Kościół

„Abp Jędraszewski ws. abp. Paetza chciał zachować się jak trzeba, ale został złamany”

Zdaniem publicysty Tomasza Terlikowskiego, sprawa nieżyjącego już abp. Juliusza Paetza miała decydujące znaczenie dla dalszego życia abp. Marka Jędraszewskiego.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Tomasz Rowiński; Maskacjusz TV)
Fot. screenshot - YouTube (Tomasz Rowiński; Maskacjusz TV)
Zdaniem publicysty Tomasza Terlikowskiego, sprawa nieżyjącego już abp. Juliusza Paetza miała decydujące znaczenie dla dalszego życia abp. Marka Jędraszewskiego.

Jak przypomniał Terlikowski w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” - ks. Marek Jędraszewski był „wychowankiem i nominatem abp. Juliusza Paetza”, a gdy trafił do Rzymu, ówczesny prałat Paetz był „najwyżej postawionym polskim duchownym, znajdującym się bardzo blisko Jana Pawła II, a wcześniej również papieża Pawła VI”.

Abp. Jędraszewski sam publicznie wspominał o tym, że to Juliusz Paetz wziął go pod swoje skrzydła i oprowadzał po Rzymie

Gdy bp. Juliusz Paetz w 1983 roku „wyrzucony z Rzymu”, wrócił do Polski i po 13 latach spędzonych jako biskup diecezjalny w Łomży , przenosi się w 1996 roku do Poznania, by zostać tam arcybiskupem, już po niespełna roku jego nowym biskupem pomocniczym zostaje mianowany właśnie ówczesny redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego” ks. dr Marek Jędraszewski.

Kiedy w 2002 roku wybucha afera związana z abp. Paetzem i molestowaniem kleryków poznańskiego arcybiskupiego seminarium duchownego, dwóch kapłanów wiedzących o sprawie, idzie z nią do bp. Jędraszewskiego

„I on wtedy, jak wszystko na to wskazuje, zachowuje się tak jak trzeba. On nigdy o tym nie mówił. To wszystko jest zbierane z fragmentów. Bp Jędraszewski jedzie do nuncjusza apostolskiego abp. Józefa Kowalczyka, który według różnych relacji miał go straszliwie zjechać, powiedzieć mu, że papież o wszystkim wie i żeby się odczepił od tej sprawy” – mówi Terlikowski.

„I wtedy bp Jędraszewski przechodzi na drugą stronę. Moim zdaniem został złamany. Wtedy nastąpiło to kluczowe złamanie kręgosłupa. A może też został wprowadzony w błąd. Krótko później już zmusza proboszczów [z archidiecezji - red.] do podpisywania listu w obronie abp. Paetza. Natomiast piątka księży, która się wtedy sprzeciwiła, wielkiej kariery w Kościele nigdy nie zrobiła” – puentuje Tomasz Terlikowski.

Niewątpliwie wypowiedziane wiele lat później przez metropolitę krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego słowa o "tęczowej zarazie", nabierają w kontekście doświadczeń zarówno poznańskiego Kościoła, jak i osobistych abp. Jędraszewskiego - związanych z raniącą do dziś sprawą abp. Paetza - jeszcze bardziej dramatycznego wydźwięku. I może warto zacząć odczytywać je nieco głębiej, aniżeli tylko w kluczu zarzutów o hipokryzję, kierowanych wobec byłego poznańskiego biskupa pomocniczego.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej