Sprawa od wczoraj już byłego radnego Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka, który jako lekarz bez specjalizacji został koordynatorem SOR-u w warszawskim Szpitalu Południowym i zarobił w ub. roku 1,6 mln zł, ogromnie wstrząsnęła polską opinią publiczną. Czym kierowały się władze szpitala, powierzając tak ważną funkcję lekarzowi, który zaledwie półtora roku temu uzyskał prawo do wykonywania zawodu, a dzięki czemu znalazł się on w grupie 1 proc. najlepiej zarabiających lekarzy-specjalistów w kraju? Nie bez znaczenia zdaje się być fakt, że – jak zauważył poseł Jacek Ozdoba – przewodniczącym Rady Nadzorczej Szpitala Południowego jest „Robert Kempa z KO, zaufany Kierwińskiego, zastępca skarbnika KO, radny sejmiku i burmistrz Ursynowa oraz absolwent Collegium Humanum”.
Sprawa Kacprzyka wywołała burzę, jakiej rządzący nie mogą przemilczeć. Zainteresowanie i troskę wyraził więc szef ugrupowania, które do wczoraj reprezentował młody lekarz-milioner.
- „Praktycznie cała opinia publiczna była zbulwersowana informacjami na temat zarobków jednego z młodych lekarzy. Był tam też kontekst w jakimś sensie polityczny. Rozpoczęła się kontrola. W zależności od efektów tej kontroli być może będą także konsekwencje o charakterze prawnym. Prokuratura także będzie się interesowała tą sytuacją, tak żeby wyjaśnić absolutnie co do szczegółu, na ile te działania były zgodne z prawem, na ile były przekroczeniem prawa”
- powiedział premier Donald Tusk przed dzisiejszym posiedzeniem rządu.
- „Niezależnie od tego, jaka będzie ostateczna ocena sytuacji prawnej, to oczywiście fakt takich kosmicznych zarobków i to w niejasnej strukturze zatrudnienia, niepewności jak naprawdę są świadczone usługi, nikogo nie muszę przekonywać, bo to jest zaledwie niestety ilustracja szerszego problemu, z jakim mamy do czynienia. Musimy wspólnie z też samorządem lekarzy, ze wszystkimi zainteresowanymi, ale musimy naprawdę zadbać o to i to jest w interesie też samych lekarzy, proszę państwa, żeby nie było tej narastającej fali podejrzliwości i niepewności, jak wyglądają zarobki, za co są wypłacane, czy są uzasadnione”
- dodał.
Stwierdził, że „w dotychczasowym systemie Ministerstwo Zdrowia i NFZ nie miały możliwości nie tylko kontrolowania, ale uzyskania wiedzy, kto ile zarabia w danej jednostce, w szpitalu”. Wobec tego Rada Ministrów ma przyjąć projekt ustawy umożliwiającej AOTMiT zbieranie informacji na temat zarobków lekarzy.
