08.08.19, 10:00(fot. youtube)

Prof. Zdzisław Krasnodębski dla Frondy: Europa ma problem z historią Polski. Heroizm Polaków przypomina im ich wiarołomstwo

Eryk Łażewski, Fronda.pl: Obchodzimy 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. My Polacy, dużo wiemy o tym historycznym wydarzeniu, A co wiedzą o nim Niemcy, których dziadkowie i pradziadkowie, służąc w armii niemieckiej, między innymi tłumili Powstanie (oczywiście wraz ze swymi ze swymi wschodnimi sojusznikami)?

Prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog, europoseł: Przez wiele dziesięcioleci Powstanie Warszawskie było nieznane zupełnie w Republice Federalnej. Wszyscy pamiętamy jeszcze, kiedy prezydent Herzog został zaproszony na pięćdziesiątą rocznicę, to był przekonany, że jedzie na rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim. Dzisiaj jest oczywiście już inaczej, a ta słaba pamięć w Niemczech i w ogóle na świecie o Powstaniu, wynikała również z tego, że również w Polsce niewiele mówiło się o Powstaniu Warszawskim. Nawet po 1989 roku, przez pewien czas traktowano je jako wydarzenie lokalne, warszawskie, a nie wydarzenie, które by cała Polska miała upamiętniać. Zmieniła się zatem świadomość Polaków i również stosunek do Powstania, więc i w Niemczech, niejako z obowiązku, więcej się o nim mówi, choć nadal nie w stopniu zadawalającym. W związku z rocznicą nadano między innymi audycję w radiu publicznym niemieckim na temat Powstania. Ale ona też zaczynała się od tego przypomnienia, że nie chodzi o Powstanie w Getcie Warszawskim 1943, a tylko o Powstanie 1944.To nie jest więc wiedza powszechna. Tak, jak na przykład, wiedza o masakrze ludności Woli, jako jednej z największych zbrodni popełnionych na ludności cywilnej podczas Wojny Światowej, drugiej po Nankinie, jest więcej niż nikła.

W dodatku w mediach niemieckich pojawiają się informacje - w związku z kolejnymi rocznicami Powstania Warszawskiego – o Powstaniu. Wtedy najczęściej przeważają takie tony krytyczne, że Polacy sami się spierają na ten temat. Dzisiaj, w tej audycji, o której mówiłem, był cytowany bardzo szeroko Piotr Zychowicz, jako znany krytyk Powstania. Były też oczywiście inne głosy, ale rzecz sprowadziła się do tego (przekaz był taki), że Polacy sami uważają, że to powstanie budzi w Polsce wiele kontrowersji. Być może niepotrzebnie wybuchło. A na pewno było bardzo tragiczne. Nigdy się przy tym nie cytuje niemieckich świadectw z tamtego okresu.

Gdy pojawiła się jeszcze książka Piotra Zychowicza „Obłęd”, to została szybko zauważona w niemieckich mediach. Natomiast, nie recenzuje się, nie pisze się o innych głosach, o innych, afirmatywych interpretacjach Powstania. Trudno znaleźć jest jakiekolwiek odnośniki do książki Piotra Gursztyna o rzezi Woli czy – jeśli chodzi o literaturę - np.do Kinderszenen Rymkiewicza. Wszystko to świadczy o tym, że Niemcy ciągle mają wielki problem z Powstaniem Warszawskim. Zresztą nie tylko Niemcy: inni Europejczycy (Francuzi, Anglicy czy Włosi) też mają kłopot z polską historią, z polskim heroizmem. Ponieważ przypomina im to, ich własny brak heroizmu, ich wiarołomstwo.

 

Czy można więc powiedzieć, że tezy Piotra Zychowicza wpisują się w niemiecką politykę historyczną, zgodnie z którą winni różnych wydarzeń II Wojny Światowej są wszyscy inni, tylko nie Niemcy?

Powiedzmy, że niemieckia opowieść jest bardziej skomplikowana, bo to nie jest taki prosty negacjonizm, twierdzenie, że Niemcy nie byli odpowiedzialni za zbrodnie II wojny światowej. Taki prosty negacjonizm  byłyby zresztą kontr-produktywny. Natomiast widać wyraźnie – po pierwsze – próbę oddzielenia nazistów od Niemców, podkreślenie, że autorzy tych wszystkich zbrodni, ci, którzy rozpętali Drugiej Wojny Światowej, to nie są oczywiście Niemcy współcześni i że współczesna tożsamość niemiecka zbudowana jest na potępieniu zbrodni nazistowskich.

