Kościół
Rozgłos wokół ks. Kazimierza Sowy nie może cieszyć nikogo, kto czuje się związany z Kościołem. Mnie też nie cieszy, choć z bohaterem ostatniej odsłony afery podsłuchowej, czyli prostu Kazkiem, dzieli nas prawie wszystko. Poza kapłaństwem właśnie i zaangażowaniem w mediach, też raczej różnych. Przez kilka miesięcy tylko współpracowaliśmy jako zmiennicy, komentujący wydarzenia papieskie na antenie dawnej Telewizji Familijnej. Był to rok 2000. Wtedyśmy się spotkali, i wkrótce rozstali. Pretekstem było ultimatum Kazka z żądaniem podwyżki, na co ówczesne szefostwo stacji z Maciejem Pawlickim na czele tylko czekało.