Mimo ogromnych wątpliwości podnoszonych przez opozycję i prezydenta, rządzący dotychczas nie zdecydowali się ujawnić dokumentacji dot. programu SAFE. Tak więc nie wiadomo dokładnie, na co zaciągnięte zostaną pożyczki, które Polacy będą spłacać przez dziesięciolecia. Nie wiadomo też, czy środki te w ogóle trafią do Polski, czy zostaną zablokowane przez Komisję Europejską w ramach mechanizmu warunkowości.

Dostęp do dokumentów z klauzulą „zastrzeżone” mają parlamentarzyści. Swoimi wnioskami po lekturze dokumentów dot. SAFE podzielił się poseł Nowej Nadziei Grzegorz Płaczek.

- „Jestem na świeżo po szczegółowej analizie dokumentów oznaczonych klauzulą zastrzeżone, dotyczących wniosku Polski o pomoc finansową w ramach instrumentu SAFE. To jest jakieś szaleństwo!”

- pisze parlamentarzysta na X.com.

- „Chaos, uzależnienie się od Brukseli, brak długofalowej wizji i finansowanie polityki na kredyt - kosztem przyszłych pokoleń Polaków. Kolejne zobowiązania, kolejne miliardy długu, brak twardych priorytetów rozwojowych i realnej kalkulacji interesu narodowego, improwizacja, rozdawnictwo (głównie na rzecz Ukrainy) bez jasno określonych celów strategicznych”

- dodaje.

Polityk przekonuje, że „to nie jest zarządzanie państwem – to dryfowanie bez planu, bez odpowiedzialności i bez elementarnej logiki finansowej!”.

- „To jest chore”

– podsumowuje.