Benedykt XVI: Bóg zstąpił w otchłań grzechu, aby każdemu podać rękę - zdjęcie
10.01.21, 14:06Fot. via: Flickr CC 2.0

Benedykt XVI: Bóg zstąpił w otchłań grzechu, aby każdemu podać rękę

20

13 I 2008 — Msza św. w niedzielę Chrztu Pańskiego


Drodzy bracia i siostry!

Liturgia dzisiejszego święta zawsze dawała mi szczególną radość. Udzielanie sakramentu chrztu w święto Chrztu Pańskiego jest bowiem dla naszej wiary jednym z najbardziej wymownych wydarzeń, w którym poprzez znaki liturgiczne możemy niemal zobaczyć tajemnicę życia. Przede wszystkim ludzkiego życia, obrazowanego tu w sposób szczególny przez tych trzynaścioro dzieci, będących owocem waszej miłości, drodzy rodzice, których serdecznie pozdrawiam wraz z chrzestnymi, obecnymi tu krewnymi i przyjaciółmi. W dalszej kolejności — tajemnicę życia Bożego, którego Bóg udzieli dziś tym maleństwom poprzez odrodzenie w wodzie i w Duchu Świętym. Bóg jest życiem, co zostało również wspaniale przedstawione na niektórych malowidłach, zdobiących tę Kaplicę Sykstyńską.

Nie będzie w tym jednak nic dziwnego, jeśli mówiąc o doświadczeniu życia, wspomnimy też od razu o jego przeciwieństwie, czyli o rzeczywistości śmierci. Wszystko, co rozpoczyna się na ziemi, wcześniej czy później kończy jak trawa na polu, która rano wschodzi, a wieczorem więdnie. Jednakże w sakramencie chrztu mała ludzka istota otrzymuje życie nowe, życie łaski, które pozwala jej nawiązać osobistą relację ze Stworzycielem, i to na zawsze, na całą wieczność. Niestety, człowiek może zgasić w sobie to nowe życie poprzez grzech i popaść w stan, który Pismo Święte nazywa «drugą śmiercią». Podczas gdy dla innych stworzeń, których przeznaczeniem nie jest wieczność, śmierć oznacza jedynie koniec istnienia na ziemi, w nas grzech otwiera otchłań, która mogłaby nas pochłonąć na zawsze, gdyby Ojciec, który jest w niebie, nie wyciągnął do nas ręki. Oto, drodzy bracia, tajemnica chrztu: Bóg postanowił nas zbawić i zstąpił na dno otchłani śmierci, aby każdy człowiek, również ten, który upadł tak nisko, że już nie widzi nieba, mógł znaleźć Bożą rękę i uchwyciwszy się jej, wyjść z ciemności, by znów zobaczyć światłość, dla której został stworzony. Wszyscy czujemy, czujemy to w głębi serca, że nasze istnienie to pragnienie życia, dążenie do jego pełni, do zbawienia. Ową pełnię życia otrzymujemy w chrzcie.

Przed chwilą wysłuchaliśmy opowiadania o chrzcie Jezusa w Jordanie. Chrzest ten nie był taki jak ten, który otrzymają te niemowlęta, choć nie jest pozbawiony ścisłego związku z nim. W gruncie rzeczy, całą tajemnicę Chrystusa na świecie można streścić tym jednym słowem: «chrzest», który po grecku oznacza «zanurzenie». Syn Boży, który od wieczności dzieli z Ojcem i Duchem Świętym pełnię życia, został «zanurzony» w naszej rzeczywistości grzechu, abyśmy mieli udział w Jego życiu: wcielił się, narodził tak jak my, wzrastał tak jak my, a kiedy stał się dorosłym człowiekiem, objawił swą misję przede wszystkim właśnie poprzez «chrzest nawrócenia», którego udzielał Jan Chrzciciel. W pierwszym akcie swojej publicznej działalności, jak słyszeliśmy przed chwilą, poszedł nad Jordan, gdzie wmieszał się w rzeszę pokutujących grzeszników i przyjął chrzest. Jan oczywiście się opierał, ale Jezus nie ustąpił, bo taka była wola Ojca (por. Mt 3, 13-15).