A po drugie, zauważalna jest chęć do podzielenie się winą, pokazanie, że nie zbrodnie nie są tylko udziałem Niemców. Dlatego publikacje Jana Tomasza Grossa cieszą się sporym zainteresowaniem. Publicystyka Piotra Zychowicza także, bo skoro pisze on o możliwej „opcji niemieckiej”, to sugeruje, że polski  opór – do kampanii wrześniowej po konspirację i Powstanie Warszawskie - był rzeczą zupełnie bezsensowną, irracjonalną. Wpisuje się to w nierozsądną polską skłonność do czynów romantycznych, nie liczących się z realiami itd. Tego rodzaju tezy oczywiście zawsze znajdują swoich chętnych odbiorców w Niemczech. Co nie przeszkadza, że na uroczystości do Warszawy przyjechał minister spraw zagranicznych Niemiec i powiedział wiele przyjaznych i ważnych słów - o pokoju; o tym, jakie wnioski wyciągamy z II wojny światowej i z Powstania Warszawskiego, a także o tym, że się wstydzi, za to, co Niemcy zrobili Warszawie. To świadczy o tym, że polityka państwowa jest troszkę inna, niż to, o czym ja mówię: o tym „nurcie podskórnym”, o publicystyce, o rozpowszechnionych przekonaniach. Bo trzeba odróżniać różne płaszczyzny, pozimy pamięci niemieckiej.

Musimy jednak pamiętać, że powstańcy warszawscy nigdy nie będą cieszyli się autentyczną sympatią Niemców, nie mogą przecież zapomnieć, że ich dziadkowie, pradziadkowie byli po zupełnie innej, drugiej stronie.

Ważna jest przy tym jeszcze jedna rzecz. Powstanie traktowano jako wyraz polskiego nacjonalizmu. Jeżeli sięgniemy po zapiski oficer Wermachtu, który uratował kiedyś Szpilmana Wilma Hosenfelda, który chodzi za wzór, archetyp „dobrego Niemca w mundurze” i który rzeczywiście wykazywał sporo empatii w stosunku do Polaków, to stwierdzimy, że on również uważał Powstanie Warszawskie za bezsensowny akt polskiego nacjonalizmu.

A jak – w skrócie – wygląda w ogóle niemiecka polityka historyczna? Czy jakiś jej przejaw stanowi niedawne stwierdzenie pani Merkel, że „Alianci wyzwalali Niemców od Nazistów”?

No, ta polityka – oczywiście – ewoluuje. Gdy kiedyś (w 1985 roku) Richard von Weizsäcker – ówczesny prezydent Niemiec – powiedział po raz pierwszy, że czterdziesty piąty rok nie oznacza dla Niemców upadku i klęski, tylko był rokiem wyzwolenia, to wtedy takie stwierdzenie było szokujące dla Niemców. Do tego musieli się przyzwyczaić. Od tego czasu wiele się zmieniło. Wiele lat przed tą wypowiedzią Merkel padło jeszcze dalej idące stwierdzenie Gerharda Schrödera, że Niemcy zostali wyzwoleni przez aliantów, zanim zdołali się wyzwolić sami. Sugerował on zatem, że w samych Niemczech był taki potencjał buntu, że nawet gdyby alianci nie nadeszli, to nastąpiłby jakiś akt „samowyzwolenia się” spod nazistowskiej dyktatury. Wypowiedź Merkel zmierza w podobnym kierunku.

