Prof. Marcin Matczak opublikował przed świętami Bożego Narodzenia na łamach „Gazety Wyborczej” felieton, w którym pochylił się nad kwestią przeżywania świąt Bożego Narodzenia bez odniesienia się do religijnej istoty tych świąt.
- „Ateistyczne święta to samooszukiwanie się człowieka zagubionego w sekularnym do cna świecie. To nędzna proteza prawdziwego świętowania, które prawdopodobnie nie jest już możliwe”
- stwierdził.
Jego refleksje wywołały ogromne oburzenie wśród lewicowych komentatorów. Na prawnika wylała się fala hejtu, a internauci nie szczędzili mu wulgarnych komentarzy.
Prof. Matczak odpowiedział na to oburzenie w serii wpisów, w których wytknął hipokryzję środowiskom antyklerykalnym. Prawnik nie ukrywa zdumienia, że ateiści poczuli się urażeni jego tekstem. W tym kontekście przywołał kilka słynnych wypowiedzi lewicowych autorytetów, które w odbiorze jego krytyków raczej nikogo nie obrażały.
- „Gdybym chciał was obrazić, nie pisałbym o poreligijnej pustce. Napisałbym o ważnych dla was rzeczach tak, jak Ziemowit Szczerek streścił progresywne podejście do katolickiego Boga – że to chuj”
- napisał.
- „Gdybym chciał, żeby was zabolało, nie pisałbym o konsumowaniu emocji. Napisałbym o czymś, co cenicie, w stylu Dehnela, który pisał, że wiara katolicka opiera się na dwóch filarach: święceniu jaj i homofobii”
- dodał.
- „Gdybym chciał wam dopiec, nie pisałbym o pornografii autopromocji. Wzorując się na Gretkowskiej, napisałbym, że lubicie, po swojemu, staropolsko w słomianych łapciach i gaciach, dupcyć po bożemu i dawać tej dupy każdemu, kto ją posmaruje, 500 plus albo obietnicą zbawienia”
- przywołał jeszcze jeden przykład.
W taki właśnie sposób, przypomniał prof. Matczak, „liderzy ateistycznego środowiska” wypowiadają się na temat katolików. Prawnik zauważył, że wszystkie te osoby oskarżyły go o „dzielenie ludzi”.
- „A może jesteście hipokrytami, zawsze gotowymi do uderzenia w uczucia religijne wierzących, sami wrażliwi jak mimoza, gdy ktoś dotknie uczuć ateistycznych?”
- pyta autor.
W tym kontekście prof. Matczak zwrócił uwagę na prawdę o tym, że określające się jako walczące z nienawiścią środowiska lewicowe w rzeczywistości same obdarzają nienawiścią swoich oponentów.
- „Czasem wydaje mi się, że jesteście gotowi przytulić znajomego, który wyzna, że jest gejem, ale znajomemu, który powie, że wierzy w Boga, każecie wypierdalać z domu, jak zacofany Janusz synowi gejowi. Że jak ci pogardzani przez was katole, macie swoje dogmaty i swoje inkwizycje”
- napisał.
- „Że wasze ścisłe umysły są jak umysł inżyniera Mamonia: lubicie tylko takie melodie, które już słyszeliście. I że instrumentalizujecie człowieka – oto Matczak wam się popsuł: kiedy śpiewał na melodię, którą znacie, był super”
- dodał.
Bez śladu argumentu, co niby jest potwornie głupie i co świadczy o poczuciu wyższości. To jest myślenie siekierą, to jest prawdziwe zacofanie i zamknięcie na myśl. Albo lustro, w które powinniście z uwagą spojrzeć (tu przepraszam za protekcjonalny ton).
— Marcin Matczak (@wsamraz) December 28, 2022