Dlaczego zatem chciał tego Ojciec? Dlaczego posłał swego Jednorodzonego Syna na świat jako Baranka, aby wziął na siebie grzech świata (por. J 1, 29)? Ewangelista opowiada, że kiedy Jezus wyszedł z wody, zstąpił na Niego Duch Święty w postaci gołębicy, a z nieba rozległ się głos Ojca, który nazwał Go «Synem umiłowanym» (Mt 3, 17). W tamtej chwili Jezus został więc objawiony jako ten, który przyszedł chrzcić ludzkość w Duchu Świętym: przyszedł, aby ludzie mieli życie w obfitości (por. J 10, 10), życie wieczne, dzięki któremu człowiek zmartwychwstaje, następuje w nim całkowite uzdrowienie ciała i duszy, i znowu staje się częścią pierwotnego planu, z myślą o którym został stworzony. Celem życia Chrystusa było właśnie ofiarowanie ludzkości życia Bożego, Jego Ducha miłości, aby każdy człowiek mógł czerpać z tego nieskończonego źródła zbawienia. To właśnie dlatego św. Paweł napisał do Rzymian, że zostaliśmy ochrzczeni w śmierci Chrystusa, aby mieć życie Zmartwychwstałego (por. Rz 6, 3-4). To dlatego chrześcijańscy rodzice, podobnie jak wy dzisiaj, najwcześniej jak mogą przynoszą swe dzieci do chrzcielnicy, wiedząc, że życie, które przekazali, pragnie pełni zbawienia, którą może dać tylko Bóg. W ten sposób rodzice stają się współpracownikami Boga w przekazywaniu nie tylko życia fizycznego, lecz również duchowego.

Drodzy rodzice, wraz z wami dziękuję Panu za dar tych dzieci i proszę Go o opiekę nad wami, byście z Jego pomocą wychowywali je i wprowadzali do duchowego Ciała Kościoła. Dając im to, co niezbędne, by rosły i były zdrowe, starajcie się również, z pomocą chrzestnych, pogłębiać w nich wiarę, nadzieję i miłość, cnoty teologalne, znamionujące nowe życie, które otrzymają w sakramencie chrztu. Starajcie się to osiągnąć waszą obecnością, waszą miłością; a przede wszystkim modlitwą, codziennie polecając je Bogu i Jemu je zawierzając na każdym etapie ich życia. Oczywiście, aby mogły rosnąć zdrowe i silne, dzieci te będą potrzebować opieki materialnej i wiele uwagi. Jednakże konieczne, więcej, niezbędne będzie dla nich poznać, pokochać Boga i Jemu służyć, aby mieć życie wieczne. Drodzy rodzice, bądźcie dla nich pierwszymi świadkami prawdziwej wiary w Boga!

W obrzędzie chrztu jest pewien bardzo wymowny znak, który wyraża właśnie przekazywanie wiary: każdy z ochrzczonych otrzymuje świecę zapaloną od paschału — jest to światło zmartwychwstałego Chrystusa, które wy zobowiązujecie się przekazać waszym dzieciom. W ten sposób z pokolenia na pokolenie my chrześcijanie przekazujemy sobie światło Chrystusa, aby On, kiedy powróci, zastał nas z tą zapaloną świecą w dłoniach. Podczas obrzędu powiem do was: «Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni». Podtrzymujcie zawsze, drodzy bracia i siostry, płomień wiary poprzez słuchanie i medytowanie słowa Bożego i stałą komunię z Jezusem Eucharystycznym. Niech w tej wspaniałej, choć niełatwej misji pomagają wam święci patroni, których imiona przyjmie tych trzynaścioro dzieci. Niech ci święci pomagają przede wszystkim tym, którzy mają przyjąć chrzest, aby swym życiem odpłacili za starania podejmowane przez was, chrześcijańskich rodziców. W szczególności zaś niech wam i im, drodzy rodzice, towarzyszy Najświętsza Maryja Panna, teraz i zawsze. Amen!

za:opoka.org.pl

Komentarze (20):