Dzisiejsze Niemcy rozumieją się jako przywódca, lider Świata Zachodniego; modelowe państwo liberalnej demokracji, jako „imperium moralne”, jako wzór moralności i etycznych zachowań na poziomie państwowym dla wszystkich innych.  Powstało ono w wyniku pokonania Trzeciej Rzeszy. W tym sensie więc dzisiejsze Niemcy wyrosły z pokonania Trzeciej Rzeszy, wyzwolenia Niemców od Trzeciej Rzeszy. I dopiero to otworzyło drogę ku tak wspaniałemu państwu, jakim jest dzisiaj Republika Federalna Niemiec, przykład dla całego świata. To jest – można tak powiedzieć – niemal oficjalna doktryna państwowa. Co więcej, ta oficjalna doktryna mówi, iż w związku z tym, że - ponieważ Trzecia Rzesza była niemiecka i tak dalej, ale Niemcy wyciągnęli z tego wnioski, są już zupełnie inni – to oni jeszcze mają jeden obowiązek: obowiązek pilnowania tego, aby Holokaust, aby hitleryzm, aby faszyzm, nie powtórzył się. To jest ich misja. A drogą, która wiedzie to tego powtórzenia, jest nacjonalizm i różne tendencje szowinistyczne i dyskryminujące, na przykład prześladowanie ludzi LGBT. W związku z tym, oni Niemcy muszą być czujni, muszą wszędzie interweniować, gdzie pojawiła się zarodki zła; to ich obowiązek wobec Europy; szczególnie zaś zajmować się muszą niebezpiecznymi tendencjami w Europie Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza w Polsce, bo to zawsze było siedlisko groźnego nacjonalizmu..Można zatem powiedzieć, że źródło dzisiaj tej niemieckiej neoimperialnych ambicji i  „soft power”,  przekonania, że Niemcy mają obowiązek kontrolowanie sytuacji w całej Europie, leży paradoksalnie w narodowym socjalizmie, przezwyciężonym przez niemieckich demokratów - przy pomocy aliantów, bo ostatecznie nie wyzwolili się jednak sami. Zadziwiająca dialektyczna zmiana, gdyż jeszcze w latach dziewięćdziesiątych politologowie pisali, że Niemcy nigdy nie będą mogły pełnić przywódczej roli w Europie, ponieważ będzie im i innym Europejczykom przeszkadzała pamięć o II Wojnie Światowej, A stało się zupełnie odwrotnie: to właśnie dzisiaj ta pamięć legitymizuje niemiecką dominację w Europie, zwłaszcza w Europie Środkowo- Wschodniej.

 

Czy niemieckie podejście do historii (widzenie Niemców jako ofiary) nie sprawia, że Niemców jako agresorów zastępują inni, na przykład Polacy. W podobnym tonie wypowiadał się niedawno wiceprezydent Gdańska. Według niego wojna zaczęła się „z powodu złego słowa Polaka przeciwko innemu narodowi”.

Wie Pan, to jest jeszcze inny wątek, jeżeli chodzi o postrzeganie się Niemców jako ofiarę. Teraz mówiliśmy o wątku wyzwolenia Niemców od nazizmu, o tym, że Niemiecka Republika Federalna powstała na gruzach Trzeciej Rzeszy, jako jej zaprzeczenie. I że niemieccy demokraci nie czują spadkobiercami tej Trzeciej Rzeszy, że demokracja niemiecka jest skutkiem klęski Trzeciej Rzeszy. To dlatego Merkel powiedziała, że Niemcy zostały wyzwolone, bo wtedy Adenauer, Brandt i inni mogli zacząć budować Republikę Federalna.

Ale rzeczywiście oprócz tego mamy w pamięci niemieckiej bardzo ważny wątek martyrologiczny, że Niemcy, zwykli ludzie, również bardzo cierpieli w czasie wojny, że byli jej ofiarami. W tej chwili ta narracja jest trochę słabsza niż – powiedzmy – jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu. Wtedy, kiedy Związek Wypędzonych był bardzo aktywny; gdy dużo się mówiło o wypędzeniu, o bombardowaniu miast niemieckich, o gwałtach na kobietach niemieckich. Był taki okres, kiedy ta wiktymologia, ten martyrologiczny wątek dominował w wspomnieniowym dyskursie niemieckim publicznym. Podkreślano wtedy: „my też cierpieliśmy, być może nie mniej niż inni”. Ten wątek jest wciąż obecny, ale jednak - w związku z kompromitacją tego, co nazywano Centrum Przeciwko Wypędzeniom - trochę słabiej akcentowany niż jeszcze przed paru laty.

