Dziennikarz zaznacza, że lepszym określeniem dla osób, o których pisze, byłoby słowo: „patocelebrytki”.
- „Gęby pełne sloganów o wspólnocie kobiet, o prawach kobiet, o tym, że kobiety należy szanować, o tym, że należy o nie walczyć.
A jak przychodzi co do czego? Mordy w kubeł i na kolana przed Tuskiem i jego podręcznym ruskiem, Giertychem, i modlić się przed nimi. Te Gretkowskie, Szczepkowskie i inne wielkie MATRONY FEMINIZMU”
- pisze.
Zauważa, że ze strony tych „feministek” nie ma żadnego upomnienia się o prawa kobiet, kiedy w wyniku działań rządzących zamykane są oddziały położnicze, starsze kobiety nie mogą liczyć na właściwą opiekę medyczną, a na Pierwszą Damę i jej córkę wylewa się fala obrzydliwego hejtu.
- „Kobiety rodzą na SORach? Spoko, sprawy nie ma. Zamykane oddziały położnicze i ginekologiczne? Kto by się przejmował. Starsze kobiety skazywane na ekonomiczną eutanazję z powodu zapaści służby zdrowia? Oj tam, oj tam. Najgorszy hejt wylewany na żonę Prezydenta i na jej córeczkę, w tym groźby śmierci i przemocy seksualnej? Spoko. Nielegalnie przetrzymywane miesiącami i nieludzko traktowane urzędniczki, bo Giertych chciał pokazać, jaki jest twardy? Fajnie! A jeszcze fajniej, jak Giertych do przetrzymywanej kobiety, której autystyczne dziecko chciało się zabić, puszcza tekst, który można sprowadzić do- zacznij sypać, uratujesz dzieciaka”
- wskazuje autor.
- „Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Bezmiar podłości jest niebywały. Ale one są nawet nielojalne wobec siebie nawzajem. Tak samo odwracają wzrok albo nawet dołączają, jak Tusk zabierze się za kogoś z ich grupy”
- dodaje.
Zwraca uwagę, że „feministki” te nie podnoszą głosu nawet wtedy, kiedy Donald Tusk uderza w kobiety z ich własnego środowiska.
- „Wiadomo, co ich obchodzą jakieś emerytki, umierające na raka kobiety, torturowane więźniarki polityczne czy biedne dziewczyny rodzące na SORach. Nasze wielkie i bogate MATRONY FEMINIZMU, ze swoich finansowo towarzysko kulturowych (ekhem) wyżyn nie zauważają takich pyłków ludzkich. Ok. Tyle że tak samo zamykają gęby, jak Tusk dojeżdża kobiety z ich środowiska. Pełczyńska Nałęcz jest upokarzana, wręcz gn#jona od miesięcy, w najgorszy, seksistowski sposób przez Tuska (zresztą oberwało się też żonie Hołowni przecież). Publicznie, na widoku, bez żadnego wstydu. I co? Jeden komentarz Szczepkowskiej? Gretkowskiej? A może któreś z wielkich feministek filozofek? Hehehe. Bez jaj”
- zauważa.
- „Więcej. Uśmiechnięty Premier nasłał nawet na rodzinę Pełczyńskiej swoje najgorsze cyngle medialne, które zaatakowały jej córkę. Farmy trolli, które groziły jej śmiercią i najgorszą przemocą. I co? Za przeproszeniem- G@WNO. Nie będziesz szła sama… tiaaaa”
- ironizuje Wildstein.
