Abp Jędraszewski: Chrześcijaństwo spaja dzieje Polski!  - zdjęcie
03.06.21, 19:15Fot. via: Flickr - Archidiecezja Krakowska

Abp Jędraszewski: Chrześcijaństwo spaja dzieje Polski!

45

- Poczucie tożsamości polskiej kultury i zatroskanie o jej wielkość musi wyrastać z rzetelnej znajomości polskich dziejów, na które patrzy się nie tylko z perspektywy zawodowego historyka, ale także, a może przede wszystkim, z perspektywy człowieka wierzącego, który w Bogu dostrzega prawdziwego Pana dziejów i historii - mówił abp Marek Jędraszewski podczas homilii na zakończenie centralnej procesji Bożego Ciała przy Bazylice Mariackiej.

Poniżej publikujemy pełną treść homilii metropolity:

Kardynał Stefan Wyszyński: „Naród nie jest na dziś, ani też na jutro. Naród jest, aby był!”

Przejmujący jest ten fragment Modlitwy Arcykapłańskiej, zanoszonej przez Chrystusa w Wieczerniku, który usłyszeliśmy przed chwilą. Wzruszające jest to Jego wielkie wołanie skierowane do Boga Ojca o jedność tych wszystkich, „którzy dzięki słowu [Apostołów] będą wierzyć” w Niego (por. J 17, 20).

Jedność ta ma być znakiem dla świata, że Chrystus jest prawdziwie posłanym przez Ojca Jego Jednorodzonym Synem i Mesjaszem: „Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś” (J 17, 23b).

Jedność ta ma swoją cenę. Jest nią miłość Chrystusa do ludzi, poświadczona Jego śmiercią na krzyżu – Jego Ciałem wydanym za zbawienie świata i Jego Krwią przelaną na odkupienie grzechów. Ta przejmująca miłość Chrystusa „do swoich”, która objawiła się na Golgocie, jest największym potwierdzeniem tej miłości, jaka ma Bóg Ojciec do ludzi. Umierając na krzyżu, Pan Jezus w sposób najwyższy i ostateczny potwierdził to, co mówił podczas nocnej rozmowy z Nikodemem: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 16-17). Bóg Ojciec pragnął tego zbawienia świata. Dlatego zesłał swego Syna, aby świat zbawił. Podczas konania na krzyżu cierpiał nie tylko Jezus Chrystus, ale cierpiał także Jego Ojciec. To właśnie wtedy, podczas trzech długich godzin umierania Jezusa, świat mógł poznać nie tylko to, że pełen miłosierdzia Ojciec zesłał swego Syna na świat, ale także mógł doświadczyć tego, jak bardzo Ojciec ukochał ludzi. Stąd św. Paweł Apostoł napisał w Liście do Rzymian, że „nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał” (Rz 8, 32a).

Jedność ta znajduje swoją najbardziej fundamentalną więź w postaci wzajemnej miłości między wierzącymi ludźmi, która wypływa z miłości Ojca do Syna: „Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17, 26). Przejmująco urzeczywistniło się to w życiu pierwszej wspólnoty chrześcijan w Jerozolimie, o których autor Dziejów Apostolskich, św. Łukasz, pisał: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących” (Dz 4, 32). Jedność ich ducha i serca wynikała z przeżywanej wspólnie Eucharystii, podczas której karmili się oni tym samym niebiańskim Chlebem i tą samą Krwią Chrystusa.

Trwające już prawie dwa tysiące lat dzieje Kościoła stanowią wielkie potwierdzenie aktualności Modlitwy Arcykapłańskiej Chrystusa o jedność ludzi wierzących.

Dostrzegamy jej nieprzemijającą potrzebę, wręcz konieczność, najpierw od strony negatywnej – w obliczu wielu, niekiedy prawdziwie gorszących podziałów Kościoła, o których mówi nam zarówno odległa, jak i czasowo bliższa jego historia. To właśnie dlatego że w XVI i XVII wieku w następstwie Reformacji doszło do podziału Kościoła Zachodniego, światu zabrakło doświadczenia wewnętrznej jedności Kościoła jako argumentu, że Bóg Ojciec naprawdę posłał na świat swego Syna Jezusa Chrystusa. Dlatego też zrodziło się Oświecenie, które radykalnie zakwestionowało Chrystusa i Jego Ewangelię, a w miejsce najpełniej i w sposób ostateczny objawionej przez Chrystusa prawdy o Bogu Ojcu wymyśliło sobie na miarę swego ograniczonego rozumu Boga deistycznego – Wielkiego Zegarmistrza, o którym twierdziło, że wprawdzie powołał on świat do istnienia, ale tym światem wcale się nie przejmuje. Nie przejmuje się zatem losem ludzi i ich zbawieniem wiecznym.