Ale wracając do pytania o genezę Drugiej Wojny Światowej, to rzeczywiście mówi się o potrzebie podzielenia się odpowiedzialnością. Twierdzi się, że wybuchu wojny przyczynił się nacjonalizm. A ten nacjonalizm nie był – oczywiście – tylko niemieckim występował po innej – polskiej stronie, i on także przyczynił się do wojny. Taka teza, pojawiała się w publikacjach dotyczących także historii Gdańska (do którego się Pan tutaj odwołuje). Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych Donald Tusk wydawał albumy poświęcone historii tego miasta, w których budowano mit wspaniałej, przyjaznej koegzystencji zróżnicowanej etnicznie ludności tego miasta oraz głoszono tezę, że ta idylla została zakłócona przez dwa nacjonalizmy: nie tylko niemiecki, ale i polski.

Wspierają tę interpretację publikacje, które mówią o tym, że II wojna światowa miała wielu autorów. Nie był to oczywiście tylko hitleryzm. No i znowu, wpisuje się to w taką narrację, która w Polsce pojawia po tej prawej stronie, że to nie tylko Hitler zagrażał Europie i Polsce, ale oczywiście Stalin; że to może było zagrożenie jeszcze większe, bardziej fundamentalne, że należało pójść na współpracę z Hitlerem, który był w gruncie rzeczy przyjacielem Polski, i tak dalej. A mu niesłusznie odrzuciliśmy jego skromne w gruncie rzeczy żądania. To jest wszystko oczywiście pewien rodzaj rewizjonizmu historycznego, który także rozmywa odpowiedzialność Niemiec.

 

Rozumiem, że Niemcy to z chęcią przyjmują, nagłaśniają.

 

Musimy starać odróżniać, o jakich Niemców chodzi, o jakiej płaszczyźnie niemieckiego dyskursu mówimy. My posługujemy się pewnymi abstraktami. Mówimy - Niemcy to czy tamto. Ale tak, jak trudno powiedzieć, co „Polacy” sądzą o II wojnie światowej lub Powstaniu Warszawskim, bo to zależy, jacy Polacy. Przecież wiemy, że zwolennik Platformy Obywatelskiej niekoniecznie – powiedzmy - tak samo widzi historię Polski, jak zwolennik Prawa i Sprawiedliwości, wiceprezydent Gdańska tak, jak prezydent Polski, redaktor Gazety Wyborczej tak, jak redaktor Frondy. Ktoś kto podziela poglądy Rafała Ziemkiewicza czy Piotra Zychowicza różni się zasadniczo od tego, kto zgadza się z Piotrem Gursztynem.  Jeżeli mówimy o Niemcach musimy odróżnić ich politykę państwową (taką, która się przejawia w oficjalnych dokumentach, przemówieniach itd.). Następnie poziom dyskursu publicznego, medialnego, dosyć zróżnicowanego, pamięci praktykowanej społecznie, utrwalanej w pomnikach, przypominanej w uroczystościach. Wreszcie poziom tego, co się mówi w rodzinach; co się przekazuje, co jest wiedzą potoczną itd. Te trzy płaszczyzny są oczywiście ze sobą związane, ale nie tożsame. Natomiast – gdybyśmy pozostali w tym głównym, oficjalnym nurcie, na poziomie państwowym, to najważniejszy przekaz jest taki: „to Niemcy są odpowiedzialne za wybuch II wojny światowej, my tego nigdy nie podważamy, nie negujemy Holokaustu ani naszej odpowiedzialności”. A więc, w tej oficjalnej polityce historycznej, czy polityce pamięci, opiera się na tym, o czym już mówiliśmy: na potępieniu III Rzeszy, przy jednoczesnym stwierdzeniu, że obecne państwo niemieckie nie ma z tą Trzecią Rzeszą wiele wspólnego, że rozliczyło się z nazistowskiej przeszłości. A jeżeli ma coś wspólnego, to tylko wynikający z przeszłości obowiązek pilnowania innych, żeby takie straszne rzeczy, które działy się „w imieniu Niemiec”, już się nigdzie nie powtórzyły.

Jeśli jednak przejdziemy na poziom drugi, zauważmy, że mimo tylko deklaracji pamięć była i jest bardzo wybiórcza. Kolejne rocznice września przemijają bez żadnej wzmianki. Zbrodnie popełnione na Polakach wspominane są rzadko. Nie ma do tej pory w Berlinie żadnego śladu w formie pomnika o polskich ofiarach. Jego budowę szumnie zapowiada się dopiero teraz – 80 lat po wybuchu wojny!  Natomiast na płaszczyźnie trzeciej – dyskursu prywatno-rodzinnego – mamy często także jawny negacjonizm i rewizjonizm historyczny, który pojawia się także politycznie w skrajnie prawicowych ugrupowaniach.

