Wiadomości
Ta sprawa mogłaby się wydawać bezsporna i przesądzona. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien przecież wchodzić w relacje biznesowe z kimś, kto przedstawia się jako satanista, tak jak nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie robił interesów czy utrzymywał bliskich relacji towarzyskich z kimś, kto podaje się za oszusta, złodzieja, malwersanta, manipulatora, blagiera czy szarlatana. Bo jak by to miało wyglądać? „Dzień dobry, jestem oszustem, fałszerzem i wiarołomcą. Zrobimy wspólny interes, dobrze?” Nie, dziękuję.