Aktualność Modlitwy Arcykapłańskiej Chrystusa o jedność ludzi wierzących od strony pozytywnej potwierdzają wielkie, prawdziwie święte postaci w dziejach Kościoła, które dla tej jedności dawały najwyższe świadectwo swego cierpienia, a nawet życia. Do nich niewątpliwie należy Czcigodny Sługa Boży, już niedługo ogłoszony błogosławionym, Ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Na kilka godzin przed swoim uwięzieniem, wieczorem 25 września 1953 roku sprawował Mszę świętą w kościele pw. św. Anny w Warszawie. Przeczuwając, co już wkrótce miało go spotkać, mówił wtedy: „Gdy będę w więzieniu, a powiedzą wam, że prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdy będą mówili, że prymas działa przeciwko narodowi i własnej ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”.

Modlitwa o wewnętrzną jedność Kościoła odnosi się do całego jednego, świętego, apostolskiego i powszechnego Kościoła. Odnosi się także do poszczególnych jego wspólnot, które stanowią jego najróżnorodniejsze części. Jedną z nich jest wspólnota takiego narodu, który ma prawo powiedzieć o sobie – patrząc na swoją historię, swoją tradycję i swoją kulturę – że jest narodem chrześcijańskim. Takim właśnie narodem jest naród polski, zrodzony w 966 roku w chwili przyjęcia przez władcę Polan, księcia Mieszka I, sakramentu chrztu. Wtedy bowiem jednocześnie zaczęły się: dzieje chrześcijaństwa, dzieje narodu i dzieje państwa polskiego. Wydaje się, że nie ma żadnego innego takiego narodu w Europie, w którego historii te potrójne dzieje byłyby tak głęboko ze sobą zespolone, jak właśnie w narodzie polskim.

Najważniejszym elementem zespalającym nasze polskie dzieje jest chrześcijaństwo. Dobitnie mogliśmy przekonać się o tym zarówno w czasach zaborów, jak i w całym pięćdziesięcioleciu zwartym między latami 1939 i 1989. Gdy zabrakło państwa polskiego lub gdy jego suwerenność była poważnie osłabiona, siłą narodu był wtedy Kościół, który w dużej mierze brał na siebie także te sprawy i obowiązki, które w czasie wolności spoczywają zwykle na strukturach państwowych. To Kościół głoszący mu prawdę o jedności, budowanej na miłości do Chrystusa, tę jedność równocześnie sobą urzeczywistniał. Podzielona przez zaborców Polska nieprzerwanie odnajdywała swą duchową jedność w Kościele katolickim, czego widomym symbolem była panująca z Jasnej Góry nasza Matka i Królowa. Jakżeż w tym kontekście nie przywołać słów kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Losów narodu nie poznasz inaczej, jak tylko przez dzieje wieków, jakim ten naród przeszedł, i dziejów Kościoła, który szedł z narodem. Dlatego jeśli przyjdą zniszczyć ten naród, zaczną od Kościoła, gdyż Kościół jest siłą tego narodu”.

Jedność narodu polskiego nie może być mierzona tylko tym, czy i na ile urzeczywistnia się ona w jakimś ściśle określonym momencie dziejów Polski – w jakiejś jej teraźniejszości. Jedność ta powinna być mierzona przede wszystkim trwałością i ciągłością narodu polskiego, który przekracza swoją teraźniejszość, ponieważ, z jednej strony, pamięcią historyczną sięga w swą dalszą i bliższą przeszłość, a z drugiej strony swymi nadziejami i oczekiwaniami wybiega w bliższą i dalszą przyszłość. To dlatego kardynał Stefan Wyszyński niewiele przed swoją śmiercią, w 1981 roku, wypowiedział słowa, które stanowią dla nas prawdziwy testament, a równocześnie wielkie zobowiązanie: „Nie jesteśmy dzisiejsi, nie jesteśmy tylko na dziś. Jesteśmy narodem, który ma przekazać w daleką przyszłość wszystkie moce nagromadzone przez tysiąclecie i spotęgowane w czasach współczesnych. Chcemy żyć i możemy żyć! Naród nie jest na dziś, ani też na jutro. Naród jest, aby był!”. Chodzi bowiem o bycie narodu, o samo jego istnienie – o to, aby naród polski właśnie jako naród nie zniknął z dziejów ludzkości, tak jak zniknęły z nich te ludy i narody, o których dzisiaj wiemy tylko na podstawie śladów, materialnych lub duchowych, jakie po sobie zostawiły. One same natomiast przestały istnieć.