.

 

 

A czy można powiedzieć, że Alternatywa dla Niemiec bardziej dowartościowuje jakieś elementy Trzeciej Rzeszy, czy wskazuje na cierpienia Niemców?

No tak. Alternatywa dla Niemiec, przynajmniej zaś jej prawe skrzydło, podważa niektóre zasadnicze elementy państwowej polityki pamięci. Alternatywa dla Niemiec  broni dyskursu tradycyjnego niemieckiego, który był jeszcze obecny w CDU/CSU w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, sięgając czasami po treści, które kiedyś głosiły skrajne ugrupowania. I to jest nieco inna próba rehabilitacji historii niż ta, która dokonuje się w głównym nurcie. Na przykład Aleksander Gauland twierdził, że w odniesieniu do całej historii Niemiec hitleryzm był tylko epizodem. Skądinąd tę tezę, że nie można całej historii sprowadzić do Hitlera głosił kiedyś także Helmut Kohl i wielu innych. Albo weźmy inne twierdzenie: żołnierze Wermachtu byli dzielnym żołnierzami, mimo że nie walczyli w całkiem słusznej sprawie itd. Politycy AfD są oczywiście bardzo krytykowani za tego rodzaju wypowiedzi, lecz są one podzielane przez znaczną część niemieckiego społeczeństwa. AfD jako partia antysystemowa podnosi ten narodowo – konserwatywny dyskurs na poziom polityczny. Trzeba jednak zauważyć, że oficjalny dyskurs głównego nurtu także jest narodowy (a nawet, powiedziałbym, nacjonalistyczny), ale się opiera na potępieniu Trzeciej Rzeszy, jest krytyczny wobec tej części przeszłości narodowej i na tym usiłuje zbudować pozycję Niemiec i dumę narodową, podczas gdy dyskurs AFD usiłuje w części tę przeszłość rehabilitować i budować dumę narodową na bardziej afirmatywnym stosunku do historii. Jeszcze mocnej pojawia się też w tym dyskursie to, o co Pan pytał: wątek martyrologiczny, celebrowanie pamięci o ofiarach niemieckich, o cierpieniu narodu niemieckiego. Nieprzypadkowo Erica Steinbach należy dzisiaj do AfD i jest szefową fundacji tej partii

 

Rozumiem i dziękuję – Panie Profesorze – za wywiad!