marianl2021.01.11 9:04
Benedykt XVI to mądry i dobry Pasterz!Wielki umysł i człowiek wielkiej wiary w Boga Ojca !
Benedykt XVI:2021.01.11 1:24
Bóg zstąpił w otchłań grzechu, aby każdemu podać rękęcomment1 13 I 2008 — Msza św. w niedzielę Chrztu Pańskiego Drodzy bracia i siostry! Liturgia dzisiejszego święta zawsze dawała mi szczególną radość. Udzielanie sakramentu chrztu w święto Chrztu Pańskiego jest bowiem dla naszej wiary jednym z najbardziej wymownych wydarzeń, w którym poprzez znaki liturgiczne możemy niemal zobaczyć tajemnicę życia. Przede wszystkim ludzkiego życia, obrazowanego tu w sposób szczególny przez tych trzynaścioro dzieci, będących owocem waszej miłości, drodzy rodzice, których serdecznie pozdrawiam wraz z chrzestnymi, obecnymi tu krewnymi i przyjaciółmi. W dalszej kolejności — tajemnicę życia Bożego, którego Bóg udzieli dziś tym maleństwom poprzez odrodzenie w wodzie i w Duchu Świętym. Bóg jest życiem, co zostało również wspaniale przedstawione na niektórych malowidłach, zdobiących tę Kaplicę Sykstyńską. Nie będzie w tym jednak nic dziwnego, jeśli mówiąc o doświadczeniu życia, wspomnimy też od razu o jego przeciwieństwie, czyli o rzeczywistości śmierci. Wszystko, co rozpoczyna się na ziemi, wcześniej czy później kończy jak trawa na polu, która rano wschodzi, a wieczorem więdnie. Jednakże w sakramencie chrztu mała ludzka istota otrzymuje życie nowe, życie łaski, które pozwala jej nawiązać osobistą relację ze Stworzycielem, i to na zawsze, na całą wieczność. Niestety, człowiek może zgasić w sobie to nowe życie poprzez grzech i popaść w stan, który Pismo Święte nazywa «drugą śmiercią». Podczas gdy dla innych stworzeń, których przeznaczeniem nie jest wieczność, śmierć oznacza jedynie koniec istnienia na ziemi, w nas grzech otwiera otchłań, która mogłaby nas pochłonąć na zawsze, gdyby Ojciec, który jest w niebie, nie wyciągnął do nas ręki. Oto, drodzy bracia, tajemnica chrztu: Bóg postanowił nas zbawić i zstąpił na dno otchłani śmierci, aby każdy człowiek, również ten, który upadł tak nisko, że już nie widzi nieba, mógł znaleźć Bożą rękę i uchwyciwszy się jej, wyjść z ciemności, by znów zobaczyć światłość, dla której został stworzony. Wszyscy czujemy, czujemy to w głębi serca, że nasze istnienie to pragnienie życia, dążenie do jego pełni, do zbawienia. Ową pełnię życia otrzymujemy w chrzcie.
c.d.2021.01.11 1:25
Przed chwilą wysłuchaliśmy opowiadania o chrzcie Jezusa w Jordanie. Chrzest ten nie był taki jak ten, który otrzymają te niemowlęta, choć nie jest pozbawiony ścisłego związku z nim. W gruncie rzeczy, całą tajemnicę Chrystusa na świecie można streścić tym jednym słowem: «chrzest», który po grecku oznacza «zanurzenie». Syn Boży, który od wieczności dzieli z Ojcem i Duchem Świętym pełnię życia, został «zanurzony» w naszej rzeczywistości grzechu, abyśmy mieli udział w Jego życiu: wcielił się, narodził tak jak my, wzrastał tak jak my, a kiedy stał się dorosłym człowiekiem, objawił swą misję przede wszystkim właśnie poprzez «chrzest nawrócenia», którego udzielał Jan Chrzciciel. W pierwszym akcie swojej publicznej działalności, jak słyszeliśmy przed chwilą, poszedł nad Jordan, gdzie wmieszał się w rzeszę pokutujących grzeszników i przyjął chrzest. Jan oczywiście się opierał, ale Jezus nie ustąpił, bo taka była wola Ojca (por. Mt 3, 13-15). Dlaczego zatem chciał tego Ojciec? Dlaczego posłał swego Jednorodzonego Syna na świat jako Baranka, aby wziął na siebie grzech świata (por. J 1, 29)? Ewangelista opowiada, że kiedy Jezus wyszedł z wody, zstąpił na Niego Duch Święty w postaci gołębicy, a z