Duchowa jedność, ciągłość i trwałość narodu polskiego ma swój bardzo konkretny i naukowo wymierny fundament. Jest nim jego biologiczna ciągłość i siła. W obliczu dotykającego nas dzisiaj kryzysu demograficznego nie wolno nam zapomnieć słów żarliwego apelu, który przeszło pół wieku temu, 8 września 1970 roku, w Kobyłce pod Warszawą, skierował do Polaków kardynał Wyszyński: „Obyście nie poddali się wygodnictwu, egoizmowi i wrogości życia! Obyście nie naśladowali modnych lalek, których pełne są teatry, kabarety, kawiarnie, redakcje. Obyście nie naśladowali kobiet, wyśmiewających matki, które urodziły Polsce i Kościołowi trzecie, czwarte, czy piąte dziecko. Pamiętajcie, nowa Polska nie może być Polską bez dzieci Bożych! Polską niepłodnych lub mordujących nowe życie matek! Polską pijaków! Polską ludzi niewiary, bez miłości Bożej!”.

Na silnym fundamencie ciągłości biologicznej buduje się moc kulturowa narodu – jego duch, jego przywiązanie do trwałych wartości, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To one decydują o jego duchowej tożsamości i to one powinny być bronione za wszelką cenę, także, jeśli trzeba, za cenę przelanej krwi i oddanego Ojczyźnie z całą świadomością własnego życia. „Dla nas po Bogu – mówił kardynał Wyszyński podczas procesji na krakowskiej Skałce w dniu 12 maja 1974 roku – największa miłość to [miłość do] Polski! Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej. (…) Po Bogu więc, po Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej, po całym ładzie Bożym, nasza miłość należy się przede wszystkim naszej Ojczyźnie, mowie, dziejom i kulturze, z której wyrastamy na polskiej ziemi. I chociażby obwieszczono na transparentach najrozmaitsze wezwania do miłowania wszystkich ludów i narodów, nie będziemy temu przeciwni, ale będziemy żądali, abyśmy mogli żyć przede wszystkim duchem, dziejami, kulturą i mową naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez wieki życiem naszych praojców”. Trzy lata później, w 1977 roku, Prymas Polski niejako dopowiadał do tego: „Wiele mamy do przekazania przyszłym pokoleniom, ale to, co jest najdonioślejsze, to czysta duchowość naszego narodu, który ma prawo do własnej, rodzimej, niezależnej kultury, do własnego języka niezniekształconego i nieprzybrudzonego przez naloty śmieci. Musimy mieć ambicje, bo nie jesteśmy narodem śmieci”.

Wraz z miłością do Ojczyzny w sposób nierozerwalny idzie razem odpowiedzialność za nią i dogłębne zatroskanie o jej autentyczną wielkość. „Bądźcie odpowiedzialni – mówił w 1979 roku kardynał Wyszyński – za ład społeczny i moralny, ład myśli i uczuć, odpowiedzialni za przyjęte na siebie obowiązki, za miejsce, jakie zajmujecie w ojczyźnie, w narodzie, w państwie, w życiu zawodowym. Tą drogą idzie się do wielkości. A narodowi potrzeba wielkości. Nie myślcie, że naród może wypełnić swoje zadanie tylko z pomocą ludzi bez wyrazu, którzy żyją byle jak, aby przeżyć, aby jakoś się odkuć, aby wykręcić się tanim kosztem. (…) Łatwizna życiowa jest największym wrogiem współczesnej Polski. Nie tylko niekompetencje, ale i nieuczciwość ludzi kompetentnych, wykształconych, znających swoje zadania, nawet dobrze uposażonych, może doprowadzić do straszliwej katastrofy naszej Ojczyzny”.

Poczucie tożsamości polskiej kultury i zatroskanie o jej wielkość musi wyrastać z rzetelnej znajomości polskich dziejów, na które patrzy się nie tylko z perspektywy zawodowego historyka, ale także, a może przede wszystkim, z perspektywy człowieka wierzącego, który w Bogu dostrzega prawdziwego Pana dziejów i historii. Przebywając w Komańczy, pośród osamotnienia i odcięcia od powierzonych jego pasterskiej trosce ludzi, Ksiądz Prymas nie zapominał o wielkich wydarzeniach polskiej historii. Dnia 10 października 1956 roku w swych Zapiskach więziennych nawiązywał do zwycięstwa wojsk polskich nad Turkami w 1621 roku: „W dniu dziękczynienia za zwycięstwo chocimskie – tylko jeden Kościół w Polsce wznosi swoje modlitwy do Boga, który obronił nas prawicą swoją. Któż z największych patriotów myśli dziś o tym zdarzeniu. A jednak może ono rozstrzygnęło o dalszym rozwoju kultury w środkowej Europie? (…) Wielbię Victricem manum Tuam [– „Zwycięską rękę Twoją”], Ojcze! Dziękuję Ci za tę siłę wiary, która oparła się sile. Dziękuję za ten szczytny idealizm, który poniósł rody całe na pola bitew i ofiarował wszystkich niemal synów niejednej rodziny. Dziękuję za tę potęgę, którą wlałeś w skrzydła husarii. Słyszę jej śpiew i czuję pęd zwycięski. Niech to wszystko śpiewa Tobie, Ojcze Narodów”. Zaraz potem kardynał Wyszyński nawiązywał do ówczesnej bardzo trudnej sytuacji Polski, ciągle jeszcze znajdującej się w okowach stalinizmu, i żarliwie prosił Boga: „A gdy dziękuję za przeszłość, proszę – wspomnij na bój, który dziś toczymy, by Polska nie była zalana przez obcą przewrotność, przez materialistyczną brutalność, przez półinteligencką pychę i wyniosłość. To straszna siła, która zwycięża, ogłupiając trwogą nawet mężnych i dobrych. Upomnij się o Naród Twój, którego jesteś Ojcem i Panem. Daj odpocząć odrobinę ludziom znużonym przez nieustanny ucisk i walkę”.