Komentarze

Jan Radziszewski2019.08.10 17:53
trol z PO i pokrewne dusze - co bidoczku będzie jak Biedroń w Brukseli zarazi się jak Włodzimierz Lenin Kiłą tj Syfilis ha ha ha dopiero paradoks byłby gdyby od Muzułmanina lub żyda
antek.b2019.08.9 14:17
Myślę że fakt iż pisowskie łże elity największe zwycięstwo polski i to w skali europejskiej jeśli nie światowej,jakim było bezkrwawe przejęcie władzy od komuny nazywają zdradą a największą zbrodnię na własnym narodzie i koszmarną strategiczną pomyłkę wynoszą na piedestał,myślę że to zadanie dla genetyków ,niestety.
JanP2019.08.8 19:09
"Europa ma problem z historią Polski." Europa nie ma żadnego problemu, to my mamy problem z własną historią.
nikt2019.08.8 19:40
A tu masz zupełną rację . Nie ma w świecie tak zakłamanej historii jak nasza . Ale nie byliśmy przez ostatnie stulecia narodem wolnym tak jak Zachodnio Europejczycy . Dopiero zaczynamy ją odkłamywać a oni odwrotnie ......zakłamują .
nikt2019.08.8 17:50
Dopiszę jeszcze , że Europa Zachodnia w ogóle ma problemy z historią , nawet z własną . Podczas oblężenia Wiednia przez Turków Habsburg z niego zwiał a chrześcijańską Europę uratował Jan III Sobieski . Gdyby nie on , to historia Europy potoczyłaby się zupełnie inaczej . A w podzięce nie dostał nawet przyobiecanego wcześniej przez Austriaków zaprowiantowania na drogę powrotną .
nikt2019.08.8 17:21
Jedno wiem na pewno . Gdyby Rosjanie wiedzieli o tym ,że to dzieci są tymi Walczącymi Powstańcami to od razu ruszyliby im z pomocą nie czekając . Polityczna manipulacja polskiego rządu na uchodźctwie ( polskiego) ? DZIEĆMI ?
nikt2019.08.8 17:28
Gdy znajdę chwilę czasu , to przeczytam sobie ten artykuł Prof . Krasnodębskiego . Germanie zawsze pogardzali Słowianami jako prymitywnym ludem . Za to oni doszli do cywilizacyjnej " perfekcji " i dostaną po zakutych łbach . Sami sobie wykuli ten młot którym oberwą . Francuzi też byli przecież " szczytem " dobrego tonu i szyku na skalę światową . No to będą mieli szykowną przyszłość . Nie wspominając już o Włochach , czyli potomkom zarozumiałych i wyniosłych Rzymian .
nikt2019.08.8 16:42
Widziałam zdjęcia tych nieszczęsnych Dzieci , Tych maleńkich Bohaterów . To byli sami Słowianie . A kto nimi sterował , kto nimi manipulował ? Już nie napiszę bo mnie w końcu zlinczują .
Agnieszka2019.08.8 15:19
Największy problem z historią Polski to ma dziś USA i Izrael oraz władze PiS, które na głowie stają, żeby nie wykorzystać żadnego z wielu rodzajów narzędzi, które mają by tym debilom i łajdakom ją i ich przegięcia poststalinowskie uświadomić. Inny problem, to czy pan Z. Krasnodębski faktycznie uznał, ze łączy go z Michnikiem chęć wprowadzenia w Polsce "małżeństw" homoseksualnych.
Johan2019.08.8 14:32
Trzeba wszem i wobec przyjąć sobie do wiadomości, że za zachodnią granicą zaczyna się trzeci świat, patrząc np. przez pryzmat wykształcenia z historii i geografii. Wystarczy porozmawiać ze znajomym o datach, czy stolicach danych państw i się szybko przekonacie z kim mamy do czynienia :)
Luzifer2019.08.8 11:25
Europa, a szczegolnie Niemcy wyciagneli wnioski, przeproslili nie raz. A Polska wiecznie masturbuje sie wojna, upaja zbiorowym samobojstwem jak PW i swietuje kleski i nieszczescia, majac oczywiscie monopol na wiecznego cierpietnika - ofiare. Nie mozna zapomniec nigdy o czyms strasznym, w pokorze i spokoju, w refleksji pomyslec o tym, ale nie rozdmuchiwac tego w takim wymiarze jak to ma w Najjasniejszej Pomrocznej.
Gnostyk2019.08.8 11:02
Prawda jest taka, że w Europie Polska nikogo nie obchodzi poza wąskim gronem specjalistów oraz osób mających z Polską jakieś bliskie rodzinne związki. Polska to kraj bez większego znczenia.
Unrug2019.08.8 11:05
Ja pierdziele, skąd tacy idioci się biorą?!
Maciek Arczyński2019.08.8 12:40