nieba rozległ się głos Ojca, który nazwał Go «Synem umiłowanym» (Mt 3, 17). W tamtej chwili Jezus został więc objawiony jako ten, który przyszedł chrzcić ludzkość w Duchu Świętym: przyszedł, aby ludzie mieli życie w obfitości (por. J 10, 10), życie wieczne, dzięki któremu człowiek zmartwychwstaje, następuje w nim całkowite uzdrowienie ciała i duszy, i znowu staje się częścią pierwotnego planu, z myślą o którym został stworzony. Celem życia Chrystusa było właśnie ofiarowanie ludzkości życia Bożego, Jego Ducha miłości, aby każdy człowiek mógł czerpać z tego nieskończonego źródła zbawienia. To właśnie dlatego św. Paweł napisał do Rzymian, że zostaliśmy ochrzczeni w śmierci Chrystusa, aby mieć życie Zmartwychwstałego (por. Rz 6, 3-4). To dlatego chrześcijańscy rodzice, podobnie jak wy dzisiaj, najwcześniej jak mogą przynoszą swe dzieci do chrzcielnicy, wiedząc, że życie, które przekazali, pragnie pełni zbawienia, którą może dać tylko Bóg. W ten sposób rodzice stają się współpracownikami Boga w przekazywaniu nie tylko życia fizycznego, lecz również duchowego.
Monika2021.01.11 0:16
Cześć, mam imię Monika, poznam jakiegoś normalnego faceta, wiem czego chcę od życia, żeby było jasne - nie szukam męża, chcę się po prostu zabawić bez angażowania się w coś poważniejszego. Nie pytaj czy jestem wolna, dla mnie to nie istotne czy kogoś masz. Naturalnie przed spotkaniem chciałabym się lepiej poznać, wymienić się numerami telefonów i zdjęciami, także możemy porozmawiać na portalu randkowym, sprawdź mój profil ze zdjęciami : https://milepanie.pl/monia89
Po 11 ...2021.01.10 21:30
Jestem przekonany, że jakby to się NIE dokonało 2000 lat temu, a miałoby się obecnie dopełnić, to ofiara Jezusa wyglądałaby zupełnie inaczej. W końcu nikt już złoczyńców obecnie do krzyża nie przybija. Obstawiam, że zamiast ukrzyżowania Jezus by się do PiSu zapisał. Podobne cierpienie, podobne upodlenie, podobna straszna ofiara. A potem cudowne wystąpienie (z PiS) i wniebowzięcie. Trochę szkoda, że tak się nie stało, ale jest nadzieja na powtórne przyjście Jego. Jest zatem szansa. Anonim 2021.01.10 16:15 a jak tam stan wody na Bugu we Wlodawie? Po 11 ... 2021.01.10 16:37 Coś taki jak stan Bogu we Wojtyle, niski.
Po 11 ...2021.01.10 21:31
To moja odp. na przykrywanie komentarzy tymi mega wpisami w kilku mego odcinkach.
Benedykt XVI:2021.01.10 16:15
Bóg zstąpił w otchłań grzechu, aby każdemu podać rękęcomment1 13 I 2008 — Msza św. w niedzielę Chrztu Pańskiego Drodzy bracia i siostry! Liturgia dzisiejszego święta zawsze dawała mi szczególną radość. Udzielanie sakramentu chrztu w święto Chrztu Pańskiego jest bowiem dla naszej wiary jednym z najbardziej wymownych wydarzeń, w którym poprzez znaki liturgiczne możemy niemal zobaczyć tajemnicę życia. Przede wszystkim ludzkiego życia, obrazowanego tu w sposób szczególny przez tych trzynaścioro dzieci, będących owocem waszej miłości, drodzy rodzice, których serdecznie pozdrawiam wraz z chrzestnymi, obecnymi tu krewnymi i przyjaciółmi. W dalszej kolejności — tajemnicę życia Bożego, którego Bóg udzieli dziś tym maleństwom poprzez odrodzenie w wodzie i w Duchu Świętym. Bóg jest życiem, co zostało również wspaniale przedstawione na niektórych malowidłach, zdobiących tę Kaplicę Sykstyńską. Nie będzie w tym jednak nic dziwnego, jeśli mówiąc o doświadczeniu życia, wspomnimy też od razu o jego przeciwieństwie, czyli o rzeczywistości śmierci. Wszystko, co rozpoczyna się na ziemi, wcześniej czy później kończy jak trawa na polu, która rano wschodzi, a wieczorem więdnie. Jednakże w sakramencie chrztu mała ludzka istota