Matkę i Nauczycielkę wszystkich innych Kościołów, będzie odtąd bezprawiem na zawsze w całym świecie chrześcijańskim śpiewanie albo recytowanie Mszy św. według formuły innej, niż ta przez Nas wydana; nakaz ten ma zastosowanie do wszystkich kościołów i kaplic, patriarchalnych, kolegialnych i parafialnych, świeckich bądź należących do zgromadzenia religijnego, czy to męskiego (włączając w to wojskowe) czy żeńskiego, w których Msze św. winny być śpiewane głośno w prezbiterium lub recytowane prywatnie, zgodnie z rytami i zwyczajami Kościoła Rzymskiego; ma to zastosowanie nawet wówczas, jeżeli wymienione kościoły zostały w jakikolwiek sposób zwolnione, czy to przez indult Stolicy Apostolskiej, czy przez zwyczaj, przywilej, lub nawet przez przysięgę lub zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej, lub też jeżeli ich prawa i swobody były zagwarantowane w jakikolwiek inny sposób; zachowując tylko te, gdzie praktyka odprawiania Mszy św. w inny sposób była przyznana ponad 200 lat temu wraz z jednoczesnym utworzeniem i zatwierdzeniem kościoła przez Stolicę Apostolską, oraz te, które zachowały podobny zwyczaj nieprzerwanie przez okres nie mniej niż 200 lat; w których to przypadkach w żaden sposób nie odwołujemy ich ww. przywilejów lub zwyczajów. Mimo to, jeżeli ten Mszał, który uznaliśmy, iż jest godzien wydania, bardziej odpowiada tym ostatnim, niniejszym pozwalamy im na odprawianie Mszy św. zgodnie z tym rytem, pod warunkiem uzyskania zgody ich biskupa lub prałata, oraz całej kapituły, i niezależnie od innych warunków. Wszystkim innym ww. kościołom zakazuje się używania innych mszałów, które należy zupełnie i w całości wycofać; i przez tę obecną Konstytucję, która będzie mieć moc prawną po wsze czasy, nakazujemy i polecamy, pod groźbą kary Naszego gniewu, aby nic nie było dodane do Naszego nowo wydanego Mszału, nic tam pominięte, ani cokolwiek zmienione.

[koniec_strony]

W szczególności, nakazujemy każdemu patriarsze, administratorowi i innym osobom jakiejkolwiek kościelnej godności, choćby był to kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego lub posiadacz jakiegokolwiek innego stopnia lub stanowiska, a nakazujemy im to na mocy świętego posłuszeństwa, aby śpiewali bądź recytowali Mszę św. zgodnie z rytem, sposobem i normą niniejszym przez Nas ustanowioną, a tym samym zaprzestali i całkowicie zaniechali wszystkich innych rubryk i rytów innych mszałów, niezależnie jak dawnych, do których przestrzegania byli przyzwyczajeni, i aby nie dopuszczali myśli o wprowadzaniu do odprawiania Mszy św. jakichkolwiek ceremonii lub recytowania jakichkolwiek innych modlitw, niż te zawarte w Mszale.

Ponadto, na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy św. w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną, pomimo wcześniejszych konstytucji lub edyktów zgromadzeń prowincjalnych bądź synodalnych, i pomimo zwyczajów ww. kościołów, ustanowionych bardzo dawnym lub odwiecznym nakazem, zachowując tylko zwyczaje mające ponad 200 lat.

W konsekwencji, z Naszej woli i mocą tej samej władzy, zarządzamy, iż jeden miesiąc po opublikowaniu tej Naszej Konstytucji i Mszału, księża Kurii Rzymskiej będą zobowiązani do śpiewania bądź recytowania Mszy św. zgodnie z niniejszym; inni na południe od Alp, po trzech miesiącach; ci, którzy mieszkają za Alpami, po sześciu miesiącach lub tak szybko, jak tylko Mszał będzie dostępny.