Bym Ci napisał skąd się biorą, ale zaraz oskarżą mnie o antysemityzmus.
Gnostyk2019.08.8 22:03
Znowu z tym Żydami wyjeżdzasz ? To, że w Polsce panuje bardzo prymitywny polonocentryzm, to jest fakt, który wymaga rekacji i poprawy dla dobra samych Polaków. Udawanie, że nie ma problemu tylko pogarsza sprawę.
Cool2019.08.9 18:13
Niestety Żydzi byli i są do dzisiaj naszym przekleństwem! Z resztą nie tylko naszym, ale my popełniliśmy błąd goszcząc u siebie!
nikt2019.08.8 19:45
Czasem myślisz logicznie , ale często błędnie . Polska z racji swego geograficznego położenia jest dla Europy bardzo ważna . Zwłaszcza we współczesnych czasach . Dlatego trwa o nią walka . Nie widzisz jej ?
Gnostyk2019.08.8 21:59
Polska nie jest dla Europy ważna jako podmiot tylko jako pewnien obszar, który lepiej kontrolować. Naprawdę nie widzisz różnicy ? Zastanów się nad tym, bo błądzisz.
nikt2019.08.9 14:35
Przecież piszę o obszarze a nie o ludziach . Kraj to obszar z ludźmi , ich kulturą , tradycją , religią . Mnie w tym wszystkim interesuje tylko obszar , czyli ziemia moich przodków , jej kultura i tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie przez konkretnych ludzi . Reszta to naleciałości , drążąca tę ziemię rdza .
Młot na katolicyzm2019.08.8 10:56
Europa ma w dup.ie historię Polski, a w Polsce panuje historyczny ekshibicjonizm.
Realista2019.08.8 10:39
Polska ma sama problem ze swoją historią. Rocznice Powstania Warszawskiego świętuje się tak jakby Powstanie było powodem do dumy, prawie zwycięstwem. Tymczasem świętujemy największą w historii Polski przegraną. Klęska militarna, rzeź ludności cywilnej, zniszczenie stolicy kraju, porażka polityczna. Rocznice Powstania powinny być uroczystościami tylko ku pamięci ofiar i ku przestrodze dla kolejnych pokoleń.
prosty2019.08.8 10:26
Niemcy mierzą innych swoją miarą. To swoista mieszanka niemieckiego idealizmu, mesjanizmu i ślepego posłuszeństwa państwu doprowadziła do niszczenia indywidualnej wolności i praw ludzi i niepodległości państw.Wyhodowała nazistowski imperializm. Dziś nazizmu dawno nie ma, ale wspomniane cechy w Niemcach pozostały. Szukając swoich upiorów w innych zakładają narodom europy nowy kaganiec, może bez kolców tym razem, ale równie krępujący swobodę jak 80 lat temu.
JONASIK2019.08.8 10:26
Mnie nie dziwi, że polska historia jest dla innych krajów irytująca. Dlaczego? Wyobraźcie sobie kraj w samym środku Europy. Kraj po którego stronie jest sam Bóg, Jego Syn, no i jeszcze Najświętsza Panienka. No i ten kraj mając TAKIE wsparcie wygrywa wszystkie wojny, powstania i nawet międzywojenną rywalizację. Dodatkowo ma najpiękniejszą literaturę, krajobrazy i architekturę i najsmaczniejsze jedzenie. Mieszkańcy są piękniejsi i mądrzejsi do innych. Czy taki kraj się lubi? (to takie retoryczne pytanie)
Cool2019.08.8 10:53
... jest w Europie naród, który za cenę największą spośród wszystkich uczestników wojny, nie uległ i jako jedyny nie współpracował z Niemieckimi bandytami, zachował honor i człowieczeństwo a wbrew rozsądkowi i za cenę własnego życia ratował od zagłady nawet swoich wrogów! Naród który dla wszystkich jest wyrzutem sumienia i przykładem niezłomnej walki ze złem! Rozumiesz już dlaczego taki Naród jest nielubiany?
4472019.08.8 21:39
Dzielnie w Jedwabnem polaki walczyli. Z Zydami. Potem dzielnie miliony polakow w PZPR bylo i donosilo jeden na drugiego polk. bohaterski narodek te polaki.
Cool2019.08.9 18:14
Owszem! Polacy to dzielny, waleczny i dumny NARÓD! Niepotrzebnie tylko, przyjął pod swój dach żydowskiego pasożyta i ma wyjątkowo hoojowych sąsiadów!
Franek2019.08.8 11:06
nie...takiego kraju nie lubią te kraje, które: odrzucają Pana Boga, Jego Syna, Najświętszą Panienkę, przegrywają wszystkie wojny, nie lubią pięknej literatury i smacznego jedzenia, ubierają się niechlujnie ... (to taka retoryczna odpowiedź)