otrzymuje życie nowe, życie łaski, które pozwala jej nawiązać osobistą relację ze Stworzycielem, i to na zawsze, na całą wieczność. Niestety, człowiek może zgasić w sobie to nowe życie poprzez grzech i popaść w stan, który Pismo Święte nazywa «drugą śmiercią». Podczas gdy dla innych stworzeń, których przeznaczeniem nie jest wieczność, śmierć oznacza jedynie koniec istnienia na ziemi, w nas grzech otwiera otchłań, która mogłaby nas pochłonąć na zawsze, gdyby Ojciec, który jest w niebie, nie wyciągnął do nas ręki. Oto, drodzy bracia, tajemnica chrztu: Bóg postanowił nas zbawić i zstąpił na dno otchłani śmierci, aby każdy człowiek, również ten, który upadł tak nisko, że już nie widzi nieba, mógł znaleźć Bożą rękę i uchwyciwszy się jej, wyjść z ciemności, by znów zobaczyć światłość, dla której został stworzony. Wszyscy czujemy, czujemy to w głębi serca, że nasze istnienie to pragnienie życia, dążenie do jego pełni, do zbawienia. Ową pełnię życia otrzymujemy w chrzcie.
c.d.2021.01.10 16:16
Przed chwilą wysłuchaliśmy opowiadania o chrzcie Jezusa w Jordanie. Chrzest ten nie był taki jak ten, który otrzymają te niemowlęta, choć nie jest pozbawiony ścisłego związku z nim. W gruncie rzeczy, całą tajemnicę Chrystusa na świecie można streścić tym jednym słowem: «chrzest», który po grecku oznacza «zanurzenie». Syn Boży, który od wieczności dzieli z Ojcem i Duchem Świętym pełnię życia, został «zanurzony» w naszej rzeczywistości grzechu, abyśmy mieli udział w Jego życiu: wcielił się, narodził tak jak my, wzrastał tak jak my, a kiedy stał się dorosłym człowiekiem, objawił swą misję przede wszystkim właśnie poprzez «chrzest nawrócenia», którego udzielał Jan Chrzciciel. W pierwszym akcie swojej publicznej działalności, jak słyszeliśmy przed chwilą, poszedł nad Jordan, gdzie wmieszał się w rzeszę pokutujących grzeszników i przyjął chrzest. Jan oczywiście się opierał, ale Jezus nie ustąpił, bo taka była wola Ojca (por. Mt 3, 13-15). Dlaczego zatem chciał tego Ojciec? Dlaczego posłał swego Jednorodzonego Syna na świat jako Baranka, aby wziął na siebie grzech świata (por. J 1, 29)? Ewangelista opowiada, że kiedy Jezus wyszedł z wody, zstąpił na Niego Duch Święty w postaci gołębicy, a z nieba rozległ się głos Ojca, który nazwał Go «Synem umiłowanym» (Mt 3, 17). W tamtej chwili Jezus został więc objawiony jako ten, który przyszedł chrzcić ludzkość w Duchu Świętym: przyszedł, aby ludzie mieli życie w obfitości (por. J 10, 10), życie wieczne, dzięki któremu człowiek zmartwychwstaje, następuje w nim całkowite uzdrowienie ciała i duszy, i znowu staje się częścią pierwotnego planu, z myślą o którym został stworzony. Celem życia Chrystusa było właśnie ofiarowanie ludzkości życia Bożego, Jego Ducha miłości, aby każdy człowiek mógł czerpać z tego nieskończonego źródła zbawienia. To właśnie dlatego św. Paweł napisał do Rzymian, że zostaliśmy ochrzczeni w śmierci Chrystusa, aby mieć życie Zmartwychwstałego (por. Rz 6, 3-4). To dlatego chrześcijańscy rodzice, podobnie jak wy dzisiaj, najwcześniej jak mogą przynoszą swe dzieci do chrzcielnicy, wiedząc, że życie, które przekazali, pragnie pełni zbawienia, którą może dać tylko Bóg. W ten sposób rodzice stają się współpracownikami Boga w przekazywaniu nie tylko życia fizycznego, lecz również duchowego.
waldeberg2021.01.10 16:14
Benedykt XVI w Auschwitz: " Niemcy byli pierwsza ofiarą nazistów". No i wszystko wiemy. Jest to KŁAMSTWO WSZECHCZASÓW wypowiedziane przez niemieckiego papieża!
rebeliant2021.01.10 16:14
