Do incydentu doszło niedługo po rozpoczęciu wydarzenia. Świadkowie relacjonowali, że w pewnym momencie w przestrzeni hotelowego lobby rozległy się dźwięki przypominające strzały. W tym czasie Donald Trump znajdował się na scenie. Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa został błyskawicznie wyprowadzony z sali, podobnie jak pierwsza dama Melania Trump oraz wiceprezydent J.D. Vance.
Na sali znajdowali się również najważniejsi przedstawiciele administracji, w tym sekretarz stanu Marco Rubio oraz szef Pentagonu Pete Hegseth. Wielu gości – dziennikarzy i polityków – w reakcji na zagrożenie „ukrywało się pod stołami”, próbując przeczekać niebezpieczne chwile.
Sprawca został szybko zatrzymany. Jak poinformowały służby, mężczyzna był uzbrojony w strzelbę i „oddał strzał w kierunku agenta Secret Service”. Funkcjonariusz, który miał na sobie kamizelkę kuloodporną, trafił do szpitala – według informacji przekazanych przez Associated Press jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Po zdarzeniu głos zabrał sam prezydent. W serwisie Truth Social napisał: „Secret Service i organy ścigania wykonały wspaniałą pracę. Zadziałali szybko i odważnie. Strzelec został złapany”. W innym wpisie dodał: „wszyscy są w doskonałym stanie”, a ewakuacja odbyła się „zgodnie z protokołem”.
Na razie nie są znane motywy działania napastnika. Sprawę badają federalne służby, w tym FBI. Według wstępnych ustaleń mężczyzna próbował przedostać się przez zabezpieczenia i otworzył ogień, zanim został obezwładniony.
Historyczny kontekst zdarzenia potęguje jego wagę. To właśnie w tym samym hotelu w 1981 roku doszło do zamachu na Ronalda Reagana. Tym razem tragedii udało się uniknąć, jednak wydarzenie przypomina, jak wysokie pozostaje ryzyko związane z bezpieczeństwem najważniejszych osób w państwie.
Gala została przerwana i – jak zapowiedział Donald Trump – odbędzie się w innym terminie.