Nie zrozumie się wielkości duchowej polskiego narodu bez nieustannie oddawanej czci jego Matce i Królowej. Kardynał Wyszyński był swoiście dumny z tego, że niekiedy nazywano go Prymasem maryjnym – tak często w swych modlitwach zwracał się do Najświętszej Maryi Panny, tak żarliwie nauczał o Jej miłości do polskiego narodu, z taką mocą wzywał, by na Jej miłość odpowiadał on swoją wierną miłością. Dnia 1 stycznia 1955 roku, kiedy zaczynał się rok obchodów trzechsetnej rocznicy zwycięskiej obrony Jasnej Góry przed wojskami szwedzkimi, Ksiądz Prymas notował w swych Zapiskach więziennych: „Podobało się Bogu wyrwać Polskę «z [szwedzkiego] potopu» przez Maryję Jasnogórską. (…) Odtąd Jasna Góra została «twierdzą warowną ducha Narodu». I taka była w najcięższych chwilach dziejowych. Dziś (…) oczekujemy stokroć więcej: «obrona Jasnej Góry» dziś, to obrona duszy chrześcijańskiej Narodu. To stokroć donioślejszy cud, który wymaga większego jeszcze bohaterstwa do walki z wrogiem, który jest w nas. Jak łatwo godzić we wroga zewnętrznego. Jak trudno ugodzić w samego siebie. Tym większej trzeba pomocy Matki Zwycięskiej, Pośredniczki Łask Wszelkich. (…) Rok Jubileuszowy «obrony Jasnej Góry» (…) będzie więc rokiem modlitwy do Królowej Polski, (…) aby pomogła wszystkim dzieciom Narodu zwyciężyć siebie, a w sobie – [zwyciężyć] wroga Boga, wroga bliźniego i wroga wewnętrznego duszy”.

Rozważamy dzisiaj, w uroczystość Bożego Ciała, te wielkie prawdy o polskim narodzie, które przekazał nam Czcigodny Sługa Boży Ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński. Dziękujemy Panu Bogu za to, że na bardzo trudne dziejowe zmagania dał nam tak wielkiego duchowego Wodza i Pasterza, który przez ponad trzydzieści lat swej służby Kościołowi i Ojczyźnie z niezłomną odwagą odwoływał się do polskiej tożsamości, po polskich sumień, do polskich umysłów. Z otwartym sercem przyjmujemy zatem jego apel, jaki skierował do nas dnia 21 kwietnia 1974 roku: „Narodzie polski, wiedz, co mówi ci Chrystus – nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym! Odważnie mówimy, nie pierwszy raz na ambonach stolicy: nie bądźcie narodem tchórzów, miejcie odwagę myśleć!”. A my do tych wezwań Prymasa Tysiąclecia dodajemy dzisiaj kolejne: Miejcie odwagę wierzyć! Miejcie odwagę zwyciężać! Amen.

Archidiecezja Krakowska

Komentarze (45):