Proponuję wstawić do pokoju dziecięcego wiadro z benzyną oraz zapałki - dokładnie tak zachował się Bóg względem Adama i Ewy w Edenie. Nie chcę ręki od kogoś kto zakopał minę przeciwpiechotną na mojej ścieżce. Dla mnie gnój jest po prostu skończony. Człowiek odpowiada za swoje przedsięwzięcia, a już na pewno za pozostawienie miecza laserowego przedszkolakom. Może się jeszcze raz powiesić nawet za jaja, a ja mu i tak nie uwierzę, bo wszechmogącemu człowiek nie ma jak uwierzyć. Sam się zresztą przyznał kim jest gdy robił sobie eksperymenty na Hiobie... że jest eksperymentatorem. Skoro on sobie robi eksperymenty na ludziach, to czemu ludzie mieliby nie robić eksperymentów na sobie samych ? Już samo bycie jego (jego lub kogokolwiek innego) własnością jest stanem nie do przyjęcia. Tylko dlatego, że ma Diabła u swego boku ludzie są trzymani za mordę, ale jeśli mieliby możliwość autentycznego wyzwolenia się spod bycia ograniczonymi, to z autentyczną szczerością by tą opcję wybrali - tak by być istotą wszechmogącą co najmniej wobec tego co się z nią samą dzieje. Teologia Jahwicka kładzie nacisk na Diabła, gdyż doskonale wie, że ludzie bardziej boją się ognia niż kochają posłuszeństwo w byciu bożym trybikiem, czyli w byciu martwym.
Anonim2021.01.10 16:19
a wiesz cos o wolnej woli, ktora dal Bog czlowiekowi?
rebeliant2021.01.10 16:35
Tak wiem - wiem, że wolną wolę, którą poniżył człowieka Bóg jest wolną wolą w wersji beta. Autentyczna wolna wola przysługuje tylko istotom, które są wszechmogące co najmniej wobec tego co dzieje się wobec nich samych.
Diadem z Rogami.2021.01.10 20:47
Dziecko rypane miało wolną wolę? A mąż miał wolną wolę kiedy kiedy baba mu rogi dorabia?
waldeberg2021.01.10 16:10
Bóg poda rękę każdemu z wyjątkiem tych, którzy w swojej pysze swoje zbrodnie zakłamują, nie zadośćuczynili swoim ofiarom, a mogą, czy na pewno Niemcom, którzy zasłużyli na wieczne potepienie!
Po 11 ...2021.01.10 15:52
Jestem przekonany, że jakby to się NIE dokonało 2000 lat temu, a miałoby się obecnie dopełnić, to ofiara Jezusa wyglądałaby zupełnie inaczej. W końcu nikt już złoczyńców obecnie do krzyża nie przybija. Obstawiam, że zamiast ukrzyżowania Jezus by się do PiSu zapisał. Podobne cierpienie, podobne upodlenie, podobna straszna ofiara. A potem cudowne wystąpienie (z PiS) i wniebowzięcie. Trochę szkoda, że tak się nie stało, ale jest nadzieja na powtórne przyjście Jego. Jest zatem szansa.
Anonim2021.01.10 16:15
a jak tam stan wody na Bugu we Wlodawie?
Po 11 ...2021.01.10 16:37
Coś taki jak stan Boga we Wojtyle, niski.
Benedykt XVI:2021.01.10 15:07
Bóg zstąpił w otchłań grzechu, aby każdemu podać rękęcomment1 13 I 2008 — Msza św. w niedzielę Chrztu Pańskiego Drodzy bracia i siostry! Liturgia dzisiejszego święta zawsze dawała mi szczególną radość. Udzielanie sakramentu chrztu w święto Chrztu Pańskiego jest bowiem dla naszej wiary jednym z najbardziej wymownych wydarzeń, w którym poprzez znaki liturgiczne możemy niemal zobaczyć tajemnicę życia. Przede wszystkim ludzkiego życia, obrazowanego tu w sposób szczególny przez tych trzynaścioro dzieci, będących owocem waszej miłości, drodzy rodzice, których serdecznie pozdrawiam wraz z chrzestnymi, obecnymi tu krewnymi i przyjaciółmi. W dalszej kolejności — tajemnicę życia Bożego, którego Bóg udzieli dziś tym maleństwom poprzez odrodzenie w wodzie i w Duchu Świętym. Bóg jest życiem, co zostało również wspaniale przedstawione na niektórych malowidłach, zdobiących tę Kaplicę Sykstyńską. Nie będzie w tym jednak nic dziwnego, jeśli mówiąc o doświadczeniu życia, wspomnimy też od razu o jego przeciwieństwie, czyli o rzeczywistości śmierci. Wszystko, co rozpoczyna się