Błogosławiony Michał Czartoryski, prezbiter i męczennik. Patron Jarosławia - zdjęcie
06.09.20, 07:38fot. jaroslaw.pl

Błogosławiony Michał Czartoryski, prezbiter i męczennik. Patron Jarosławia

1

 

Został beatyfikowany przez św. Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. w Warszawie w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

Jan Franciszek Czartoryski urodził się 19 lutego 1897 roku w Pełkiniach koło Jarosławia. Był szóstym z jedenaściorga dzieci Witolda i Jadwigi z domu Dzieduszyckiej. Atmosfera domu była przesiąknięta głęboką wiarą, zarówno matka, jak i ojciec należeli do Sodalicji Mariańskiej. W wieku trzech lat Jan przeszedł ciężką szkarlatynę, po której częściowo stracił słuch. Po otrzymaniu starannego wychowania w domu, uczył się w prywatnej szkole "Ognisko" prowadzonej przez ks. Jana Gralewskiego w Starej Wsi pod Warszawą. Po maturze zdanej w Krakowie rozpoczął studia techniczne we Lwowie i ukończył je jako inżynier architekt. W międzyczasie brał udział w obronie Lwowa w roku 1920 i otrzymał za męstwo okazane w na polu bitwy Krzyż Walecznych.

Gdy w 1921 roku zaczęto we Lwowie organizować katolickie stowarzyszenie młodzieży "Odrodzenie", Jan Czartoryski był jednym z jego założycieli. Od 1923 roku był współorganizatorem wakacyjnych kursów "Odrodzenia". Od tego czasu był również regularnym uczestnikiem rekolekcji zamkniętych organizowanych przez związek. W 1924 roku odbył własne rekolekcje w klasztorze redemptorystów w Krakowie pod kierunkiem o. Bernarda Łubieńskiego.

W 1926 roku, po długich wakacjach spędzonych w podróży po Francji i Belgii, Jan wstąpił do seminarium duchownego obrządku łacińskiego we Lwowie. Po krótkim pobycie w seminarium opuścił je, a w rok później, 18 września 1927 roku, przyjął w Krakowie w kaplicy św. Jacka habit dominikański i rozpoczął nowicjat. W zakonie otrzymał imię Michał. Po roku złożył śluby zakonne. Już w trzy lata później otrzymał święcenia kapłańskie. Po ukończeniu studiów teologicznych został wychowawcą najpierw braci nowicjuszy, a potem studentów. To trudne i odpowiedzialne zadanie wypełniło większość jego życia zakonnego. Oprócz tego przez jakiś czas był odpowiedzialny za budowę nowego klasztoru na warszawskim Służewie. Gromadził wokół siebie środowiska inteligencji, zajmował się III Zakonem św. Dominika, głosił rekolekcje. Wiosną 1944 r. został skierowany do klasztoru na Służewie w Warszawie.

Wybuch Powstania Warszawskiego zaskoczył o. Michała na Powiślu. Ponieważ w wyniku walk została odcięta możliwość powrotu do klasztoru, zgłosił się do dowództwa walczącego na Powiślu III Zgrupowania AK "Konrad" i został kapelanem powstańców. Większość czasu spędzał w szpitalu zorganizowanym w piwnicach firmy "Alfa-Laval" u zbiegu ulic Tamka i Smulikowskiego, opiekując się rannymi, niosąc otuchę i posługę duszpasterską. W zorganizowanej przez siebie kaplicy odprawiał msze.

W nocy z 5 na 6 września 1944 r. odziały III Zgrupowania AK "Konrad" wycofały się z Powiśla do Śródmieścia. W szpitalu pozostali ciężko ranni żołnierze, kilka osób z personelu medycznego, cywile i o. Michał. Po wkroczeniu oddziałów niemieckich cywile oraz sanitariuszki zostali wyprowadzeni z piwnic i mogli opuścić miasto. Ojciec Michał był gorąco zachęcany przez przyjaciół, aby zdjął habit i w cywilnym ubraniu wyszedł ze szpitala. Nie przyjął tych propozycji; jak przekazał jeden ze świadków, "łagodnie uśmiechnął się i powiedział, że szkaplerza nie zdejmie i rannych, którzy są zupełnie bezradni i unieruchomieni w łóżkach nie opuści". Niemcy zatrzymali go w szpitalu. Około godziny 14 w szpitalnym pomieszczeniu został rozstrzelany wraz z ciężko rannymi powstańcami, z którymi pragnął pozostać. Ciała zabitych wywleczono na barykadę, oblano benzyną i podpalono. Ocalałe resztki pochowano tymczasowo na podwórzu pobliskiego domu. Kiedy w rok później przeprowadzono ekshumację szczątek w celu przeniesienia ich do wspólnego grobu powstańców na Woli, ciała o. Michała już nie rozpoznano.

Został beatyfikowany przez św. Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. w Warszawie w gronie 108 męczenników II wojny światowej.



mp/brewiarz.pl

Komentarze (1):

Bosman to Katolizator2020.09.6 9:22
On pokazuje jak bardzo jest zapracowany, ile bólu musiał znieść, zna się na tyle na żegludze, że mógłby poprowadzić okręt. Jest jednocześnie częścią załogi i częściowo oficerem więc jest bliższy załodze. On uważa że kapitan, pierwszy oficer- czyli człowiek wąż i nawigator to lenie, to złodzieje to mordercy, to kłamcy, ale oni mordują ciało - istotę. On morduje ducha - sens męskiego życia. Jego głos vox populi vox dei to demokracja wprowadzająca na okręt kobiety,A kiedy ludzie chcą wrócić do kobiet na lądzie - on podstępnie niszczy (bo zna się na budowie) delikatną butę swoimi półbutami dobrej nowiny , żeby podróż trwała za długo i kobiety na lądzie brały nowych mężów. On jest tą rangą najbardziej skłonną do buntu - Mianował siebie Pierwszym oficerem,konkubina swojej matki kapitanem A nastolatkę nawigatorem kłamiąc załodze że to żona prawdziwego nawigatora dla tego należy się jej to stanowisko, a kiedy mu wygodnie to mówi, że to tylko żona nawigatora a nie nawigator. Jakie są rozkazy prawdziwego kapitana? Nieważne z jakiego żołnierze jesteście kraju przestańcie walczyć z żołnierzami. Zacznijcie napadać ograbiać i eliminować Burdele. Jeśli gorszy was zabijanie burdeli z waszego kraju, napadajcie burdel sąsiada zza granicy i chrońcie się u siebie, Swoich burdeli nie ochraniajcie i nie poświęcajcie na to sił i czasu nieważnie z jakiego kraju jesteście. Jeśli z wami jest jakaś kanalia co musi gwałcić - niech robi to zawsze sam a po, akcie ma być ostatnim mężem tej niewiasty. Następnie wprowadzicie prawo ochraniające kobiety na całym świecie przed gwałtem - zakazujące w miejscach publicznych nosić odzież powyżej kolan - również się liczą lokale publiczne jak kluby, kawiarnie. kluby go go ograbicie i zamkniecie - chyba nie chcielibyście żeby wasza córka robiła takie rzeczy, bo przeszłość waszych żon przecież was nie obchodzi.