Anonim2021.07.3 10:56
Nie może być, że chrześcijaństwo spaja dzieje, raczej wprowadza podziały w dzieje i to bardzo krwawe. Zachęcam do studiowania podręczników historii, można zacząć od LO, tam już jest wiele przykładów jak chrześcijaństwo "spaja". Później już lektura dla bardziej zaawansowanych i przysłowiowy "nóż się w kieszeni otwiera" na okropną historię chrześcijaństwa. Jeszcze jedno, trzeba się pozbyć klap na oczach, które od dzieciństwa próbują każdemu założyć klechy - mistrzowie zakłamania.
Ewa2021.06.27 7:06
..tak patrzę na fotkę tego błazna i..spieprzyliście mi niedzielę
Oficiall JPII pedophille Psyho Hooligans 😍2021.06.25 18:56
No kojarzę polskie dzieje, a wątki z kleruchami bardzo dokładnie. Układają się z każdym i ciemny motłoch podporządkowują sobie jak im politycznie wygodnie. Targowica - mnóstwo kleru, faszyści - co za problem, również, z komunistami? A jakże, czemu nie. Pisiory? W to nam graj...
Kazek2021.06.5 16:01
Chłopie ubierz się jak mężczyzna a nie jak ciota w kolorowe fatałaszki !
Jawny2021.06.5 7:05
Marek Jędraszewski to jedna z najbardziej odrażających postaci polskiego życia społecznego. Nienawistny, okrutny, potwornie prymitywny.
🦄⚡️🏳️‍🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️‍🌈⚡️🦄2021.06.4 18:07
chrześcijańska ideologia upada, a nie żadne spaja... m.in przez takie ścierwa jak Jędraszewski
Krakus2021.06.4 17:33
Kraków przeprasza za tego konusa z Łodzi. Kraków nienawidzi tego siewcy nienawiści. Zamiast ekumenizmu i miłości bliźniego ten mały człowieczek szczuje ludzi na ludzi.
Abp Jędraszewski:2021.06.4 15:38
Chrześcijaństwo spaja dzieje Polski! - - - - - Poczucie tożsamości polskiej kultury i zatroskanie o jej wielkość musi wyrastać z rzetelnej znajomości polskich dziejów, na które patrzy się nie tylko z perspektywy zawodowego historyka, ale także, a może przede wszystkim, z perspektywy człowieka wierzącego, który w Bogu dostrzega prawdziwego Pana dziejów i historii - mówił abp Marek Jędraszewski podczas homilii na zakończenie centralnej procesji Bożego Ciała przy Bazylice Mariackiej. Poniżej publikujemy pełną treść homilii metropolity: Kardynał Stefan Wyszyński: „Naród nie jest na dziś, ani też na jutro. Naród jest, aby był!” Przejmujący jest ten fragment Modlitwy Arcykapłańskiej, zanoszonej przez Chrystusa w Wieczerniku, który usłyszeliśmy przed chwilą. Wzruszające jest to Jego wielkie wołanie skierowane do Boga Ojca o jedność tych wszystkich, „którzy dzięki słowu [Apostołów] będą wierzyć” w Niego (por. J 17, 20). Jedność ta ma być znakiem dla świata, że Chrystus jest prawdziwie posłanym przez Ojca Jego Jednorodzonym Synem i Mesjaszem: „Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś” (J 17, 23b).
c.d.2021.06.4 15:39
Jedność ta ma swoją cenę. Jest nią miłość Chrystusa do ludzi, poświadczona Jego śmiercią na krzyżu – Jego Ciałem wydanym za zbawienie świata i Jego Krwią przelaną na odkupienie grzechów. Ta przejmująca miłość Chrystusa „do swoich”, która objawiła się na Golgocie, jest największym potwierdzeniem tej miłości, jaka ma Bóg Ojciec do ludzi. Umierając na krzyżu, Pan Jezus w sposób najwyższy i ostateczny potwierdził to, co mówił podczas nocnej rozmowy z Nikodemem: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 16-17). Bóg Ojciec pragnął tego zbawienia świata. Dlatego zesłał swego Syna, aby świat zbawił. Podczas konania na krzyżu cierpiał nie tylko Jezus Chrystus, ale cierpiał także Jego Ojciec. To właśnie wtedy, podczas trzech długich godzin umierania Jezusa, świat mógł poznać nie tylko to, że pełen miłosierdzia Ojciec zesłał swego Syna na świat, ale także mógł doświadczyć tego, jak bardzo Ojciec ukochał ludzi. Stąd św. Paweł Apostoł napisał w Liście do Rzymian, że „nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał” (Rz 8, 32a). Jedność ta znajduje swoją najbardziej fundamentalną więź w postaci wzajemnej miłości między wierzącymi ludźmi, która wypływa z miłości Ojca do Syna: „Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17, 26). Przejmująco urzeczywistniło się to w życiu pierwszej wspólnoty chrześcijan w Jerozolimie, o których autor Dziejów Apostolskich, św. Łukasz, pisał: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących” (Dz 4, 32). Jedność ich ducha i serca wynikała z przeżywanej wspólnie Eucharystii, podczas której karmili się oni tym samym niebiańskim Chlebem i tą samą Krwią Chrystusa. Trwające już prawie dwa tysiące lat dzieje Kościoła stanowią wielkie potwierdzenie aktualności Modlitwy Arcykapłańskiej Chrystusa o jedność ludzi wierzących.