Ponadto, aby wymieniony Mszał był zachowany od skazy i utrzymany wolny od defektów i błędów, karą za nieprzestrzeganie niniejszego w przypadku wszystkich drukarń na obszarze bezpośrednio lub pośrednio podległym Nam, bądź Świętemu Kościołowi Rzymskiemu, będzie konfiskata ich książek i grzywna w wysokości 100 dukatów w złocie płatna ipso facto do Apostolskiego Skarbca. W przypadku siedziby w innych częściach świata, karą będzie ekskomunika latae sententiae i inne kary według Naszego uznania; i mocą Naszej Apostolskiej władzy i zgodnie z brzmieniem tego dokumentu, zarządzamy, iż nie wolno im ośmielić się, albo dopuścić myśli o wydrukowaniu, wydaniu lub sprzedaży, lub w jakikolwiek inny sposób przyczynić się do dostarczenia takich ksiąg, bez Naszego potwierdzenia i zgody, lub bez wyraźnej zgody Komisarza Apostolskiego dla wymienionych rejonów świata, który będzie w tym celu przez Nas wyznaczony. Każda z wymienionych drukarń musi otrzymać od ww. Komisarza Mszał standardowy, który będzie służyć jako wzorzec kolejnych kopii, które, gdy zostaną wykonane, muszą być porównane ze wzorcem i wiernie się z nim zgadzać, nie różniąc się w żaden sposób od pierwowzoru wydrukowanego w Rzymie.

Ale, ponieważ trudno byłoby przesłać niniejszą Konstytucję do wszystkich części świata i powiadomić jednocześnie wszystkich zainteresowanych, zarządzamy, iż będzie ona, jak zwykle, rozwieszona na drzwiach Bazyliki Księcia Apostołów, na drzwiach Apostolskiej Kancelarii i na końcu Campo da Fiori; ponadto nakazujemy, że drukowane kopie niniejszego dokumentu, potwierdzone przez notariusza i poświadczone pieczęcią funkcjonariusza kościelnego, będą posiadać tę samą niebudzącą wątpliwości ważność, gdziekolwiek w każdym kraju, który chciałby wystawić publicznie niniejszy Nasz tekst. Podobnie, nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu. Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.

Dan u Świętego Piotra w Rzymie, w roku tysiąc pięćset siedemdziesiątym Wcielenia Naszego Pana, dnia czternastego lipca, piątego roku Naszego Pontyfikatu.

