Według doniesień Xi miał powiedzieć podczas zamkniętej części rozmów, że „przy nieodpowiednim podejściu oba państwa mogą wejść w kolizję, a nawet konflikt”. Wypowiedź nie padła publicznie przed kamerami i mediami, jednak szybko stała się jednym z najgłośniejszych elementów trzydniowego szczytu chińsko-amerykańskiego.
Sprawa Tajwanu od lat pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów w relacjach między Pekinem a Waszyngtonem. Chiny traktują wyspę jako część własnego terytorium i stanowczo sprzeciwiają się amerykańskiemu wsparciu wojskowemu dla władz w Tajpej. Z kolei USA utrzymują nieoficjalne relacje z Tajwanem i kontynuują sprzedaż uzbrojenia wyspie.
Szczególne napięcia wywołał rekordowy pakiet wojskowy dla Tajwanu o wartości 14 miliardów dolarów, ogłoszony jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Według mediów decyzja w sprawie jego pełnego zatwierdzenia nadal oczekuje na podpis Donalda Trumpa.
Choć podczas oficjalnej części rozmów ton był bardziej dyplomatyczny, obaj przywódcy starali się podkreślać znaczenie stabilnych relacji między największymi gospodarkami świata. Xi Jinping mówił o świecie stojącym na „nowym rozdrożu”, natomiast Trump zapewniał o „fantastycznej przyszłości” relacji amerykańsko-chińskich i nazwał chińskiego przywódcę „wielkim liderem”.
Spotkanie odbyło się w Wielkiej Hali Ludowej podczas pierwszej wizyty Trumpa w Chinach od 2017 roku. Po rozmowach obaj politycy wspólnie pozowali do zdjęć w Świątyni Nieba, a na piątek zaplanowano uroczysty bankiet na cześć amerykańskiego prezydenta.
Rozmowy dotyczyły również handlu, technologii, wojny na Ukrainie oraz napięć wokół Iranu. Według Białego Domu omawiano także zwiększenie dostępu amerykańskich firm do rynku chińskiego oraz możliwość większych inwestycji Chin w przemysł USA.
W delegacji towarzyszącej Trumpowi znaleźli się czołowi przedstawiciele amerykańskiego biznesu technologicznego, w tym Elon Musk, Tim Cook oraz Jensen Huang.
Sam Donald Trump określił rozmowy w Pekinie jako „prawdopodobnie największy szczyt w historii”.