c.d.2021.06.4 15:40
Dostrzegamy jej nieprzemijającą potrzebę, wręcz konieczność, najpierw od strony negatywnej – w obliczu wielu, niekiedy prawdziwie gorszących podziałów Kościoła, o których mówi nam zarówno odległa, jak i czasowo bliższa jego historia. To właśnie dlatego że w XVI i XVII wieku w następstwie Reformacji doszło do podziału Kościoła Zachodniego, światu zabrakło doświadczenia wewnętrznej jedności Kościoła jako argumentu, że Bóg Ojciec naprawdę posłał na świat swego Syna Jezusa Chrystusa. Dlatego też zrodziło się Oświecenie, które radykalnie zakwestionowało Chrystusa i Jego Ewangelię, a w miejsce najpełniej i w sposób ostateczny objawionej przez Chrystusa prawdy o Bogu Ojcu wymyśliło sobie na miarę swego ograniczonego rozumu Boga deistycznego – Wielkiego Zegarmistrza, o którym twierdziło, że wprawdzie powołał on świat do istnienia, ale tym światem wcale się nie przejmuje. Nie przejmuje się zatem losem ludzi i ich zbawieniem wiecznym. Aktualność Modlitwy Arcykapłańskiej Chrystusa o jedność ludzi wierzących od strony pozytywnej potwierdzają wielkie, prawdziwie święte postaci w dziejach Kościoła, które dla tej jedności dawały najwyższe świadectwo swego cierpienia, a nawet życia. Do nich niewątpliwie należy Czcigodny Sługa Boży, już niedługo ogłoszony błogosławionym, Ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Na kilka godzin przed swoim uwięzieniem, wieczorem 25 września 1953 roku sprawował Mszę świętą w kościele pw. św. Anny w Warszawie. Przeczuwając, co już wkrótce miało go spotkać, mówił wtedy: „Gdy będę w więzieniu, a powiedzą wam, że prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdy będą mówili, że prymas działa przeciwko narodowi i własnej ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”.
WampirzeKleruchyWatykańskieWysysająBudżetPolski2021.06.4 14:24
Obłąkany ze starości klero-pajac. Chrześcijaństwo niczego nie spaja. Watykańskie katolictwo okupujące Polskę spija szampańskie bogactwa ziemskie i nieruchomości w kolaboracji z rządem PiSocjalistów katolickich oraz wampirzo wysysa rok w rok miliardy z budżetu państwa.
jared2021.06.4 13:57
Wiecie co? Czasami żałuję, że się urodziłem. Naprawdę, mam wrażenie, że świat jest jakimś koszmarem, z którego nie można się wybudzić. Człowiek chce żyć wolnym, dokonywać własnych wyborów - choćby w czymś tak przyziemnym jak życie seksualne. Nie mam partnerki jeszcze, ale mam potrzeby seksualne, ale według kk nie mogę się zaspokoić samemu, bo to "złe" i będę ukarany na wieczność. Normalnie odechciewa się żyć. Ostatnio czytałem, że w niebie nie będzie małżeństw, czyli nie będzie też seksu, bo ten tylko jest dopuszczalny w malżeństwie. Pięknie, od takich tekstów naprawdę odechciewa mi się żyć. Nie dość, że straszycie piekłem, to dołujecie niebem. A ja tak potrzebuję seksu, pragnę go. Kw-a mać!Dlaczego, kwa, nie pozwalacie mi się w spokoju zaspokoić, tylko wmawiacie i straszycie wieczna karą. Odechciewa się żyć i człowiek żałuje, że się urodził, bo po co żyć w takim piekle. Niestety samobója też nie mogę dokonać., bo do piekła. Choć może mam pomysł, zacząć prowadzić ryzykowne życie, np. zostać saperem i liczyć, że bombka mnie wysadzi i skończę ten marny żywot, oczywiście wcześniej się wyspowiadać i komunia. A gdy się już dostanę do nieba, to porwę cały tabun lasek i ucieknę tam, gdzie będę mógł się gzić bezkarnie i na wszystkie możliwe sposoby, bez prania mózgu kato-dewotów inkwizycyjnych i wszechogarniającego poczucia winy:).
6969692021.06.5 11:13