P. P. Pius V

Komentarze

anonim2015.04.30 12:10
@ Akas Bardzo odpowiedni obrazek sobie dobrałeś, piszesz jak baran
anonim2015.04.30 12:11
@ Nawrócony Tylko na co nawrócony? na łąkę trawy. Jak nie widzisz różnić to na pastwisko i tam pobekuj.
anonim2015.04.30 12:36
Do bielzz'a. Drogi Panie/Pani, uczestniczyłem wielokrotnie we Mszy Wszechczasów i nie zauważyłem tego co sugerujesz. Wręcz przeciwnie. Zauważyłem jednak w środowisku tradsów dośc niepokojące "zchizmy" obyczajowe, przejawiające się wydumaną wyższością tradsów nad posoborowcami, wiecznie podważające i wątpiące w papieża poglądy, ciągły "dialog" z biskupami i kapłanami niższymi w hierarchii, których tradsi ciagle pouczają i obrażają, choć przecież krytykują "dialog soborowy". Musiałem wyciagnąć z tego środowiska narzeczoną, która tkwiła w nimi 10 lat ze swoim ojcem i przy niedzielnym stole wiecznie trwała dyskusja który kapłan katolicki się myli i jak bardzo cierpi Kościół przez papieży.Uważają się za uprawnionych strażników liturgii. Skąd ten pomysł? Paranoja goni paranoję. Lubię te Msze Święte i bywam jak tylko mogę ale widząc twarze bufonów zadufanych w sobie i samozadowolonych z tego, że nauczyli się kilkunastu zdań po łacinie, jest jakimś skrzywieniem mentalności. Podobnie jak i u neokatechumenalnych, którzy zauważyłem, że niecierpią "zimnego Kościoła" z nieciekawą liturgią i tych "zwykłych wiernych". Wszak oni są niezwykli... Wsystkie wspólnoty wywyższające się ponad lud Boży niszczą jedność Kościoła, o którą modlimy się w każdej Mszy. Nieomylność niektórych świeckich, skierowana przeciw mądrości urzędu Kościoła to kolejna schizma. Taki jest mój głos w tej sprawie. Modlę się za tradsów, aby nie wbijali się w pychę i wrócili do rzeczywistości, godząc i jednając się z nią. Tego oczekuje Pan, a nie ciągłego kontestowania faktów...
anonim2015.04.30 13:37
Widzę tu wielu odszczepieńców którzy na modłę protestancką kwestionują postanowienia Świętego Soboru Powszechnego tym razem jednak nie Trydenckiego a Vaticanum Secundum. Do jakiego Kościoła w takim razie należycie, bo Kościół za pomocą soboru powiedział wiele słów które nie tyle komentujecie co odrzucacie. A może tak więcej pokory jeden z drugim, bo to jak mówił Pius V i zawsze powtarza Kościół to bardzo istotna sprawa
anonim2015.04.30 15:28
bielzz Autentyczne nie rozumiesz.Proponuję wziąć z pokorą do ręki katechizm i pomalutku rozmontować w sobie tę niepodważalną zdaje się niektórym "mądrość", która jedynie faryzeuszom przystoi. Z Panem Bogiem! A twarzom nie przygładałem się na Mszy Świętej ale będąc w tym środowisku. Pan potwierdza tę obserwację w 100%.
anonim2015.04.30 16:24
@TomeC Widzę w twoim rozumowaniu ogromny zamęt i niezrozumienie istoty Kościoła. To, że dostrzegasz katolików Tradycji, jako komentujących kościelną rzeczywistość, kontestujących aktualne, posoborowe dziwactwa, zwracających uwagę na błędy, odstępstwa, wypaczenia i prymitywne herezje "pasterzy" zaczadzonych "dymem szatana", o którym już 40 lat temu mówił Paweł VI, to świadczy, że jedynie oni spełniają "uczynki miłosierdzia wobec duszy", o których ty zapewne w ogóle nie słyszałeś. Jedność Kościoła burzą tzw. "katolicy posoborowi", którzy prześladują "tradycjonalistów" a upodabniają się do heretyków. Dla nich właśnie "tradsi" to schizmatycy, którzy nie chcą akceptować "kościoła posoborowego", a zatem schizmatykami są dla nich także wszyscy katolicy, żyjący w poprzednich wiekach, aż do SWII, gdyż "tradsi" mają identyczną wiarę jak tamci. Kto zatem doprowadził do tych podziałów, do tych obrzydliwych wypaczeń, o których mówił Jezus: "Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem"(...)" Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą"(...) "Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych." (Mt 24,5-24) O kim to mówił Chrystus ? Czy nie o tych, którzy odwrócą się od prawdziwej wiary, jaką Kościół głosił przez 2000 lat ? Czy nie o tych, którzy powołując się na Jezusa, nie zaczną głosić herezji, bratać się z odszczepieńcami i innowiercami, zmieniając nauczanie Kościoła ? Czy nie o tych, którzy wprowadzają "w błąd wielu" podając się za "pełnych miłości katolików", przygarniających bezrefleksyjnie zatwardziałych cudzołożników i pederastów ? Czy nie o tych "wielkie znaki i cuda" tzw. charyzmatykach, którzy "padaniem w duchu" leczą ze wszystkich chorób, zwodząc "także wybranych", czyli kapłanów i papieża ?