na ziemi, wcześniej czy później kończy jak trawa na polu, która rano wschodzi, a wieczorem więdnie. Jednakże w sakramencie chrztu mała ludzka istota otrzymuje życie nowe, życie łaski, które pozwala jej nawiązać osobistą relację ze Stworzycielem, i to na zawsze, na całą wieczność. Niestety, człowiek może zgasić w sobie to nowe życie poprzez grzech i popaść w stan, który Pismo Święte nazywa «drugą śmiercią». Podczas gdy dla innych stworzeń, których przeznaczeniem nie jest wieczność, śmierć oznacza jedynie koniec istnienia na ziemi, w nas grzech otwiera otchłań, która mogłaby nas pochłonąć na zawsze, gdyby Ojciec, który jest w niebie, nie wyciągnął do nas ręki. Oto, drodzy bracia, tajemnica chrztu: Bóg postanowił nas zbawić i zstąpił na dno otchłani śmierci, aby każdy człowiek, również ten, który upadł tak nisko, że już nie widzi nieba, mógł znaleźć Bożą rękę i uchwyciwszy się jej, wyjść z ciemności, by znów zobaczyć światłość, dla której został stworzony. Wszyscy czujemy, czujemy to w głębi serca, że nasze istnienie to pragnienie życia, dążenie do jego pełni, do zbawienia. Ową pełnię życia otrzymujemy w chrzcie.
c.d2021.01.10 15:09
Przed chwilą wysłuchaliśmy opowiadania o chrzcie Jezusa w Jordanie. Chrzest ten nie był taki jak ten, który otrzymają te niemowlęta, choć nie jest pozbawiony ścisłego związku z nim. W gruncie rzeczy, całą tajemnicę Chrystusa na świecie można streścić tym jednym słowem: «chrzest», który po grecku oznacza «zanurzenie». Syn Boży, który od wieczności dzieli z Ojcem i Duchem Świętym pełnię życia, został «zanurzony» w naszej rzeczywistości grzechu, abyśmy mieli udział w Jego życiu: wcielił się, narodził tak jak my, wzrastał tak jak my, a kiedy stał się dorosłym człowiekiem, objawił swą misję przede wszystkim właśnie poprzez «chrzest nawrócenia», którego udzielał Jan Chrzciciel. W pierwszym akcie swojej publicznej działalności, jak słyszeliśmy przed chwilą, poszedł nad Jordan, gdzie wmieszał się w rzeszę pokutujących grzeszników i przyjął chrzest. Jan oczywiście się opierał, ale Jezus nie ustąpił, bo taka była wola Ojca (por. Mt 3, 13-15). Dlaczego zatem chciał tego Ojciec? Dlaczego posłał swego Jednorodzonego Syna na świat jako Baranka, aby wziął na siebie grzech świata (por. J 1, 29)? Ewangelista opowiada, że kiedy Jezus wyszedł z wody, zstąpił na Niego Duch Święty w postaci gołębicy, a z nieba rozległ się głos Ojca, który nazwał Go «Synem umiłowanym» (Mt 3, 17). W tamtej chwili Jezus został więc objawiony jako ten, który przyszedł chrzcić ludzkość w Duchu Świętym: przyszedł, aby ludzie mieli życie w obfitości (por. J 10, 10), życie wieczne, dzięki któremu człowiek zmartwychwstaje, następuje w nim całkowite uzdrowienie ciała i duszy, i znowu staje się częścią pierwotnego planu, z myślą o którym został stworzony. Celem życia Chrystusa było właśnie ofiarowanie ludzkości życia Bożego, Jego Ducha miłości, aby każdy człowiek mógł czerpać z tego nieskończonego źródła zbawienia. To właśnie dlatego św. Paweł napisał do Rzymian, że zostaliśmy ochrzczeni w śmierci Chrystusa, aby mieć życie Zmartwychwstałego (por. Rz 6, 3-4). To dlatego chrześcijańscy rodzice, podobnie jak wy dzisiaj, najwcześniej jak mogą przynoszą swe dzieci do chrzcielnicy, wiedząc, że życie, które przekazali, pragnie pełni zbawienia, którą może dać tylko Bóg. W ten sposób rodzice stają się współpracownikami Boga w przekazywaniu nie tylko życia fizycznego, lecz również duchowego.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.01.10 15:02
zstąpił w otchłań grzechu, aby każdemu podać rękę... w doopie był goowno widział!