Bł. Michał Kozal, biskup zamęczony przez Niemców w Dachau - zdjęcie
14.06.19, 06:55

Bł. Michał Kozal, biskup zamęczony przez Niemców w Dachau

10

Michał Kozal urodził się 25 września 1893 r. w Nowym Folwarku pod Krotoszynem. Był synem Jana, oficjalisty dworskiego, i Marianny z Płaczków. Po ukończeniu szkoły podstawowej, a później gimnazjum w Krotoszynie, wstąpił w 1914 roku do seminarium duchownego w Poznaniu, gdzie ukończył tzw. kurs teoretyczny. Ostatni rok studiów, zwany praktycznym, ukończył w Gnieźnie. Tam też otrzymał święcenia kapłańskie w dniu 23 lutego 1918 roku. Planował, że podejmie studia specjalistyczne, ale po nagłej śmierci ojca musiał zapewnić utrzymanie matce i siostrze. Był wikariuszem w różnych parafiach. Odznaczał się gorliwością w prowadzeniu katechizacji, wiele godzin spędzał w konfesjonale, z radością głosił Słowo Boże, dużo się modlił. Był wyrozumiały, uczynny i miłosierny wobec wiernych.

W uznaniu dla jego gorliwej posługi kapłańskiej i wiedzy zdobytej dzięki samokształceniu, kardynał August Hlond mianował go w 1927 ojcem duchownym seminarium w Gnieźnie. Okazał się doskonałym przewodnikiem sumień przyszłych kapłanów. Alumni powszechnie uważali go za świętego męża. Dwa lata później został powołany na stanowisko rektora seminarium. Obowiązki pełnił do roku 1939, kiedy Pius XI mianował go biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej i biskupem tytularnym Lappy (na Krecie). Konsekrację biskupią otrzymał 13 sierpnia 1939 roku z rąk księdza biskupa Karola Radońskiego w katedrze włocławskiej.

We wrześniu 1939 roku nie opuścił swojej diecezji, którą zarządzał po wyjeździe z kraju biskupa diecezjalnego. Jego nieustraszona, pełna poświęcenia postawa stała się wzorem zarówno dla duchowieństwa, jak i dla ludzi świeckich. Niemcy aresztowali go 7 listopada 1939 roku. Najpierw wraz z alumnami seminarium i kapłanami został osadzony w więzieniu we Włocławku. Od stycznia 1940 r. do 3 kwietnia 1941 r. internowano go w klasztorze księży salezjanów w Lądzie nad Wartą. Po wywiezieniu z Lądu, więziony był w obozach w Inowrocławiu, Poznaniu, Berlinie, Halle, Weimarze i Norymberdze. Wszędzie ze względu na swoją niezłomną postawę, rozmodlenie i gorliwość kapłańską doznawał szczególnych upokorzeń i prześladowań.

Od lipca 1941 roku był więźniem obozu w Dachau, gdzie tak jak inni kapłani pracował ponad siły. Doświadczał tu wyrafinowanych szykan, ciesząc się w duchu, że "stał się godnym cierpieć zelżywości dla imienia Jezusowego". Chociaż sam był głodny i nieraz opuszczały go siły, dzielił się swoimi racjami żywnościowymi ze słabszymi od siebie, potrafił oddać ostatni kęs chleba klerykom. Odważnie niósł posługę duchową chorym i umierającym, a zwłaszcza kapłanom. W styczniu 1943 roku ciężko zachorował na tyfus; gdy był już zupełnie wycieńczony, przeniesiono go na osobny "rewir".

26 stycznia 1943 roku został uśmiercony zastrzykiem z fenolu. Umarł w zjednoczeniu z Chrystusem ukrzyżowanym. Mimo prób ocalenia jego ciała przez więźniów, zostało ono spalone w krematorium. Po bohaterskiej śmierci sława świętości biskupa Kozala utrwaliła się wśród duchowieństwa i wiernych, którzy prosili Boga o łaski za jego wstawiennictwem. Zaraz po wojnie zaczęto zabiegać o beatyfikację. Św. Jan Paweł II podczas uroczystej Mszy świętej 14 czerwca 1987 roku w Warszawie przed Pałacem Kultury i Nauki - zamykającej II Krajowy Kongres Eucharystyczny - dokonał beatyfikacji biskupa Michała Kozala. Papież powiedział w homilii: "Tę miłość, którą Chrystus mu objawił, biskup Kozal przyjął w całej pełni jej wymagań. Nie cofnął się nawet przed tym najtrudniejszym: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół» (Mt 5, 44). Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów, pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów. Niech będzie wobec współczesnych i przyszłych pokoleń świadkiem tego, jak wielka jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa - Tego, który «do końca umiłował»".

źródło: brewiarz.pl

Komentarze (10):

nikt2019.06.14 12:13
Kiedy ci ludzie w końcu dojrzeją ? Jak dzieci . " Mamo , a on mnie kopnął " i lament . "O jaki ty jesteś biedny mój malutki " A to , że on kolegę wcześniej ugryzł jest nieistotne . Faktu nie było .
michu2019.06.14 12:57
Tego by wielu pewnie chciało. My będziemy mordować np kogo uznamy za podludzi (np Eskimosów, nienarodzonych, Słowian) a wy macie siedzieć cicho i się nie wtrącać. Nie wszystkim religia na to pozwala...;)
nikt2019.06.14 12:03
Jeżeli robił to czego nie powinien był robić , czyli zajmować się polityką , to władze musiały go usunąć . Tak działo się i dzieje na całym świecie . Za to zginął Jerzy Popiełuszko , św . Wojciech , któremu zachciało się rządzić Łokietkiem i wielu , wielu innych . Gdyby ten ksiądz był Słowianinem , to nie wtrącałby nosa w nie swoje sprawy , tylko robił to , co do niego należy : tzn. nauczał o Bogu .
michu2019.06.14 12:55
A dlaczego np nie powinien zajmować się polityką??
AN2019.06.14 18:28
Dobrze pisze - jesteś nikt, zero! Nie rozumiem, jak może istnieć taka porażająca głupota i serce z kamienia.
michu2019.06.14 9:26
Najciekawsze jest to, że to z historycznego punktu widzenia nie tak dawno... Wtedy kiedy obalono większość chrześcijańskich monarchii i do władzy doszli "przedstawiciele ludu" wtedy takie organizacje państw już socjalistycznych jak NKWD gestapo itp zaczęły bronić ludzkości przed ciemnogrodem i zacofaniem ;)
nikt2019.06.14 11:36
Tak wyglądają wszystkie rewolucje . Sięgnij trochę do historii . Giną winni i niewinni . Podczas Rewolucji Francuskiej było inaczej ? Cóż za tendencyjność .
michu2019.06.14 11:58
Wtedy też obalono chrześcijańską monarchię i postępaki doszli do władzy...;)
Andrzej 2019.06.14 7:41
Męczenniku Jezusa Chrystusa módl się za nami.
janosz2019.06.14 8:10
Najbardziej podoba mi się, że nie uciekł (chociaż mógł) tylko został i robił swoje. Jak będziemy mieć taki kler to możemy być spokojni o Kościół w Polsce.