stara Repelecka 2019.08.8 10:12
Pan wybaczy Profesorze ale nie przekonuje mnie Pan. Skupienie się na książce Zychowicza w kontekście powstania 44 to jak omawianie bajki o pszczółce Mai w kontekście zagadnienia hodowli i eksploatacji pasiek w skali produkcyjnej. Publicystyka historyczna Zychowicza pozostaje jedynie publicystyką, a Pan pomija zupełnie monografię N. Daviesa poświęconą zagadnieniu powstania pt. "Powstanie 44" , a to chyba, jak do tej pory, najpoważniejsze, mające walor naukowy, opracowanie w tym temacie .
michu2019.08.8 13:08
Zdania co do opracowań mogą być różne ;)
stara Repelecka 2019.08.8 15:07
Książkę Zychowicza Profesor nazywa publicystyką. Książka N. Daviesa jest uznana w środowisku historyków za książkę naukową.
michu2019.08.8 10:10
Dlatego trzeba tą historię PROPAGOWAĆ I ROZPOWSZECHNIAĆ, no ale jak jakaś ambasada wyświetla "Pokłosie" czy tam co...To musi robić niezinwigilowana część Polonii. Im też się opłaci i to jest prawdziwa korzyść. Po eskimosach widać ;).
Polak mały2019.08.8 10:09
Dobrze by było gdyby taki rabin Schudrich poduczył się historii. Bo na razie pluje na polskich bohaterów ratujących Żydów. A jeżeli się szybko nie dokształci pewnie zatańczy na wesołych imprezach w Gdańsku uświetniających rocznicę rozpoczęcia wojny, która umożliwiła masową zagładę europejskich Żydów.
AAAtomek2019.08.8 10:35
Izrael otrzyma rekompensatę za mienie pożydowskie w postaci 10% terytorium PL? W 2050 będą mogli na te 10% przesiedlić kilka milionów Żydów z Izraela, ponieważ zmiany klimatu spowodują, że obecne terytoria bliskowschodnie nie będą nadawały się do zamieszkania?
Polak Ateista Dumny Gej2019.08.8 10:07
Czy wszyscy geje i lesbijki popierają marksizm i chcą być marksistowskim rewolucyjnym proletariatem W szeregach tzw. lgbt?
urszula2019.08.8 14:10
OWSZEM NIE WSZYSCY(TAK MYSLE!)ale wszystkich łaczy jedna ideologia,ktora nazywa sie gender,inaczej ideologia smierci- dozwolone zabijanie nienarodzonych, zabijanie zastrzykiem starcow i niepełnosprawnych, wyrzucenie Boga jako religii, afirmacja i akceptacja wszelakich zboczen seksualnych dla "pokrzepienia ciała i ducha" samych zainteresowanych. małzenstwa jednopłciowe, a gdzie dzieci z tych małzenstw? - to wszystko niesie ze soba upadek moralny i rozwoj przyszłych społeczenstw promowanych i preferowanych przez ruchy LGBTQ- INACZEJ CYWILIZACJA SMIERCI -taka przyszłosc dla swiata niesiecie,nie zgadzamy sie!
Urszula2019.08.8 18:16
" wyrzucenie Boga jako religii". To Bóg jest religią? buhahahaha. Co za bezmózg.
Polak Ateista Dumny Gej2019.08.8 10:06
Bronić arcydiabła Biedronia? Tego zwyrodnialca bronią tylko pedały naziole tacy jak on. Chwała normalnym Polakom za zmasowane protesty przeciwko Biedroniowi i jemu podobnym świrom.
Polak Ateista Dumny Gej2019.08.8 10:05
Dla marksistowskiej gawiedzi każdy normalny człwoiek jest faszystą. Tego ,kto nie popiera komuchów i zboczeńców ,zaraz wyzywają od faszystów
Polak Ateista Dumny Gej2019.08.8 10:04
Biedroń nie jest takim idiotą jak ci co go wybrali. Ma 7tys euro brutto plus drugie tyle na biuro. A w Brussel klubów gejowskich co nie miara. Może się też kulturowo ubogacać z dobrze wyposarzonymi przez nature imigrantami z Afryki. Po co mu jakiś manadat posła w tenkraju. I nie będzie już sobie gejowskiej pupy zawracał jakąś tam wiosną.
anonim2019.08.8 10:45
Jak się tak podszyjesz pod parę osób dziennie, to walisz konia a potem oblizujesz palce?
Jan Radziszewski2019.08.10 17:51
co bidoczku będzie jak Biedroń w Brukseli zarazi się jak Włodzimierz Lenin Kiłą tj Syfilis ha ha ha dopiero paradoks byłby gdyby od Muzułmanina lub żyda
Polak Ateista Dumny Gej2019.08.8 10:03
Uważajcie wiośniane michały bo i tak was wydymają te dwa pedały.