Wedle relacji portalu Niezależna.pl, „funkcjonariusze zaczęli kopać i uderzać pięściami” polskich działaczy. Polacy zostali brutalnie obaleni na ziemię.

- „To gigantyczny, międzynarodowy skandal, że Niemcy zatrzymują nas z krzyżem, który chcemy ustawić dla upamiętnienia ofiar zbrodni ich przodków. To niewyobrażalne”

- podkreślił w rozmowie z TV Republika lider ROG Robert Bąkiewicz.

Podkreślił, że na miejsce skierowano duże siły policji.

- „Sposób, w jaki podjęto wobec nas działania, był wyjątkowo brutalny i przerażający. Staramy się obecnie dojść z policjantami do porozumienia”

- powiedział.

Działacz jest przekonany, że nie było podstaw do zatrzymania Polaków, chcących uczcić pamięć o przodkach.

- „Niemcy boją się tego, co jest napisane na tabliczkach. Jest tam napisana prawda: porwali 200 tysięcy dzieci, zamordowali 6 mln Polaków, ograbili Polskę. Wzywamy polskiego ambasadora. To jest zamach na naszą wolność. My nic tutaj w Niemczech nie zrobiliśmy bezprawnego. Nie dokonaliśmy żadnego przestępstwa. Jesteśmy pozbawiani w tej chwili prawa do tego, żeby przejść pod kamień hańby”

- stwierdził.