Polska

Warszawa niezdolna do ewakuacji. Wszystko przez elektryczne autobusy

Ekoszaleństwo drenuje portfele, ale też zagraża bezpieczeństwu. Tak dzieje się m.in. za sprawą elektrycznych autobusów, które stanowią około 15 proc. floty warszawskich Miejskich Zakładów Autobusowych. Te 15 proc. to wystarczająco, by sparaliżować ewakuację stolicy w przypadku kryzysu.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Rafał Trzaskowski - kanał oficjalny)/Jakub Murat za: Wikipedia CC 4.0
Fot. screenshot - YouTube (Rafał Trzaskowski - kanał oficjalny)/Jakub Murat za: Wikipedia CC 4.0
Ekoszaleństwo drenuje portfele, ale też zagraża bezpieczeństwu. Tak dzieje się m.in. za sprawą elektrycznych autobusów, które stanowią około 15 proc. floty warszawskich Miejskich Zakładów Autobusowych. Te 15 proc. to wystarczająco, by sparaliżować ewakuację stolicy w przypadku kryzysu.

Portal Niezależna.pl informuje, że przeprowadzone w ostatnim czasie symulacje ewakuacji Warszawy wykazały, iż w przypadku wojny lub innego kryzysu sprawna ewakuacja stolicy jest niemożliwa. Wszystko przez… wymianę autobusów na elektryczne.

- „Z naszych informacji wynika, że choć na pozór odsetek autobusów elektrycznych w Warszawie nie wydaje się potężny – w marcu 2026 roku wynosił on we flocie Miejskich Zakładów Autobusowych (MZA) ok. 13-15 proc. – to w warunkach wojennych taka proporcja wystarczy, by całkowicie sparaliżować plany ratowania ludności”

- podaje portal.

Dlaczego tak się dzieje? Jak pokazała wojna na Ukrainie, podstawowymi celami uderzeń we współczesnych konfliktach są elementy infrastruktury krytycznej. Takie ataki mogą uniemożliwić korzystanie z miejskich autobusów. Ponadto pojazdy elektryczne mają znacznie mniejszy zasięg od spalinowych, zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych.

- „Rozładowane, wielotonowe maszyny zablokowałyby kluczowe szlaki komunikacyjne, tworząc gigantyczne zatory, dezorganizując akcję ratunkową (po uwięzionych w autobusie ludzi trzeba przecież wysłać kolejne pojazdy) i utrudniając lub wręcz uniemożliwiając ucieczkę kolejnym kolumnom ewakuacyjnym oraz przejazd wojska”

- pisze red. Grzegorz Wierzchołowski.

W rozmowie z Niezależna.pl do sprawy odniósł się były dowódca wojsk aeromobilnych gen. Dariusz Wroński.

- „W ostatnich latach Europa – także Polska – weszła w fazę gwałtownej transformacji transportu. Pod hasłem walki z emisją CO₂ miasta są zobowiązywane do przechodzenia na transport zeroemisyjny, a samorządy inwestują miliardy złotych w autobusy elektryczne. Problem polega jednak na tym, że decyzje te podejmowane są często w logice ideologii klimatycznej, a nie w logice bezpieczeństwa państwa i odporności infrastruktury krytycznej.”

- zauważył wojskowy.

Podkreślił, że transport miejski jest ważnym elementem obronnym państwa.

- „Duże aglomeracje w sytuacji kryzysowej muszą dysponować zdolnością szybkiej ewakuacji ludności cywilnej. W przypadku Warszawy oznacza to potencjalnie przemieszczanie setek tysięcy ludzi w ciągu kilkunastu godzin. Dlatego transport publiczny – szczególnie autobusy – pełni w planach obronnych funkcję znacznie szerszą niż zwykłe przewozy pasażerskie.”

- wyjaśnił.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej