Wedle byłego naczelnego „Newsweeka”, dziś znanego z dość specyficznego sposobu komentowania polityki w mediach społecznościowych, to… Szymon Hołownia zagwarantował zwycięstwo kandydatów popieranych przez PiS w dwóch ostatnich wyborach prezydenckich.

- „Mamy epopeję pod tytułem Hołownia, dla mnie zupełnie nieznośną. Gość, który chciał być zbawcą, prorokiem, wszystko wskazuje na to, że dość definitywnie staje się Judaszem i próbuje tę swoją rolę Judasza dopełnić. Najpierw podarował PiS-owi dwa razy prezydenturę, potem spiskował z Bielanem i Kaczyńskim, próbując nawijać Polakom makaron na uszy, że to zwykłe konsultacje polityczne, potem zapowiadał, że zrobi karierę międzynarodową, (…) potem mieliśmy odejście (…), odejście jak się okazało niedefinitywne, potem wybory przewodniczącego partii, które też okazały się nie do końca definitywne, potem próba usankcjonowania przez część kierownictwa partii, w tym panią Cienkowską, wewnętrzne przewrotu w partii i usankcjonowania powrotu Hołowni, który miał odejść, ale najwyraźniej nie chce odejść. I to nie jest koniec”

- powiedział Tomasz Lis na nagraniu opublikowanym na YouTube,

Swój film zatytułował: „Czas POGONIĆ Judasza”.

Na komentarz Lisa postanowił odpowiedzieć sam Hołownia.

- „Zdradziłem Chrystusa… Tym razem, w obronie Koalicji, poprzestaniemy na słowach? Jak obstawiacie?”

- napisał na X.com.