Tym razem piszę do Ciebie bez wrogości. Ty nie jesteś tępym lewakiem, jakich tu wielu. Jesteś przerażająco pogubiony i cierpiący. Jeśli posiadasz jakieś finansowe środki to gorąco polecam Ci terapię psychoanalityczną. Listę autoryzowanych terapeutów znajdziesz na stronie: psychoanaliza.org.pl/psychoanaliza/. Nie będę Ciebie już atakował, nie będę komentował Twoich wpisów. Trzymaj się, życzę Ci z serca,równowagi i harmonii wewnetrznej
Ateista2021.06.4 13:44
Czy ten śmiesznie odziany (co on ma na głowie, torebkę op cukrze?) pan może rozkazywać np ateistom, innowiercom. Niech pilnuje duchownych co to mają pokusy i swuje owieczki masowo grzeszące.
katolickie bezwstydne bydło2021.06.4 12:21
Jak on śmie pouczać Polaków!
Brudzia2021.06.4 11:58
"Pamiętajcie, nowa Polska nie może być Polską bez dzieci Bożych! Polską niepłodnych (...)" Jestem niepłodna. Rozumiem, że jestem skreślona przez KK? W takim razie nie czuję się już zobowiązana do finansowania tej instytucji.
Jan2021.06.4 11:38
Ten pan w fantazyjnym gejowskim stroju nadal bredzi.
🦄⚡️🏳️‍🌈Polak Ateista Dumny Gej🏳️‍🌈⚡️🦄2021.06.4 10:56
Miejsce tego barana Jędraszewskiego jest w psychiatryku.
rebeliant2021.06.4 9:25
" wymyśliło sobie na miarę swego ograniczonego rozumu Boga deistycznego" - a no się i potwierdza, że właśnie posiadanie możliwości i zdolności są tu kluczowe, a pełnia ich jest w wszechmocy, a nie w niemocy i poleganiu na woli/zachciankach marionetkarza.
rebeliant2021.06.4 9:20
"„Podobało się Bogu wyrwać Polskę «z [szwedzkiego] potopu» przez Maryję Jasnogórską. (…) Odtąd Jasna Góra została «twierdzą warowną ducha Narodu»." - sr.am na to co podobało się Bogu, gdyż podczas tego najazdu Szwedzi masowo mordowali i gwałcili ludność, a Bóg chce to zamieść pod dywan tłumacząc to, że ponoć on też cierpiał (my ludzie z racji jego wszechmocy, a naszych niezliczonych ułomności możemy zawsze zarzucić, że nas oszukał). A wszystko po to, aby zatrzeć rację, że wszechmoc to pełnia każdej istoty osobowej, gwarantująca wolność i zapewniające ochronę przed wszelkim przyćmieniem godności. Jak widać prędzej on sobie łeb o dechy rozwali - choć i w to nie można mu do końca wierzyć - niż przyzna każdemu wszechmoc, gdyż tak bardzo ukochał swoją władzę nad wszystkim, co mu tylko w łapy wpadnie.
rebeliant2021.06.4 9:10
Postawmy zatem pomnik pedofilskim duszpasterzom, gdyż podali zagubionym owieczkom linę cierpienia, która prowadzi do Boga. Jak już dostrzegłem podobnie jak czyni fotograf skupiając uwagę osoby fotografowanej na nieobecnym ptaku, tak samo czynią to wszelkiej maści czarodzieje, którzy rozważaniami o Bogach odwracają uwagę od właściwego celu - od rozpościerania władzy na przywłaszczonymi sobie duszami. Tym czasem, żadne wygibasy na krzyżach nie przyćmią zdrowego i witalnego życia oraz zapewniające prawdziwą wolność nieograniczone możliwości. Jasełkami golgotnymi oni skupiają wasz cały potencjał, więżą go i obrabiają tak, aby był ich własnością.
6969692021.06.4 8:23
Dzielą sk***ysny ludzi na zaszczepionych, na religijnych, na lgbt, a głupi lud się kłóci ze sobą i przegrywa walkę z władzą. Jedyne wyjście to tolerować wszystko i wszystkich, niezależnie od poglądów, zjednoczyć się, i wypędzić tych, co odpowiadają za obecną sytuację.
Anonim2021.06.4 8:04
Rozumieć to trzeba że jest mus dalej utrzymywać księży z podatków pracujących obywateli.
Anonim2021.06.4 6:08
Innej tożsamości niż Święta Wiara Katolicka na tym kawałku ziemi nie mamy.
JPIII2021.06.4 5:48
Ten dureń Jędraszewski znów pie...rdo...li głupoty. Pedalstwo chrystka jezuska spaja z pedalstwem polskim takich jak pedophil jędraszewski i całą tę spółkę katopedophilów.
pytajnik2021.06.4 4:21
Czy nauczanie Księdza Arcybiskupa „Kościół nie zostawia ich samotnych w obliczu życiowych zmagań. Wśród osób, które skorzystały z terapii w katolickich ośrodkach „Odwagi” ponad 30% potrafiło zmienić swą orientację i podjąć życie w sakramentalnych związkach małżeńskich.” ( http://episkopat.pl/swiadkowie-ewangelii-zycia/ ) spaja dzieje Polski?
Spaja.2021.06.4 11:11
Np. Księdza Arcybiskupa Juliusza Paetza nie zostawił samotnego w obliczu życiowych zmagań.
Ela2021.06.4 1:47
