Z opublikowanych materiałów wynika, że Suszek potajemnie rejestrował rozmowy ze swoimi partnerami biznesowymi. Jedna z nich, datowana na 31 grudnia 2020 roku, zawiera bardzo ostre zarzuty pod adresem znanego spekulanta. „Wisisz mi tyle kasy, że to jest, k…, nie do opisania” – mówi na nagraniu Suszek. W innym fragmencie dodaje jeszcze mocniej: „To, że straciłeś, to jedno, ale to, że mnie okradłeś (…) to jest, k..., kradzież, i dobrze o tym wiesz”.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, autentyczność nagrań została potwierdzona, a materiały znajdują się również w dyspozycji prokuratury. Sam Rafał Zaorski nie odniósł się publicznie do zarzutów – według dziennikarzy nie odpowiedział na próby kontaktu.

Sprawa ma jednak znacznie szerszy kontekst. Jeszcze przed swoim zaginięciem w marcu 2022 roku Sylwester Suszek miał przenieść udziały w giełdzie do spółek zarejestrowanych w Dubaju. Wkrótce potem – jak wskazują medialne doniesienia – z systemu kryptowalutowego zniknęły dziesiątki milionów złotych. To właśnie o te środki toczy się dziś spór.

Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że – według informacji przekazywanych przez obecne kierownictwo Zondacrypto – Suszek miał posiadać dostęp do portfela zawierającego około 4,5 tysiąca bitcoinów, których wartość przekracza 300 milionów dolarów. Brak dostępu do tych środków do dziś pozostaje jedną z największych zagadek tej sprawy.

Śledztwo prowadzone przez prokuraturę na Śląsku obejmuje już dziesiątki tysięcy poszkodowanych użytkowników platformy. Szacowane straty sięgają co najmniej 350 milionów złotych, a liczba osób zgłaszających problemy z wypłatą środków stale rośnie.

Według informacji podanych przez Onet, obecny prezes Zondacrypto, Przemysław Kral, przebywa w Izraelu i posiada tamtejsze obywatelstwo, co może znacząco utrudnić ewentualne działania prawne podejmowane przez polskie organy ścigania.