06.04.17, 21:05

Andrzej Sadowski do rządu: Więcej wolności dla przedsiębiorców!

Łukasz Gut, Fronda.pl: Poprzedni rząd zasłynął stwierdzeniem jednego z polityków, że państwo istnieje teoretycznie. Obecny dużo mówi o roli silnego państwa, również w gospodarce. Jak Pan ocenia politykę gospodarczą rządu od początku jego funkcjonowania? 

Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha i członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP: Państwo ciągle istnieje w dużej mierze teoretycznie, bo politycy przez mnogość jego funkcji uczynili je bezsilne. Bez wątpienia państwo powinno być silne w tych obszarach, które są częścią wspólną dla wszystkich obywateli i w których państwo nie stanowi dla nich konkurencji. Państwo powinno wszystkim gwarantować przestrzeganie zasad i bezpieczeństwo. Zagwarantować bezpieczeństwo można poprzez sprawny wymiar sprawiedliwości, który dziś nie działa, natomiast nie ma żadnego powodu, by polski rząd wyręczał przedsiębiorców w ich naturalnej roli kreatorów życia gospodarczego, bo robi to marnotrawnie i źle. Polskie rządy, zamiast stać na straży reguł jak bezstronny sędzia, same podejmują działanie na rynku, które jest ustawowo uprzywilejowane, a tym samym narusza zasady uczciwej konkurencji. Wchodzenie w rolę obywateli przez rząd nigdy nie przynosiło korzyści tymże obywatelom, a jedynie wzrost opodatkowania. Rozdział rządu od pracy i gospodarki, jest konieczny tak jak w PRL wyprowadzenie PZPR z fabryk bo raz umożliwiło to Polakom osiągnięcie wyższego poziomu dobrobytu. Rząd może dzielić nawet „po uważaniu” to, co zostanie wytworzone, ale nie może „po uważaniu” przeszkadzać w wytwarzaniu, co cały czas czyni.

Niektórzy ekonomiści wskazują jednak na pozytywne efekty działania rządu. Wymieniają sztandarowy program, czyli 500 plus. Jak Pan sądzi, ten program niesie więcej pożytku czy szkód?

Program 500 plus jest programem obniżania opodatkowania polskim rodzinom, co jest bezsprzecznie właściwe. Jednak robi to w sposób niezwykle drogi i skomplikowany. Nie ma większego dobrobytu i rozwoju z tytułu zwrotu przez aparat rządowy odebranych wcześniej polskim rodzinom pieniędzy z potrąceniem kilkudziesięciu procent ich pierwotnej wartości. Można go uznać więc wyłącznie za program służący obniżeniu opodatkowania, przy czym i tak polska rodzina za to sama sobie płaci. To nie jest program, który sprawi, że polska rodzina poczuje się w sposób trwały bezpiecznie. Praca to bezpieczna rodzina. Polska rodzina żyje nie z zasiłków, a z pracy. Mam nieodparte wrażenie, że ten program próbuje się przedstawić jako alternatywę dla pracy.

Czy rząd robi coś, by to, z czego finansowane jest 500 plus, czyli podatki, były prostsze i niższe?

Rząd może od jutra obniżyć opodatkowanie w Polsce, tak jak to się dzieje w krajach naszych sąsiadów. Jeżeli celem rządu jest zwiększenie dobrobytu obywateli i akumulacja kapitału polskich przedsiębiorców, to nie ma innej metody sprawdzonej i skutecznej, jak obniżenie podatków, w tym od pracy i konsumpcji, jak VAT. Pieniądze pochodzą z realnej gospodarki, a nie zadłużenia. Jeżeli nie uwolni się przedsiębiorców, to prędzej czy później środki na tak duże projekty redystrybucyjne będą do uzyskania metodami policyjnymi.

Jak w takim razie traktować prognozy dla Polski robione przez agencje ratingowe, które stwierdzają, że wzrost gospodarczy będzie większy, niż wcześniej zakładano?

Wzrost gospodarczy, który przewidują agencje ratingowe, a więc około 3 proc., oznacza, że żadne fundamentalne zmiany ze strony rządu dla przedsiębiorców nie zostaną wprowadzone. Wystarczy wyrzucić na śmietnik tysiące szkodliwych przepisów, a moglibyśmy mieć nawet dwucyfrowy wzrost gospodarczy, bo taki jest potencjał polskich firm, które nie rozwijają się tak, jak mogłyby, z powodu tych właśnie szkodliwych przepisów. W USA dzięki likwidacji tylko jednej ustawy zyskają 1 proc. większy wzrost PKB. Regulacje mają konsekwencje. Najczęściej negatywne i kosztowne.
Nasz dobrobyt nie weźmie się z wylania betonu za 30 miliardów złotych na centralne lotnisko w Polsce. To jest fałszywe pojmowanie roli rządu. Nie tworzy się lotniska, tak jak to już było w kilku miastach w Polsce, aby później szukać po świecie potencjalnych zainteresowanych. Właśnie władze w Hiszpanii znalazły wreszcie nabywcę na największe lotnisko wybudowane pod Madrytem za miliardy euro - za kwotę 10 tys. dolarów.

Jakie efekty poniesie gospodarka po całej kadencji, gdyby tego typu działania były kontynuowane?

Do wyborów jest wystarczająco dużo czasu, by już w tym roku podejmować decyzje obniżające podatki od 2018 roku, które będą miały wpływ na wzrost zamożności obywateli. Obecny rząd nie może, tak samo jak poprzedni, ulec presji urzędników, którzy mówią, że nic nie da się zrobić, a każda zmiana w systemie podatkowym ma powodować straty z tytułu dochodów budżetowych. To fałszywa mantra, której, jak widzę, rząd zaczyna ulegać, a która powoduje nie tylko coraz gorszą sytuację finansów publicznych, ale przede wszystkim zniechęcenie obywateli, którzy liczyli nie tylko na zmianę partii, ale i zmianę jakości rządzenia na ich korzyść. Jeśli nie będzie tej zmiany, to zmiana nastąpi przy urnach wyborczych.

Dziękujemy za rozmowę.