Spaja Kościół w władzą i kasą. Razem robią wszystko by w Polsce było źle. Bo wtedy błyszczą. Od wieków pielęgnują tu ciemnotę. Ale to się już kończy. Wreszcie.
antoni.s2021.06.3 22:52
Po raz pierwszy się z nim zgadzam, chrześcijaństwo, a dokładniej kościół kat, jest wspólnym mianownikiem całej naszej bolesnej historii.
Zarabiaj 300 dziennie2021.06.3 22:04
Bitcoin Time jest to platforma działająca na rynku od dwóch lat. Gdy platforma dostała mnóstwo pozytywnych opinii od partnerów z zagranicy, została także wprowadzona do Polski, gdzie teraz cieszy się ogromną popularnością i zdobyła uznanie wśród ogromnej liczne klientów. Platforma przeważa nad konkurencja tym, że jest przejrzysta.Platforma Bitcoin Time posiada wszystkie funkcje wyprzedając konkurencje i w ten sposób umożliwia zarobek każdemu początkującemu traderowi, jak i profesjonaliście. Zacznij zarabiać --> http://bitcointime.com.pl Jeśli jesteś klientem platformy Bitcoin Time to zyskujesz dostęp do: - Stałej pomocy z naszej strony 24/7 - Darmowego wsparcia i pomocy Twojego brokera - Platformy, która jest bardzo łatwa w obsłudze - Renomowanej platformy Mało tego, otrzymasz także dostęp do materiałów edukacyjnych, które pokażą Ci jak zacząć zarabiać, dodatkowo otrzymasz oprogramowanie autotradingowe, a także pomoc naszego profesjonalnego zespołu po stronie systemu, i Twojego brokera.Handlowanie kryptowalutami nigdy nie było tak proste! Wystarczy ustawić oprogramowanie, które zacznie dla nas zarabiać pieniądze przez cały czas.
Dziennikarz TVN2021.06.3 22:00
nasza tv to ojszczypłoty.
Mam już dość!!!2021.06.3 21:25
Propozycja: Anonima żywcem zapeklować. Wcześniej wypatroszyć i podsmażyć.
Jawny2021.06.3 21:26
Nie popieram, ale rozumiem.
anonim2021.06.3 21:31
ja bym wypatroszył i usmażył "Mam już dość!!!", jeszcze podeptał potrójnie przez te "!!!"
DJ Jędru2021.06.3 21:22
Manager zespołu Paetz Sex Boys.
Polak2021.06.3 20:36
Mareczku, jak właściwie twoja inwazyjna, antypolska sekta miałaby "spajać dzieje Polski"? Może prościej byłoby powiedzieć zgodnie z prawdą "od ponad tysiąca lat Polacy spojeni są zwalczaniem antypolskiej sekty katolickiej"
A2021.06.3 20:34
Mareczku, ty tak na poważnie w tych sukienkach? No popatrz taki piosenkarz jest Piasek i on też zrobił coming out, żenić się chce z tym swoim. Ty też byś mógł. Dziwisz da wam ślub, a jak nie to Flaszka za kasę wszystko zrobi. Powodzenia.
A Ta Ri2021.06.3 19:52
My są za Polską, przeciw biszkoptom.
olol2021.06.3 19:47
kobiety nie rodzą swoich dzieci dla Polski czy dla koscioła, to nie krowy rozpłodowe. Obrzydliwy, chory, chciwy dziad.
rebeliant2021.06.4 9:50
I właśnie dlatego tych sekciarskich szmaciarzy trzeba pogonić od przywłaszczania sobie ludzi już od małego (niech szukają nawróceń po całym świecie, a zwłaszcza na pustkowiach i niech małej trzódki się trzymają). Oni tak mocno wierzą w to, że ludzie są ich własnością. Ponadto - skoro przywłaszczenia tego dokonują poprzez poniżanie z piedestału dziewic, to niech ody.erdolą się od matek ziemskich, niech się zamkną z zawsze dziewicami - ten jahwicki kamień już i tak zbyt długo bił w kobiety, który bardzo często stawał się elementem spychającym je właśnie w złe obszary. Zauważ, że teraz Chiny wcisnęły przycisk "trzecie dziecko" i dlatego teraz i nasi właściciele puszczają oko do trzody hodowlanej, że "więcej mięcha trzeba !!!".
rebeliant2021.06.4 9:55
Jak płodzić to na miarę swoich możliwości i za każdym razem dążyć przy płodzeniu do jak najmocniejszych orgazmów (a nie jak oni przez wieki nas tępili zawsze dziewicą) - te bowiem zwiększają prawdopodobieństwo spłodzenia zdrowszego i witalnego człowieka. I co najważniejsze - nie oddawać dzieciaka pod ich wpływ.
AAAtomek2021.06.3 19:45
Albo służy się Polsce albo Watykanowi. Ja wybieram Polskę, a wy?
Jawny2021.06.3 21:23
My wybieramy Boga i życie wieczne. A Polska od początku była, jest i będzie wierna Bogu. (Pomimo wysiłków światowego żydostwa, masonerii, ex-komuchów i żałosnej Gazetki Wyborczej.)
anon2021.06.3 21:29
nie tobie dane decydować komu wierna
Na Mazury ją weź2021.06.3 19:35
Jedyne czego chce to słońce.