anonim2015.04.30 21:22
GenesisX Kolejny raz się odzywasz, tracąc szansę na uchodzenie za niemądrego, w tak głupi sposób rozwiewając wszystkie na ten temat wątpliwości :) Nauka Kościoła (Magisterium) w sprawach wiary i moralności nie może podlegać zmianom. Powiedział o tym już św. Paweł: „Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu” (2 Tes 2, 15). Przez 2000 lat żaden papież nie mógł zmienić Magisterium, do którego należą wszak również encykliki i konstytucje innych papieży. Jeżeli, któreś nauczanie nie zgadza się z wcześniejszym (odnośnie wiary i moralności, a nie np. celibatu, ubioru, zwyczaju itp), to jest nie wiążące, heretyckie.
anonim2015.05.1 4:15
Nie "wszechczasów" tylko "wszech czasów". Tyle, że w sensie doczesnym się te "wsze czasy" skończyły po 400 latach, w sensie duchowym "wsze czasy" odnoszą się do jej transcendencji. Tego pomponiarze nigdy nie przeboleją. Nawet jeśli ich znajomość Tradycji łączy się z kompletną ignorancją historyczną. Dobrze poczytać jak przed i jak po soborze trydenckim wyglądała sprawa "formowania się liturgii". Pierwsze wieki to polityka faktów dokonanych, wpływy monarchów - m. in. Konstantyna, później Karola Wielkiego. Organy były bardzo świeckim (biznantyjskim) wynalazkiem. Od nowożytności mamy w Kościołach regularne misteria, teatry i filharmonię (w katedrach oczywiście), mszały "docierały długo" i w wielu miejscach nie akceptowano zmian. Porządek i "jedność" jako-takie nastały w XIX wieku, kiedy już nikt nie rozumiał łaciny. Druga połowa XIX wieku to odnowa chorału (ciekawe w jakim był stanie przez te wszystkie złote wieki Kościoła, że już nie wiedziano jak go poprawnie wykonywać) oraz mszaliki dla świeckich z tłumaczeniem. Przez wieki trzymano (dla dobra doktryny) ludzi z daleka od lektury Pisma Świętego i jego medytacji. To nie jest na obronę CVII, ale na to by choć dopuścić do świadomości, że nigdy nie było idealnie. Nigdy nie było tak, że we wszystkich kościołach modlono się z tego samego mszału, z tym samym akcentem i z tą samą gorliwością (przecież większość zwykłych księży nawet nie rozumiało do końca co czyta...już choćby św. Jan Vianney, który miał problemy ze studiami po francusku), że ludzie wierzyli lepie (co prawda stadniej nie było alternatywy kulturowej). No cóż. ale jak to dobrze, że był ten nieszczęsny sobór. Całą winę można zrzucić na niego i mieć błogie poczucie spełnienia i zrzuconej odpowiedzialności.
anonim2015.05.1 9:04
Dudzio89 Czy ty, pisząc te brednie walczyłeś jednocześnie z majakami sennymi ? Faktycznie, godz. 4 rano nie wszystkich skłania do rozsądnego i logicznego myślenia, zwłaszcza po całonocnych hulankach :) Otóż "Msza Wszechczasów" zawsze piszemy łącznie (mimo, że twój słownik komputerowy wskazuje na błąd), ponieważ jest to wyjątek przyjęty w języku polskim od zawsze. Poszukaj sobie gdziekolwiek i wszędzie będziesz miał napisane jak powyżej. Msza Wszechczasów, została tak nazwana z powodu kategorycznego nakazu w bulli „Quo Primum” świętego Piusa V, w której postanawia on, na zawsze i w odniesieniu do wszystkich: „mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy św. w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału”. Brednie wypisujesz także w kwestii formowania się liturgii "po soborze trydenckim". Otóż liturgia została już w pełni uformowana na długo przed tym soborem, a bulla Piusa V miała jedynie charakter dyscyplinujący w Kościele, aby Msza Św. nie była zmieniana, psuta i wypaczana, jak to zaczęli wówczas czynić różni heretycy. Co do języka łacińskiego. Każda liturgia ma określony język, którym wyraża modlitwy i zawołania, są one ściśle skodyfikowane, powtarzalne i ograniczone w swoim zakresie. Nie wszystkie modlitwy są do odmawiania przez wiernych - większość odmawia kapłan, jako ofiarnik wznoszący modły w imieniu ludu bożego, na którego czele stoi przed Bogiem. Zatem wszystkich potrzebnych modlitw, zawołań i aklamacji może każdy (nawet ograniczony umysłowo) człowiek nauczyć się bardzo szybko. Przez 2000 lat chrześcijaństwa setki ludów i narodów na świecie jakoś nie miały najmniejszych trudności ze zrozumieniem łaciny, jak języka liturgicznego. Trudności te pojawiły się dopiero w połowie XX wieku, gdy na świecie nie było już prawie w ogóle analfabetów, a nauka weszła na najwyższe poziomy. Okazuje się, że gdy wprowadzono do liturgii języki narodowe, ludzie przestali ją rozumieć i masowo opuszczają takie nabożeństwa.